Estoril. Falstart Hurkacza na czerwonej mączce

/ Artur Kobryn , źródło: własne, atptour.com, foto: AFP

Rozstawiony z numerem drugim Hubert Hurkacz już po pierwszym meczu pożegnał się z turniejem ATP 250 w Estoril. Polak nie sprostał Hiszpanowi Bernabe Zapacie Mirallesowi, przegrywając 7:6(7), 4:6, 2:6.

Po nieudanych występach w turniejach Masters 1000 w Stanach Zjednoczonych, Hubert Hurkacz zdecydował się na wcześniejsze rozpoczęcie sezonu na kortach ziemnych. Polak niemal w ostatniej chwili otrzymał „dziką kartę” do portugalskiej imprezy, w której jak dotąd nie rywalizował. Po „wolnym losie” w pierwszej rundzie, zmagania rozpoczął od starcia z Bernabe Zapatą Mirallesem. Hiszpan miał już za sobą jeden pojedynek, w którym w dwóch setach pokonał miejscowego kwalifikanta, Henrique Rochę. Z wrocławianinem przyszło mu się zmierzyć po raz pierwszy w karierze.

Jak można było przypuszczać, specjalizujący się w grze na czerwonej mączce 26-latek z Walencji, okazał się niewdzięcznym przeciwnikiem na początek tegorocznej przygody Hurkacza z tą nawierzchnią. Pierwsze gemy meczu upłynęły pod znakiem pewnie wygrywanych podań przez obu graczy. Sytuacja uległa zmianie w gemie szóstym, kiedy to po nie najlepszym skrócie Polaka, jego rywal wypracował break-pointa. W momencie zagrożenie naszemu reprezentantowi przeszedł jednak z pomocą serwis i ponownie doszło do wyrównania. Chwilę później to Zapata Miralles znalazł się w opałach. Głównie po jego błędach własnych wrocławianin miał trzy szanse na przełamanie. Hiszpan również wyszedł z opresji, broniąc się przede wszystkim podaniem i agresywną grą z linii końcowej.

W kolejnych minutach panowie kontynuowali walkę gem za gem i zwycięzcę seta musiał wyłonić tie-break. Dodatkową rozgrywkę lepiej rozpoczął Polak, który zapisał na swoim koncie cztery pierwsze punkty. Wraz ze zbliżaniem się do jej zakończenia zaczął popełniać jednak więcej błędów, a jego oponent potrafił z kolei je ograniczyć. Hurkacz nie wykorzystał dwóch piłek setowych przy stanie 6:4, a tuż potem sam musiał bronić się przed utratą partii. Uczynił to dobrym serwisem i doczekał się też trzeciej okazji na zwieńczenie premierowej odsłony. W długiej wymianie to on okazał się regularniejszy i objął prowadzenie w spotkaniu.

Drugą partię tenisista z Wrocławia zaczął ofensywnie i już w drugim gemie mógł przełamać przeciwnika. Nie potrafił jednak wykorzystać żadnego z dwóch break-pointów. Sztuka ta udała się z kolei Hiszpanowi już w kolejnym gemie. Zrobił to przy wydatnej pomocy Polaka, który najpierw wyrzucił piłkę z bekhendu, a następnie popełnił podwójny błąd serwisowy. Hurkacz błyskawicznie jednak pozbierał się po tym zdarzeniu i po zmianie stron odrobił stratę.

W szóstym gemie reprezentant Polski miał kolejną szansę na przełamanie, ale nie postawił kropki nad „i”. Następnie doszło do powtórki schematu sprzed kilkunastu minut. Po niewykorzystaniu swojej okazji, w następnym gemie break-pointa miał Hiszpan i ponownie został zamieniony na punkt po podwójnym błędzie wrocławianina. Dalszego powtórzenia przebiegu gry już nie było. Zapata Miralles dwukrotnie bez problemów wygrał własne podanie i doprowadził do decydującej partii.

