Roland Garros. Sandgren zrewanżował się Hurkaczowi

/ Natalia Kupsik , źródło: własne, foto: AFP

Na pierwszej rundzie tegoroczne zmagania w paryskim Wielkim Szlemie zakończył Hubert Hurkacz. Po bardzo długim, pięciosetowym boju Polak przegrał z Tennysem Sandgrenem.

Ze swoim dzisiejszym rywalem najlepszy aktualnie polski singlista na paryskiej mączce miał już okazję się spotkać. Dwa lata temu, mimo znacznie uboższego doświadczenia, w czterech setach uporał się z notowanym od niego wtedy w rankingu o ponad 100 pozycji wyżej Amerykaninem. Dzięki temu zapewnił sobie pierwszy w karierze awans do drugiej rundy Roland Garros. Tym razem sytuacja wyglądała jednak odwrotnie. Faworyzowany przed startem Polak w kluczowych momentach nie wykorzystał swoich szans i już po pierwszym meczu odpadł z wielkoszlemowych zawodów.

Początek spotkania był bardzo wyrównany, a punkty bez większych problemów zdobywali serwujący. Okazje na przełamanie długo się nie pojawiały, ale niestety w bardzo niewygodnym dla Polaka momencie sytuacja ta uległa zmianie. Z czasem Hurkacz zaczął mieć problemy z trafianiem pierwszym podaniem, a dla rywala stanowiło to zaproszenie do agresywniejszej gry z głębi kortu. Partia otwarcia rozpoczęła się od serwisu Amerykanina, dlatego przy stanie 6-5 wrocławianin musiał grać pod presją. Niestety na tym etapie kilkukrotnie pozwolił zepchnąć się do defensywy i mimo obrony dwóch piłek setowych, przy trzeciej okazał się bezradny.

W drugiej odsłonie Hurkacz już w trzecim gemie ruszył do udanego ataku i błyskawicznie doprowadził  do stanu 40-0. Po chwili wykorzystał drugą z wypracowanych piłek na przełamanie. Niestety już wkrótce role się odwróciły, a nasz reprezentant długo nie cieszył się z przewagi. Polak nie podłamał się jednak i w piątym gemie ponownie wyszedł na prowadzenie. Nerwowo zrobiło się w ósmym gemie, kiedy Tennys Sandgren przy serwisie Hurkacza zdobył przewagę 40-15. Wrocławianin tym razem poradził sobie jednak pod presją i zdołał wyrównać stan spotkania.

Trzeciego seta Polak otworzył obiecująco, niemal natychmiast wypracowując sobie przewagę przełamania. W czwartym gemie jego przeciwnik zdołał odpowiedzieć tym samym, ale po chwili „na sucho” stracił własne podanie. Kolejne minuty należały już do serwujących, a na tablicy pojawił się wynik 4-5. Cieszący się przewagą Hurkacz stanął wkrótce przed szansami na zapisanie na swoim koncie kolejnego seta. Tennys Sandgren trzykrotnie zwycięsko wychodził z opałów, ale za czwartym razem nie znalazł na młodszego przeciwnika sposobu.

Przez pierwsze minuty następnej partii punkty ponownie trafiały na konto serwujących. Dopiero w szóstym gemie Amerykanin stanął przed okazją na objęcie prowadzenia, ale nie potrafił jej wykorzystać. Przy stanie 5-4 podawał z kolei, by przedłużyć swoje szanse na odwrócenie losów meczu. Trzy niewykorzystane przez Polaka na tym etapie piłki meczowe przesądziły o konieczności rozegrania tie-breaka. Ten natomiast dla Huberta potoczył się bardzo źle. Hurkacz zdobył w nim zaledwie jeden punkt.

Niestety w decydującym secie wrocławianin nie zażegnał szybko kryzysu. Już w pierwszym gemie został przełamany i choć niedługo potem straty odrobił, jego rywal wynik wkrótce ustalił na 3:2. Kiedy wydawało się, że o powrót będzie już bardzo trudno, Hurkacz pokazał się  z dobrej strony i przy serwisie Sandgrena wygrał „na sucho”.  Zacięty bój gem za gem trwał aż do stanu po 9. W dwudziestym gemie Polak obronił trzy z rzędu piłki meczowe i miał dwie szanse na zanotowanie powrotnego breaka. Żadnej z nich nie wykorzystał jednak i po ponad czterech godzinach gry pożegnał się z paryskim turniejem.


