Estoril. Ruud odprawił obrońcę tytułu

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.atptour.com, foto: AFP

Do pierwszego w sezonie półfinału turnieju głównego cyklu awansował w piątek Casper Ruud. Piąty tenisista świata w spotkaniu 1/4 finału turnieju ATP 250 w Estoril odprawił w dwóch setach Sebastiana Baeza. Tym samym Argentyńczyk stracił szansę na obronę zdobytego przed rokiem tytułu.

Przed rokiem tenisista z Buenos Aires sprawił niespodziankę. Pokonując w finale turnieju w portugalskim Estoril Francesa Tiafoe sięgnął po pierwszy w karierze tytuł mistrzowski w imprezie głównego cyklu. W tym roku tenisista z Ameryki Południowej nie powtórzy wyniku. Jego występ zakończył się na 1/4 finału, a tym, który go zatrzymał, okazał się najwyżej rozstawiony Casper Ruud.

Norweg, po tym jak z turnieju wycofało się kilka głośnych nazwisk, został zaproszony do Portugalii w trybie awaryjnym. I jest na dobrej drodze, aby odnieść końcowe zwycięstwo w całym turnieju. Po tym jak w czwartek tenisista ze Skandynawii nie bez kłopotów pokonał reprezentanta gospodarzy Joao Sousę, dzień później już nie dał większych szans Baezowi. Argentyńczyk tylko w jednym secie nawiązał z Norwegiem walkę, gdy udało mu się wygrać trzy gemy. Od stanu 3:3 w partii otwarcia gemy na swym koncie zapisywał już tylko Ruud. Tym samym to on jako ostatni dołączył do grona półfinalistów.

– Bardzo się cieszę z dzisiejszego występu. Szczególnie drugi set był w moim wykonaniu niesamowity. Jednak wynik nie do końca oddaje to co działo się na korcie. Sebastian to bardzo trudny przeciwników. Czasem o wyniku decydowały naprawdę centymetry – skomentował swój występ najwyżej rozstawiony tenisista, którego kolejnym rywalem będzie Quentin Halys.

Francuski tenisista sprawił niespodziankę pokonując byłego trzeciego tenisistę świata Dominica Thiema. Tym samym po raz pierwszy w karierze wystąpi w 1/2 finału turnieju głównego cyklu. Jest to drugi znaczący wynik 26-latka w ostatnich dniach. Nim powrócił do Europy, w imprezie ATP 1000 w Miami pierwszy raz w karierze wystąpił w meczu czwartej rundy turnieju tej rangi.

Drugą partię półfinałową tworzą Marco Cecchinato i Miomir Kecmanović. Po trzysetowym spotkaniu w meczu drugiej rundy przeciwko swemu rodakowi Fabio Fogniniemu, tenisista z Włoch w dwóch odsłonach pokonał Alejandro Davidovicha Fokinę. Z kolei Serb zwyciężył w meczu z pogromcą Huberta Hurkacza – Bernabą Zapatą Mirallesem.


Wyniki

Ćwierćfinaly:

Casper Ruud (Norwegia, 1) – Sebastian Baez (Argentyna, 5) 6:3, 6:0

Marco Cecchinato (Włochy) – Alejando Davidovich Fokina (Hiszpania, 3) 7:5, 7:6(5)

Miomir Kecmanovic (Serbia, 6) – Bernabe Zapata Miralles (Hiszpania) 7:5, 6:2

Quentin Halys (Francja) – Dominic Thiem (Austria) 6:1, 6:4

Monte Carlo. Trudna droga do obrony punktów przez Hurkacza

/ Jakub Karbownik , źródło: , foto:

Hubert Hurkacz został rozstawiony z numerem dziesiątym w rozpoczynającym się w poniedziałek turnieju ATP 1000 na kortach ziemnych w Monte Carlo. Impreza ta będzie pierwszą tegoroczną na mączce podczas, której wrocławianin będzie bronić zeszłorocznej zdobyczy punktowej.

Po niezbyt udanym występie w marcowych turniejach za Oceanem najlepszy polski tenisista wrócił do Europy i rozpoczął sezon na kortach ziemnych. Pierwotnie premierowym tegorocznym występem naszego zawodnika na mączce miał być występ w Monako. Jednak w ostatniej chwili dwunasty obecnie tenisista świata zdecydował się na start w Estoril. Jednak jego przygoda z portugalską mączką była krótka i zakończyła się już po pierwszym meczu, w którym uległ Bernabie Zapacie Mirallesowi. Od poniedziałku nasz najlepszy singlista będzie rywalizować w Monte Carlo, a w piątek poznał potencjalnych rywali w poszczególnych rundach.

