Monte Carlo. Trójka faworytów i miejscowy bohater pozostają w grze o tytuł

/ Artur Kobryn , źródło: oprac. własne, atptour.com, foto: East News

Carlos Alcaraz oraz Jannik Sinner bez straty seta wygrali swoje pojedynki ćwierćfinałowe w turnieju ATP Masters 1000 w Monte Carlo i są o krok od pierwszego bezpośredniego starcia w tym sezonie. W najlepszej czwórce imprezy zagrają również Alexander Zverev oraz piszący historię tenisa w swoim kraju, Valentin Vacherot.

Już pierwsze z piątkowych spotkań, w którym zmierzyli się Alexander Zverev i Joao Fonseca, dostarczyło kibicom w Księstwie Monako sporej dawki emocji. Dla 19-latka z Rio de Janeiro był to kolejny sprawdzian z rywalem z Top 3 rankingu po meczach z Jannikiem Sinnerem w Indian Wells oraz Carlosem Alcarazem w Miami. Brazylijczyk znów musiał uznać wyższość bardziej utytułowanego przeciwnika, ale postawił mu poważny opór. W partii otwierającej panowie długo toczyli wyrównaną walkę. Fonseca nie zdołał jednak utrzymać stabilnego poziomu do jej końca i błędy z 11. gema kosztowały go stratę podania.

Zverev zwieńczył seta wygranym serwisem, a na samym starcie drugiej odsłony ponownie przełamał Brazylijczyka. Mimo wszystko nie podłamało to nastolatka. Niedługo później wszedł on na wyższe obroty i od stanu 1:3 zanotował serię czterech zwycięskich gemów. Potem miał miejsce jednak kolejny zwrot sytuacji w tej części gry i tenisista z Hamburga odrobił stratę przełamania. Tym razem doszło już do tie-breaka, w którym błyszczał przede wszystkim Fonseca. Szybko wypracował pokaźną zaliczkę i zatriumfował do trzech.

W decydującej partii górę wzięło doświadczenie Niemca. Kluczowym momentem okazał się szósty gem, w którym 28-latek wykorzystał break-pointa, posyłając wygrywający bekhend po linii. Cały mecz zakończył po dwóch godzinach i 40 minutach i zameldował się w czwartym półfinale imprezy Masters 1000 z rzędu. Co ciekawe, tak jak w poprzednich trzech przypadkach, spotka w nim Jannika Sinnera.

Włoch nie miał większych trudności z uporaniem się z Felixem Augerem-Aliassimem. W pierwszym secie, po równym początku, Kanadyjczyka pogrążył gem szósty, na koniec którego popełnił podwójny błąd serwisowy. Włoch z kolei nie był zagrożony przy swoim podaniu nawet przez chwilę i zwyciężył 6:3. Druga odsłona wyglądała bardzo podobnie. 25-latek z Montrealu, w czwartym gemie, miał co prawda szansę na „brejka”, ale nie zdołał jej zamienić na punkt. W analogicznej sytuacji, przy stanie 3:3, wicelider rankingu był skuteczniejszy, gdy wykończył smeczem starannie przygotowaną akcję. Zdobycie dwóch następnych gemów było już dla niego formalnością i do dwudziestu przedłużył passę wygranych potyczek w zawodach rangi Masters 1000.

Jeszcze łatwiej w swoim ćwierćfinale poradził sobie największy rywal Włocha, Carlos Alcaraz. Hiszpan mierzył się z zadziwiającym w ostatnich miesiącach tenisowy świat Aleksandrem Bublikiem. 22-latek z El Palmar już w pierwszym gemie odebrał Kazachowi jego podstawową broń, czyli serwis. Ten niedługo później odpłacił mu się tym samym i wyszedł nawet na prowadzenie 3:2, ale były to dla niego ostatnie pozytywne chwile tego pojedynku. Odtąd bowiem konto gemowe zasilał już tylko obrońca tytułu. Swoimi popisami momentami wręcz zachwycał kibiców i jednocześnie wywoływał uśmiech bezradności na twarzy Bublika. Po 63 minutach gry panowie udali się do szatni, a Alcaraz mógł celebrować jubileuszową, trzysetną wygraną na głównym szczeblu rozgrywek ATP.