Wyniki

Hubert Hurkacz (Polska) – Tennys Sandgren (USA) – 5-7, 6-2, 6-4, 6-7 (1), 9-11,

Roland Garros. Linette przegrała z utalentowaną Kanadyjką

/ Szymon Frąckiewicz , źródło: własne, foto: AFP

Magda Linette w pierwszej rundzie Roland Garros zmierzyła się z utalentowaną Kanadyjką Leylah Fernandez. Niestety, mimo dobrego początku, nieoczekiwanie przegrała w trzech setach.

W pierwszym secie grająca po raz pierwszy przeciwko 18-latce z Kanady Magda Linette spisywała się znakomicie. Choć przy serwisach obydwu zawodniczek gemy były raczej wyrównane, to Polka była znacznie skuteczniejsza w decydujących momentach. Dzięki temu w pierwszej partii poznanianka przegrała tylko jednego gema.

Niestety w drugiej odsłonie meczu obraz gry się odmienił. Tym razem to Leylah Fernandez pokazywała doskonałą skuteczność w najważniejszych piłkach. Już w pierwszym gemie Kanadyjka przełamała, a Polka nie była w stanie tej straty odrobić. Ostatecznie Linette wygrała tylko dwa gemy w tej partii.

Decydująca część meczu zaczęła się bardzo podobnie do poprzedniej. Przewagę breaka wypracowała sobie tenisistka zza oceanu. Tym razem po chwili dołożyła także drugie przełamanie. Linette miała trzy okazje by zmniejszyć straty, ale nie wykorzystała żadnej z nich. Iskierka nadziei pojawiła się, kiedy nasza reprezentantka od stanu 0:4 wygrała dwa gemy z rzędu. Zgasła ona dość szybko. Po chwili Fernandez serwowała na 6:2 i miała nawet dwie piłki meczowe. Wtem znów cień nadziei wlała w serca polskich kibiców Linette, przełamując rywalkę. W kolejnym gemie, przy własnym podaniu, miała już piłkę na 4:5. Nie zdołała jej jednak wykorzystać, a po chwili kolejnego meczbola wywalczyła Kanadyjka. I tym razem go wykorzystała.

Roland Garros. Chaczanow za mocny dla Majchrzaka

/ Maciej Pietrasik , źródło: własne, foto: Materiały prasowe LOTOS PZT Polish Tour

Kamil Majchrzak nie zdołał sprawić niespodzianki w pierwszej rundzie Roland Garros i pokonać rozstawionego z numerem 15 Karena Chaczanowa. Polak przegrał z wyżej notowanym przeciwnikiem w trzech setach.

Po występie w Nowym Jorku Kamil Majchrzak z bardzo dobrej strony zaprezentował się podczas challengera ATP w czeskim Prościejowie, gdzie okazał się najlepszy w całej stawce. Ze względu na to można było liczyć na udany występ Polaka w Paryżu. Los nie był jednak dla niego zbyt łaskawy – już w pierwszej rundzie trafił bowiem na rozstawionego z numerem 15 Karena Chaczanowa.

W pierwszej partii tenisista z Piotrkowa Trybunalskiego nie stracił podania, broniąc po drodze dwóch break pointów. Rozstrzygnięcie przyniósł dopiero tiebreak, którego nasz zawodnik zaczął lepiej. Prowadził 3-1, lecz od tego momentu na korcie dominował Chaczanow, zdobywając sześć kolejnych punktów i wygrywając seta otwarcia.

Druga odsłona zaczęła się od prowadzenia Majchrzaka 2:0. Przy 3:1 Polak miał nawet dwie szanse na podwójnego breaka. To okazał się kluczowy moment całej partii. Chaczanow najpierw się wybronił, a później poszedł za ciosem – odrobił straty z nawiązką i zwyciężył dzięki temu 6:3.