Tę część gry Hurkacz zaczął najgorzej jak mógł, bowiem już w pierwszym gemie został przełamany. Możliwość odrobienia straty spotkała go jednak dość szybko, bo już przy wyniku 1:2. W iście maratońskim gemie Polak miał cztery break-pointy, lecz dały mu się wtedy znać główne bolączki tego dnia, czyli bardzo niestabilny forhend oraz brak skuteczności przy piłkach na przełamanie. Niepowodzenie z czwartego gema odbiło się na jego dyspozycji, gdy podawał chwilę później. Wrocławianin popełnił dwa podwójne błędy serwisowe, a po forhendowym minięciu jego przeciwnik powiększył swoje prowadzenie. Tenisista z Walencji brakujące do wygranej gemy zdobył nie będąc zagrożonym i  zakończył pojedynek po dwóch godzinach i 26 minutach rywalizacji.

Pokonanie dwunastego w rankingu Hurkacza to jak dotąd jego najcenniejsze zwycięstwo z karierze. Ćwierćfinałowym oponentem Hiszpana będzie Miomir Kecmanović. Rozstawiony z „szóstką” Serb rozbił w czwartek Austriaka Jurija Rodionova, oddając mu zaledwie jednego gema. Po raz pierwszy o półfinał turnieju ATP w tym sezonie zagra z kolei Dominic Thiem. Austriak, który przed przyjazdem do Estoril wygrał tylko jedno spotkanie we wszystkich imprezach, odniósł bardzo pewne zwycięstwo 6:2, 6:2 nad oznaczonym numerem ósmym Amerykaninem, Benem Sheltonem.


Wyniki

Druga runda singla:

Bernabe Zapata Miralles (Hiszpania) – Hubert Hurkacz (Polska, 2) 6:7(7), 6:4, 6:2

Iga Świątek ponownie krytyczna w sprawie działań WTA

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.bbc.com/sport, własne, foto: AFP

Władze Wimbledonu ogłosiły niedawno, że dopuszczą do startu w swojej imprezie zawodników z Białorusi i Rosji. Decyzja ta była szeroko komentowana, a głos w jej sprawie zabrała także Iga Świątek.

Polska liderka rankingu wspiera Ukraińców od początku agresji Rosji na ich kraj. W wywiadzie dla BBC nasza reprezentantka podtrzymała swoje wcześniejsze opinie na temat konfliktu i skomentowała fakt, że w tym roku tenisiści z Rosji i Białorusi pojawią się na trawiastych kortach w Londynie:

– Słyszałam, że po II wojnie światowej sportowcy z Niemiec, Włoch i Japonii nie mogli przez jakiś czas brać udziału w międzynarodowych zawodach. Sądzę, że taki krok byłby odpowiednim sygnałem dla rosyjskiego rządu. Może to mała rzecz, ale sport przecież od zawsze był ważną częścią kształtowania propagandy.

Takie wyjście było rozpatrywane na początku wojny, ale ostatecznie tenis nie poszedł w tę stronę. Wdrożenie zakazu teraz nie byłoby w porządku wobec Rosjan i Białorusinów. Jeśli już, należało to zrobić rok temu – podkreśliła Iga.

W dalszej części rozmowy 21-latka kolejny raz uderzyła w WTA, zarzucając organizacji bierność i opieszałość:

Koleżanki przychodzą do mnie po radę; nie wiedzą, jak mają się zachować. Na początku wojny ATP i WTA działały chaotycznie, brakowało przywództwa. Tenisowi decydenci mogli zrobić więcej, wyraźniej pokazać, że jesteśmy – jako środowisko – przeciwko wojnie.

Oczekiwałabym także pomocy w rozładowaniu atmosfery w szatni, bo teraz bywa gęsto. Gracze z krajów, które zaatakowały Ukrainę, nie wybrali sobie paszportów, ale uważam, że w obliczu wojny należy wykorzystać każdy środek nacisku na władze agresorów.

Łatwo mówić o podawaniu ręki tym zawodnikom i zawodniczkom, ale w bezpośrednim kontakcie to skomplikowana kwestia. Normalnie dziękowałam za grę Darii Kasatkinie, bo ona od początku jest przeciwna wojnie. To bardzo odważne i szanuję taką postawę. Rosjanom nie jest łatwo głośno wyrażać takie opinie, ich sytuacja też nie jest prosta – podsumowała Świątek.