Jego półfinałowym oponentem będzie Valentin Vacherot. Monegask, po tym jak został pierwszym reprezentantem swojego kraju w najlepszej ósemce tych zmagań, poszedł w piątek o krok dalej. Pogromca Huberta Hurkacza raz jeszcze zademonstrował swoją wytrzymałość i przy wsparciu wielu bliskich mu osób na trybunach pokonał Alexa de Minaura. W pierwszym secie obydwaj panowie tracili swój serwis, ale o jedno przełamanie lepszy był faworyt gospodarzy, który zwyciężył do czterech.

Znany z nieustępliwości Australijczyk zaczął jednak mocniej dochodzić do głosu w drugiej części gry. Bezbłędnie bronił podania i zarysował przewagę, dzięki której doprowadził do wyrównania stanu całego spotkania. Vacherot momentami zdawał się odczuwać kryzys fizyczny, ale w ostatniej partii odnalazł dodatkowe pokłady energii. W piątym gemie pomógł mu też nieco przeciwnik, popełniając podwójny błąd serwisowy przy break-poincie. Następne minuty były prawdziwą batalią, obfitującą w intensywne wymiany. Skuteczniejszy okazał się w niej miejscowy 27-latek, który w całym meczu oddalił aż 14 z 17 okazji przeciwnika na przełamanie. Ponadto, zadbał o jego efektowne zakończenie, zagrywając wygrywający return z forhendu.


Wyniki

Ćwierćfinały gry pojedynczej:

Carlos Alcaraz (Hiszpania, 1) – Aleksander Bublik (Kazachstan, 8) 6:3, 6:0

Jannik Sinner (Włochy, 2) – Felix Auger-Aliassime (Kanada, 6) 6:3, 6:4

Alexander Zverev (Niemcy, 3) – Joao Fonseca (Brazylia) 7:5, 6:7(3), 6:3

Valentin Vacherot (Monako) – Alex de Minaur (Australia, 5) 6:4, 3:6, 6:3

BJK Cup. „Kubeł zimnej wody” – Linette i Kawa podsumowują porażki z Ukrainkami

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: Kamil Szpilski

Ukraina prowadzi z Polską 2-0 po pierwszym dniu meczu w ramach Bille Jean King Cup w Gliwicach. Porażki w piątek poniosły Magda Linette i Katarzyna Kawa. Nasze reprezentantki, wraz z kapitanem kadry Dawidem Celtem, podsumowały nieudane mecze.

Najwyżej notowana z Polek występujących w Gliwicach podsumowała porażkę w pierwszym starciu, w którym uległa 4:6, 0:6 Marcie Kostjuk. Polka wskazała, że żałuje szczególnie przebiegu pierwszego seta. W dziesiątym gemie Ukrainka przełamała jej serwis już przy pierwszym break poincie, zamykając partię – Miałam kilka małych szans na początku pierwszego seta. Jestem sfrustrowana, że nie przycisnęłam i nie sprawiłam że Marta była w większych kłopotach. Z czasem Kostjuk rozkręciła się i weszła na znacznie większe tempo. To był troszkę kubeł zimnej wody, że trzeba wrócić do pracy. Rzeczy, które działały na szybszej nawierzchni tutaj nie działały. Ten mecz zmotywował mnie to tego, żeby pozmieniać kilka rzeczy w moim tenisie i dopasować swój styl do gry na ziemi. – podsumowała 55. tenisista rankingu ATP.

