Roland Garros. Pojedynek dawnych mistrzów w 1. rundzie

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Do rozpoczęcia Roland Garros jeszcze trochę czasu pozostało, ale skoro organizatorzy przeprowadzili losowanie, warto przyjrzeć się najciekawszym zestawieniom pierwszej rundy. Wzrok przykuwają przede wszystkim pojedynki mistrzów wielkoszlemowych: Stana Wawrinki z Andym Murray’em i Dominika Thiema z Marinem Cziliciem. 

Murray i Wawrinka po raz trzeci zagrają ze sobą w paryskim szlemie. O klasie obydwu zawodników świadczy fakt, że poprzednie dwa pojedynki rozegrali na etapie półfinałów. W 2016 roku wygrał Szkot, rok później zrewanżował mu się Szwajcar. Później w Roland Garros nie mogli się już spotkać, ponieważ Murray za każdym razem rezygnował z przyjazdu do Paryża z powodu problemów zdrowotnych. Po operacji biodra i żmudnej rehabilitacji brał udział jednak w innych imprezach. Do jego najmilszych wspomnień na pewno zalicza się zeszłoroczny turniej w Anwerpii. To jak dotąd jedyny turniej, który udało mu się wygrać po wspomnianych problemach ze zdrowiem. W finale zawodów w Antwerpii pokonał właśnie Stana Wawrinkę.

Do tej pory Murray i Wawrinka grali ze sobą 20 razy. Więcej powodów do radości miał na razie Brytyjczyk, który wygrał 12 z tych pojedynków. Obaj zawodnicy należą do wąskiej, bo liczącej zaledwie 6 osób, grupy uczestników tegorocznej edycji Roland Garros, która zna smak zwycięstwa w turnieju wielkoszlemowym.

Co ciekawe, w pierwszej rundzie utworzyła się jeszcze jedna para mistrzów wielkoszlemowych. Dominic Thiem zagra bowiem z Marinem Cziliciem. Dla Austriaka będzie to pierwszy występ od finału US Open, w którym pokonał Alexandera Zvereva i osiągnął życiowy sukces. Pewną zagadką jest to, jak poradzi sobie ze zmianą nawierzchni. Trzy mecze na ,,clayu” zdążył rozegrać natomiast Czilić, jednak on zawsze preferował szybsze podłoża. To nie przypadek, że z 18 trofeów wywalczonych w karierze, tylko dwa podniósł z kortów ziemnych. W Roland Garros najdalej dotarł do ćwierćfinału (2017-2018). Z kolei Thiem w każdej z czterech ostatnich edycji docierał co najmniej do półfinału.

Dwaj pozostali mistrzowie wielkoszlemowi, którzy staną na starcie Roland Garros, to Novak Dżoković i Rafael Nadal. Serb rozpocznie zmagania w Paryżu od pojedynku ze Szwedem Mikaelem Ymerem, uczestnikiem zeszłorocznych finałów ATP Next Gen. Z kolei Hiszpan spotka się z Białorusinem Jegorem Gerasimowem. Do tej pory Białorusin był bardzo skuteczny w pierwszych rundach turniejów wielkoszlemowych. Grał w nich trzy razy i za każdym razem przechodził dalej. Nigdy nie miał jednak tak wysoko zawieszonej poprzeczki.

Poniżej wyróżniliśmy osiem meczów 1. rundy turnieju mężczyzn, którym – naszym zdaniem – warto się przyjrzeć.

Najciekawsze mecze 1. rundy w turnieju mężczyzn:

Novak Dżoković (Serbia, 1) – Mikael Ymer (Szwecja)

Roberto Bautista Agut (Hiszpania, 10) – Richard Gasquet (Francja)

Denis Shapovalov (Kanada, 9) – Gilles Simon (Francja)

Jaume Munar (Hiszpania) – Stefanos Tsitsipas (Grecja, 5)

Gael Monfils (Francja, 8) – Aleksandr Bublik (Kazachstan)

Andy Murray (Wielka Brytania) – Stan Wawrinka (Szwajcaria, 16)

Dominic Thiem (Austria, 3) – Marin Czilić (Chorwacja)

Rafael Nadal (Hiszpania, 2) – Jegor Gerasimow (Białoruś)

 

Ciekawych zestawień nie brakuje też w drabince turnieju kobiet. Polskich kibiców interesować będzie przede wszystkim pojedynek Igi Świątek z Marketą Vondrouszovą, który również poza granicami Polski i Czech powinien cieszyć się dużą popularnością. Wystąpi w nim przecież finalistka zeszłorocznej edycji Roland Garros i jedna z najzdolniejszych zawodniczek młodego pokolenia – trudno o ciekawszy dobór rywalek na tak wczesnym etapie rywalizacji.

