Charleston. Kawa przegrała z finalistką Wimbledonu 2013

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: własne/wtatennis.com, foto: Andrzej Szkocki

Katarzyna Kawa nie zakwalifikowała się do głównego turnieju WTA w Charleston. Polka okazała się gorsza od Sabine Lisicki 7:6(1), 6:7(1), 3:6.

Pierwsze dwie partie kończyły się praktycznie identycznymi rezultatami – 7:6(1). Różniły się tylko zwyciężczynie tych setów. Najpierw lepiej końcówkę rozegrała Kawa, a później Lisicki. Te dwa sety trwały ponad dwie godziny. Nic zresztą dziwnego, gdyż o wszystkim decydowały tie-breaki. Pierwszy trafił na konto Polki, drugi na konto Niemki.

Emocji było więc co niemiara, jednakże trzecia partia została rozstrzygnięta szybciej. Kluczowy okazał się czwarty gem. To właśnie w nim Kawa straciła swoje podanie i niestety nie zdołała już później odrobić strat. Lisicki wygrała cały mecz 6:7(1), 7:6(1), 6:3 i to właśnie finalistka Wimbledonu 2013 zagra w głównym turnieju WTA w amerykańskim Charleston.


Wyniki

Kwalifikacje:

Sabine Lisicki (Niemcy) – Katarzyna Kawa (Polska) 6:7(1), 7:6(1), 6:3

Miami. Miedwiediew nie dał się odczarować Sinnerowi

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.atptour.com, foto: A

Daniił Miedwiediew pokonał Jannika Sinnera w finale turnieju ATP 1000 w Miami. Tym samym tenisista z Moskwy sięgnął po osiemnasty tytuł mistrzowski imprez głównego cyklu w trzydziestym finale.

Były lider światowego rankingu ma ostatnio bardzo dobry czas. W tym sezonie w sześciu imprezach mistrzowskich były najlepszy tenisista świata wystąpił w pięciu finałach, z czego wygrał czterokrotnie. Po ostatni triumf sięgnął w pierwszą niedzielę kwietnia na kortach Hard Rock Stadium. Pokonując Jannika Sinnera.

Przed pojedynkiem w Kalifornii panowie spotykali się pięciokrotnie. Najbliżej wygranej tenisista z Półwyspu Apenińskiego był podczas meczu grupowego ATP Finals 2021, gdy o losach dwóch setów zadecydowały tie-breaki. Niedzielny pojedynek również był wyrównany. Pierwszym, który wypracował okazję do przełamania serwisu rywala był Włoch. Jednak tenisista, który w drodze do finału przegrał jedynie trzy gemy serwisowe, wyszedł w opresji, a następnie w piątym gemie za piątą okazję doprowadził do przełamania. Jednak tuż po zmianie stron miało miejsce przełamanie powrotne. W końcówce seta szalę zwycięstwa na swą stronę przechylił mistrz US Open 2021. Kluczowym dla losów drugiej odsłony okazał się czwarty gem. To w nim popełniając 33 niewymuszony błąd w meczu Sinner przegrał gema serwisowego, pozwalając rywalowi wyjść na prowadzenie 3:1. W kolejnych gemach Miedwiediew już kontrolował sytuację i zakończył spotkanie za pierwszą piłką meczową, przy swoim serwisie.

Wygrana w niedzielnym finale oznacza, że Daniił Miedwiediew prawdopodobnie przesunie się na pozycję numer cztery w rankingu. Ponad to będzie liderem zestawienia tenisistów walczących o udział w kończącym sezon turnieju ATP Finals w Turynie.

 


Wyniki

Finał:

Daniił Miedwiediew (4) – Jannik Sinner (Włochy, 10) 7:5, 6:3

Charleston. Magdalena Fręch na razie nie dołączy do Magdy Linette

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: AFP

Magdalena Fręch uległa Pauli Ormaechei i nie przeszła kwalifikacji turnieju WTA 250 w Charleston. Teraz, aby wejść do turnieju głównego łodzianka musi liczyć na wycofanie się jednej z zawodniczek mających pewne miejsce w imprezie.

Eliminacje to magiczna bariera, której w tym roku „własnymi siłami” nie jest w stanie przebrnąć trzecia rakieta Polski. W dziewięciu tegorocznych występach tenisistka, która niedawno powróciła do top 100 rankingu, ani razu nie wygrała w eliminacjach tylu spotkań, aby zapewnić sobie miejsce w turnieju głównym. Trzykrotnie znalazła się w drabince głównej – Austin, Indian Wells i Miami – jednak za każdym razem było to za sprawą wycofania się innych tenisistek. Nie inaczej sytuacja ma się w Charleston.

