Rzym. Muguruza lepsza w pojedynku wielkoszlemowych mistrzyń

/ Anna Niemiec , źródło: wtatennis.com, foto: AFP

W sobotę poznaliśmy cztery najlepsze tenisistki Internazionali BNL d’Italia. O finał turnieju powalczą Simona Halep i Garbine Muguruza oraz Karolina Pliszkova i Marketa Vondrousova.

Jako pierwsza awans do półfinału wywalczyła Rumunka, która na korcie spędziła tylko 48 minut. Jej rywalka Julia Putincewa przy wyniku 6:2 2:0 postanowiła poddać mecz z powodu kontuzji plecy.

Zdecydowanie ciężej na zwycięstwo musiała zapracować Muguruza, która w trzech setach pokonała Wiktorię Azarenkę.

Wiedziałam, że to będzie trudna bitwa – powiedziała po meczu Hiszpanka. – Byłam na to przygotowana. Trzymałam się tuż za nią i czekałam na swoje okazje. Ona grała świetnie na początku i wygrała pierwszego seta, ale pomyślałam sobie, że w drugim secie czeka nas kolejne starcie. Byłam w odpowiednim miejscu, gdy okazje się nadarzyły. W końcówce trzeciego seta różnicę zrobił jeden gem. Jestem szczęśliwa, że zagrałam odpowiednie uderzenia i do końca pozostałam agresywna. Ani razu nie miałam chwili zwątpienia i cały czas chciałam wygrać ten mecz.

W drugim półfinale zmierzą się dwie Czeszki, Karolina Pliszkova i Marketa Vondrousova. Turniejowa „dwójka” w trzech setach pokonała Elise Mertens, w decydującej partii nie tracąc ani jednego gema, a leworęczna reprezentantka naszych południowych sąsiadów nie dała szans Elinie Switolinie.


Wyniki

Ćwierćfinał singla

Simona Halep (Rumunia, 1) – Julia Putincewa (Kazachstan) 6:2 2:0 i krecz

Karolina Pliszkova (Czechy, 2) – Elise Mertens (Belgia, 11) 6:3 3:6 6:0

Marketa Vondrousova (Czechy, 12) – Elina Switolina (Ukraina, 4) 6:3 6:0

Garbine Muguruza (Hiszpania, 9) – Wiktoria Azarenka (Białoruś) 3:6 6:3 6:4

Rzym. Dżoković i Nadal zadowoleni z decyzji o wpuszczeniu kibiców na trybuny

/ Dominika Opala , źródło: www.ubitennis.com /własne, foto: AFP

Rząd Włoch zdecydował, że kibice będą mogli śledzić zmagania tenisistów i tenisistek w dwóch ostatnich dniach rywalizacji podczas Internazionali D’Italia. Swoje opinie w tej sprawie wyrazili Novak Dżoković i Rafael Nadal. 

Minister Sportu Vincenzo Spadafora, że 1000 kibiców będzie mogło wspierać swoich faworytów z trybun przez dwa ostatni dni turnieju w Rzymie. Posunięcie to określił mianem „pierwszego, ale znaczącego kroku w powrocie do normalności w sporcie”. Do tej pory impreza odbywała się za zamkniętymi drzwiami z powodu pandemii koronawirusa. Obawiano się, że zezwolenie tłumowi na udział w wydarzeniu przyczyni się do wybuchu ogniska choroby. W ramach tych warunków konieczne będzie podjęcie środków bezpieczeństwa. Będzie obowiązywał nakaz noszenia masek, dystans społeczny i rezerwacja miejsc.

Jeśli będzie 1000 osób, to jest to lepsze niż brak ludzi – oznajmił Dżoković, który już awansował do półfinału turnieju. – Wszyscy tęsknimy za kibicami, a część naszej kariery zawodowej w sporcie toczy się przed nimi. Bardzo się cieszę, że tak się stanie – dodał Serb w odpowiedzi na jego ocenę decyzji o wpuszczeniu kibiców.

Internazionali d’Italia będzie pierwszym turniejem po pięciu miesiącach przerwy, na którym pojawią się kibice. Zarówno Western & Souther Open, jak i US Open zostały rozegrane bez udziału publiczności. Tymczasem władze Francji zmniejszyły liczbę kibiców, która będzie mogła śledzić codzienne zmagania podczas Roland Garros. Najpierw miało być to 11500 osób, teraz taką możliwość będzie miało 5000 ludzi.

