Venus Williams: Muszę być ostrożniejsza niż większość ludzi

/ Natalia Kupsik , źródło: własne/www.ubitennis.net, foto: AFP

Venus Williams musi liczyć się z wyższym niż standardowe ryzykiem zarażenia koronawirusem. Mimo uzasadnionych obaw zawodniczka zapewnia jednak, że zachowując niezbędne wymogi bezpieczeństwa zamierza wystąpić podczas tegorocznej edycji US Open.

Miesiąc temu Venus Williams skończyła 40 lat, ale jej energia i zapał do pracy pozostały niezmienne. Tenisistka dała temu wyraz w opublikowanym niedawno na swoim youtubowym kanale filmie, w którym odpowiedziała na kilku nurtujących jej kibiców pytań. Siedmiokrotna wielkoszlemowa mistrzyni potwierdziła między innymi, że bardzo zależy jej na tegorocznym występie na US Open.

– Naprawdę chcę już zagrać w tenisa i wrócić do pracy tak, jak większość ludzi. Chciałabym znów robić to, w czym jestem najlepsza. Nie chcę dłużej siedzieć w domu, nie mając na horyzoncie żadnego celu ani wyzwania. Jeśli tylko będzie to bezpieczne, zagram na US Open – zapowiada Amerykanka.

Tymczasem doświadczona zawodniczka ma uzasadnione powody ku temu, by  w okresie pandemii wykazać się wzmożoną zapobiegliwością. Chorobą autoimmunologiczna, z którą się zmaga czyni ją bowiem potencjalnie bardziej podatną na zarażenie.

– Potraktowałam dobrowolną kwarantannę bardzo poważnie, ale ostatnimi czasy najbardziej martwię tym, że mogę przechodzić chorobę bezobjawowo. Nie zostałabym wtedy dopuszczona do gry i to jest teraz moja największa obawa – wyjaśnia – Będąc pewnego rodzaju szczególnym przypadkiem muszę być ostrożniejsza niż większość ludzi. Czy sprawia to, że jestem zdenerwowana? Przez ostatnich kilka dni tak, ale wcześniej tego nie czułam  – dodaje.

W jednej z wypowiedzi Venus Williams zdradziła także, że wbrew pozorom to nie za singlowymi pojedynkami stęskniła się najbardziej. Jak przekonuje podczas przerwy miała okazję uświadomić sobie, że najwięcej radości sprawiają jej występy w grze podwójnej.

– Nie mogę się już doczekać kiedy zagram z Sereną debla. Podczas wspólnej gry zawsze świetnie się bawiłyśmy. Miałyśmy przy tym także sporo sukcesów – wspomina – Zdałam sobie sprawę z tego, że to za występami deblowymi tęsknię najbardziej. Z niecierpliwością oczekuję tego momentu, gdy wyjdziemy razem na kort. Bez znaczenia byłoby to, kto miałby stanąć po drugiej stronie siatki. Dopóki będzie tam siatka, będzie mecz. Nieprawdaż? – podsumowuje.

Mistrzostwa Polski. Poznaliśmy najlepszych deblistów i deblistki

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: PZT

Pierwotnie ostatniego dnia Narodowych Mistrzostw Polski miały zostać rozegrane tylko finały singla. We wcześniejszych dniach pogoda pokrzyżowała jednak szyki organizatorom oraz tenisistom. W związku z tym rozstrzygnięcia w turniejach deblowych zapadły dopiero w niedzielę wieczorem. Złote medale zawisły na szyjach Pauli Kani, Anastazji Szoszyny, Kamila Majchrzaka i Jana Zielińskiego. 

94. edycja Narodowych Mistrzostw Polski dobiegła końca. Dla znakomitej większości tenisistów i tenisistek priorytetem był występ w turnieju singlowym, jednak sukcesy w grze podwójnej również dały dużo radości. Wśród kobiet najlepsza okazała się para rozstawiona z numerem jeden – Paula Kania i Anastazja Szoszyna. Z kolei w turnieju męskim tytuł mistrzów Polski zdobyli pogromcy turniejowych ,,jedynek”, czyli Kamil Majchrzak i Jan Zieliński.

