US Open. Miedwiediew lepszy w rosyjskim ćwierćfinale

/ Tomasz Górski , źródło: własne, foto: AFP

Daniił Miedwiediew trzecim półfinalistą na kortach Flushing Meadows. Dziś pokonał w rosyjskim pojedynku Andrieja Rublowa 7:6, 6:3, 7:6 . Tym samym 24-letni reprezentant Sbornej jest coraz bliżej powtórki z poprzedniego sezonu, gdy dotarł do finału.

W pierwszym dzisiejszym ćwierćfinale doszło do rosyjskiego pojedynku. O tym, że obaj tenisiści dobrze się znają pisaliśmy tutaj.

Teraz już o czwartym bezpośrednim pojedynku Rublowa i Miedwidiewa w seniorskiej karierze. Do tej pory zawsze wygrywał ten drugi. Dziś zaczęło się od bardzo wyrównanej walki na korcie. Dominowały długie wymiany, gra po krosie i przewaga serwujących zawodników. W czasie dwunastu gemów mieliśmy maksymalnie stan równowagi, żadnych okazji na breaka. Mieliśmy nawet krotką przerwę z powodu problemów z zasilaniem na korcie. A sprawa premierowej odsłony rozwiązała się dopiero w tie breaku. Tam Rublow prowadził już 5-1. Miedwiediew powoli wracał do gry. Było 3-5, potem 3-6 z jego perspektywy. Obronił trzy piłki setowe. A sam wykorzystał już premierową po godzinie i pięciu minutach. Wygrał 8-6.

W drugiej partii znów mieliśmy mozolny tenis do piątego gema. Później Miedwiediew wywalczył breaka, oczywiście przy pierwszej takiej okazji w drugim secie i zdobył tym samym duży handicap. Rublow zaczął się coraz bardziej irytować, dostał ostrzeżenie. A jego rodak grał swój tenis i tym razem potrzebował tylko dziewięciu gemów aby zamknąć partię.

Trzeci set to ponownie wyrównana walka. Znów dominowali serwujący. Nie było nawet stanu 40:40.  Po dziewiątym gemie Miedwiediew wziął przerwę medyczną z powodu bólu ręki. Natomiast to nie przeszkodziło mu żeby doprowadzić do tie breaka. W nim kilka strat serwisów, ale ostatecznie to faworyt był górą. Miedwiediew wygrał 7-5 i po 150. minutach awansował do półfinału. Tam spotka się z Dominiciem Thiemem lub Alexem De Minourem. Rywal zostanie wyłoniony dziś w nocy.

– Cieszę się, że było 3-0, bowiem pod koniec źle się czułem – powiedział Miedwidiew. –  Rublow grał bardzo dobrze. Wiedziałem ze muszę zagrać bezbłędnie. Kluczowy był pierwszy tie break, tam przy stanie 3-6 zaryzykowałem i to się opłaciło. To był taktyczny mecz, dlatego bardzo się cieszę z tego zwycięstwa – dodał.


Wyniki

Ćwierćfinał singla:

Daniił Miedwiediew (Rosja, 3) – Andriej Rublow (Rosja, 10) 7:6(6), 6:3, 7:6(5)

US Open. Williams zakończyła wspaniały sen Pironkowej

/ Anna Niemiec , źródło: własne, foto: AFP

Serena Williams awansowała do czternastego w karierze półfinału na kortach Flushing Meadows. W środę Amerykanka w pojedynku tenisowych mam okazała się lepsza od Cwetany Pironkowej.

Bułgarka, której ostatnim występem turniejowym był Wimbledon w 2017 roku, postawiła bardzo trudne warunki 23-krotnej mistrzyni wielkoszlemowej. 32-latka urodzona w Płodiwie bardzo sprytnie zmieniała rytm i kierunki uderzeń, bardzo dobrze się broniła i kontrowała z backhandu. W pierwszym secie przyniosło to efekt w postaci przełamania w piątym gemie. Przy wyniku 5:3 Bułgarka miała dwie piłki setowe przy serwisie rywalki. Faworytka gospodarzy zdołała się wybronić, ale chwilę później Pironkowa wykorzystała atut własnego podania i objęła prowadzenie 1:0 w meczu.