Sytuacja jest, jaka jest. Wszystko jest bardzo trudne i nieprzewidywalne, więc to normalne, że wszystko się szybko zmienia – skomentował Nadal. – To zrozumiałe, że ludzie, którzy podejmują decyzje, muszą to robić z ostrożnością. Nie oczekuję łatwych decyzji i że wszystko zostanie przygotowane z wyprzedzeniem, ponieważ trudno przewidzieć, jak rozwinie się pandemia. Modyfikacje mogą wiele zmienić. Więc jeśli sytuacja jest wystarczająco dobra, fantastycznie – zakończył Hiszpan.

 

Thiem: Chcę wykorzystać wiatr w plecy podczas Roland Garros

/ Dominika Opala , źródło: www.tennisnet.com /własne, foto: AFP

Dominic Thiem zdobył upragniony tytuł wielkoszlemowy, wygrywając US Open 2020. Jednak Austriak nie zamierza na tym poprzestać i chce wykorzystać dobrą passę także podczas zbliżającego się Roland Garros.

Dominic Thiem wygrał US Open 2020 i spełnił tym samym życiowe marzenie o zostaniu mistrzem wielkoszlemowym. Jednak Austriak nie będzie miał wiele czasu na przyzwyczajenie się do nowej roli, gdyż już 27 września startuje Roland Garros, gdzie tenisista z Wiener Neustadt również chce walczyć o najwyższe trofeum. Nie od dziś bowiem wiadomo, że mączka jest ulubioną nawierzchnią Thiema, a w poprzednich dwóch latach docierał on do finału paryskiego szlema.

Podopieczny Nicolasa Massu wielokrotnie podkreślał, iż fizycznie będzie w stu procentach przygotowany do rywalizacji w Roland Garros. Pytanie rodzi się natomiast w kwestii przygotowania mentalnego, gdyż będzie to dla niego zupełnie nowa sytuacja – Nie mogę wiedzieć, jak to jest emocjonalnie. To był wielki cel od wielu lat – przyznał Austriak na konferencji prasowej w Wiedniu. – Z pewnością minie trochę czasu zanim sobie to uświadomię – dodał.

Mniejsza presja

Thiem już rozpoczął treningi na kortach ziemnych, a do stolicy Francji poleci w środę. Według Austriaka przystosowanie się do nowej nawierzchni powinno nastąpić w pół godziny – Dorastałem na tej nawierzchni. Największym zadaniem będzie przetworzenie tego wszystkiego, by na świeżości zagrać w Paryżu – stwierdził świeżo upieczony mistrz US Open, który jest także jednym z głównych faworytów do tytułu na paryskiej mączce.

Wśród faworytów są też oczywiście Rafael Nadal i Novak Dżoković – Nadal i Dżoković będą w topowej formie. Rafa ma dodatkową przewagę, gdyż cały czas trenował na mączce w Europie – ocenił Thiem.

Po triumfie w US Open, Austriak także zauważa u siebie korzystną cechę – Oczekuję od siebie, że luźniej będę podchodzić do wielkich turniejów i wielkich meczów w przyszłości, a potem grać jeszcze lepiej – wyznał trzeci tenisista świata. Ma to związek z tym, iż presja z braku posiadania tytułu wielkoszlemowego minęła. – Chciałbym wykorzystać wiatr w plecy podczas Roland Garros – podkreślił Thiem. Kto wie, może po imprezie w Paryżu Austriak będzie miał podwójną okazję do świętowania.

Ministerstwo Sportu wesprze budowę Centrum Szkoleniowego PZT

/ Redakcja , źródło: własne / PZT, foto: PZT

Polski Związek Tenisowy otrzymał nagrodę DEMES w kategorii ,,Polski Związek Sportowy 2019 roku”. Dodatkowo Minister Sportu Danuta Dmowska-Andrzejuk oznajmiła, że PZT otrzyma pomoc finansową w wysokości 11,5 miliona złotych. W Kozerkach powstanie ośrodek szkoleniowy.  

– W imieniu premiera Mateusza Morawieckiego pragnę poinformować, że dofinansujemy budowę Akademii Tenisowej Tenis Kozerki – Centrum Szkoleniowe PZT kwotą blisko 11,5 miliona złotych – zapowiedziała Minister Sportu. To świetna informacja dla polskiego tenisa. Budowa centralnego ośrodka od wielu lat była jednym z głównych celów stawianych sobie przez tenisowych działaczy.