Kania i Szoszyna w finale pokonały 7:6(5), 7:5 Magdalenę Fręch i Martynę Kubkę. Dla Fręch był to już trzeci mecz tego dnia. Wcześniej wygrała w finale gry pojedynczej z Katarzyną Kawą i dokończała zaległy półfinał gry podwójnej. Na pewno odczuwała więc zmęczenie. To nie umniejsza jednak sukcesu Kani i Szoszyny, które z dobrej strony zdążyły się pokazać wspólnie jeszcze przed pandemią. W lutym dotarły do finału dużego turnieju ITF w Egipcie. W Mistrzostwach Polski potwierdziły, że bardzo dobrze rozumieją się na korcie. Pierwsze dwa mecze wygrały bez problemów, a w kolejnych dwóch starciach były skuteczniejsze w najważniejszych momentach. W półfinałowym starciu z Mają Chwalińską i Stefanią Rogozińską-Dzik obroniły nawet dwie piłki meczowe.

Bliscy porażki na tym etapie rywalizacji byli również Kamil Majchrzak i Jan Zieliński. Złoci medaliści przegrywali w super tie-breaku 6-8 z parą Szymon Walków / Kacper Żuk, która wygrała wszystkie dotychczasowe imprezy z cyklu LOTOS PZT Polish Tour. Majchrzak i Zieliński zdobyli jednak cztery punkty z rzędu i dzięki świetnemu finiszowi awansowali do finału. W nim od dwóch dni czekali na nich Kamil Gajewski i Dominik Nazaruk, aktualni mistrzowie Polski z hali.

Finał gry podwójnej mężczyzn był ostatnim meczem całych mistrzostw. Majchrzak i Zieliński wywiązali się z roli faworytów i pokonali Gajewskiego i Nazaruka 6:3, 6:4. Tym samym Majchrzak został podwójnym medalistą Narodowych Mistrzostw Polski. Wcześniej wywalczył brązowy medal w singlu. Dwa medale z Bytomia wywieźli również: Kacper Żuk (złoto w singlu, brąz w deblu), Magdalena Fręch (złoto w singlu, srebro w deblu) i Anastazja Szoszyna (brąz w singlu, złoto w deblu).

 


Wyniki

Finał gry podwójnej mężczyzn:

K. Majchrzak. J. Zieliński (3) – K. Gajewski, D. Nazaruk 6:3, 6:4

Finał gry podwójnej kobiet:

P. Kania, A. Szoszyna (1) – M. Fręch, M. Kubka 7:6(5), 7:5

Tenisowe emocje na początku Igrzysk Olimpijskich

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.itftennis.com, foto: AFP

Międzynarodowa Federacja Tenisowa (ITF) opublikowała harmonogram rywalizacji podczas Igrzysk Olimpijskich w Tokio. Największa impreza sportowa świata odbędzie się między 23 lipca a 8 sierpnia 2021 roku.

Dnia 24 lipca 2020 roku do stolicy Japonii po 56 latach miały powrócić Letnie Igrzyska Olimpijskie. Jednak ze względu na pandemię COVID-19 rywalizację przeniesiono na przyszły rok. Wtedy też o medale olimpijskie powalczą tenisistki i tenisiści w pięciu konkurencjach: singlu kobiet i mężczyzn, deblu kobiet i mężczyzn oraz grze mieszanej.

Jak podały władze ITF, zmagania tenisistów o medale odbędą się w dniach 24-lipca – 1 sierpnia. Rywalizacja będzie się toczyć na kortach twardych kompleksu Ariake.

Praga. Zwycięstwo Świątek

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/www.wtatennis.com, foto: AFP

Iga Świątek pokonała Terezę Martincovą 6:7(7), 6:3, 10-8 w drugim meczu pokazowego turnieju rozgrywanego w Pradze. Dzień wcześniej warszawianka również w trzech setach przegrała z Karoliną Muchovą.

Już tylko kilkanaście dni pozostało do wznowienia rywalizacji głównego cyklu, przerwanej z powodu pandemii koronawirusa. Najlepsze tenisistki świata po raz pierwszy w tourze wystąpią podczas imprezy w Palermo od 3 sierpnia. Na liście zgłoszeń jest m.in. obecnie druga rakieta Polski. Jednak występ Świątek na południu Włoch nie jest pewny. Jak na razie Polka do wznowienia rozgrywek szykuje się u naszych południowych sąsiadów.