Mniej utytułowana z tenisistek dobrze rozpoczęła drugą odsłonę pojedynku i już w pierwszym gemie przełamała rywalkę. Williams błyskawicznie odrobiła jednak stratę i od tego momentu zaczęła systematycznie podnosić poziom swojej gry. Amerykanka zdobyła kolejnego „breaka” w ósmym gemie, a chwilę później wyrównała stan rywalizacji.

W decydującej partii Bułgarka opadła z sił i nie była w stanie przeciwstawić się już agresywnie grającej byłej liderce światowego rankingu. Młodsza z sióstr Williams odebrała podanie przeciwniczce w pierwszym oraz siódmym gemie i po 2 godzinach i 12 minutach gry mogła cieszyć się ze zwycięstwa.

Serena Williams, która w środę zaserwowała 20 asów, o miejsce w finale zagra albo z Wiktorią Azarenką albo z Elise Mertens.


Wyniki

Ćwierćfinał singla

Serena Williams (USA, 3) – Cwetana Pironkowa (Bułgaria) 4:6 6:3 6:2

Tuż za polską granicą odbędzie się w październiku duży turniej WTA?!

/ Szymon Adamski , źródło: , foto:

Wiele wskazuje na to, że w kalendarzu kobiecych rozgrywek pojawi się nowy turniej rangi WTA Premier. To odpowiedź na odwołane imprezy w Azji, na czele z finałami WTA, które w tym roku miały być rozgrywane w Shenzhen. 

Nowy turniej ma zostać rozegrany w czeskiej Ostrawie, zaledwie 20 kilometrów za polską granicą. Nasi południowi sąsiedzi okazują się niezwykle pomocni w tworzeniu okazji do rywalizacji dla zawodowych tenisistów. Odkąd zawodnicy i zawodniczki wrócili do rywalizacji, w Czechach odbyło się już kilka turniejów. Również w tym tygodniu odbywa się challenger – w Prościejowie. Dobrze radzi sobie w nim Kamil Majchrzak. Polak awansował dziś do ćwierćfinału.

Impreza w Ostrawie ma mieć rangę WTA Premier, czyli do zdobycia będzie aż 470 punktów. Jeśli plany się nie zmienią, to pierwsze mecze zostaną rozegrane 19 października. Władze kobiecego tenisa na razie jednak nie ogłosiły oficjalnie informacji o nowym turnieju.

W kalendarzu WTA wciąż pozostaje dużo wolnego miejsca. Według wstępnych planów tenisistki po zakończeniu Rolanda Garrosa miały udać się do Azji, ale Chiny odwołały wszystkie wydarzenia tenisowe do końca 2020 roku. Zawodniczki prawdopodobnie pozostaną więc w Europie, ale oprócz Ostrawy gotowa do organizacji turnieju WTA jest tylko Moskwa. W najbliższych tygodniach powinny napływać informacje o kolejnych okazjach do rywalizacji.

Lepiej przedstawia się sytuacja w męskich rozgrywkach. Ogłoszono już sześć turniejów, które mają się odbyć po zakończeniu zmagań w paryskiej lewie Wielkiego Szlema.

Kitzbuhel. Hurkacz i Bublik ulegli finalistom Australian Open

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Hubertowi Hurkaczowi i Aleksandrowi Bublikowi nie udało sprawić się niespodzianki w meczu 1. rundy turnieju gry podwójnej w Kitzbuhel. Polak i reprezentant Kazachstanu przegrali 2:6, 4:6 z finalistami tegorocznej edycji Australian Open – Maxowi Purcellowi i Luke’owi Saville’owi z Australii. 

Nasz reprezentant już po raz drugi w ciągu ostatnich trzech tygodni stanął naprzeciw australijskiej pary. Los skojarzył go z Purcellem i Saville’em również w Western&Southern Open, turnieju poprzedzającym zmagania w US Open. Wówczas partnerem wrocławianina był jednak John Isner. Polak i Amerykanin wygrali tamto spotkanie, a jeszcze większe wrażenie robił rozmiar zwycięstwa. Oddali rywalom tylko trzy gemy.

