Udane otwarcie Kubota i Melo

/ Jakub Karbownik, źródło: Własne/atptour.com, foto: AFP

Łukasz Kubot i Marcelo Melo potrzebowali zaledwie 65 minut, aby zapewnić sobie awans do ćwierćfinału rywalizacji deblowej China Open. Polsko-brazylijski duet w meczu pierwszej rundy pokonał Kyle’a Edmunda i Daniela Evansa 6:4, 6:3.

Rozstawieni z numerem dwa tenisiści to triumfatorzy sprzed roku imprezy w stolicy Chin. W tym roku już zrobili pierwszy krok do obrony tytułu, a także do udziału w kończącym sezon turnieju ATP Masters. We wtorkowym spotkaniu Kubot i Melo spotkali się z brytyjskimi kwalifikantami – Edmundem i Evansem.

W pierwszej partii tenisiści z Wysp Brytyjskich szybko stracili podanie. Co prawda zdołali od razu odrobić stratę, ale przegrany piąty gem przy swoim serwisie, rozstrzygnął losy seta. W drugiej odsłonie polsko-brazylijski duet już rządził bezapelacyjnie, a wykorzystane przełamania serwisu w trzecim i dziewiątym gemie sprawiły, że po nieco ponad godzinie „nasz” debel mógł się już udać do szatni.

W meczu, którego stawką będzie półfinał Kubot i Melo zmierzą się z parą Mao-Xin Gong/Ze Zhang. Reprezentanci gospodarzy niespodziewanie pokonali w pierwszej rundzie Henriego Kontinena i Johna Peersa.


Wyniki

Pierwsza runda debla

Ł. Kubot, M. Melo (Polska, Brazylia, 2) – K.Edmund,D.Evans (Wielka Brytania, Wielka Brytania, Q) 6:4, 6:3

Barty i Osaka bez problemów z awansem

/ Jakub Karbownik, źródło: Własne/www.wtatennis.com, foto: AFP

Ashleigh Barty i Naomi Osaka to dwie najwyżej rozstawione tenisistki, jakie we wtorek zaprezentowały się podczas China Open. Zarówno Australijka, jak i Japonka nie miały większych problemów z awansem do trzeciej rundy. 

Liderka rankingu i jej rywalka, Julia Putincewa, grały w tym roku ze sobą w Madrycie, w trakcie sezonu na kortach ziemnych. Wówczas w trzech setach wygrała tenisistka z Antypodów. Nie inaczej było we wtorek. Z tą różnicą, że Barty tym razem nie straciła seta. W kolejnej rundzie turniejowa jedynka zmierzy się z Saisai Zheng, która dość niespodziewanie pokonała Sloane Stephens.

Jeszcze mniej problemów z awansem do trzeciej rundy miała Naomi Osaka. Japonka w niespełna godzinę pokonała Andreę Petkovic. Niemka to finalistka China Open sprzed ośmiu lat, ale w tym roku nie powtórzy najlepszego wyniku ze stolicy Chin. W meczu przeciwko byłej liderce rankingu zdobyła tylko dwa gemy. O ćwierćfinał turniejowa czwórka powalczy z Ajlą Tomljanovic. Australijka w trzech setach pokonała Alison Riske – finalistkę ubiegłotygodniowych zawodów w Wuhan.

Inną rozstawioną tenisistką, która razem ze Stephens pożegnała się we wtorek z rywalizacją, jest Aryna Sabałenka. Ćwierćfinalistka sprzed roku tym razem przegrała już w drugiej rundzie. Jej pogromczynią okazała się Daria Kasatkina, która o ćwierćfinał zagra z rodaczką, Jekateriną Aleksandrową.

 


Wyniki

Druga runda singla:

Ashleigh Barty (Australia, 1) – Julia Putincewa (Kazachstan) 6:4, 6:2

Naomi Osaka (Japonia, 4) – Andrea Petkovic (Niemcy, Q) 6:2, 6:0

Petra Kvitova (Czechy, 7) – Kristina Mladenovic (Francja) 6:4, 6:4

Arina Sabałenka (Białoruś, 12) – Daria Kasatkina (Rosja)

Sloane Stephens (USA, 13) – Saisai Zheng (Chiny)

Sofia Kenin (USA, 15) – Anastazja Pawluczenkowa (Rosja) 6:3, 6:2

Karolina Wozniacki (Dania, 16) – Christina McHale (USA, Q)