Na otwarcie wrocławianinowi przyjdzie się zmierzyć z Laszlo Dżere. Serb to obecnie 58. zawodnik świata. W przypadku wygranej, nasz zawodnik jest faworytem pojedynku pierwszej rundy, na drodze półfinalisty Wimbledonu z 2021 roku stanie lepszy z pary Sebastian Baez – Jack Draper. I to by było na tyle jeżeli chodzi o potencjalnie łatwych rywali na drodze Huberta Hurkacza.

W przypadku pokonania dwóch pierwszych przeciwników w meczu o ćwierćfinał wrocławianin może się zmierzyć z Jannikiem Sinnerem. Jeżeli uda mu się pokonać tenisistę z Półwyspu Apenińskiego, bilans spotkań z Włochem jest korzystny dla Polaka i wynosi 2:1, w meczu ćwierćfinałowym po drugiej stronie siatki może się znaleźć Novak Dżoković. Jeżeli by doszło do spotkania 1/4 finału z udziałem Polaka, oznaczałoby to, że powtórzył on swój zeszłoroczny wynik. Przed dwunastoma miesiącami tym, który zatrzymał naszego tenisistę był Grigor Dimitrow.

Rywalizacja na kortach w Monte Carlo rozpoczyna się w poniedziałek 9 kwietnia.

Rzym. Urodzinowe zmiany

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: AFP

Zmiany jakie czekają turniej rangi WTA 1000 rozgrywany na kortach w Rzymie w najbliższych latach przedstawili organizatorzy imprezy. Tym co będzie inne, są między innymi nagrody finansowe dla najlepszych tenisistów rywalizujących na Foro Italico.

Turniej rozgrywany na słynnych kortach w Rzymie w tym roku obchodzi okrągłe „urodziny”. To właśnie osiemdziesiąta lat temu rywalizowano o tytuł mistrzowski po raz pierwszy. Dotychczas turniej trwał tydzień. Tym razem rywalizacja została wydłużona.

– W długiej historii tego turnieju, który ma już osiemdziesiąt lat, po raz pierwszy federacje rządzące światowym tenisem (ATP i WTA) pozwalają nam na dwa turnieje, męski i żeński, trwające dwa tygodnie – poinformował na konferencji prasowej Angelo Binaghi prezes Włoskiej Federacji Tenisa i Padla.

Jak zmiany nie będą dotyczyć wyłącznie długości turniej. Włodarze turnieju przedstawili również plany związane z wyrównaniem płac najlepszych tenisistów i tenisistek świata. W zeszłym roku Iga Świątek za triumf otrzymała czek na kwotę 332, 260 euro. Z kolei Novak Dżoković „zainkasował” 835, 355 euro, czyli ponad pół miliona euro więcej. Teraz gospodarze dążą do wyrównania płacy.

– Mamy w toku proces, który w krótkim czasie, w ciągu zaledwie trzech lat, pozwoli turniejowi kobiet mieć takie same nagrody pieniężne jak turniej mężczyzn. Mówimy o 8 milionach i 300 tysiącach euro za każdy z dwóch turniejów. Oznacza to przekroczenie w ciągu trzech lat 300 procent obecnej puli nagród turnieju kobiet – zdradził Binaghi.

Tegoroczna rywalizacja pań na kortach Foro Italico będzie się toczyć w dniach 9-20 maja, a panowie o tytuł powalczą między 10 a 21 maja.

Charleston. Ciężkie przeprawy faworytek

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: AFP

Pary ćwierćfinałowe zostały wyłonione podczas trwającego w Charleston turnieju rangi WTA 500. Najwięcej kłopotów z awansem miała broniąca tytułu Belinda Bencic, a także najwyżej rozstawiona Jessica Pegula. Jednak zarówno Szwajcarka jak i Amerykanka pozostają w grze o końcowy triumf.