Takim samym wynikiem zakończył się również trzeci set. Znów zaczęło się dobrze, od prowadzenia naszego tenisisty z przewagą przełamania, ale zakończyło się wysokim zwycięstwem rywala. Wynik 7:6(3), 6:3, 6:3 dla Chaczanowa jest dla Majchrzaka szybkim zakończeniem turnieju. Szkoda niewykorzystanych szans, bo urwanie faworytowi choćby seta wydawało się w jego zasięgu.


Wyniki

Pierwsza runda singla:
Karen Chaczanow (Rosja, 15) – Kamil Majchrzak (Polska) 7:6(3), 6:3, 6:3

Roland Garros. Znakomity start Świątek! Polka rozbiła zeszłoroczną finalistkę

/ Maciej Pietrasik , źródło: własne, foto: AFP

Iga Świątek w znakomitym stylu awansowała do drugiej rundy Roland Garros. Polka na otwarcie zmagań w Paryżu uporała się z zeszłoroczną finalistką, Marketą Vondrousovą. Zwyciężyła bardzo zdecydowanie – 6:1, 6:2.

Roland Garros 2019 należał bez wątpienia do Markety Vondrousovej. Czeszka w zeszłym roku dotarła we Francji aż do finału, gdzie musiała uznać wyższość Ashleigh Barty. Nic dziwnego, że w meczu z naszą tenisistką 21-latka była uważana za faworytkę, tym bardziej, że dopiero co grała w półfinale zawodów WTA w Rzymie.

Już w pierwszym gemie Świątek musiała bronić dwóch break pointów, ale znakomitą, ofensywną grą zażegnała niebezpieczeństwo. Po chwili sama przełamała przeciwniczkę i wyszła na prowadzenie 3:0. A później wcale nie było gorzej – nasza tenisistka grała mądrze, konsekwentnie, a efektem było zwycięstwo 6:1 w pierwszej partii.

Początek drugiej odsłony był dość szczęśliwy dla Polki, bo break pointa w bardzo długim gemie wykorzystała głównie dzięki temu, że smecz rywalki trafił w taśmę. Później przyszedł lekki kryzys, ale trwał on ledwie krótki moment. Vondousova odrobiła straty, lecz po chwili znów dała się przełamać. Tym razem Świątek nie tylko nie pozwoliła się dogonić, a jeszcze powiększyła przewagę.

Po nieco ponad godzinie rywalizacji było już po wszystkim. Polka zwyciężyła 6:2, 6:1 i awansowała do drugiej rundy turnieju. W niej zmierzy się z doświadczoną Su-Wei Hsieh, która pokonała w dwóch setach austriacką kwalifikantkę, Barbarę Haas.


Wyniki

Pierwsza runda singla:
Iga Świątek (Polska) – Marketa Vonrousova (Czechy, 15) 6:1, 6:2

Roland Garros. Thiem ruszył w drogę po drugi wielkoszlemowy tytuł

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Dominic Thiem ma za sobą pierwsze spotkanie w roli mistrza wielkoszlemowego. Po wyjątkowo udanym występie w Nowym Jorku Austriak nie wziął udziału w żadnym turnieju podprowadzającym pod Roland Garros, tylko od razu przyleciał do Paryża. Szczęścia w losowaniu nie miał, ale to nie stanowiło problemu. Pokonał Marina Czilicia 3-0 w setach i jest już w drugiej rundzie. 

Thiem to finalista dwóch ostatnich edycji paryskiego szlema, ale przede wszystkim zwycięzca zakończonego przed 15 dniami US Open. Wszystkie te sukcesy sprawiają, że wielu ekspertów stawia go w jednym szeregu z Novakiem Dżokoviciem i Rafaelem Nadalem w typowaniu mistrza tegorocznej edycji Roland Garros. Austriak jako pierwszej z tej trójki rozpoczął zmagania. W meczu pierwszej rundy nie zachwycił, ale zagrał na tyle dobrze, że pokonał wymagającego przeciwnika bez straty seta.

Spotkanie Thiema z Cziliciem było jednym z dwóch na etapie pierwszej rundy, w którym spotkali się dwaj mistrzowie wielkoszlemowi (Czilić wygrał US Open w 2014 roku). Drugie takie zestawienie stanowili Andy Murray i Stan Wawrinka. Szwajcar wygrał tamto spotkanie 6:1, 6:3, 6:2.