Dla Linette była to trzecie porażka przeciwko Kostjuk w karierze – nasza tenisistka dotychczas nie zdołała ugrać nawet seta w rywalizacjach z Ukrainką. Poznanianka przyznała, że jej styl gry jest czymś, z czym Kostjuk czuje się dobrze – Mam wrażenie, że Marcie dobrze się ze mną gra. Dobrze mnie czyta, szczególnie drugi serwis. Widzę, gdy ktoś ma z nim problemy. Moja gra jest dla niej czytelna – stwierdziła Polka. – Marta to tenisistka którą wato naciskać i warto ją wyprowadzać ze strefy komfortu. Challenge dla Magdy była bardzo duży. Może w innyh warunkach byłoby lepiej – dodał kapitan naszej kadry, Dawid Celt.

Linette wypowiedziała się również o roli liderki kadry, jaką pełni w Gliwicach. – To podłamujące, że nie zdobyłam punktu. Chciałam udowodnić, że potrafię dźwigać takie sytuacje. W przeszłości byłam w podobnych sytuacjach i sobie z tym radziłam, na przykład w Glassgow. Jest mi po prostu przykro  -podsumowała.

W drugim piątkowym meczu Katarzyna Kawa przegrała z faworyzowaną liderką kadry rywalek – Eliną Switoliną. – Początek był bardzo dobry w moim wykonaniu. Wyszłam na wysokie tempo miałam poczucie że mogę zawalczyć. w pewnym momencie odrobinkę zwolniłam i spotkanie wymknęło się spod kontroli. Zrobiłam kilka błędów i myślałam że jeśli wejdę w wymianę to będzie lepiej a to pozwoliło przeciwniczce wyjść na wyższy poziom. Jest to dla mnie lekcja. – powiedziała.

O sytuacji po pierwszym dniu meczu Polska – Ukraina wypowiedział się także Dawid Celt – Wiedziałem że ten mecz będzię trudny, ale nie wiedziałem że aż tak. Ukrainki są jednymi z najlepszych w tourze. To jeszcze nie jest jednak koniec, nie powiedzieliśmy ostatniego słowa. Jutro powalczymy – podsumował kapitan kadry.

 

BJKC. Ukraina o krok od awansu

/ Anna Niemiec , źródło: Korespondencja z Gliwic, foto: Kamil Szpilski

Reprezentacji Ukrainy brakuje już tylko jednego punktu, żeby zapewnić sobie awans do turnieju finałowego Billie Jean King Cup, który rozegrany zostanie we wrześniu w Shenzhen. W sobotę drugi punkt dla swojej drużyny zdobyła Elina Switolina, która bez większych problemów poradziła sobie z Katarzyną Kawą.

Druga rakieta Biało-Czerwonych z animuszem rozpoczęła spotkanie i wykorzystała fakt, że bardziej utytułowana rywalka nie weszła jeszcze na najwyższe obroty. Początek spotkania był wyrównany i rozpoczął się od serii czterech przełamań z rzędu. W piątym gemie Polka miała jeszcze jedną okazję, żeby po raz kolejny odebrać podanie rywalce, ale siódma zawodniczka świata tym razem się obroniła i jako pierwsza zdołała utrzymać podanie. Od tego momentu Switolina przejęła już całkowitą kontrolę nad przebiegiem gry. W trzech kolejnych gemach nie straciła ani jednego punktu i objęła prowadzenie w meczu.

Reprezentantka naszych wschodnich sąsiadów nie spuściła z tonu także na początku drugiej partii i szybko odskoczyła na 3:0. Kawa próbowała walczyć, ale w wymianach z głębi kortu rywalka grała dla niej zdecydowanie zbyt szybko i precyzyjnie. Podopieczna Dawida Celta starała się odmienić obraz gry atakując do siatki, gdy była okazja, ale na takie akcje Switolina również na ogół miała odpowiedź. W czwartym gemie Kawa zdołała utrzymać podanie pomimo tego, że przegrywała już 0:40 i zapisała pierwszego gema po swojej stronie, ale na więcej przeciwniczka już jej nie pozwoliła. Po 52 minutach Switolina wykorzystała pierwszą piłkę meczową i zapewniła drugi punkt dla swojej drużyny.