Przed rokiem złota medalistka olimpijska z Tokio w drodze po tytuł mistrzowski musiała stoczyć trzy trzysetowe spotkania. W tym roku Bencic pierwszy mecz na pełnym dystansie na amerykańskiej mączce ma już za sobą. Opór obrończyni tytułu postawiła Shelby Rogers. W pierwszej partii tenisistka z Europy prowadziła 4:2, aby przegrać cztery kolejne gemy. W drugiej odsłonie również straciła przewagę przełamania (z 2:0 na 2:2), ale zdołała doprowadzić do partii decydującej. W niej dwa przełamania serwisu reprezentantki gospodarzy sprawiły, że jedenasta rakieta świata pozostaje w grze o końcowy triumf w imprezie. Jej kolejną rywalką będzie Jekatarina Aleksandrowa, która w dwóch setach odprawiła Julię Grabher.

W 1/4 finału znalazła się również Jessica Pegula. Chociaż spotkanie najwyżej notowanej w tej imprezie Amerykanki z Iriną Camelią-Begu był istną kolejką górską. Po wygraniu pierwszej partii 7:5, w drugiej odsłonie reprezentantka gospodarzy prowadziła 4:0. Od tego momentu przegrała jednak dziesięć gemów i to Rumunka była bliżej końcowego triumfu. Jednak tym razem trzecia rakieta świata zaczęła zapisywać gemy na swym koncie i ostatecznie to ona uzyskała awans do ćwierćfinału. W meczu o półfinał powalczy z Paulą Badosą. Hiszpanka oddała tylko cztery gemy Dianie Shnaider.

 


Wyniki

Trzecia runda:

Jessica Pegula (USA, 1) – Irina Camelia-Begu (Rumunia) 7:5, 4:6, 6:4

Ons Jabeur (Tunezja, 2) – Caroline Dolehide (USA) 6:3, 7:5

Daria Kasatkina (3) – Bernarda Pera (USA) 6:3, 7:6(3)

Belinda Bencic (Szwajcaria, 4) – Shelby Rogers (USA) 4:6, 7:5, 6:2

Anna Kalinskaja – Wiktoria Azarenka (6) 6:4, 7:6(5)

Jekatarina Aleksandrowa (7) – Julia Grabher (Austria) 6:4, 6:2

Paula Badosa (Hiszpania, 12) – Diana Shnaider 6:1, 6:3

 

Coco Gauff i Diego Moyano kończą współpracę

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.tennisworldusa.org/, własne, foto: AFP

Karuzela trenerska w ramach rozgrywek WTA kręci się także w trakcie sezonu. Tym razem do zmian doszło w sztabie Coco Gauff.

Przez ostatni rok Amerykanka szlifowała umiejętności u boku Diego Moyano, ale ta współpraca właśnie dobiegła końca. Argentyński szkoleniowiec poinformował o tym fakcie w poście opublikowanym na portalu Instagram. 48-latek napisał:

Po wspaniałym roku jestem zmuszony zakończyć pracę z Coco Gauff z powodów osobistych. Było fantastycznie i osiągnęliśmy naprawdę dużo. Pozostanie ze mną wiele wspomnień. Dziękuję za wszystko – podkreślił były tenisista.

Na oświadczenie szybko odpowiedziała sama Gauff, która wyraziła wdzięczność trenerowi i życzyła mu udanego czasu, spędzonego w otoczeniu rodziny. Zawodniczka jest nastawiona na dalszy rozwój i pozostaje świadoma swoich niedostatków. Po turnieju w Indian Wells, gdzie gładko przegrała z Aryną Sabalenką, 19-latka była wobec siebie bardzo krytyczna:

Nie chciałabym być jedynie zawodniczką pierwszej dziesiątki. Moim celem jest pozycja numer jeden, ale by jej dosięgnąć, muszę lepiej spisywać się w meczach z najlepszymi. Powinnam jeszcze mocniej pracować nad detalami, bo w tych pojedynkach to właśnie one są decydujące. Rywalki z topu wiedzą, jak wykorzystać to na swoją korzyść. Muszę zatem poprawić pewne obszary mojej gry, by przeciwniczki miały ze mną większy problem – podsumowała Coco.

Coco Gauff zajmuje obecnie szóstą pozycję w rankingu WTA. W sezonie 2022 reprezentantka USA dotarła do finału French Open, w którym uległa Idze Świątek.

Caroline Garcia wraca do byłego trenera

/ Artur Kobryn , źródło: tennismajors.com, foto: AFP

Caroline Garcia poinformowała, że jej trenerem ponownie został Bertrand Perret. Będzie to ich drugie podejście do współpracy po tym jak francuski szkoleniowiec zrezygnował z roli jej opiekuna przed pięcioma miesiącami.