W tej samej ćwiartce co Polka i Czeszka znalazły się jeszcze Johanna Konta i Swietłana Kuzniecowa. Je również czekają duże wyzwania. Brytyjka dopiero rok temu wygrała pierwszy mecz w paryskim szlemie, ale tak się rozochociła, że doszła aż do półfinału. Tamtym występ udowodniła wszystkim, że na każdej nawierzchni jest niezwykle groźną przeciwniczką. Niebawem na własnej skórze będzie się mogła o tym przekonać Cori Gauff. Złote dziecko amerykańskiego tenisa już po raz piąty wystartuje w imprezie wielkoszlemowej, a ma przecież dopiero 16 lat. W zakończonym w poniedziałek turnieju w Rzymie Amerykanka ugrała seta w starciu z późniejszą finalistką, Garbine Muguruzą.

Z kolei wspomniana Kuzniecowa, mistrzyni  Roland Garros z 2009 roku, zagra z rodaczką Anastazją Pawluczenkową. Obie znają się doskonale. W zawodowych turniejach grały już ze sobą dziewięć razy. Sześć z tych meczów wygrała Kuzniecowa.

 

Najciekawsze mecze 1. rundy w turnieju kobiet:

Iga Świątek (Polska) – Marketa Vondrouszova (Czechy, 15)

Johanna Konta (Wielka Brytania, 9) – Cori Gauff (USA)

Swietłana Kuzniecowa (Rosja, 28) – Anastazja Pawliuczenkowa (Rosja)

Anett Kontaveit (Estonia, 17)  – Caroline Garcia (Francja)

Wiktoria Azarenka (Białoruś, 10) – Danka Kovinić (Czarnogóra)

Sofia Kenin (USA, 4) – Liudmiła Samsonowa (Rosja)

Petra Kvitova (Czechy, 7) – Oceane Dodin (Francja)

Angelique Kerber (Niemcy, 18) – Kaja Juvan (Słowenia)

 

 

Roland Garros. Świątek zagra z ubiegłoroczną finalistką

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Nasi reprezentanci wiedzą już z kim zagrają w pierwszej rundzie Roland Garros. Niestety, mimo że wciąż trwają kwalifikacje, nie ma szans na to, że grupa uczestników z Polski się powiększy. Magdalena Fręch przegrała w pierwszej rundzie eliminacji, a Katarzyna Kawa nie została dopuszczona do startu z powodu pozytywnego wyniku testu na koronawirusa. W turnieju głównym w grze pojedynczej reprezentować nas będą: Magda Linette, Iga Świątek, Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak. 

Linette i Hurkacz zostali rozstawieni w tegorocznej edycji, więc od początku mieli pewność, że w pierwszej rundzie trafią na nierozstawionych przeciwników. Również w drugiej rundzie, jeśli się do niej dostaną, zagrają z niżej sklasyfikowanymi rywalami. Świątek i Majchrzak takiej gwarancji nie mieli. Na dodatek los nie okazał się dla nich łaskawy.

Oboje trafili na turniejowe ,,piętnastki”. Z tą liczbą w turnieju kobiet wystąpi Marketa Vondrouszova, zeszłoroczna finalistka. Pojedynek Polki i Czeszki to jedno z najciekawszych zestawień na pierwszym szczeblu turniejowej drabinki. Co ciekawe, Świątek i Vondrouszova grały ze sobą dwa miesiące temu podczas pokazowego turnieju w Czechach. Nasza reprezentantka wygrała tamto spotkanie 7:6(2), 6:0.

