Linette wzięła rewanż i zagra w ćwierćfinale

/ Maciej Pietrasik, źródło: własne, foto: Peter Figura

Do sześciu razy sztuka – może powiedzieć Magda Linette o pojedynkach z Aliaksandrą Sasnowicz. Właśnie za szóstym podejściem po raz pierwszy pokonała Białorusinkę, oddając jej tylko pięć gemów. Dzięki temu zagra w ćwierćfinale zawodów w Nowym Jorku.

Aliaksandra Sasnowicz to rywalka, która nie leżała Magdzie Linette. Obie mierzyły się już pięciokrotnie, a lepsza zawsze okazywała się Białorusinka. W Nowym Jorku poznanianka spisuje się jednak znakomicie – wygrała wcześniej cztery spotkania, nie tracąc po drodze nawet seta. W dzisiejszym pojedynku także szybko zyskała przewagę i już po kilkunastu minutach prowadziła 5:0. Rywalka ugrała honorowego gema, lecz na więcej nie było jej już stać.

Szybkie prowadzenie Linette objęła także w drugiej partii. Zaczęła od przełamania i prowadzenia 2:0, potem dołożyła jeszcze kolejnego breaka i powiększyła przewagę. Sasnowicz co prawda odrobiła część strat, ale dogonić bardzo dobrze dysponowanej Polki nie zdołała. Po nieco ponad godzinie nasza tenisistka zwyciężyła 6:1, 6:4 i awansowała do ćwierćfinału. W nim zmierzy się z rozstawioną z numerem 10 Karoliną Muchovą, która także wygrywała wcześniejsze mecze bez straty seta.


Wyniki

Druga runda singla:
Magda Linette (Polska, Q) – Aliaksandra Sasnowicz (Białoruś, 9) 6:1, 6:4

Udana pogoń Fręch! Polka zagra w decydującej rundzie eliminacji

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Magdalena Fręch rozegrała bardzo dobre spotkanie i awansowała do trzeciej rundy eliminacji US Open. Zwycięstwo w drugiej rundzie nad Słowaczką Rebeccą Sramkovą nie przyszło jednak łatwo. Nasza reprezentantka przegrywała już 2:4 w decydującym secie, jednak zdołała odwrócić losy rywalizacji i wygrać 6:2, 5:7, 6:4.

Zwycięstwo Fręch nad Sramkovą można potraktować jako dobry omen. Już raz doszło bowiem do ich starcia w wielkoszlemowych kwalifikacjach, dokładnie w zeszłorocznym Roland Garros. Po tamtej wygranej Polka nabrała rozpędu i dotarła do drugiej rundy turnieju głównego, co do dziś pozostaje jej najlepszym wynikiem w zawodach Wielkiego Szlema. Nie mielibyśmy nic przeciwko temu, aby w ciągu najbliższych powtórzyła tamten sukces.

Tym bardziej, że po meczu ze Słowaczką można cieszyć się nie tylko z wyniku, ale też z gry naszej reprezentantki. Polka, w przeciwieństwie do przeciwniczki, dobrze weszła w spotkanie. Nie ograniczała się tylko do czekania na błędy Sramkovej, ale też sama starała się przejmować inicjatywę w wymianach. Na efekty nie trzeba było długo czekać. 34 minuty gry wystarczyły, by Fręch wygrała pierwszego seta 6:2. Rywalka nie zamierzała jednak składać broni i szybko objęła prowadzenie 3:0 w kolejnej odsłonie rywalizacji. Polka w porę się jednak obudziła i zdążyła odrobić straty. Później miała nawet szansę zakończyć mecz w dwóch partiach, ale nie wykorzystała prowadzenia 40:0 przy returnie, a na dodatek, przy stanie 5:6 rozegrała chyba najgorszego gema w meczu. Zamiast tie-breaka, trzeba było szykować się do rozstrzygającego seta.