Ubiegły sezon był najlepszym w singlowej karierze Caroline Garcii. Francuzka wygrała cztery turnieje, w tym WTA Finals, a na kortach w Nowym Jorku po raz pierwszy osiągnęła półfinał wielkoszlemowy. Po czterech latach przerwy wróciła także do najlepszej dziesiątki rankingu WTA. Pod koniec października, przed zawodami w Fort Worth, doszło jednak do niespodziewanego odejścia z jej sztabu trenerskiego Bertranda Perreta. Francuz pracował ze swoją rodaczką od listopada 2021 roku. Po zakomunikowaniu decyzji zdradził jedynie, że powodem były bliżej nieokreślone problemy, które w konsekwencji spowodowały popsucie się atmosfery w zespole.

Po tym zdarzeniu Garcii w treningach pomagał Juan Pablo Guzman, ale ich kooperacja w obecnym sezonie dobiegła końca. Francuzka w pierwszej części tegorocznych rozgrywek zanotowała rezultaty będące nieco poniżej jej oczekiwań. Jej najlepszymi osiągnięciami były finały imprez WTA 250 w Lyonie i Monterrey. Z Australian Open pożegnała się w czwartej rundzie, a w ostatnich turniejach WTA 1000 w Indian Wells oraz Miami dwukrotnie (odpowiednio w czwartej i drugiej rundzie) przegrała z Soraną Cirsteą.

Przed startem rywalizacji na kortach ziemnych 29-latka zdecydowała się na wznowienie współpracy z Perretem. – Mieliśmy świetny poprzedni sezon. On rozumie mój styl gry, który jest dość nietypowy w porównaniu do tego, co zazwyczaj widzimy w rozgrywkach, ale rozumiemy go i wierzymy w niego. Sposób w jaki Bertrand pomagał mi w ubiegłym roku funkcjonował bardzo dobrze i chciałabym kontynuować naszą wspólną przygodę – powiedziała.

Dodatkowo Francuzka wyjawiła kulisy powrotu Perreta i motywację stojącą za tym wyborem. – Rozmawialiśmy kilka razy. Spotkaliśmy się też w Monterrey i dyskutowaliśmy o tenisie oraz ogólnie o życiu. Mam wrażenie, że możemy napisać kolejne rozdziały naszej historii i nie dotarliśmy jeszcze do końca naszej współpracy. Chcę zobaczyć, co możemy razem osiągnąć. Moja gra ciągle może się rozwijać. Uważam, że nie wszyscy ją rozumieją, a także sposób w jaki trenuje oraz komunikację ze mną na te tematy. Nie znajduję porozumienia ze zbyt wieloma ludźmi na temat tego, jak chcę grać. Z Bertrandem nadajemy na podobnych falach – oznajmiła.

Garcia nie chciała też opowiadać o szczegółach, które były przyczyną odejścia Perreta w październiku ubiegłego roku. – Zostawiliśmy za sobą powody naszego rozstania. Chcemy teraz oboje wyciągnąć tylko wszystkie dobre rzeczy, które miały miejsce w ubiegłym roku i pozwoliły mi wrócić do pierwszej dziesiątki rankingu i budować na nich pozytywne doświadczenia. Nie chcemy więcej wracać do tego, co się między nami stało – podsumowała.

Najbliższym występem Garcii będą rozgrywki o Billie Jean King Cup. W dniach 14-15 kwietnia Francuzki zmierzą się w Coventry z reprezentacją Wielkiej Brytanii. Stawką tego spotkania będzie udział w listopadowym turnieju finałowym.

Charleston. Huśtawka Magdy Linette

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: AFP

Magda Linette przegrała z Madison Keys w meczu trzeciej rundy turnieju WTA 500 w Charleston. Tym samym polska tenisistka nie obroniła punktów za zeszłoroczny występ na amerykańskiej mączce.

Przed rokiem poznanianka podczas turnieju w Charleston rywalizowała zarówno w singlu jak i w deblu. W grze pojedynczej dotarła do ćwierćfinału. Z kolei wraz z Andreją Klepacz w rywalizacji duetów Polka i Słowenka nie miały sobie równych i sięgnęły po tytuł. W tym roku singlowa półfinalistka Australian Open 2023 zrezygnowała z występu w deblu. Z kolei w singlu rywalizację zakończyła na 1/8 finału. W meczu dającym powtórzenie wyniku sprzed dwunastu miesięcy lepsza od Linette okazała się Madison Keys.