Praski turniej to jeden z cyklu czterech w ramach Tisport Elite Trophy w których rywalizują zespoły Petry Kvitovej (Drużyna Różowa) i Karoliny Pliszkovej (Drużyna Czarna), która wygrała dwa pierwsze turnieje. Nasza tenisistka występuje w ekipie dwukrotnej mistrzyni Wimbledonu.

Po tym, jak w sobotę Świątek przegrała, dzień później odniosła zwycięstwo. W pierwszej partii Polka ze stanu 1:3 wyszła na 6:5, a w tie-breaku prowadziła 4-1, ale to rywalka zapisała pierwszego seta na swoim koncie. W drugiej odsłonie to warszawianka odskoczyła na 3:1, ale Czeszka odrobiła straty. Od stany 3:3 Świątek wygrała trzy gemy z rzędu i o losach spotkania musiał decydować super tie-break. Warszawianka prowadziła w nim 8-5, ale rywalka doprowadziła do wyrównania. Końcówka należała jednak do juniorskiej mistrzyni Wimbledonu z 2018 roku.

Obok naszej tenisistki w Drużynie Różowej występują: Barbora Strycova (zastępuje Petrę Kvitovą), Linda Fruhvirtova, Belinda Bencic i Stefanie Vogele. Z kolei w drużynie rywalek grają: Karolina Pliszkova, Kristyna Pliszkova, Karolina Muchova, Marketa Vondrousova, Tereza Martincova i Nikola Bartunkova.

 

Serena Williams ma wystąpić w Lexington

/ Szymon Frąckiewicz , źródło: ESPN, foto: AFP

Niedawno władze WTA poinformowały, że w sierpniu, w drugim tygodniu po wznowieniu przerwanego przez pandemię sezonu, odbędzie się nowy turniej. Będą to zmagania w Lexington w stanie Kentucky. Swój występ tam planuje Serena Williams.

O planach 23-krotnej mistrzyni wielkoszlemowej poinformowali sami organizatorzy zawodów w Lexingotn, dla których jest to z pewnością świetna promocja. Oprócz Sereny Williams ma tam wystąpić między innymi Sloane Stephens.

Turniej Top Seed Open odbędzie się na kortach twardych. Rozpoczęcie zmagań w turnieju głównym planowane jest na 10 sierpnia. Wspomniane Amerykanki nie będą jednak jedynymi mistrzyniami wielkoszlemowymi, które tam wystąpią. Swój udział zapowiada także Gabrine Muguruza.

Rywalizacja w Lexington będzie, równolegle z zawodami w Pradze, drugim turniejem po wznowieniu sezonu. Pierwsze zawody od wybuchu pandemii rozpoczną się 3 sierpnia w Palermo. Wszystkie wspomniane zawody to imprezy rangi International.

Kacper Żuk i Magdalena Fręch mistrzami Polski!

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: LOTOS PZT Polish Tour

Kacper Żuk i Magdalena Fręch okazali się najlepsi w 94. edycji Narodowych Mistrzostwach Polski. W wyjątkowo zaciętych, choć dwusetowych finałach pokonali Daniela Michalskiego i Katarzynę Kawę. Oboje mogą zostać jeszcze mistrzami w grze podwójnej. 

Jako pierwsze na kort centralny Górnika Bytom wyszły panie. W finale spotkały się dwie najwyżej rozstawione tenisistki – Katarzyna Kawa i Magdalena Fręch. Obie nie straciły we wcześniejszych czterech meczach ani jednego seta. Choć szły przez turniej jak burza, przed najważniejszym meczem zgodnie zdejmowały z siebie presję faworytki, komplementując się nawzajem i spodziewając się wyrównanego starcia.

Do takiego rzeczywiście doszło. Dużo o tym spotkaniu mówi sam czas rywalizacji. Zawodniczki spędziły na korcie prawie 2 godziny i 40 minut. Każdy punkt trzeba było wybiegać. Do tego oczywiście było potrzebne ciągłe skupienie, bo przy tak wyrównanym pojedynku moment dekoncentracji mógł być bardzo kosztowny. Tuż po meczu zwróciła na to uwagę Magdalena Fręch. Choć wyraźnie zmęczona, powiedziała, że jeszcze bardziej jest wyczerpana psychicznie.