W nim emocji nie brakowało. Wychodząc na 5:4, Fręch po raz pierwszy objęła prowadzenia. I nie wynikało to tylko z kolejności serwowania. Wcześniej Polka musiała dwukrotnie odrabiać stratę przełamania. To byłoby niemożliwe bez odpowiedniego przygotowania fizycznego, ale pod tym względem również wyglądało dobrze. Ostateczniue nasza reprezentantka wygrała 6:2, 5:7, 6:4. Mecz trwał 2 godziny i 10 minut.

Do awansu do turnieju głównego i debiutu w drabince głównej US Open 21-letnia łodzianka potrzebuje jeszcze jednego zwycięstwa. W bezpośredniej walce o awans stanie naprzeciwko rozstawionej z numerem dwa Hiszpanki Pauli Badosy Gibert lub Holenderki Quirine Lemoine.


Wyniki

Druga runda eliminacji:

Magdalena Fręch (Polska) – Rebecca Sramkova (Słowacja) 6:2, 5:7, 6:4

Linette chce pójść za ciosem. O awans do ćwierćfinału nie będzie jednak łatwo

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Magda Linette może dziś wygrać piąty mecz z rzędu i po raz pierwszy od lutego awansować do ćwierćfinału imprezy WTA. Jeszcze dłużej, bo od stycznia, na taki wynik czeka jej przeciwniczka – Białorusinka Alaksandra Sasnowicz. Początek meczu około godziny 18.30 naszego czasu. 

Historia pojedynków Linette z Sasnowicz jest długa, ale pozytywnych akcentów jest w niej jak na lekarstwo. Mimo aż pięciu podejść, nigdy nie udało się poznaniance pokonać tej rywalki. Optymizmem może napawać fakt, że najbardziej wyrównane było ich ostatnie spotkanie. Polka wygrała pierwszego seta 7:5, a w dwa kolejne przegrała po tie-breakach. Najgorzej wspominamy trzecią partię tamtego meczu, kiedy to Linette prowadziła już 5:2…

Cóż, pozostaje się pocieszać, że skoro było tak blisko, to naszą reprezentantkę na pewno stać na zwycięstwo. Zwłaszcza że Sasnowicz ostatnio nie osiąga spektakularnych wyników. Dwa mecze z rzędu po raz ostatni wygrała na początku maja, a gdybyśmy chcieli znaleźć turniejową drabinkę z nazwiskiem Białorusinki w ćwierćfinale, musielibyśmy cofnąć się do imprezy w Sydney, podprowadzającej pod Australian Open. Idąc tym wielkoszlemowym tropem, nie da się nie zauważyć, że sporo czasu upłynęło…

Magda Linette jest natomiast na delikatnej fali. Nie przeceniamy zwycięstw nad Kanadyjką Dabrowski i Amerykanką Chang, ale doceniamy, że udało się pokonać te rywalki bez straty seta. Zresztą kiedy naprzeciw Polki stanęły już znacznie bardziej wymagające przeciwniczki – Kaia Kanepi (WTA 83) i Anna Blinkowa (WTA 93) – również dwie partie okazywały się wystarczające. Zwłaszcza te dwa ostatnie zwycięstwa są budujące, nie tylko w kontekście dzisiejszego starcia z Sasnowicz, ale też zbliżającego się US Open.

Na korty Flashing Meadows nie ma się jednak co spieszyć. Są jeszcze rachunki do wyrównania w innej części Nowego Jorku.

Spotkanie Linette z Sasnowicz zaplanowano jako drugie na korcie centralnym. Pierwszy mecz rozpocznie się natomiast o godzinie 17 naszego czasu.

Majchrzak pokonał doświadczonego Argentyńczyka

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Kamil Majchrzak pokonał 6:3, 3:6, 6:3 Carlosa Berlocqa z Argentyny i awansował do drugiej rundy eliminacji US Open. W niej czeka go starcie z ćwierćfinalistą nowojorskiej imprezy sprzed sześciu lat, Tommym Robredo. 