Angelique Kerber (Niemcy) – Polona Hercog (Słowenia)

Ajla Tomljanovic (Australia) – Alison Riske (USA)

 

Pewne otwarcie Dźokovicia, porażka Czoricia

/ Dominika Opala, źródło: własne , foto: AFP

Novak Dźoković udanie rozpoczął zmagania w tegorocznej edycji Rakuten Open. Serb w swoim debiucie w Tokio pokonał w dwóch setach Alexeia Popyrina. Kroku liderowi rankingu nie dotrzymali inni rozstawieni zawodnicy. Z imprezą pożegnali się Borna Czorić, Benoit Paire i Taylor Fritz.

Novak Dźoković zanotował we wtorek pierwszy występ od US Open, kiedy to w czwartej rundzie poddał mecz ze Stanem Wawrinką. Serb pokazał, że po kontuzji nie ma już śladu i solidnie zaprezentował się w debiucie w Rakuten Open. Pierwszym rywalem lidera rankingu był Alexei Popyrin. Młody Australijczyk to groźny przeciwnik z uwagi na swój ofensywny styl gry. We wtorek jednak nie był w stanie stawić oporu Dźokoviciowi, który dobrze spisywał się na returnie i ani razu nie dał rywalowi szansy na odebranie mu serwisu. Po godzinie i 29 minutach tenisista z Belgradu mógł świętować awans do drugiej rundy, w której zmierzy się z reprezentantem gospodarzy Go Soedą.

Dźoković ma okazję zdobyć 10. tytuł, kiedy debiutuje w danym turnieju. Ostatni raz udało mu się to dwa lata temu w Eastbourne.

W ślady najlepszego serbskiego tenisisty nie poszli z kolei inni rozstawieni zawodnicy, a tym samym powody do radości mieli lokalni kibice. Taro Daniel wyeliminował w trzech setach Bornę Czoricia, a Yasutaka Uchiyama stracił zaledwie cztery gemy w pojedynku z Benoitem Paire’em. Reilly Opelka natomiast pokonał rozstawionego z numerem „7” Taylora Fritza.


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Novak Dźoković (Serbia, 1) – Alexei Popyrin (Australia, Q) 6:4, 6:2

Taro Daniel (Japonia, WC) – Borna Czorić (Chorwacja, 2) 6:4, 4:6, 7:6 (5)

Yasutaka Uchiyama (Japonia, Q) – Benoit Paire (Francja, 4) 6:2, 6:2

Reilly Opelka (USA) – Taylor Fritz (USA, 7) 6:3, 6:4

Denis Shapovalov (Kanada) – Miomir Kecmanović (Serbia) 6:4, 6:4

Gilles Simon (Francja) – Pablo Andujar (Hiszpania, Q) 6:4, 6:0

Radu Albot (Mołdawia) – Filip Krajinović (Serbia) 6:3, 7:5

Jordan Thompson (Australia) – Juan Ignacio Londero (Argentyna) 6:3, 3:6, 6:3

Skandal w sędziowskim światku. Moscarella zawieszony

/ Szymon Adamski, źródło: , foto: AFP

Gianluca Moscarella, jeden z najbardziej rozpoznawalnych sędziów tenisowych, został zawieszony przez ATP po skandalicznym zachowaniu podczas challengera we Florencji. Włoski arbiter motywował do gry jednego z uczestników sędziowanego przez siebie spotkania, a także w wyjątkowo niestosowny sposób zwracał się do jednej z dziewczynek podających piłki.

Feralny mecz miał miejsce w 2. rundzie. Naprzeciwko siebie stanęli Włoch Enrico Dalla Valle i Portugalczyk Pedro Sousa. Do pewnego momentu nic nie budziło zastrzeżeń i mecz przebiegał bardzo spokojnie, dla sędziego Moscarelli aż za spokojnie. Arbiter nieoczekiwanie wyszedł przed szereg, zapominając chyba o tym, że właśnie jest w pracy.