Do Kitzbuhel Isner jednak nie przyleciał. Nowym partnerem Hurkacza został Aleksandr Bublik z Kazachstanu, z którym Polak nigdy wcześniej nie tworzył pary deblowej. Purcell i Saville w ostatnim czasie nie zachwycali i po awansie do finału Australian Open nie wygrali ani jednego spotkania, jednak przewaga zgrania była po ich stronie. Australijczycy wykorzystali ten fakt i przerwali złą serię, zwyciężając 6:2, 6:4 w niespełna godzinę. Trzykrotnie przełamali Polaka i Kazacha, podczas gdy sami musieli bronić w całym meczu tylko jednego break-pointa.

Mimo porażki w turnieju deblowym Hurkacz pozostaje w Kitzbuhel. Już w czwartek czeka go znacznie ważniejszy mecz – walka o awans do ćwierćfinału priorytetowo przez niego traktowanej gry pojedynczej. Dzisiaj poznał przeciwnika w tym pojedynku. Będzie nim Niemiec Maximilian Marterer, który w pierwszej rundzie sprawił sporą niespodziankę, eliminując Austriaka Dennisa Novaka – pod nieobecność Thiema najwyżej notowanego reprezentanta gospodarzy.

 


Wyniki

Pierwsza runda gry podwójnej:

Max Purcell, Luke Saville (Australia) – Aleksandr Bublik, Hubert Hurkacz (Kazachstan, Polska) 6:2, 6:4

Prościejów. Majchrzak idzie za ciosem

/ Tomasz Górski , źródło: własne, foto: AFP

Kamil Majchrzak pokonał Marca Polmansa 6:3, 6:2. Na pokonania Australijczyka potrzebował godzinę i piętnaście minut. Teraz przed Polakiem walka o półfinał z Aleksandarem Vukiciem.

W dotychczasowych pojedynkach między tymi zawodnikami zawsze wygrywał tenisista z Piotrkowa Trybunalskiego. Teraz nie było inaczej. Choć początek spotkania wskazywał na bardziej wyrównany mecz. Pierwsza partia toczyła się przed długi czas pod dyktando serwujących. Polmans miał dwie szansę na przełamanie w siódmym gemie. Jednak Majchrzak skutecznie się obronił, a chwilę później sam wywalczył breaka. Niewykorzystane sytuacje się szybko na Australijczyku zemściły. Jak się okazało przełamanie miało kluczowe znaczenie w premierowej odsłonie.

Druga partia była od początku zdominowana przez Polaka, który szybko objął prowadzenie 4:0 z zapasem dwóch breaków. Dwa gemy jeszcze zdołał ugrać zawodnik z Australii, natomiast na więcej nie było go już stać. W taki sposób po godzinie i piętnastu minutach Kamil Majchrzak zameldował się w ćwierćfinale. Tam rywalem naszego reprezentanta będzie Aleksandar Vukic – kolejny zawodnik z Australii. Ten awansował po tym jak niespodziewanie wyeliminował Jiriego Vesely’ego w dwóch setach.


Wyniki

Druga runda singla:

Kamil Majchrzak (Polska, 6) – Marc Polmans (Australia) 6:3, 6:2

Rublow: Miedwiediew zawsze był jednym z największych walczaków

/ Dominika Opala , źródło: www.tennisworldusa.org /własne, foto: AFP

Andriej Rublow i Daniił Miedwiediew zmierzą się w ćwierćfinale US Open 2020. Będzie to ich trzecie spotkanie w zawodowym tourze, choć ta rywalizacja zaczęła się już, gdy byli dziećmi. 

Andriej Rublow w czwartej rundzie pokonał rozstawionego z „6” Matteo Berrettiniego. Jak przyznaje Rosjanin, kluczem do zwycięstwa była walka, powtarzał sobie, żeby walczyć o każdą piłkę i się nie poddawać. To przyniosło efekty, gdyż po przegraniu pierwszej partii, moskwianin przejął kontrolę nad meczem i wygrał kolejne trzy sety.