Nasz reprezentant został rozstawiony w kwalifikacjach z numerem cztery. Już w pierwszej rundzie czekał go jednak trudny egzamin i pojedynek z doświadczonym Carlosem Berlocqiem. 36-letni Argentyńczyk najlepsze lata ma za sobą, ale wciąż od czasu do czasu potrafi zaskoczyć i na pewno nie zapomniał, jak się gra. W US Open dziewięciokrotnie występował w turnieju głównym.

Majchrzak zdołał go jednak pokonać 6:3, 3:6, 6:3 w niespełna dwie godziny. Przez dłuższy czas można było mieć nadzieję na zwycięstwo naszego reprezentanta w dwóch partiach. Do połowy drugiego seta nie musiał bronić bowiem ani jednego break-pointa. Niestety kiedy już pojawiła się okazja dla Argentyńczyka, ten jej nie zmarnował. Ostatecznie do wyłonienia zwycięzcy potrzebny był trzeci set. Majchrzak w pierwszym gemie odrobił straty z 0:40, nie dając się przełamać, a później toczył wyrównany bój. Ostatnie słowo należało jednak do niego. Przełamał Argentyńczyka na 5:3, a później postawił kropkę nad ,,i” przy własnym podaniu.

Kolejnym rywalem Polaka starającego się o debiut w drabince głównej US Open będzie Tommy Robredo. Hiszpan był niegdyś piątą rakietą świata, a w US Open potrafił dotrzeć do ćwierćfinału. Czas biegnie jednak nieubłaganie i w ciągu ostatnich trzech lat tylko dwa razy zagrał w turnieju głównym Wielkiego Szlema.


Wyniki

Pierwsza runda eliminacji:

Kamil Majchrzak (Polska, 4) – Carlos Berlocq (Argentyna) 6:3, 3:6, 6:3

Srebro dla Polski na Mistrzostwach Świata Seniorów w Lizbonie

/ Ireneusz Maciocha, źródło: własne, foto:

582 – tak pokaźna, a zarazem rekordowa liczba tenisistów i tenisistek wystartowała w tym roku w Mistrzostwach Świata Amatorów w Lizbonie. Warto dodać, że ponad pół tysiąca osób grało tylko w trzech kategoriach: +50, +55 i +60. To sprawiło, że w dwóch najstarszych trzeba było rozegrać eliminacje do drabinki na 128 graczy! Na starcie pojawiła się również skromna, pięcioosobowa grupa zawodników z Polski.

Nasz kraj nie wystawił żadnej drużyny w Mistrzostwach. Zapewne nieco zawinił kalendarz – w terminie drużynówek rozgrywane były Mistrzostwa Polski w Gdyni, a tuż po turnieju indywidualnym wystartował ITF Grade 2 w Warszawie. Bilans naszej małej grupy można uznać za udany. Grający w +50 – Mariusz Mijalski i Ireneusz Górka – wygrali po dwa mecze z mocnymi przeciwnikami. W 1/32 finału Górka uległ dopiero późniejszemu półfinaliście, Macielowi z Brazylii (były zawodnik drugiej setki ATP). Mijalski w tej samej rundzie uległ znakomitemu Argentyńczykowi Gattikerowi. W +55 było nieco gorzej – Leszek Moczulski już pierwszej rundzie przegrał z rozstawionym z nr 20 Etzoldem z Izraela, a Irek Maciocha po wygraniu pierwszego spotkania ze Szwajcarem Jesusem Oliveirą przegrał drugi mecz z Belgiem Cauberghem. Podobnie potoczyły się losy Krzysztofa Badurka – po pokonaniu Hindusa Bhardwaja przegrał z Francuzem Lacoste. W sumie Polacy zakończyli rywalizację w singlu z pozytywnym bilansem 6-4.

Srebro w mikście

Znacznie lepiej poszło Irkowi Maciocha w deblu i mikście. W parze z Frankiem Etzoldem z Izraela nie obronili wprawdzie ubiegłorocznego brązowego medalu, ale po dwóch wygranych meczach doszli do ćwierćfinału, gdzie przegrali 5:7, 6:7 z parą amerykańsko-australijską.