Thiem nie zdominował aż tak swojego przeciwnika. Zwłaszcza w pierwszym secie jego gra wyglądała dość niepewnie. Można to tłumaczyć tym, że przed rozpoczęciem turnieju tylko trenował na kortach ziemnych. Nie miał natomiast okazji przetestować się w walce o punkty. Im dalej w las, tym lepiej wyglądała gra Austriaka. W drugim secie Thiem popełnił tylko trzy niewymuszone błędy, a w ostatniej partii uszczęśliwił kibiców, siejąc spustoszenie widowiskowymi bekhendami po linii. Po dwóch godzinach rywalizacji z kilkuminowym okładem cieszył się ze zwycięstwa 6:4, 6:3, 6:3.

Kolejnym rywalem rozstawionego z numerem trzy Thiema będzie Jack Sock. Amerykanin rozegrał już w Paryżu cztery spotkania, bowiem musiał przedzierać się przez eliminacje. Nabrał takiego rozpędu, że zwycięstwo odniósł też w pierwszej rundzie turnieju głównego. Aż pięciokrotnie przełamał potężnie serwującego Reilly’ego Opelkę i pewnie wygrał 6:4, 6:4, 6:3.

Porażkę poniósł więc najwyższy tenisista w stawce – Opelka mierzy aż 211 cm – za to cenne zwycięstwo odniósł najniższy. Yoshihito Nishioka, bo o nim mowa, pokonał 7:5,  6:3, 6:3 rozstawionego z numerem ,,19″ Felixa Augera-Aliassime’a. Kanadyjczyk w trzech setach popełnił aż 58 niewymuszonych błędów!

Japończyk stanie teraz przed szansą na życiowy sukces w Wielkim Szlemie. W siedemnastu dotychczasowych startach tylko raz udało mu się awansować do trzeciej rundy. W Paryżu o awans do tej fazy powalczy z 19-letnim Hugo Gastonem. Francuz otrzymał od organizatorów ,,dziką kartą”.

Innym rozstawionym tenisistą, który pożegnał się już z marzeniami o dobrym występie, jest Fabio Fognini. Włoch, turniejowa ,,czternastka” przegrał w czterech setach z doświadczonym Michaiłem Kukuszkinem.


Wyniki

Pierwsza runda:

Hugo Gaston (Francja) – Maxime Janvier (Francja) 7:6(5), 6:4, 6:3
Yoshihito Nishioka (Japonia) – Felix Auger-Aliassime (Kanada, 19) 7:5, 6:3, 6:3
Jack Sock (USA) – Reilly Opelka (USA) 6:4, 6:4, 6:3
Dominic Thiem (Austria, 3) – Marin Czilić (Chorwacja) 6:4, 6:3, 6:3
Pierre-Hugues Herbert (Francja) – Michael Mmoh (USA) 6:3, 6:2, 6:3
Michaił Kukuszkin (Kazachstan) – Fabio Fognini (Włochy, 14) 7:5, 3:6, 7:6(1), 6:0
Pedro Martinez (Hiszpania) – Aleksandar Vukic (Australia) 7:5, 6:4, 6:0

Roland Garros. Drobne problemy faworytek

/ Anna Niemiec , źródło: wtatennis.com, foto: AFP

W poniedziałek udanie zmagania w paryskiej imprezie zainaugurowały Kiki Bertens i Petra Kvitova. Pierwszy mecz w turnieju wygrała również Cwetana Pironkowa.

Bułgarka, która w pierwszym występie po trzyletniej przerwie doszła do ćwierćfinału US Open, w dwóch setach pokonała Andreę Petkovic. 33-latka urodzona w Płodiwie zmierzy się teraz albo z Sereną Williams albo z Kirsten Ahn.

Bez straty seta do drugiej rundy awansowała Petra Kvitova. Czeszka po stojącym na niezłym poziomie pojedynku pokonała Oceane Dodin. O losach pierwszej partii zadecydowało pojedyncze przełamanie, które leworęczna tenisistka zdobyła w ósmym gemie. W drugiej odsłonie meczu Francuzka walczyła z bardziej utytułowaną rywalką jak równa z równą do wyniku 5:5. W końcówce seta więcej zimnej krwi zachowała jednak Kvitova i to ona mogła cieszyć się ze zwycięstwa.