Spotkanie rozpoczęło się od niezwykle wyrównanych gemów, które wygrywały tenisistki serwujące. Jako pierwsza przewagę uzyskała reprezentantka gospodarzy, która w trzecim gemie wykorzystała trzecią szansę na wygranie gema przy serwisie naszej tenisistki. To sprawiło, że wyszła na prowadzenie 2:1 z przewagą przełamania. Kolejnego „breaka” dołożyła w siódmym gemie, aby po zmianie stron zamknąć tę część spotkania. Taki obrót spraw nie podłamał naszej reprezentantki, która najpierw w gemie otwarcia sama obroniła się przed stratą podania, aby po chwili odebrać serwis rywalce i wyjść na prowadzenie 3:0. Wypracowanej przewagi już nie oddała i wygrała seta 6:3. W decydującej odsłonie Polka nie poszła za ciosem. W drugim i szóstym gemie przegrała swoje podanie i to ostatecznie Keys zapewniła sobie awans do 1/4 finału imprezy w Charleston.

Tym samym zakończyła się kilkutygodniowa seria amerykańskich występów Magdy Linette. Teraz poznanianka wraca do Europy, aby w dniach 14-15 kwietnia wystąpi w Astanie w barwach reprezentacji Polski w meczu przeciwko Kazachstanowi w rozgrywkach Billie Jean King Cup.


Wyniki

Trzecia runda:

Madison Keys (USA, 9) – Magda Linette (Polska, 8) 6:2, 3:6, 6:1

Bogota. Piter i Kałasznikowa wyszarpały zwycięstwo

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: AFP

Katarzyna Piter kontynuuje swój dobry tydzień w Bogocie. Polka wraz z Oksaną Kałasznikową awansowały do półfinału imprezy WTA 250 rozgrywanej w stolicy Kolumbii. W czwartek po decydującym secie polsko-gruzińska para pokonała Dalilę Jakupović i Despinę Papamichail.

NA początku meczu mogliśmy oglądać serię pięciu przełamań z rzędu. Po niej na prowadzenie 4:3 wyszły Piter i Kałasznikowa. Polka i Gruzinka szybko odskoczyły z wynikiem za sprawą pewnie wygranego gema serwisowego. Przy podaniu słoweńsko-greckiego duetu po raz kolejny na tablicy wyników pojawiły się break pointy. Tym razem jednak piłki na przełamanie były również okazją do zakończenia seta dla Piter i Kałasznikowej. Tenisistki urodzone w Poznaniu i Tbilisi wykorzystały drugą z nich, zapisując tym samym partię na swoje konto.

Drugi set był kompletnie nieudany dla Katarzyny i Oksany. Reprezentantki Polski i Gruzji rozpoczęły go dobrze – od dwóch szans na przełamanie, których nie wykorzystały. Jednak przez kolejne minuty wyraźnie przeważały ich rywalki. Jakupović i Papamichail zdołały dwukrotnie odebrać serwis przeciwniczkom, nie spotykając się przy tym z żadnym oporem z ich strony. W efekcie partia nie trwała nawet pół godziny.

Przez pierwsze chwile super tie-breaka tym razem to Polka i Gruzinka zaczęły brać wiatr w tenisowe żagle. Piter i Kałasznikowa wygrały sześć punktów z rzędu i zbudowały – wydawać by się mogło – przewagę nie do roztrwonienia. Jakupović i Papamichail odpowiedziały jednak skutecznie na serię punktów zdobytych przez przeciwniczki. Słowenka i Greczynka wyszły zwycięsko z pięciu kolejnych wymian. Następne punkty wygrywane przez serwujące strony sprawiały, że rezultat spotkania wciąż pozostawał sprawą otwartą. Po chwili Jakupović i Papamichail wyrównały na 8:8 – od tego momentu na korcie w  zrobiła się prawdziwa nerwówka. Na szczęście to polsko-gruzińska para zachowała w końcówce więcej zimnej krwi. Piter i Kałasznikowa wykorzystały drugą piłkę meczową i zakończyły pojedynek po grze na przewagi.

Półfinałowymi rywalkami Katarzyny Piter i Oksany Kałasznikowej będą Lidia Morozowa oraz Laura Pigossi.


Wyniki

Ćwierćfinał debla:

Oksana Kałasznikowa, Katarzyna Piter (Gruzja, Polska) – Dalila Jakupović, Despina Papamichail (Slowenia, Grecja) 6:3, 2:6, 11-9