Największy sukces nasz reprezentant odniósł w grze mieszanej – udało mu się zdobyć srebro w kategorii +55, w której wystartowały aż 44 pary. W parze z Gabrielą Precup z Rumunii wygrali cztery mecze, w półfinale niespodziewanie pokonując znakomitą parę włoską Morici-Putti 6:4, 3:6, 10-7. W meczu o złoto nie sprostali broniącym tytułu mistrzów świata Brendzie Foster z Australii i Berendowi Betzowi z Holandii.

Srebrny medal to pierwszy tak duży sukces polskiego zawodnika w Mistrzostwach Świata Seniorów ITF od drugiego miejsca Beniamina Budziaka zdobytego w singlu w roku 2012 w San Diego (wcześniej Budziak zdobył w 2007 tytuł Mistrza Świata na Majorce, w 2010 brąz w Meksyku).

Rekordowe mistrzostwa

W tegorocznych mistrzostwach świata wzięło udział blisko stu uczestników więcej, niż podczas zeszłorocznej imprezy w niemieckim Ulm. Rozgrywki w każdej z grup wiekowych trwały dwa tygodnie. W pierwszym z nich rozgrywane są turnieju dryżynowe. Wśród kobiet mistrzyniami zostały: Amerykanki (+50 lat, +60 lat) i Niemki (+55 lat). Natomiast wśród mężczyzn równych sobie nie mieli: Hiszpanie (+50), Francuzi (+55) i Amerykanie (+60). W drużynach narodowych występuje wielu znanych zawodników. Federacje dbają, by reprezentacje były najmocniejsze i finansują zawodnikom udział w zawodach, a także stroje narodowe. Niektóre płacą nawet premie za start, stąd poziom zawodów jest bardzo wysoki.

W drugim tygodniu mistrzostw rozegrano turnieje indywidualne, deblowe oraz mikstowy. W tym roku zwyciężczyniami gier pojedynczych zostały: Brytyjka Teresa Catlin (+50), Holenderka Klartje van Baarle (+55) i Amerykanka Diane Barker (+60). Wśród mężczyzn triumfowali natomiast:  Kanadyjczyk Taras Beyko (+50), Niemiec Christian Greuter (+55) i Australijczyk Glen Busby (+60).

Lizbona i okolice to znakomite miejsce do rozgrywania takiego turnieju. Piękne miasto i okolice (Sintra, Estoril, Cascais) z wieloma zabytkami i atrakcjami, blisko do atlantyckich plaż, znakomita kuchnia i ceny na poziomie polskim. Tenisowo – w Lizbonie, Oeiras i Estoril – dostępnych było ponad 40 nieźle przygotowanych kortów. Dobrze funkcjonował transport pomiędzy hotelami i kortami. Na player’s party pomieszczono ponad 1000 osób. Organizatorzy mieli też szczęście do pogody – w trakcie indywidualnych mistrzostw nie było ani uciążliwych upałów, ani opadów deszczu.

Ireneusz Maciocha

Zwycięstwo w godzinę. Kubot i Melo w ćwierćfinale

/ Michał Krogulec, źródło: własne, foto: AFP

W ekspresowym tempie awansowali do ćwierćfinału gry podwójnej w Winston-Salem Łukasz Kubot i Marcelo Melo. W walce o półfinał zmierzą się z Danielem Evansem i Jonnym O’Marą. Kontynuuj czytanie „Zwycięstwo w godzinę. Kubot i Melo w ćwierćfinale”


Wyniki

I runda gry podwójnej:

Ł. Kubot, M. Melo (Polska, Brazylia, 1) – M. Demoliner, D. Inglot (Brazylia, Wielka Brytania) 6:4, 6:1

Lopez dołączył do Hurkacza

/ Dominika Opala, źródło: www.atptour.com /własne, foto: AFP

Feliciano Lopez będzie kolejnym rywalem Huberta Hurkacza. Hiszpan okazał się lepszy w trzech setach od rodaka Pablo Andujara. Do trzeciej rundy Winston-Salem Open awansowali m.in. Denis Shapovalov, Benoit Paire, Miomir Kecmanovic czy Andriej Rublow.