Ona ma bardzo podobne do moich płaskie uderzenia – powiedziała po meczu dwukrotna mistrzyni Wimbledonu. – Serwowała bardzo dobrze. W drugim secie zaczęła grać dużo lepiej niż w pierwszym. Nie popełniała zbyt wielu błędów i nie było łatwo. Ja próbowałam pozostać silna psychicznie i czekałam na okazję, żeby ją przełamać. W końcówce meczu naprawdę dobrze serwowałam i to na pewno mi pomogło.

Reprezentantka naszych południowych zagra teraz z Jasmine Paolini, które wyeliminowała Alionę Bolsovą.

Trochę problemów w pierwszej rundzie turnieju miała Kiki Bertens. Holenderka przegrała pierwszego seta z Katariną Zawacką, ale w dwóch kolejnych oddała rywalce już tylko dwa gemy. Kolejną rywalką turniejowej „piątki” będzie Sara Errani. Włoszka pokonała Monicę Puig.

Pierwsze mecze w turnieju wygrały również Katerina Sinikova i Bernarda Pera. Czeszka wygrała z Lauren Davis, a Amerykanka okazała się lepsza od Catherine Bellis.


Wyniki

Pierwsza runda singla

Kiki Bertens (Holandia, 5) – Katarina Zawacka (Ukraina) 2:6 6:2 6:0

Petra Kvitova (Czechy, 7) – Oceane Dodin (Francja) 6:3 7:5

Jasmine Paolini (Włochy) – Aliona Bolsova (Hiszpania) 6:4 6:3

Cwetana Prionkova (Bułgaria) – Andrea Petkovic (Niemcy) 6:3 6:3

Sara Errani (Włochy) – Monica Puig (Portoryko) 6:2 6:1

Katerina Siniakova (Czechy) – Lauren Davis (USA) 7:6(5) 6:2

Bernarda Pera (USA) – Catherine Bellis (USA) 7:6(3) 6:1

Roland Garros. Polski kwartet deblowy

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/www.rolandgarros.com, foto: AFP

Czworo Polaków przystąpi do rywalizacji deblowej podczas Roland Garros 2020. Zarówno wśród pań, jak i wśród panów mamy po dwoje reprezentantów. Każdy z nich – Łukasz Kubot, Hubert Hurkacz, Magda Linette i Iga Świątek – wystąpi z zagranicznym partnerem.

Jak zawsze największe nadzieje w rywalizacji par polscy kibice wiążą z Łukaszem Kubotem, który wystąpi z Marcelo Melo u boku. Polsko-brazylijski duet w Paryżu jest rozstawiony z numerem cztery, a pierwszymi rywalami będą Arthur Cazaux i Harold Mayot. Grający z dziką kartą reprezentanci gospodarzy to finaliści juniorskiego Australian Open 2020 w singlu.

W rywalizacji deblowej wystąpi także najlepszy obecnie polski deblista. U boku Huberta zagra Daniel Evans, a rywalami Polaka i Brytyjczyka będą Marcelo Demoliner i Matwe Middelkoop. W przypadku wygranej debliści staną przed szansą gry z Marcelo Granollersem i Horacio Zeballosem, czyli turniejowymi ,,dwójkami”.

W turnieju deblowym kobiet Magda Linette wystąpi z Kateriną Kozłową. Rywalkami Polki i Ukrainki będą występujące dzięki dzikiej karcie reprezentantki gospodarzy – Amadine Hesse i Harmony Tan. Z kolei Iga Świątek i Nicole Melichar na otwarcie spotkają się z Xenią Knoll i Danką Kovinić. Amerykańska partnerka tenisistki z Raszyna to finalistka gry podwójnej tegorocznego US Open.

Wspomnijmy Roland Garros 2019 – jak grały Polki?