Reprezentacji Ukrainy brakuje już tylko jednego punktu, żeby zapewnić sobie awans do turnieju finałowego. W niedzielę rywalizację w Prezero Arenie rozpocznie gra podwójna, do której nominowane są Katarzyna Kawa i Maja Chwalińska oraz Ludmiła i Nadia Kiczenok.


Wyniki

Polska – Ukraina 0:2

Magda Linette – Marta Kostiuk 4:6, 0:6

Katarzyna Kawa – Elina Switolina 2:6, 1:6

BJKC. Wymarzony początek Ukrainy

/ Anna Niemiec , źródło: Korespondencja z Gliwic, foto: East News

Polska przegrywa z Ukrainą 0:1 w spotkaniu, którego stawką jest awans do finałowego turnieju Billie Jean King Cup, który odbędzie się we wrześniu w Shenzhen. W pierwszym meczu w Prezero Arenie w Gliwicach Magda Linette tylko w pierwszym secie była w stanie nawiązać walkę z Martą Kostiuk.

Obie tenisistki rozpoczęły spotkanie na bardzo wysokich obrotach. Kibice zgromadzeni na trybunach praktycznie od pierwszej piłki mogli podziwiać efektowne, ostre wymiany z linii końcowej. Przez większość pierwszego seta gra toczyła się pod dyktando serwujących. Aż do dziesiątego gema żadna z tenisistek nie była w stanie wypracować sobie nawet jednej szansy na przełamanie. Przy wyniku 4:5 Poznanianka serwowała, żeby wyrównać stan rywalizacji. Po długiej akcji zakończonej efektownym lobem wyszła na prowadzenie 30:15. Niestety od tego momentu odważniej zagrała Kostiuk, która zdobyła trzy kolejne punkty i zapisała pierwszą partię na swoim koncie.

Niepowodzenie w pierwszej odsłonie spotkania ewidentnie podcięło skrzydła reprezentantce gospodarzy. Linette zaczęła gorzej poruszać się po korcie i miała coraz więcej problemów, żeby nadążyć w wymianach za agresywnie grającą rywalką. Z kolei Ukrainka szybko zauważyła, że z przeciwniczki zeszło powietrze i z każdą kolejną akcją nabierała pewności siebie. Wywierała dużą presję na returnie, a po krótszych piłkach nie bała się podejść do siatki, dzięki czemu szybko odskoczyła na 3:0. W czwartym gemie liderka naszej drużyny miała dwie szansę, żeby otworzyć wynik po swojej stronie i jeszcze nawiązać walkę w tym meczu, ale żadnej z nich nie wykorzystała. Reprezentantka naszych wschodnich sąsiadów takiej przewagi nie zamierzała już wypuszczać z rąk. Po godzinie i 19 minutach gry wykorzystała pierwszą piłkę meczową i zdobyła pierwszy punkt dla swojej drużyny.

W piątek jako drugie na korcie w Prezero Arenie pojawią się Katarzyna Kawa i Elina Switolina.


Wyniki

Polska – Ukraina 0:1

Magda Linette – Marta Kostiuk 4:6, 0:6

ITF. Nieudany dzień Biało-Czerwonych

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: Adam Romer

Piątkowe zmagania w turniejach rangi ITF nie poszły po myśli Polaków, którzy odpadli z rywalizacji singlowych i deblowych. 

Do półfinału gry pojedynczej w Monastyrze nie awansował Alan Ważny. Polak przegrał z reprezentantem gospodarzy Azizem Ouakaa. Po pierwszym secie to Rzeszowianin był bliżej gry w 1/2 finału, ale rozstawiony z numerem czwartym odwrócił losy spotkania i wygrał następne dwie partie.