Rywalem Majchrzaka będzie natomiast Karen Chaczanow. Rosjanin co prawda w zeszłym roku do finału nie dotarł, ale również spisał się bardzo dobrze. Pokonał czterech rywali, w tym Juana Martina del Potro, i awansował do ćwierćfinału, co jest jak dotąd jego największym wielkoszlemowym osiągnięciem. W zawodowych rozgrywkach Chaczanow i Majchrzak nie mieli jeszcze okazji zmierzyć się ze sobą.

Pierwszym rywalem rozstawionego z numerem ,,29″ Huberta Hurkacza będzie natomiast Tennys Sandgren. Dojdzie zatem do powtórki sprzed dwóch lat, kiedy ta dwójka również spotkała się w pierwszej rundzie na kortach Rolanda Garrosa. Debiutujący wówczas w Wielkim Szlemie Polak wygrał 6:2, 6:2, 3:6, 6:3. Od tego czasu Polak i Amerykanin nie rywalizowali ze sobą.

Tylko teoretycznie najłatwiejsze zadanie czeka Magdę Linette. Poznanianka, rozstawiona w Paryżu z numerem ,,31″, zagra w pierwszej rundzie z zajmującą 100. miejsce w rankingu WTA Leylah Fernandez. Pozycja Kanadyjki jest jednak dość myląca. To jedna z najprężniej rozwijających się zawodniczek w kobiecych rozgrywkach. Dwa tygodnie temu Fernandez skończyła dopiero 18 lat.

Pary pierwszej rundy:

Magda Linette (Polska, 31) – Leylah Fernandez (Kanada)

Iga Świątek (Polska) – Marketa Vondrouszova (Czechy, 15)

Hubert Hurkacz (Polska, 29) – Tennys Sandgren (Stany Zjednoczone)

Kamil Majchrzak (Polska) – Karen Chaczanow (Rosja, 15)

Strasburg. Sabałenka po raz czwarty w ćwierćfinale

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/www.wtatennis.com, foto: AFP

Aryna Sabałenka to najwyżej rozstawiona tenisistka, która uzyskała awans do kolejnej rundy w środowych meczach Internationaux Strasburg. Z rywalizacją pożegnała się z kolei Kiki Bertens. 

Rozstawiona z numerem trzy Holenderka prowadziła niemal przez całe spotkanie. Jednak Ostapenko od stanu 2:6, 2:4 wygrała osiem z kolejnych dziesięciu gemów. Wtedy turniejowa „trójka” poddała mecz. Powodem takiej decyzji była kontuzja lewego ścięgna Achillesa. Tym samym tenisistka z Rygi awansowała do pierwszego od października ubiegłego roku ćwierćfinału turnieju głównego cyklu.

Po raz czwarty do najlepszej ósemki awansowała w tym sezonie Aryna Sabałenka. Białorusinka co prawda gładko przegrała pierwszego seta z Anną Blinkową, jednak w dwóch kolejnych odsłonach już zdołała przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Co ciekawe, jedną z osób podającą piłki zawodniczkom w tym spotkaniu, był Paul-Henri Mathieu. Były 12. tenisista świata urodził i wychował się właśnie w Strasburgu. Jako dziecko również podawał piłki tenisistom.

– Cieszę się, że po pierwszym, słabym secie, udało mi się wrócić do gry. Odnalazłam swój rytm i zdołałam odnieść zwycięstwo – nie kryła radości Białorusinka, której kolejną rywalką będzie Katarina Siniakova. Czeszka pokonała Jekaterinę Aleksandrową i zameldowała się w pierwszym ćwierćfinale w tym sezonie.

Grono ćwierćfinalistek turnieju w Strasburgu uzupełniła Nao Hibino. Japonka w dwóch setach pokonała Zarinę Dijas.


Wyniki

Druga runda singla:

Jelena Ostapenko (Łotwa) – Kiki Bertens (Holandia, 3) 2:6, 6:4, 4:2 i krecz

Aryna Sabałenka (Białoruś, 4) – Anna Blinkowa (Rosja) 1:6, 6:4, 6:2

Katerina Siniakova (Czechy) – Jekaterina Aleksandrowa (Rosja, 7) 6:2, 6:4

Nao Hibino (Japonia) – Zarina Dijas (Kazachstan) 7:5, 6:3