Wymiany były bardzo długie, a jedno mocniejsze uderzenie zwykle nie wystarczało do zdobycia punktu. Trzeba było ponawiać atak, często nawet kilka razy, żeby w końcu wymanewrować rywalkę. W pierwszym secie Fręch przegrywała już 3:5, ale dzięki bardzo dobrej końcówce wygrała 7:5, broniąc po drodze czterech piłek setowych. Sama wykorzystała natomiast już pierwszą. Drugą odsłonę rywalizacji Fręch wygrała 6:3. – Mecz kosztował mnie bardzo dużo nerwów. Żadnego punktu nie dostałam za darmo. To był bardzo ciężki mecz, w którym wszystko musiałam wybiegać – powiedział łodzianka w pomeczowym wywiadzie.

Fręch po raz trzeci została mistrzynią Polski. Dwa pierwsze tytuły zdobyła w 2014 i 2015 roku. Wszystkie sukcesy łączą półfinałowe zwycięstwa nad Anastazją Szoszyną. W tegorocznej edycji drugą brązową medalistką została Katarzyna Piter.

W turnieju mężczyzn triumfował natomiast Kacper Żuk. Rozstawiony z numerem trzy zawodnik pokonał 7:6(5), 7:6(3) Daniela Michalskiego, który w Bytomiu występował z numerem cztery. – Daniel troszkę mi uciekł na początku, ponieważ za pasywnie wszedłem w mecz. Szybko zmieniłem taktykę, ponieważ wiedziałem, że inaczej może się to potoczyć szybko na korzyść Daniela. Zacząłem grać bardziej agresywnie – analizował tuż po zakończeniu pojedynku Żuk.

Podobnie jak Fręch, w pierwszym secie przegrywał ze stratą przełamania i musiał bronić piłek setowych. Łącznie w trzech gemach Michalski miał aż siedem okazji do pomyślnego zakończenia pierwszej partii. Żuk wyszedł jednak z opresji i sam wykorzystał już pierwszego setbola. O wyniku drugiego seta również decydowały pojedyncze piłki. Przy stanie 4:4 Michalski miał chociażby dwie okazje na przełamanie. W najważniejszych momentach skuteczniejszy był jednak Żuk.

Tenisista z Nowego Dworu Mazowieckiego zdradził, że po pierwszej rundzie trudno byłoby mu uwierzyć w zdobycie tytułu mistrza Polski. – Po pierwszej rundzie nie sądziłem, że ten tydzień tak się zakończy, jeśli chodzi o singiel. To tylko pokazuje, że pierwsze mecze nic nie znaczą. Z meczu na mecz trzeba się rozkręcać i tak było też w moim przypadku – podsumował Żuk. Mączka to nie jest moja ulubiona nawierzchnia, ale pokazuję sobie, że potrafię rywalizować z najlepszymi również na tych kortach i jestem wszechstronnym zawodnikiem – dodał, nie kryjąc zadowolenia z własnej postawy. Brązowe medale zdobyli Kamil Majchrzak i Piotr Gryńkowski.


Wyniki

Finał singla mężczyzn:

Kacper Żuk (3) – Daniel Michalski (4) 7:6(4), 7:6

Finał singla kobiet:

Magdalena Fręch (2) – Katarzyna Kawa (1) 7:5, 6:3

Mistrzostwa Polski. Michalski zatrzymał Majchrzaka

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: Olimpia Dudek

Daniel Michalski sprawił największą niespodziankę w przedostatnim dniu 94. edycji Narodowych Mistrzostw Polski. 20-latek z Warszawy pokonał 7:5, 7:6(5) rozstawionego z numerem dwa Kamila Majchrzaka. W finale spotka się z Kacprem Żukiem. W turnieju kobiecym o tytuł mistrzowski powalczą dwie najwyżej rozstawione zawodniczki – Katarzyna Kawa i Magdalena Fręch. 

Kamil Majchrzak zapowiadał, że w sobotnim półfinale spodziewa się ciężkiej przeprawy, jednak chyba zaskoczyła go aż tak dobra postawa Daniela Michalskiego. Mecz w niczym nie przypominał tego sprzed tygodnia we Wrocławiu. Wówczas, w finale poprzedniego turnieju z cyklu LOTOS PZT Polish Tour, Majchrzak pewnie wygrał 6:2, 6:2 i sięgnął po trofeum. Tak wyglądały zresztą niemal wszystkie mecze piotrkowianina, odkąd wrócił po półrocznej przerwie do rywalizacji. We Wrocławiu i Bytomiu rozegrał osiem spotkań i wszystkie wygrał bez straty seta, często dominując od samego początku do końca meczu. W pojedynku z Michalskim historia się nie powtórzyła.