Anna Kmiecik sprawiła wielką niespodziankę w pierwszej rundzie turnieju w Monastyrze, pokonując najwyżej rozstawioną zawodniczkę Sarah Van Emst. Następnie w trzech setach rozprawiła się z Vladą Minchevą. Niestety nie udało się jej wygrać trzeciego meczu z rzędu i musiała uznać wyższość Malaiki Rapolu w ćwierćfinale. Mimo wszystko Polka może być zadowolona ze swojej postawy w tym tygodniu.

To nie był dzień Weroniki Falkowskiej i Zuzanny Pawlikowskiej. Polki nie zagrają w finale debla turnieju w Bużumburze. W półfinale przegrały z parą Julia Adams/Merel Hoedt. Rozstawione z numerem drugim wygrały tylko pięć gemów w całym spotkaniu.

Blisko finału była Anna Hertel i jej partnerka deblowa Joelle Lilly Sophie Steur. W półfinale gry podwójnej turnieju W35 Santa Margherita di Pula zmierzyły się z Deborah Chiesą i Francescą Curmi. Pierwszy set nie poszedł po myśli polsko-niemieckiej pary, ale udało im doprowadzić do wyrównania w kolejnej partii. Super tie-break miał dużo zwrotów akcji. Hertel i Steur miały dwie piłki meczowe, ale nie wykorzystały ich. Rywalki wyszły z opresji i to one zagrają w finale.


Wyniki

M15 Monastyr 13, ćwierćfinał singla:

Aziz Ouakaa (Tunezja, 4) – Alan Ważny (Polska) – 4:6, 7:5, 7:5

W15 Monastyr 10, ćwierćfinał singla:

Malaika Rapolu (USA, 5) – Anna Kmiecik (Polska) – 6:4, 6:2

W50 Bużumbura, półfinał debla:

Julia Adams, Merel Hoedt (USA, Holandia) – Weronika Falkowska, Zuzanna Pawlikowska (Polska, Polska, 2) – 6:3, 6:2

W35 Santa Margherita di Pula 2, półfinał debla:

Deborah Chiesa, Francesca Curmi (Włochy, Malta) – Anna Hertel, Joelle Lilly Sophie Steur (Polska, Niemcy, 4) – 7:5, 4:6, 13:11

Monza. Finał nie dla Filipa Pieczonki

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: Paweł Rychter

Filip Pieczonka i Iwan Liutarewicz nie zagrają w finale turnieju ATP Challenger w Monzy. W spotkaniu półfinałowym przegrali 2:6, 5:7 z Sanderem Gillem/Semem Verbeekiem.

Belgijsko-holenderski duet został rozstawiony z numerem trzecim, ale Pieczonka i Liutarewicz wygrywali już nie tak mocnymi rywalami. Tym razem w Monzy nie udało im się wejść do finału. W pierwszym meczu obronili się przed utratą serwisu, ale w kolejnej sytuacji nie wyszli już z opresji. Gille i Verbeek objęli prowadzenie 3:1. Polak i Białorusin nie zagrozili rywalom przy ich podaniu. Dodatkowo, po raz drugi dali się przełamać i przegrali 2:6.

Drugi set rozpoczął się od trzech niewykorzystanych szans na przełamania przez Filipa Pieczonkę i Iwana Liutarewicza. To Belg i Holender jako pierwsi wypracowali breaka. Tak jak w pierwszej partii, objęli prowadzenie 3:1. Tym razem debel z polskim tenisistą odrobił stratę i wyrównał na 4:4. Liutarewicz/Pieczonka nie doprowadzili do tiebreaka, gdyż zostali przełamani przy stanie 5:6. W ten sposób zakończyły się ich szanse na awans do finału.


Wyniki

ATP Challenger w Monzy – 1/2 finału:

Sander Gille/Sem Verbeek (Belgia/Holandia, 3) – Iwan Liutarewicz/Filip Pieczonka (,/Polska) 6:2, 7:5

BJKC. Wielka Brytania prowadzi z Australią, Stojsavljevic bohaterką

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.billiejeankingcup.com/en, foto: East News

Piątek jest pierwszym dniem emocji, związanych z Billie Jean King Cup. Walkę o awans do turnieju finałowego w Chinach rozpoczęły reprezentacje Australii i Wielkiej Brytanii.