/ Szymon Adamski , źródło: Materiał partnera, foto: AFP

Mimo niesprzyjającej sytuacji epidemiologicznej i rosnącej liczbie zakażeń udało się zorganizować French Open 2020 i miejmy nadzieję, że do samego finału wszystko odbędzie się bez pozasportowych niespodzianek. W oczekiwaniu na występy polskich tenisistek, przypomnijmy sobie jak grały nasze panie w ubiegłym roku.

Ciekawy to był turniej jeśli chodzi o rozgrywki pań. STS zakłady bukmacherskie notowały kolejne niespodzianki i ostatecznie z rozstawionej trzydziestki do półfinałów dotarła zaledwie jedna zawodniczka. Była nią ósma w zestawieniu Ashleigh Barty, która wygrała cały turniej. Z czołowej trójki jako tako spisała się jedynie Simona Halep, która zatrzymała się na ćwierćfinale. Rumunka okazała się też katem polskich zawodniczek w tym turnieju.

Ale po kolei. Na głównej liście uczestników turnieju singla znalazły się dwie zawodniczki z naszego kraju. Pierwsza to oczywiście Iga Świątek, druga – Magda Linette. W eliminacjach French Open wystąpiły także Magdalena Fręch i Katarzyna Kawa, jednak żadna z nich nie była w stanie przebrnąć pierwszej rundy. Kawa dzielnie walczyła z Japonką Kurumi Nara i mimo ambitnej postawy przegrała 2:6, 6:1, 5:7. Trzy sety rozegrała także Fręch przeciwko Holenderce Richel Hogenkamp, a mecz ostatecznie zakończył się przegraną Polki 4:6, 6:1, 3:6.

Pozostało mieć nadzieję, że nasze dwie zawodniczki pokażą się z dobrej strony na ceglastych torach w 16. dzielnicy Paryża. I tak poniekąd było. Magda Linette pokonała na początek posiadaczkę dzikiej karty Chloé Paquet. Francuzka stawiała opór jedynie w pierwszym secie, który wygrała 6:3. Potem do głosu doszła tenisistka z Poznania notując kolejne wygrane 6:1 i 6:2. Niestety, w kolejnej rundzie Linette musiała mierzyć się z trzecią rakietą turnieju, wspomnianą Halep i przegrała 6:4, 5:7, 6:3. Porażka ta jednak wstydu nie przynosi. Nasza rodaczka pokazała niesamowitą ambicję i wole walki broniąc piłkę meczową w drugim secie przy stanie 5:3 i aż dwie przy wyniku 5:4.  Przypomnijmy, że wówczas nasza zawodniczka sklasyfikowana była na 86. miejscu rankingu ATP.

Rodaczkę pomścić mogła w 4. rundzie Iga Świątek. Młodziutka warszawianka szła jak burza przez turniej. Najpierw gładko 6:3 i 6:0 pokonała Selena Janicijevic, aby w kolejnej rundzie rozprawić się z rozstawioną z numerem 16. Wang Qiang również 6:3 i 6:0. Dzień po swoich 18-tych urodzinach przyszło jej zagrać w 3. rundzie z Portorykanką Moniką Puig. Polka sprawiła sobie piękny prezent i zwyciężyła 0:6, 6:3, 6:3 awansując do 1/8 i wyrównując tym samym osiągnięcie Agnieszki Radwańskiej z kortów Wimbledonu. W kolejnej rundzie naprzeciw Świątek miała już zawodniczkę zupełnie innej klasy. Wspomniana Rumunka Halep udzieliła jej srogiej lekcji kończąc mecz po dwóch odsłonach 6:1, 6:0. Pozostaje nam mieć nadzieję, że nasza zawodniczka wyciągnęła wnioski i w tym roku zaprezentuje się co najmniej tak dobrze jak w 2019 roku.

Wspomnijmy Rolland Garros 2019 – jak grali Polacy

/ Szymon Adamski , źródło: Materiał partnera, foto: AFP

Dosłownie za chwilę rozpocznie się ,,polski” dzień we French Open 2020, na ceglanych kortach imienia Rolanda Garrosa. W poniedziałek swoje mecze rozegrają spotkania nasi wszyscy reprezentanci w grze pojedynczej. Już po czwartkowym losowaniu  zaczęły się dyskusje o szansach poszczególnych zawodników. Warto też przypomnieć sobie jak ten turniej przebiegał dla dla naszych panów w ubiegłym roku.