Iga Świątek nie wzięła ostatnio udziału w turnieju WTA 1000 w Miami, ale jej pozycja liderki kobiecych rozgrywek nie jest zagrożona. Polka wróci do gry na kortach ziemnych.

WTA. Przyjaciółka Igi Świątek zawiesza karierę w cieniu rodzinnego dramatu

/ Jakub Karbownik , źródło: www.twitter.com/własne, foto: Gáston Cuello/Wikimedia Commons (CC BY-SA 4.0)

Kaja Juvan ogłosiła decyzję o zawieszeniu kariery tenisowej. Informację Słowenka podała za pośrednictwem mediów społecznościowych. A kroki jakie poczyniła młoda tenisistka są efektem wydarzeń jakie miały miejsce pod koniec zeszłego roku.

Druga rakieta Słowenii to bardzo dobra koleżanka Igi Świątek. Juvan razem z Polką jeszcze w czasach juniorskich zdobyły między innymi złoty medal Igrzysk Olimpijskich Młodzieży w Buenos Aires. W seniorskiej karierze panie mierzyły się ze sobą dwukrotnie i za każdym razem górą była raszynianka. Ostatnio jednak tenisistce z Lublany nie w głowie tenis. Niespełna 23-letnia tenisistka, która ostatni raz na korcie rywalizowała na przełomie lutego i marca w Meksyku, ogłosiła przerwę od tenisowej rywalizacji.

– Chociaż nie lubię dzielić się swoimi sprawami osobistymi za pośrednictwem portali społecznościowych, chciałbym wyjaśnić, co działo się ze mną w ostatnich miesiącach. Jak niektórzy z Was wiedzą, w grudniu straciłam ojca, który zachorował na raka. Utrata tak ukochanej osoby była dla mnie wielkim ciosem, na który nie byłam przygotowana. (…) Wrócę kiedy będę gotowa – możemy przeczytać na profilu społecznościowym Juvan.

Słowenka to obecnie druga rakieta swojego kraju w rankingu WTA. Sklasyfikowana jest na 123. pozycji w rankingu. Najwyżej notowana była na początku czerwca zeszłego roku, gdy zajmowała miejsce 58.

Charleston. Obrończyni tytułu weszła do gry, dawna mistrzyni na drodze Linette

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: AFP

Jessica Pegula, Belinda Bencic i Madison Keys nie traciły w środę czasu w meczach drugiej rundy turnieju WTA 500 w Charleston. Wszystkie trzy tenisistki spędziły na korcie niewiele ponad godzinę i zapewniły sobie miejsce w 1/8 finału imprezy rozgrywanej na amerykańskiej mączce.

We wtorek swój pierwszy mecz rozegrała Ons Jabeur. Finalistka imprezy sprzed roku w ciągu niespełna 90 minut pokonała Lesie Tsurenko i awansowała do trzeciej rundy. Dzień później dołączyła do niej pogromczyni sprzed roku – Belinda Bencic. Szwajcarka, która wygrywając zeszłoroczny finał sięgnęła po szósty tytuł mistrzowski. W środę złota medalistka olimpijska z Tokio rozpoczęła obronę tytułu od wygranej z Katherine Sebove. W trwajacym 61 minut meczu z Kanadyjką Szwajcarka straciła tylko trzy gemy. Po wygraniu ośmiu gemów z rzędu, przegrywając 0:6, 0:2 tenisistka z Kraju Klonowego Liścia zdołała wygrać gema przy swoim podaniu. Jednak cały czas musiała „gonić” wynik. Ostatecznie w dziewiątym gemie po raz piąty tego dnia oddała serwis rywalce i pożegnała się z imprezą.

Podobnie efektowne zwycięstwo ma najwyżej rozstawiona Jessica Pegula. Reprezentantka gospodarzy potrzebowała jedynie 64 minut, aby zakończyć turniejowy występ Anny Blinkovej. Trzecia rakieta świata bardzo dobrze rozpoczęła środowe spotkanie, bo od prowadzenia 4:0. W tym momencie przyszedł kryzys, bo najpierw tenisistka z Moskwy wygrała gema przy swoim podaniu, aby po zmianie stron odrobić jednego „breaka”. Jednak na więcej rywalce Amerykanka nie pozwoliła. Wygrała kolejne osiem gemów i zameldowała się w 1/8 finału. W spotkaniu o ćwierćfinał spotka się w czwartek z Iriną Camelią Begu.