Sousa wygrał pierwszą partię 7:5, po czym skorzystał z przysługującej mu przerwy toaletowej. Sędzia Moscarella nie zamierzał jednak bezczynnie siedzieć na stołku i czekać na powrót zawodnika, tylko… zaczął udzielać rad Enrico Dalli Vallemu. ,,Pozostań skoncentrowany, come on. Powinieneś to wygrać 6:1, 6:1″. Włoski zawodnik rzeczywiście prowadził w pierwszym secie z przewagą podwójnego przełamania, jednak arbiter był ostatnią osobą, która powinna odnosić się do wydarzeń na korcie w tak sugestywny sposób. Co istotne, Gianluca Moscarella to nie żółtodziób, a doświadczony sędzia, który prowadził spotkania z udziałem największych zawodników w największych turniejach. Do tej pory słynął jednak z charakterystycznej barwy głosu, a nie kontrowersyjnych wypowiedzi.

Na tym jednak Moscarella nie poprzestał. Adresatem jego kontrowersyjnych wypowiedzi była również jedna z dziewczynek podających piłki. Sędzia w dwuznaczny sposób nawiązał do wysokiej temperatury powietrza, wcześniej mówiąc dziewczynce, że jest fantastyczna i seksowna. Trudno to w jakikolwiek sposób wytłumaczyć. Na Moscarelli suchej nitki nie pozostawiają komentujący nagrania z tego zajścia, nazywając arbitra chorym psychicznie i dopytując czy aby na pewno był trzeźwy w trakcie wykonywania obowiązków.

Sousa ostatecznie wygrał mecz w trzech setach, a sędzia Moscarella już więcej na stołku się nie pojawił. ATP przyjrzało się sprawie i wydało komunikat. Poinformowano w nim, że wszczęto dochodzenie, a Gianluca Moscarella został tymczasowo zawieszony. Władze męskiego tenisa mają w ostatnim czasie sporo problemów z kłopotliwymi arbitrami. Raptem miesiąc temu podziękowano za współpracę Damianowi Steinerowi, który poprowadził tegoroczny finał Wimbledonu. Wówczas rozeszło się o udzielanie nieautoryzowanych wywiadów.

Murray z ważnym zwycięstwem

/ Tomasz Górski, źródło: https://www.atptour.com/, foto: AFP

Andy Murray od zwycięstwa nad wysoko notowanym rywalem rozpoczyna turniej China Open. Brytyjczyk po dwóch tie breakach ograł Matteo Berrettiniego. Szybki awans wywalczył także Dominic Thiem i obrońca tytułu – Nikoloz Basilaszwili.

Bardzo wartościowe zwycięstwo na chińskich kortach odniósł dziś Andy Murray. Ograł trzynastą rakietę świata – Matteo Berrettiniego. Podczas premierowej partii jako pierwszy przełamanie wywalczył Włoch, który już prowadził 5:4 i miał serwis. Ale wówczas Murray pokazał swój waleczny charakter i zdołał odrobić stratę w pięciu punktach. Tie break, którym zakończył się set należał już do bardziej doświadczonego tenisisty. Berrettini zdołał w nim ugrać zaledwie dwa oczka.

Druga osłona miała bardzo podobny przebieg. Break dla Włocha już w drugim gemie. Ale tym razem odpowiedź Murray była piorunująca. Jeszcze szósty gem był chwilą prawdy dla Brytyjczyka. Jednak obronił cztery break pointy. A set znów rozstrzygnął „trzynasty” gem. Tam mieliśmy koncert returnów. Łącznie było dziewięć minibreaków. O jeden więcej zdobył Murray i to on zameldował się w drugiej rundzie. Cały pojedynek trwał dwie godziny i trzy minuty. Kolejnym rywalem Brytyjczyka będzie jego rodak Cameron Norrie, który dziś miał wolne.

Z turniejem pożegnał się także, rozstawiony z numerem siedem, Gael Monfils. Francuz musiał uznać wyższość Johna Isnera. Co ciekawe jedynego tie breaka w tym meczu wygrał Monfils. Ogólni było to dwunaste starcie obu zawodników. Mimo porażki o dwa zwycięstwa więcej ma przedstawiciel Trójkolorowych.

Bardzo pewny awans do drugiej rundy zanotował Dominic Thiem. Najwyżej rozstawiony tenisista w China Open pokonał Richarda Gasqueta, w całym meczu tracąc pięć gemów. Teraz Austriak zagra z przedstawicielem gospodarzy Zhangiem.

Udanie turniej zainaugurował też obrońca tytułu – Nikoloz Basilaszwili. Gruzin pokonał w dwóch setach, zawsze groźnego, Guido Pellę. Pierwszą partię wygrał 6:4, natomiast do rozstrzygnięcia drugiej potrzebował tie breaka. Także w „trzynastym” gemie, ale trzeciej partii awans do drugiej rundy przypieczętował Fabio Fognini. Włoch do zamknięcia meczu potrzebował aż sześciu meczboli.