Gospodyniami tego spotkania są zawodniczki z Antypodów a na arenę zmagań wybrano – znany kibicom z Australian Open – kort Johna Cane`a. Przed odbiciem pierwszej piłki trudno było wskazać wyraźne faworytki. Brytyjki przyjechały wszak do Melbourne bez dwóch znanych tenisistek – Sonay Kartal i Emmy Raducanu. Zamiast nich kibice z Wysp mogli wspierać Harriet Dart i Mikę Stojsavljevic.

Jako pierwsza do pojedynku stanęła, urodzona w 2008 roku, Stojsavljevic. Tenisistka, klasyfikowana w trzeciej setce rankingu (275.), znakomicie poradziła sobie z wyzwaniem i pokonała Talię Gibson (56. WTA). Brytyjka wygrała 7:6 7:5 i dała koleżance spory komfort.

Dart wykorzystała go w pełni i także okazała się lepsza od wyżej notowanej przeciwniczki. W tym meczu kibice gospodarzy mogli mieć więcej nadziei na sukces, ale Kimberly Birrell nie poszła za ciosem po wygraniu pierwszego seta i zeszła z kortu pokonana.

Takie rezultaty przenoszą presję na australijskie deblistki Storm Hunter i Ellen Perez. Obie tenisistki są bardzo doświadczone i utytułowane, ale w pojedynku z Harriet Dart i Jodie Burrage będą musiały być uważne od początku do końca i nie mają miejsca na błędy.


Wyniki

 

BJKC (Australia – Wielka Brytania 0:2)

M. Stojsavljevic (WB) – T. Gibson (AUS) 7:6(4) 7:5

H. Dart (WB) – K. Birrell (AUS) 4:6 6:3 6:3

Linz. Tenisistki rozstawione w odwrocie, faworytka gospodarzy powalczy o półfinał

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Za nami wszystkie mecze drugiej rundy turnieju WTA 500  w Linzu. Ze zmiennym szczęściem w tej fazie imprezy rywalizowały cztery najwyżej rozstawione zawodniczki, z których tylko dwie pozostały w grze o końcowy triumf w Tips Arena Linz.

Podczas zeszłorocznej edycji austriackiego turnieju Jekaterina Aleksandrowa pokonała Dajanę Jastremską. W ten sposób poprawiając swój wynik z 2024, gdy w meczu finałowym musiała uznać wyższość Jeleny Ostapenko.

Po tym jak trzeciego dnia tegorocznych zmagań z szansami na powtórzenie wyniku sprzed roku pożegnała się Ukrainka, dzień później jej los podzieliła obrończyni tytułu. Tenisistka z Czelabińska w meczu o 1/4 finału musiała uznać wyższość Karoliny Pliszkovej. Dla tenisistki naszych południowych sąsiadów to pierwsze zwycięstwo nad zawodniczką z top 20 rankingu WTA od blisko dwóch lat.

Ostatni raz tak wysoko notowaną zawodniczkę tenisistka z Louny pokonała w czerwcu 2024 roku w ćwierćfinale imprezy WTA 250 w Nottingham, a była nią Ons Jabeur. Rywalką byłej liderki zestawienia najlepszych tenisistek świata w meczu o półfinał będzie Donna Vekić. Chorwatka wśród ośmiu najlepszych singlistek zameldowała się po walkowerze, jakiego oddała jej Anhelina Kalinina.

Czwartą parę ćwierćfinałową ku uciesze gospodarzy tworzą dwie reprezentantki Austrii. O miejsce w półfinale zagrają Lilli Tagger oraz Anastazja Potapova. Szczególne powody do radości ma zeszłoroczna mistrzyni juniorskiego Roland Garros. Występująca dzięki „dzikiej karcie” nastolatka z Lienz w dwóch setach pokonała Ludmilę Samsonovą.