Michalski dobrze czuł się w długich wymianach i wytrzymywał ich tempo, niekiedy samemu decydując się jeszcze na przyspieszenie. Kilkukrotnie potężnie uderzył z bekhendu, tak że rywal mógł tylko odprowadzić piłkę wzrokiem. – Mecz może nie układał się od początku po mojej myśli, ale wynik końcowy już jak najbardziej cieszy. W decydujących momentach starałem się brać ciężar gry na siebie – relacjonował tuż po meczu swoją grę Michalski.

20-latek z Warszawy wygrał 7:5, 7:6(5) i wciąż nie stracił w turnieju ani jednego seta. Na dodatek z meczu na mecz wydaje się coraz mocniejszy. W finale stanie naprzeciwko Kacpra Żuka, który najwięcej problemów miał w pierwszej rundzie. Przegrał pierwszego seta z Filipem Kolasińskim, a w drugim przegrywał ze stratą przełamania. Wyjście z tych opresji dodało mu skrzydeł przed kolejnymi pojedynkami. Nie stracił już później ani jednego seta. W półfinale pokonał 6:4, 6:1 Piotra Gryńkowskiego, dla którego był to drugi mecz tego dnia. Wcześniej rozegrał bowiem zaległy mecz ćwierćfinałowy z pogromcą Huberta Hurkacza, Maksem Kaśnikowskim.

O złoty medal w turnieju kobiet powalczą dwie najwyżej rozstawione zawodniczki – Katarzyna Kawa i Magdalena Fręch. Pierwsza awansowała do finału po zwycięstwie 7:6(4), 6:0 nad Katarzyną Piter. Ozdobą tego meczu był tie-break pierwszego seta, w którym obie zawodniczki popisywały się zagraniami światowej klasy. Druga partia była już natomiast bardzo jednostronna. Kawa utrzymała wysoki poziom gry, natomiast z Piter zeszło powietrze. Być może odczuwała skutki niezwykle zaciętego ćwierćfinału przeciwko Joannie Zawadzkiej, w którym musiała bronić piłki meczowej.

W drugim półfinale Magdalena Fręch pokonała 6:3, 6:2 Anastazję Szoszynę. Tenisistka z Łodzi imponowała zwłaszcza w tych momentach, kiedy przeciwniczka zbliżała się do siatki. Doskonale radziła sobie z minięciami bokiem i lobami. Kiedy dochodziło do wymian, również czuła się pewnie. To Szoszyna popełniała więcej niewymuszonych błędów. – Jestem bardzo zadowolona z tego, jak dzisiaj zagrałam. Wiedziałam, jak taktycznie trzeba grać z Nastką. Nie popełniałam niewymuszonych błędów, a jednak to ja prowadziłam grę, zmieniałam rytm wymian i miałam większe pole do manewru na korcie – podsumowała Frech.

W niedzielę Fręch może po raz trzeci zostać mistrzynią Polski. Dwa dotychczasowe tytuły zdobyła w 2014 i 2015 roku. Co ciekawe, za każdym razem pokonywała w półfinale Anastazję Szoszynę.

Z Bytomia, Szymon Adamski


Wyniki

Półfinały singla kobiet:

Katarzyna Kawa (1) – Katarzyna Piter (4) 7:6(4), 6:0
Magdalena Fręch (2) – Anastazja Szoszyna (5) 6:3, 6:2

Półfinały singla mężczyzn:

Kacper Żuk (3) – Piotr Gryńkowski 6:4, 6:1
Daniel Michalski (4) – Kamil Majchrzak (2) 7:5, 7:6(5)

Pozytywne efekty działania Tennis Integrity Unit. Zawieszony sędzia główny i dyrektor turnieju

/ Natalia Kupsik , źródło: własne/www.espn.com, foto: AFP

Tennis Integrity Unit ponownie zdemaskowało nieuczciwe praktyki towarzyszące organizacji niektórych turniejów tenisowych. Osoby odpowiedziane za naruszenia poniosą nie tylko finansowe konsekwencje swoich czynów.