Kolejną rywalkę poznała także Magda Linette. Druga rakieta naszego kraju po tym jak pokonała Varvarę Grachevą, w meczu o ćwierćfinał spotka się z Madison Keys. Jedna z pięciu reprezentantek gospodarzy w 1/8 finału w meczu drugiej rundy pokonała Hailey Baptiste. Rozstawiona z numerem dziewiątym tenisistka to mistrzyni imprezy z 2019 roku.


Wyniki

Druga runda:

Jessica Pegula (USA, 1) – Anna Blinkova 6:2, 6:0

Daria Kasatkina (3) – Madison Brengle (USA) 6:2, 6:1

Belinda Bencic (Szwajcaria, 4) – Katherine Sebov (Kanada) 6:0, 6:3

Dana Shnaider – Weronika Kudermietowa (5) 6:4, 6:3

Jekatarina Aleksandrowa (7) – Julia Putincewa (Kazachstan) 6:3, 6:1

Madison Keys (USA, 9) – Hailey Baptiste (USA) 6:1, 6:2

Paula Badosa (Hiszpania, 12) – Leylah Fernandez (Kanada) 7:5, 7:6(8)

Irina Camelia Begu (Rumunia, 15) – Sofia Kenin (USA) 6:1, 6:4

Caroline Dolehide (USA) – Linda Fruhvirtova (Czechy) 6:2, 5:7, 6:3

Shelby Rogers (USA) – Christina McNally (USA) 6:7(4), 7:5, 6:1

Julia Grabher (Austria) – Saschia Vickery (USA) 6:1, 6:2

Bernarda Pera (USA) – Cristina Bucsa (Hiszpania) 6:3, 6:4

Charleston. Imponujący rewanż Linette!

/ Anna Niemiec , źródło: własne, foto: AFP

Magda Linette udanie rozpoczęła rywalizację w imprezie Credit One Charleston Open. Polka po trzysetowej batalii pokonała będącą w tym roku w wysokiej formie Warwarę Graczewą.

Na korcie im. Althei Gibson poznanianka i Rosjanka spotkały się po raz drugi w tym sezonie. W pierwszej rundzie imprezy w Austin lepsza okazała się Graczewa. Nasza tenisistka była wtedy jednak bardzo daleka od swojej optymalnej dyspozycji i z pewnością czekała na okazję do rewanżu. W środę od pierwszych piłek było widać, że to spotkanie będzie stało na zupełnie innym poziomie niż to sprzed kilku tygodni. W trzecim gemie Rosjanka dzięki agresywnym returnom jako pierwsza zdobyła przełamanie, ale po zmianie stron popełniła kilka prostych błędów i błyskawicznie oddała wypracowaną przewagę. Druga rakieta Polski w opałach znalazła się ponownie w siódmym gemie. Agresywnie grająca Graczewa wypracowała sobie dwie okazje na „breaka” z rzędu. Linette obie zniwelowała i miała dwie przewagi, żeby utrzymać podanie, ale żadnej nie wykorzystała i ostatecznie straciła serwis. Niżej sklasyfikowana z tenisistek i tym razem nie była jednak w stanie utrzymać przewagi. O losach seta musiał zadecydować tie-break. Tę dodatkową rozgrywkę lepiej rozpoczęła rosyjska zawodniczka, która szybko odskoczyła na 4:0, a chwilę później prowadziła już 6:2. Polka zdołała obronić pierwszą piłkę setową, ale przy drugiej rywalka zmusiła ją do błędu z forhandu i objęła prowadzenie w meczu.