O wejście do półfinału US Open 2020 Rublow zagra z finalistą poprzedniej edycji, Daniiłem Miedwiediewem. Starszy z Rosjan idzie przez turniej, jak burza i jeszcze nie stracił seta. Jednak wydaje się, że starcie ćwierćfinałowe może być poważnym wyzwaniem dla piątego tenisisty świata.

Rublow i Miedwiediew znają się od dziecka, a szczególnie dobrze poznali się podczas kariery juniorskiej.

Obaj byliśmy szaleńcami na korcie. Niszczyliśmy rakiety,dyskutowaliśmy… Jednak to, co pamiętam najbardziej, to, że on był zawsze jednym z największych walczaków, jakiego widziałem w moim życiu, a miał wtedy siedem lat – wspominał Rublow. – Mógł godzinami grać loby, żeby tylko wygrać. Pamiętam, że stoczyliśmy kilka zaciętych meczów, kiedy byliśmy dzieciakami, mieliśmy może siedem, osiem lat. Wtedy wygrywałem, choć nie wiem nawet, czy to był prawdziwy turniej. To były chyba weekendowe mecze – dodał.

W zawodowym tourze Rosjanie spotkali się dwukrotnie. Oba pojedynki miały miejsce w 2019 roku i  oba z nich wygrał Miedwiediew.

Kiedy już zaczęliśmy grać oficjalne mecze, to myślę, że on wygrał je wszystkie. Jako profesjonaliści zagraliśmy dwa spotkania. Zobaczymy, co się wydarzy, to będzie interesujące – przyznał Rublow w nawiązaniu do środowego pojedynku z rodakiem.

Mecz zaplanowano jako drugi w kolejności na korcie centralnym od godziny 18:00 czasu polskiego.

US Open. Przełamanie Osaki. Do tej pory Rogers była jej zmorą

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/www.wtatennis.com, foto: AFP

Naomi Osaka pokonała 6:3, 6:4 Shelby Rogers w drugim wtorkowym ćwierćfinale rywalizacji pań. Tym samym po raz trzeci w karierze zameldowała się w półfinale turnieju Wielkiego Szlema. 

Podczas poprzedzającego US Open, rozgrywanego wyjątkowo także na kortach w Nowym Jorku turnieju Western&Southern Open japońska tenisistka dotarła do finału, w którym nie wystąpiła ze względu na kłopoty zdrowotne. Kilkanaście dni później po kontuzji dwukrotnej mistrzyni wielkoszlemowej nie widać nawet śladu! We wtorek mistrzyni US Open 2018 i Australian Open 2019 odprawiła piątą rywalkę w tegorocznej edycji nowojorskiego szlema.

Przeciwniczką Osaki w meczu o półfinał była Shelby Rogers. Obie tenisistki dotychczas spotkały się trzy razy i za każdym razem górą była reprezentantka USA. Rozstawiona z numerem cztery Japonka wyrównała jednak rachunki. Co prawda bezpośredni bilans gier wciąż jest dla niej niekorzystny, jednak dzisiejsze spotkanie toczyło się o znacznie większą stawkę niż trzy poprzednie.

Osaka pierwszego seta wygrała 6:3. Kluczowymi dla losów tej partii były gemy szósty i ósmy. To w nich reprezentantka gospodarzy oddała rywalce podanie i pozwoliła objąć prowadzenie w meczu. W drugim secie decydującym okazał się już trzecim gem. Osaka ponownie przełamała serwis Rogers i przewagę utrzymała do końca.

Kolejną rywalką Osaki będzie inna reprezentantka gospodarzy – Jennifer Brady. Amerykanka w pierwszym meczu rozgrywanym we wtorek na Arthur Ashe Stadium pokonała Julię Putincewą.

 


Wyniki

Ćwierćfinał singla:

Naomi Osaka (Japonia, 4) – Shelby Rogers (USA) 6:3, 6:4

US Open. Cztery godziny zażartej walki. Carreno Busta drugim półfinalistą!

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Pablo Carreno Busta dołączył do Alexandra Zvereva i został drugim półfinalistą tegorocznej edycji US Open. W ćwierćfinale, po ponad czterogodzinnym boju obfitującym w zwroty akcji, pokonał 3:6, 7:6(5), 7:6(4), 0:6, 6:3 Denisa Shapovalova. Pojedynek zakończył się po 1 w nocy czasu nowojorskiego. 