Pierwsza odsłona przebiegła pod dyktando Austriaczki, która dwukrotnie odebrała serwis rywalce. W drugiej odsłonie Tagger serwując na mecz, straciła serwis w dziesiątym gemie. Obrończyni tytułu nie wykorzystała ośmiu okazji na doprowadzenie do decydująca odsłony. Ostatecznie spotkanie dobiegło końca, gdy zawodniczka gospodarzy wykorzystała czwartą piłkę meczową. Wygrana nad Samsonovą jest dla Austriaczki najcenniejszym zwycięstwem w tenisowej karierze na zawodowych kortach.

 

Grono ćwierćfinalistek uzupełniła Anastazja Potapova. Klasyfikowana na początku drugiej setki rankingu tenisistka w niewiele ponad 90 minut gry odprawiła Tamarę Korpatsch.


Wyniki

Druga runda:

Karolina Pliszkova (Czechy) – Jekaterina Aleksandrowa (2) 6:1, 6:3

Lilli Tagger (Austria) – Ludmila Samsonova (3) 6:2, 7:6(11)

Anastazja Potapova (Austria) – Tamara Korpatsch (Niemcy, Q) 6:2, 6:1

Donna Vekić (Chorwacja) – Anhelina Kalinina (Ukraina)

Monte Carlo. Sinner i Alcaraz tracą sety, Fonseca zatrzymuje Berrettiniego

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: EastNews

Poznaliśmy ćwierćfinalistów pierwszego mączkowego turnieju ATP Masters 1000 w sezonie. W najlepszej ósemce zmagań w Monte Carlo znaleźli się m.in. dwaj najwyżej rozstawieni tenisiści – Carlos Alcaraz oraz Jannik Sinner. Hiszpan i Włoch nie przeszli przez czwartkowe mecze bezproblemowo.

Z polskiego punktu widzenia najistotniejsze było starcie, które zamknęło piąty dzień rozgrywek nad Lazurowym Wybrzeżem. Hubert Hurkacz uległ w nim po prawie trzech godzinach walki Valentinowi Vacherot (szczegółowa relacja z meczu do przeczytania TUTAJ). Dla Monakijczyka był to historyczny triumf – żaden reprezentant gospodarzy nie doszedł tak daleko w historii turnieju w Monte Carlo. O półfinał Vacherot zmierzy się z Alexem De Minaurem.

Lider rankingu ATP w trzeciej rundzie mierzył się z Tomasem Martinem Etcheverry’m. Początek pojedynku upływał pod wyraźne dyktando Alcaraza, który wygrał pierwszego seta 6:1. Druga partia rozpoczęła się znacznie lepiej dla Argentyńczyka, który dwukrotnie przełamał rywala i wyszedł na prowadzenie 4:1. 22-latek odrobił część strat, lecz ostatecznie lepszy okazał się tenisista z Ameryki Południowej. Tym samym doszło do rozstrzygającej odsłony meczu. W niej Alcaraz odebrał serwis przeciwnikowi już na samym początku, następnie utrzymując przewagę – na dystansie całego seta musiał bronić zaledwie jednego break pointa. Dzięki temu obrońca tytułu awansował do ćwierćfinału, w którym czeka go starcie z Alexandrem Bublikiem. Reprezentant Kazachstanu zagra w piątek w swoim 40. ćwierćfinale imprez rangi ATP.

Jannik Sinner przystępował do czwartkowego meczu z serią 36. setów wygranych z rzędu w imprezach rangi Masters 1000. Włoch podwyższył swoje osiągnięcie o jedną partię, po czym rekordowa passa dobiegła końca. Po pierwszej partii, w której Tomasz Machacz zdołał ugrać zaledwie jednego gema, w drugiej lepszy okazał się Czech. Jej losy rozstrzygnęły się dopiero po tie-breaku. Zwycięzca czterech turniejów wielkoszlemowych odzyskał jednak kontrolę nad przebiegiem meczu w trzecim secie. Sinner przełamał w nim Machacza dwukrotnie, pewnie zamykając spotkanie.