Statuetkę z rąk Danuty Dmowskiej-Andrzejuk odebrali prezes PZT Mirosław Skrzypczyński i sekretarz generalny Bartosz Bułat. – To wyjątkowe wyróżnienie, szczególnie, że Polski Związek Tenisowy przygotowuje się już do przyszłorocznych obchodów stulecia istnienia. Ta nagroda utwierdza nas w przekonaniu, że „naj nie bierze się znikąd”, jak głosi hasło naszego sponsora strategicznego. Właśnie z Grupą LOTOS realizujemy największe projekty, które przyczyniają się do rozwoju polskiego tenisa – powiedział Skrzypczyński.

Dzięki wsparciu Grupy LOTOS od zeszłego roku funkcjonują dwa fundamentalne projekty w polskim tenisie: PZT LOTOS Polish Team i PZT LOTOS Polish Tour. Najmłodsi korzystają natomiast z Narodowego Programu Upowszechniania Tenisa – Rakiety LOTOSU.

– Naszym celem jest stopniowe rozszerzanie piramidy szkoleniowej, którą chcemy obejmować coraz szersze kręgi utalentowanej młodzieży. Wierzymy, że będzie ona stopniowo zasilać LOTOS PZT Team i odnosić sukcesy w międzynarodowym Tourze – zapowiedział Skrzypczyński.

Petra Kvitova: Czasami chciałabym żyć jak normalny człowiek

/ Natalia Kupsik , źródło: własne/www.bbc.com, foto: AFP

W jednym z ostatnich wywiadów Petra Kvitova przyznała, że niestandardowy tryb życia, który prowadzi bywa dla niej bardzo obciążający. Zawodniczka ma jednocześnie nadzieję, że uda jej się jeszcze nawiązać do sportowych sukcesów sprzed lat.

Cztery lata temu za sprawą szokującego incydentu, kariera Petry Kvitovej stanęła pod dużym znakiem zapytania. W jej apartamencie w Prościejowie doszło do włamania, a zaskoczony obecnością tenisistki nieproszony gość ranił ją nożem. W efekcie dwukrotną mistrzynię Wimbledonu czekała operacja oraz konieczność uporania się z traumą. Wkrótce jednak udało jej się powrócić do rywalizacji na najwyższym poziomie, po drodze do dorobku dorzucając kolejnych osiem tytułów cyklu głównego WTA. W wywiadzie udzielonym dla BBC Radio 5 Live  zawodniczka postanowiła wczoraj opowiedzieć o ciemnych stronach tenisowego życia. Jak przekonuje, mimo ich dokuczliwości nie są one w stanie odwieść jej od marzeń o powrocie na szczyt.

– Ciężko nam znaleźć prawdziwych przyjaciół. Utrudnione jest także spędzanie czasu z rodziną. Mówiąc szczerze, nie mamy normalnego życia  – powiedziała zawodniczka –  Jesteśmy ciągle w drodze, nieustannie ćwiczymy, gramy mecze, jemy i śpimy. Musimy się zmagać z tak wieloma rzeczami. Z naszymi nerwami, presją, naciskami z zewnątrz. (…)Kocham grę samą w sobie i czerpię przyjemność z bycia na korcie. Uwielbiam rozgrywanie meczów, ale na przykład nie przepadam za trenowaniem – dodała.

Tenisistka zdradziła także, że wyjątkowo ciężko przychodzi jej mierzyć się z konsekwencjami zyskania statusu osoby publicznej. Szeroka rozpoznawalność oraz przywoływanie jej sylwetki w przekazie medialnym są dla Czeszki na co dzień sporym wyzwaniem.

– Naprawdę nie jestem typem osoby, która chciałaby być wystawiana na ocenę opinii publicznej czy pojawiać się w gazetach, więc czasami trudno mi się z tym uporać. Z drugiej jednak strony jestem dobrą tenisistką, więc pewnie tak właśnie musi to wyglądać. Czasami to bardzo trudne i niewątpliwie mam w sobie taką cząstkę, która sprawia, że chciałabym żyć jak normalny człowiek – powiedziała zawodniczka – Z drugiej jednak strony nadal kocham tenis i chcę w niego grać. Wygrywanie dużych turniejów to moja niegasnąca motywacja i powód, dla którego wychodzę jeszcze na kort.