Za nami jedno z najciekawszych i najbardziej wyrównanych starć w męskim turnieju. W takich przypadkach najbardziej odczuwalny jest brak kibiców. W normalnych warunkach trybuny kortu Arthura Ashe’a wypełnione byłyby żywiołowo reagującymi fanami, a oklaski nie milkłyby jeszcze długo po fantastycznych akcjach wolejowych Shapovalova. Tegoroczna edycja jest jednak wyjątkowa. Z powodu pandemii koronawirusa na trybunach zasiada możliwie jak najmniej osób i nawet tak pasjonujące pojedynki jak ten Carreno Busty i Shapovalova odbywają się niemalże w ciszy.

W całym meczu doszło do aż 13 przełamań. W grze obu zawodników były okresy, kiedy mieli duże problemy po wprowadzeniu drugiego podania. Carreno Busta był wtedy od razu spychany do defensywy, natomiast Shapovalov nie mógł po serwisie wejść w kort i miał utrudnioną drogę do siatki.

Do pierwszego przełamania doszło już w pierwszym gemie meczu. Shapovalov spisał się w nim bardzo słabo, ale na szczęście okazało się, że przez kolejne cztery godziny było już tylko lepiej. Od początku pojedynek Hiszpana i Kanadyjczyka mógł się podobać. Głównie za sprawą widowiskowych wypadów do siatki tego drugiego. Jego efektowne woleje i oldschoolowy strój pozwalały przenieść się w czasie i zapomnieć, że współczesny tenis zdominowany jest przez zawodników przywiązanych do linii końcowej.

Drugi set pokazał jednak, że co za dużo, to niezdrowo. Carreno Busta był już sprytniejszy w obronie, natomiast Shapovalov podejmował niekiedy zbyt duże ryzyko, nawet jak na własne, zawyżone standardy.  Carreno Busta wygrał tę partię w tie-breaku 7:6(5), choć mógł uczynić to wcześniej. Na początku seta dwukrotnie tracił przewagę przełamania, a w ósmym i dziesiątym gemie nie wykorzystał łącznie pięciu break-pointów. Koniec końców doprowadził jednak do wyrównania w setach.

Niewykorzystane okazje nie zemściły się na Hiszpanie również w trzeciej odsłonie rywalizacji. Carreno Busta miał szansę na objęcie prowadzenie 5:2, a nie tylko jej nie wykorzystał, ale kilka minut później sam dał się przełamać. Znowu doszło do tie-breaka i znowu wzięła górę większa rozwaga Hiszpana. Co ciekawe, Carreno Busta i Shapovalov spotkali się w US Open również trzy lata temu. Wówczas w trzysetowym spotkaniu doszło do trzech tie-breaków i też wszystkie wygrał Hiszpan.

Po zakończeniu trzeciego seta Shapovalov pozostał na najwyższych obrotach, natomiast Carreno Busta znacznie obniżył loty. Efekt? Set wygrany do zera w niespełna pół godziny. To zdecydowanie najbardziej jednostronny fragment pojedynku.

Przed rozpoczęciem piątego seta Carreno Busta poprosił o pomoc fizjoterapeutę. Choć wyraźnie zmęczony, grał już o wiele lepiej niż kilkadziesiąt minut wcześniej. W szóstym gemie zadał decydujący cios. Po przełamaniu objął prowadzenie 4:2, a następnie bez trudu zdobył dwa brakujące gemy przy własnym podaniu. Po ponad czterech godzinach rywalizacji wzniósł ręce w geście triumfu.

29-latek z Gijon po raz drugi w karierze awansował do półfinału Wielkiego Szlema. Po raz pierwszy tak daleko zawędrował przed trzema laty, również w Nowym Jorku. Wówczas zatrzymał go Kevin Anderson. Tym razem jego rywalem będzie Alexander Zverev, który w pierwszym ćwierćfinale pokonał Bornę Czoricia.


Wyniki

Ćwierćfinał:

Pablo Carreno Busta (Hiszpania, 20) – Denis Shapovalov (Kanada, 12) 3:6, 7:6(5), 7:6(4), 0:6, 6:3