Kolejnym rywalem tenisisty z Półwyspu Apenińskiego będzie Felix Auger-Aliassime. Kanadyjczyk awansował do finału po tym jak jego rywal, którym był Casper Ruud, kreczował w drugim secie. Pierwsza partia padła natomiast łupem tenisisty rozstawionego z „szóstką”.

Kolejną parę ćwierćfinałową stworzą Alexander Zverev i Joao Fonseca. Niemiec awansował do najlepszej ósemki rozgrywek po pokonaniu Zizou Bergsa. Z kolei Brazylijczyk w dwóch setach odprawił będącego w znakomitej formie Matteo Berrettiniego. Włoch w poprzedniej rundzie nie dał ugrać ani jednego gema Daniiłowi Miedwiediewowi.


Wyniki

Trzecia runda:

Carlos Alcaraz (Hiszpania,1) – Tomas Martin Etcheverry (Argentyna) 6:1, 4:6, 6:3

Jannik Sinner (Włochy,2) – Tomasz Machacz (Czechy) 6:1, 6(3):7, 6:3

Alexander Zverev (Niemcy, 3) – Zizou Bergs (Belgia) 6:2, 7:5

Felix Auger-Aliassime (Kanada, 6) – Casper Ruud (Norwegia, 9) 7:5, 2:2(krecz)

Alexander Blockx (Belgia) – Alex De Minaur (Australia, 5) 7:5, 7:6(4)

Alexander Bublik (Kazachstan,8) – Jirzi Leheczka (Czechy, 11) 6:2, 7:5

Joao Fonseca (Brazylia) – Matteo Berrettini (Włochy) 6:3, 6:2

ITF. Dwa mecze Zuzanny Pawlikowskiej i Weroniki Falkowskiej

/ Izabela Modrzewska , źródło: itftennis.com/oprac.własne, foto: Artur Rolak

W czwartkowych rozgrywkach rangi ITF polscy reprezentanci zanotowali kilka ważnych zwycięstw. 

W tunezyjskim Monastyrze do ćwierćfinału awansował Alan Ważny. 18-latek pokonał Alaa Trifi, który skreczował po serii dziesięciu gemów wygranych z rzędu przez Polaka. W tym samym miejscu swoje spotkanie wygrała Anna Kmiecik, która w trzech setach wyeliminowała wyżej rozstawioną Vladę Minchevą. Jest to pierwszy turniej 17-latki w tym sezonie.

W Burundi mecze singlowe i deblowe rozegrały Zuzanna Pawlikowska i Weronika Falkowska. Obie tenisistki przegrały swoje mecze w grze pojedynczej, jednak kilka godzin później połączyły siły w rywalizacji deblowej. Jako turniejowa „2” pokonały francuską parę i zameldowały się w pierwszym wspólnym półfinale.


Wyniki

M15 Monastyr – II runda singla

Alan Ważny (Polska) – Alaa Trifi (Tunezja) 6:0, 4:0 krecz

W50 Bużumbura – II runda singla

Lucie Nguyen Tan (Francja) – Weronika Falkowska (Polska) 6:2, 7:5

Darya Astakhova (Rosja, 5) – Zuzanna Pawlikowska (Polska) 6:3, 6:3

W50 Bużumbura – Ćwierćfinał debla

Weronika Falkowska, Zuzanna Pawlikowska (Polska, 2) – Margaux Rouvroy, Jenny Lim (Francja) 6:4, 7:6 [3]

W15 Monastyr – II runda singla 

Anna Kmiecik (Polska) – Vlada Mincheva 7:5, 3:6, 6:4

W15 Monastyr – Ćwierćfinał debla

Linda Sevcikova, Eva Marie Voracek (Czechy, Niemcy, 4) – Oriana Gniewkowska, Sara Husar (Polska) 6:2, 6:2