Swoje mecze premierowej rundy wygrali też Felix Auger-Aliassime, Sam Querrey oraz Stefanos Tsitsipas. Kanadyjczyk szybko odprawił Alberta Ramosa, Amerykanin wygrał z Roberto Bautistą Agutem. Mecz ten nie został dokończony bowiem Hiszpan skreczował w drugim secie. Grek przegrał premierową partię z Lajoviciem, ale ostatecznie zameldował się w drugiej rundzie.

 


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Dominic Thiem (Austria, 1) – Richard Gasquet (Francja) 6:4, 6:1

Stefanos Tsitsipas (Grecja, 3) – Duszan Lajović (Serbia) 4:6, 6:3, 6:4

Sam Querrey (USA) – Roberto Bautista Agut (Hiszpania, 5) 7:6(2), 4:1 i krecz

Fabio Fognini (Włochy, 6) – Michaił Kukuszkin (Kazachstan) 6:4, 4:6, 7:6(6)

John Isner (USA) – Gael Monfils (Francja, 7) 6:4, 6:7(5), 6:3

Andy Murray (Wielka Brytania, PR) – Matteo Berrettini (Włochy, 8) 7:6(2), 7:6(7)

Nikoloz Basilaszwili (Gruzja) – Guido Pella (Argentyna) 6:4, 7:6(3)

Felix Auger-Aliassime (Kanada) – Albert Ramos (Hiszpania, SE) 6:3, 6:4

Awans Hurkacza, spadek Majchrzaka

/ Jakub Karbownik, źródło: Własne, foto: AFP

Hubert Hurkacz awansował o jedną pozycję, a Kamil Majchrzak spadł o trzy miejsca w najnowszym notowaniu rankingu ATP. Liderem zestawienia wciąż pozostaje Novak Dźoković, dla którego jest to 271 tydzień na czele stawki.

W ubiegłym tygodniu najwyżej notowany obecnie polski tenisista odpoczywał. Mimo to wrocławianin przesunął się w opublikowanym w poniedziałek notowaniu rankingu ATP z miejsca 37. na 36. W tym tygodniu Hurkacz raczej nie poprawi swej pozycji, bo przegrał w meczu pierwszej rundy turnieju w Pekinie.

Drugi z polskich tenisistów w top 100 spadł z 83. pozycji na 86. Majchrzak w ubiegłym tygodniu co prawda przeszedł kwalifikacje do turnieju głównego w Chengdu, jednak musiał oddać mecz pierwszej rundy z powodu kłopotów zdrowotnych. W tym tygodniu piotrkowianin także odpoczywa, bo zrezygnował z występu w Pekinie.

Żadne zmiany nie zaszły w top 10 rankingu. Liderem zestawienia przez 271. tydzień pozostaje Novak Dźoković. Taki wynik tenisisty z Belgradu sprawia, że wysuwa się on na trzecie miejsce w klasyfikacji wszech czasów zawodników liderujących rankingowi. Przed Serbem znajdują się w zestawieniu Pete Sampras (286 tygodni jako numer jeden światowego rankingu) i Roger Federer (310 tygodni).

Borg i McEnroe pozostaną kapitanami

/ Szymon Frąckiewicz, źródło: Laver Cup, foto: AFP

Bjorn Borg i John McEnroe pozostaną kapitanami drużyn Europy i Reszty Świata podczas przyszłorocznego Pucharu Lavera, który odbędzie się w Bostonie. Szwed i Amerykanin pełnią tę funkcję od pierwszej edycji.

Czwartą edycję Pucharu Lavera ugości w dniach 25-27 września 2020 Boston. Wiadomo już co na pewno się nie zmieni w stolicy stanu Massachusetts. Kapitanem zespołu europejskiego pozostanie Bjorn Borg, natomiast Resztą Świata wciąż dowodzić będzie John McEnroe.

Pełniąc funkcję kapitanów w Pucharze Lavera przedłużają oni niejako swoją rywalizację z kortów z przełomu lat 70. i 80. W ich bezpośrednich starciach na korcie bilans wynosi 7-7. W Pucharze Lavera jak dotąd to Szwed trzykrotnie triumfował. Czy W Bostonie po raz pierwszy po trofeum sięgnie McEnroe? Przekonamy się za rok.