Ogólnie, w męskim singlu nie mieliśmy za dużo niespodzianek. Legalni bukmacherzy dali poważnie zarobić głównie na batalii Stana Wawrinki, która zakończyła się dopiero w ćwierćfinałach. Ogólnie jednak wszystko przebiegło według planów. Zwyciężył co prawda rozstawiony z dwójką Rafael Nadal, ale półfinały rozegrały się pomiędzy zawodnikami z miejsc od 1 do 4.

Co do panów grających singla w biało-czerwonych barwach, to mogliśmy mieć dwóch przedstawicieli – Kamila Majchrzaka i Huberta Hurkacza. Pierwszy z nich, dwa tygodnie przed rozpoczęciem zmagań wygrał Prosperita Open w czeskiej Ostrawie. To sprawiło, że awansował na najwyższe, 115. miejsce w rankingu ATP. Niestety były to miłe złego początki. W pierwszej rundzie eliminacji French Open 2019 gracz z Piotrkowa Trybunalskiego musiał uznać wyższość Włocha Simone Bolleliego. Mecz był bardzo zacięty. Pierwszy set wygrał zawodnik z Italii 7:5. W drugim najpierw udało się Kamilowi wybronić piłkę meczową, aby następnie zmarnować dwa setbole przy stanie 6:5. Ostatecznie przegrał w tie-breaku 6:7(5). Niby walczył dzielnie, ale na wiele się to nie zdało.

Jeszcze większego pecha miał Hubert Hurkacz. W losowaniu 1. rundy trafił na pierwszą rakietę ATP – Novaka Dżokovicia. Nasz zawodnik robił co mógł, ale na nic się to zdało. Zadecydowały słabe początki poszczególnych setów. Mecz trwał nieco ponad 90 minut, jednak ani przez moment dominacja Serba nie podlegała dyskusji. Hurkacz grał agresywnie, lecz popełniał sporo błędów, zwłaszcza przy serwisach. Dżoković był skupiony i jeśli ktoś liczył, że zlekceważy przeciwnika, to srodze się zawiódł. Ostatecznie to spotkanie 1. rundy zakończyło się przegraną Polaka 4:6, 2:6, 2:6. Pozostała jedynie satysfakcja wynikająca z gry przeciw tak renomowanemu przeciwnikowi.

Na rozpamiętywanie nie było jednak zbyt wiele czasu. Dzień później nasz zawodnik wystartował w deblu ze Słoweńcem Aljazem Bedene. Hurkacz traktuję tę kategorię nieco po macoszemu, co było widać. Po drugiej stronie siatki stanęli Holender – Wesley Koolhof i pochodzący z Nowej Zelandii Marcus Daniell i dosyć gładko wygrali  6:3, 6:2. W drugiej rundzie trafili na parę Łukasz Kubot – Marcello Melo. Kubot pomścił rodaka w trzech setach wygrywając 4:6, 6:2, 6:4 i mógł szykować się do walki z francuską parą Jérémy Chardy – Fabrice Martin. Wydawało się, że przeciwnicy są jak najbardziej w zasięgu polsko–brazylijskiej pary, która była przecież rozstawiona z numerem 1. Sprawdziła się jednak przepowiednia Wojciecha Fibaka, który stwierdził przed meczem, że Francuzi są zawsze u siebie bardzo groźni.

Spotkanie trwało dwie godziny. Gdyby jednak Francuzi wykazali się zimną krwią, to wszystko mogło skończyć się dużo wcześniej. W pierwszej odsłonie prowadzili bowiem już 3:0, aby pozwolić przeciwnikom na odwrócenie losów i ostatecznie przegrać 5:7. Potem wyciągnęli już wnioski i wygrali kolejno 6:2 i 6:3. Zmagania Kubota zakończyły się więc podobnie jak w 2018 roku – na 3. rundzie. Słabym pocieszeniem jest fakt, że francuska para dotarła w tym turnieju aż do finału, gdzie dopiero zatrzymało ich dwóch Niemców – Kevin Krawietz i Andreas Mies.