Po tym jak w sobotnim meczu pierwszej rundy Magdalena Fręch pokonała Linę Glushko 6:1, 6:2, na drugi dzień wyszła na kort, aby stawić czoła Pauli Ormaechei. I tym razem schodziło z kortu pokonana.

Pierwsza partia bardzo dobrze zaczęła się dla naszej tenisistki. Wygrała ona pierwszego gema, przy serwisie Argentynki i prowadziła już 3:1. Od tego momentu gemy zapisywała na swym koncie już tyko tenisistka z Ameryki Południowej, która wyszła na prowadzenie w całym spotkaniu. W drugim secie Polka nie pozwoliła już rywalce na przejęcie inicjatywy i po wygranych dwóch gemach serwisowych Argentynki, doprowadziła do rozstrzygającej partii. Ta lepiej rozpoczęła się dla Ormaechei, która wyszła na prowadzenie 2:0. Jednak łodzianka szybko odrobiła stratę. W jedenastym gemie ponownie wyszła na prowadzenie 6:5 z przewagą przełamania, ale po chwili znów straciła serwis i losy meczu rozstrzygnął tie-break. W nim lepiej prezentowała się Argentynka i to ona jest pewna występu w drabince turnieju głównego w Charleston.

Z kolei Magdalena Fręch musi czekać na to, że któraś z tenisistek mających pewne miejsce w imprezie, wycofa się z rywalizacji. Wówczas trzecia rakieta naszego kraju ma szansę wystąpić w turnieju jako tzw „Lucky Loser”.

 

 


Wyniki

Druga runda kwalifikacji:

Paula Ormaechea (Argentyna, 13) – Magdalena Fręch (Polska, 3) 6:3, 1:6, 7:6(3)

Sinner: Dzięki meczom z Alcarazem staję się lepszym graczem

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.tennismajors.com/, własne, foto: AFP

W niedawnym półfinale Miami Open Carlos Alcaraz i Jannik Sinner napisali kolejny, ekscytujący rozdział swojej rywalizacji. Szósty mecz między tymi zawodnikami dostarczył wielu emocji nie tylko widzom przed telewizorami i na trybunach, ale też samym tenisistom. Hiszpan i Włoch opowiedzieli mediom o swoich dotychczasowych potyczkach i nie szczędzili sobie miłych słów.

Ostatnie starcie Alcaraza i Sinnera miało dużą wagę. Dzięki zwycięstwu Jannik drugi raz zagra o tytuł na Florydzie, a przez porażkę Carlos stracił prowadzenie w rankingu ATP. Fakt, że wcześniejsze mecze tych graczy także bywały dramatyczne i zapadały w pamięć, sprawił, że ich spotkania cieszą się sporym zainteresowaniem fanów i ekspertów.

Świadomość wyjątkowości tych pojedynków mają też ich najważniejsi uczestnicy. Mówiąc o atmosferze, jaka im towarzyszy, Alcaraz stwierdził:

Gdy gram przeciwko Jannikowi, publiczność zachowuje się nieco inaczej. Sądzę, że nasze mecze przyciągają uwagę całego świata, bo po prostu świetnie się je ogląda. Fani na trybunach w Miami byli wspaniali, czułem ich energię i wielkie wsparcie. To wprost nie do uwierzenia, trudno to właściwie opisać.

Równie pozytywne odczucia miał 21-letni Sinner:

Uważam, że dzięki meczom z Carlosem staję się lepszym graczem. Gdy poziom gry jest tak wysoki, jak ostatnio, miło być częścią takiego widowiska. Publiczność jest wtedy mocno zaangażowana, przesyła ci pozytywną energię. Było świetnie – podsumował reprezentant Italii.

Ozdobą spotkania w Miami z pewnością był jeden z punktów z pierwszego seta. Tenisiści zostali poproszeni o skomentowanie tej wymiany:

Pamiętam ten punkt. Był niewiarygodny. Gdy go przegrałem pomyślałem tylko, że on jest niesamowity. To był świetny mecz, a w tamtym gemie zdobyłem nawet przełamanie. W spotkaniach z Jannikiem takie punkty wcale nie są rzadkością – podkreślił Carlos.

To była bardzo fizyczna wymiana. Przegrałem po niej całego gema. Jeśli chodzi o sam punkt, to wiadomo, że potrzeba dwóch dobrych graczy, by mógł tak wyglądać – zaznaczył Sinner.

Obecnie bilans bezpośrednich pojedynków pomiędzy Sinnerem i Alcarazem jest remisowy i wynosi 3-3. Przed Włochem wciąż jest najważniejszy mecz imprezy w Miami, w którym zmierzy się z Daniiłem Miedwiediewem.