Rzym. Pierwsze kłopoty Dżokovicia

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/atptour.com, foto: AFP

Novak Dżoković i Rafael Nadal to ubiegłoroczni finaliści Internazionali BNL d’Italia i faworyci tegorocznych zmagań. W piątek obaj tenisiści awansowali do ćwierćfinału rywalizacji, ale nie obyło się bez problemów. 

Lider rankingu w tegorocznej edycji włoskiego tysięcznika pierwsze dwa spotkania wygrał, nie tracąc seta. W piątek bliski urwania pierwszej partii najwyżej rozstawionemu tenisiście był Filip Krajinović. Rodak 17-krotnego mistrza wielkoszlemowego nie wykorzystał jednak prowadzenia w tie-breaku 4-1 i przegrał pierwszą odsłonę pojedynku. W drugim secie Dżoković już kontrolował sytuację na korcie. Nie dał przeciwnikowi ani jednej szansy na przełamanie swojego podania, a sam odebrał serwis krajanowi dwukrotnie i zapewnił sobie awans do 1/4 finału. Kolejnym rywalem lidera rankingu będzie Dominik Koepfer. Niemiec, który do turnieju dostał się z eliminacji pokonał Lorenzo Musettiego.

Najmniejszych problemów z awansem nie miał za to Rafael Nadal. Celujący w dziesiąty tytuł mistrzowski na Foro Italico Hiszpan w ciągu dziewięćdziesięciu minut pokonał Duszana Lajovicia, oddając rywalowi cztery gemy. Tych po stronie Serba mogło być jeszcze mniej, ale prowadząc w drugiej odsłonie 4:0, wicelider rankingu oddał trzy gemy. Kolejnym rywalem tenisisty z Półwyspu Iberyjskiego będzie Diego Schwartzman. Argentyńczyk w trzech setach pokonał w piątek Huberta Hurkacza – relację z tego meczu znajdziecie TUTAJ.


Wyniki

Trzecia runda singla:

Novak Dżoković (Serbia, 1) – Filip Krajinović (Serbia) 7:6(7), 6:3

Rafael Nadal (Hiszpania, 2) – Duszan Lajović (Serbia) 6:1, 6:3

Matteo Berrettini (Włochy, 4) – Stefano Travaglia (Włochy, WC) 7:6(5), 7:6(1)

Diego Schwartzman (Argentyna, 8) – Hubert Hurkacz (Polska) 3:6, 6:2, 6:4

Denis Shapovalov (Kanada, 12) – Ugo Humbert (Francja) 6:7(5), 6:1, 6:4

Grigor Dimitrow (Bułgaria, 15) – Jannik Sinner (Włochy, WC) 4:6, 6:4, 6:4

Dominik Koepfer (Niemcy, Q) – Lorenzo Musetti (Włochy, Q) 6:4, 6:0

Casper Ruud (Norwegia) – Marin Czilić (Serbia) 6:2, 7:6(6)

Roland Garros. Mniej kibiców obejrzy zmagania z trybun

/ Szymon Frąckiewicz , źródło: ESPN, foto: AFP

Ze względu na rekordowe dzienne liczby zakażeń koronawirusem we Francji organizatorzy Roland Garros postanowili jeszcze bardziej ograniczyć liczbę widzów na trybunach. Kibice w Lasku Bulońskim mają się pojawić, lecz w liczbie nie większej niż 5000 dziennie.

Pierwotnie organizatorzy Roland Garros planowali, by podczas każdego dnia rozpoczynającego się 27 września turnieju mecze na trzech głównych arenach z trybun mogło oglądać łącznie 11500 osób dziennie. Po konsultacjach z lokalnymi władzami postanowiono jednak znacznie ograniczyć tę liczbę. Przyczyną jest nagły wzrost liczby zachorowań na COVID-19 we Francji.

„Ze względu na pogarszającą się sytuację epidemiczną w okolicach Paryża, stołeczny departament policji nakazał ograniczenie liczby kibiców mogących wejść na teren 12-hektarowego kompleksu Roland Garros do 5000” – przekazała francuska federacja w komunikacie. „FFT zdaje sobie sprawę, że to przykra wiadomość dla tych, którzy nie będą w stanie z tego względu pojawić się na trybunach” – zakończono przekaz.