Linette, podrażniona niepowodzeniem w końcówce pierwszej partii, już w pierwszym gemie odebrała podanie przeciwniczce. 31-latka z Wielkopolski utrzymywała przewagę aż do ósmego gema, w którym od stanu 30:30 popełniła dwa błędy z forhandu i reprezentantka Rosji wyrównała na 4:4. Polka wywalczyła sobie dwa „breakpointy” w dziewiątym gemie, ale Graczewa bardzo dobrze zagrała pod presją i utrzymała podanie. Bardzo podobno sytuacja miała miejsce po zmianie stron. Linette ponownie wypracowała sobie dwie okazje na przełamanie, ale rywalka w imponującym stylu doprowadziła do równowagi. Półfinalistka Australian Open nie zamierzała jednak doprowadzić do powtórki. W kolejnych dwóch akcjach wzięła sprawy w swoje ręce i zdobyła przełamanie na 6:5. Świetny forhand po linii dał jej piłki setowe. Pierwszą Graczewa obroniła, ale przy drugiej popełniła błąd z backhandu i zawodniczka rozstawiona z numerem 8 wyrównała stan rywalizacji.

W decydującej odsłonie meczu niezwykle wyrównana walka toczyła się od początku. Rosyjska tenisistka cały czas próbowała przejmować inicjatywę w wymianach. Reprezentantka Biało-Czerwonych robiła co mogła, żeby nie dać się odepchnąć od linii końcowej. Solidna gra poznanianki przyniosła efekt w siódmym gemie i to ona jako pierwsza zdobyła przełamanie. Po zmianie stron Linette poszła za ciosem. Utrzymała podanie bez straty punktu, a chwilę później wypracowała sobie dwie piłki meczowe przy podaniu przeciwniczki. Graczewa w ważnym momencie ponownie nie bała się jednak postawić wszystkiego na jedną kartę i utrzymała serwis. W dziesiątym gemie główną rolę odgrywały nerwy. Najpierw rosyjska tenisistka wypracowała sobie dwa „breakpointy”, ale przy obu szansach wyrzuciła łatwe returny. Później poznanianka wypracowała sobie kolejne piłki meczowe, ale nie potrafiła ich wykorzystać. Dopiero przy piątek okazji na zakończenie spotkania drugiej rakiecie Polski udało się przejąć inicjatywę w wymianie i zmusić rywalkę do błędu z forhandu, dzięki czemu po trzech godzinach walki mogła cieszyć się ze zwycięstwa.

Magda Linette w trzeciej rundzie zmierzy się z Madison Keys.


Wyniki

Druga runda singla

Magda Linette (Polska, 8) – Warwara Graczewa 6:7(3) 7:5 6:4

Charleston. Rosolska i Kawa odpadły w pierwszej rundzie debla

/ Izabela Modrzewska , źródło: własne, foto: AFP

Polskie deblistki, Katarzyna Kawa i Alicja Rosolska przegrały w pierwszym meczu w turnieju WTA w Charleston z Taylor Townsend i Leylah Fernandez. Zwycięska para w zeszłym tygodniu dosżła do deblowego finału turnieju w Miami, przegrywając z Jessicą Pegulą oraz Coco Gauff. Dla Polek były to pierwsze, wspólne rozgrywki od prawie roku. 

Pierwsza część spotkania rozpoczęła się od przełamania podania przez parę amerykańsko-kanadyjską. Do połowy seta to właśnie te zawodniczki dyktowały warunki na korcie, wygrywając cztery gemy z rzędu. Przy stanie 4:0, Kawa i Rosolska zaczęły grać bardziej agresywnie i dokładniej. Pewnie utrzymały swoje podanie, a później również przełamały serwis przeciwniczek. Townsend i Fernandez nie wypuściły jednak przewagi z rąk i zamknęły seta przy pierwszym meczbolu.

W drugiej partii rozgrywek polskie deblistki wykorzystały słabszy gem serwisowy rywalek i wyszły na prowadzenie 3:0. Po zaciętej walce w piątym gemie, Amerykanka i Kanadyjka powrotnie przełamały przeciwniczki i szybko doprowadziły do wyrównania. Od tego momentu przejęły kontrolę nad meczem i zakończyły spotkanie wygrywając trzy następne gemy.

Taylor Townsend oraz Leylah Fernandez zmierzą się w drugiej rundzie turnieju z rozstawioną z numerem trzecim parą Caroline Dolehide/Storm Hunter.

 


Wyniki

Pierwsza runda debla kobiet

Leylah Fernandez, Taylor Townsend (Kanada, Stany Zjednoczone) – Katarzyna Kawa, Alicja Rosolska (Polska) 6:4, 6:3