Hubert Hurkacz awansował do najlepszej „16” w Winston-Salem po tym, jak pokonał w trzech setach Duckhee Lee. Kolejnym rywalem Polaka będzie Feliciano Lopez. Doświadczony Hiszpan także musiał stoczyć mecz na pełnym dystansie. Ostatecznie wyeliminował rodaka Pablo Andujara i przezwyciężył kryzys, który pojawił się w drugim secie, gdzie wygrał tylko gema.

37-latek z Toledo przyznał niedawno, że nie zamierza jeszcze kończyć kariery, a jego największym atutem aktualnie jest doświadczenie.

Do trzeciej rundy awansowali też przedstawiciele „nowej generacji” Denis Shapovalov, Miomir Kecmanović i Ugo Humbert. Kanadyjczyk odzyskuje dobrą formę i pierwszy raz od maja przebrnął w turnieju drugą rundę. Tenisista urodzony w Tel-Awiwie okazał się lepszy od Tennysa Sandgrena, choć w drugiej partii stracił koncentrację i od stanu 3:0 przegrał cztery gemy. Zdołał jednak wrócić do walki i świętował zwycięstwo w dwóch setach – To jest zdecydowanie świetne zwycięstwo. Czuję świeżość i jestem gotowy na trudne sytuacje, jak te w drugim secie – przyznał Shapovalov, którego kolejnym rywalem będzie Miomir Kecmanović.

Serb prezentuje ostatnio dobrą formę, a we wtorek wyeliminował Alexeia Popyrina. Z kolei Ugo Humbert stoczył zacięty mecz z Bjornem Fratangelo. Ostatecznie jednak Francuz był górą w trzech setach, a o ćwierćfinał powalczy z rodakiem Benoitem Paire’em, turniejową „jedynką”.

Najwyżej rozstawionym, który pożegnał się z turniejem był Joao Sousa. Lepszy od Portugalczyka okazał się Robin Haase. Z kolei problemów z awansem nie miał Sam Querrey. Teraz przed Amerykaninem trudne wyzwanie i pojedynek z Andriejem Rublowem, który w Cincinnati pokonał Rogera Federera.


Wyniki

Druga runda singla:

Benoit Paire (Francja, 1) – Prajnesh Gunneswaran (Indie) 6:3, 7:5

Denis Shapovalov (Kanada, 2, WC) – Tennys Sandgren (USA) 6:2, 6:4

Robin Haase (Holandia) – Joao Sousa (Portugalia, 4) 4:6, 6:3, 6:4

Steve Johnson (USA) – Daniel Evans (Wielka Brytania, 5) 6:3, 6:1

Sam Querrey (USA, 6) – Roberto Carballes Baena (Hiszpania) 6:3, 7:5

Lorenzo Sonego (Włochy, 7) – Damir Dżumhur (Bośnia i Hercegowina, Q) 6:1, 6:4

Filip Krajinović (Serbia, 8) – Tomas Berdych (Czechy, WC) 3:6, 7:5, 6:1

Andriej Rublow (Rosja) – Albert Ramos-Vinolas (Hiszpania, 9) 6:7 (5), 6:3, 6:1

Frances Tiafoe (USA, 10, WC) – Jeremy Chardy (Francja) 4:2 i krecz

Pablo Carreno Busta (Hiszpania, 11) – Marius Copil (Rumunia) 6:3, 6:7 (3), 6:4

Casper Ruud (Norwegia, 12) – Lloyd Harris (RPA) 6:1 i krecz

Miomir Kecmanović (Serbia, 13) – Alexei Popyrin (Australia) 7:6 (5), 6:3

John Millman (Australia, 14) – Marco Cecchinato (Włochy) 6:7 (5), 6:4, 6:3

Ugo Humbert (Francja, 15) – Bjorn Fratangelo (USA, Q) 3:6, 6:3, 6:2

Feliciano Lopez (Hiszpania, 16) – Pablo Andujar (Hiszpania) 6:4, 1:6, 7:5