Roland Garros. Wawrinka górą w starciu mistrzów

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/atptour.com, foto: AFP

Mecz Andy’ego Murraya i Stana Wawrinki był niewątpliwie hitowym spotkaniem pierwszego dnia rywalizacji Roland Garros 2020. Udanie zmagania na paryskiej mączce rozpoczął Diego Schwartzman.

Paryski turniej ze względu na pandemię COVID-19 odbywa się w tym roku zupełnie w innym terminie niż pierwotnie zakładano. Inne są również panujące na kortach warunki. Te mogą sprawić, że król paryskich kortów, Rafael Nadal wcale nie musi bezproblemowo sięgnąć po kolejny tytuł mistrzowski. W jakiej formie jest dwunastokrotny zwycięzca, dowiemy się w poniedziałek.

Pierwszego dnia zmagań na kortach w Lasku Bulońskim kibicom zaprezentował się z kolei Diego Schwartzman, sensacyjny pogromca Nadala z ćwierćfinału poprzedzającego paryski szlem turnieju w Rzymie. Tenisista z Ameryki Południowej pokazał, że w drodze nad Sekwanę nie zgubił formy nad Sekwanę i oddał pierwszemu rywalowi tylko cztery gemy. Dla Miomira Kecmanovicia musiało być to duże rozczarowanie, ponieważ też odnosił sukcesy w turniejach przygotowujących do Roland Garros – sięgnął po tytuł w Kitzbuhel.

W latach 2016-2017 w półfinałach rywalizacji na Roland Garros stawali naprzeciwko siebie Stan Wawrinka i Andy Murray. Oba te spotkania były bardzo zacięte i dostarczyły kibibicom mnóstwa emocji. Tym razem zawodnicy spotkali się już na etapie pierwszej rundy.

Rozgrywający pierwsze spotkanie na mączce od czerwca 2017 tenisista z Wysp Brytyjskich miał niewiele do powiedzenia. Po niespełna dwóch godzinach gry awans do kolejnej rundy uzyskał Wawrinka, a jego kolejnym rywalem będzie Dominik Koepfer. Niemiecki tenisista jest ostatnio w bardzo dobrej formie. Podczas turnieju w Rzymie jako kwalifikant dotarł do półfinału, w którym musiał uznać wyższość Novaka Dżokovicia.

W Wiecznym Mieście nie wystąpił Alexander Zverev. Finalista US Open postanowił prosto z Nowego Jorku przeniósł się do Paryża. W meczu przeciwko Denisovi Novakovi Niemiec miał problemy jedynie w secie otwarcia, w którym musiał odrabiać stratę przełamania.


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Alexander Zverev (Niemcy, 6) – Dennis Novak (Austria) 7:5, 6:2, 6:4

Jannik Sinner (Włochy) – David Goffin (Belgia, 11) 7:5, 6:0, 6:3

Diego Schwartzman (Argentyna 12) – Miomir Kecmanović (Serbia) 6:0, 6:1, 6:3

Stan Wawrinka (Szwajcaria, 16) – Andy Murray (Wielka Brytania, WC) 6:1, 6:3, 6:2

Jurij Rodionov (Austria) – Jeremy Chardy (Francja) 3:6, 4:6, 7:6(6), 6:4, 10:8

John Isner (USA, 21) – Elliot Benchetrit (Francja, WC) 6:4, 6:1, 6:3

Benoit Paire (Francja, 23) – Soonwoo Kwon (Korea Południowa) 7:5, 6:4, 6:4

Norbert Gombosz (Słowacja) – Borna Czorić (Serbia, 24) 6:4, 3:6, 6:3, 6:4

Radu Albot (Rumunia) – Jordan Thompson (Australia) 6:2, 6:4, 6:1

Juan Ignacio Londero (Argentyna) – Federico Delbonis (Argentyna) 6:4, 7:6(1), 2:6, 1:6, 14:12

Benjamin Bonzi (Francja, Q) – Emil Ruusuvuori (Finlandia) 6:2, 6:4, 4:6, 6:4

Dominik Koepfer (Niemcy) – Antoine Hoang (Francja, WC) 6:2, 3:6, 6:1, 6:1