Tym razem organizacja funkcjonująca od 2008 roku szereg nieprawidłowości wykryła podczas kontroli turniejów rozgrywanych na Białorusi i w Grecji. Na liście odpowiedzialnych za ujawnione naruszenia znaleźli się Alexey Izotov oraz Antonis Kalaitzakis. Pierwszy z nich miał nie zgłosić korupcyjnych propozycji, które otrzymywał jako sędzia główny turnieju rangi ITF w Mińsku. Te z kolei polegały na oferowaniu  wynagrodzenia w zamian za opóźnianie wprowadzania wyników do urządzeń je rejestrujących. Dzięki temu obstawiający zyskiwali dodatkowe minuty na udane typowanie. Ponadto Izotov zgodnie z poczynionym przez Tennis Integrity Unit ustaleniami zachęcał także pozostałych sędziów do manipulacji wynikami meczów. Za swoje czyny został zawieszony w funkcji na okres trzech lat. Będzie musiał także uiścić karę pieniężną w wysokości 10 000 $.

Do nielegalnego obstawiania meczów, a także do niezawiadomienia organizacji o znanych mu przypadkach korupcji przyznał się natomiast Antonis Kalaitzakis. Dyrektor greckich zawodów tenisowych, który pomiędzy 2013 a 2016 za pomocą internetowych kont obstawił 127 zakładów, poniósł nieco łagodniejsze konsekwencje swojego postępowania. Zgodnie z wytycznymi Tennis Integrity Unit zawodowej działalności nie będzie mógł wykonywać przez 20 miesięcy i zapłaci 6 000 $. Co ważne jeżeli nie dopuści się już dalszych naruszeń jego zawieszenie skrócone zostanie o cztery miesiące, a kara pieniężna zmniejszona o 3000 $.

Mistrzostwa Polski. W sobotę zapadną rozstrzygnięcia w grze podwójnej

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: Olimpia Dudek

Jeśli pogoda pozwoli, już w sobotę poznamy nowych mistrzów Polski w grze podwójnej. Do rozegrania pozostały dwa zaległe półfinały i mecze o tytuł. W finałach na przeciwników czekają Paula Kania z Anastazją Szoszyną oraz Kamil Gajewski z Dominikiem Nazarukiem. 

94. edycja Narodowych Mistrzostw Polski jest bardzo dobrze obsadzona, co widać nie tylko po drabince turnieju singlowego, ale też zestawie par w turnieju deblowym. Do rywalizacji w grze podwójnej przystąpili m.in. Hubert Hurkacz, Kamil Majchrzak, Katarzyna Kawa czy Magdalena Fręch. Tym bardziej z awansu do finału cieszyli się Kamil Gajewski i Dominik Nazaruk – obecni mistrzowi Polski z hali, jednak na arenie międzynarodowej znacznie mniej utytułowani od wyżej wymienionych. – Już na ławce, tuż po zakończeniu spotkania, rozmawialiśmy z Dominikiem o tym, że jesteśmy w finale i to tak dobrze obsadzonych mistrzostw Polski. To jest naprawdę coś i powinniśmy się bardzo z tego cieszyć  – powiedział po meczu Gajewski.

W półfinale Gajewski i Nazaruk pokonali 6:1, 7:6(4) parę nastolatków, Szymona Kielana i Filipa Kolasińskiego. Młodzi zawodnicy wcześniej sprawili bardzo dużą niespodziankę, eliminując rozstawionych z numerem dwa Daniela Michalskiego i Michała Dembka. – Od początku byliśmy bardzo solidni. W drugim secie mecz się wyrównał, ale wydaje mi się, że wciąż górowaliśmy nad nimi doświadczeniem. Parę wspólnych debli razem zagraliśmy i wiedzieliśmy, co chcemy zrobić, a oni w niektórych momentach grali ,,na wariata” – analizowali zwycięzcy przebieg półfinałowego starcia.

Ich rywalami w finale będą Szymon Walków z Kacprem Żukiem lub Kamil Majchrzak z Janem Zielińskim. Pierwsi to zdecydowanie najlepsza para cyklu LOTOS PZT Polish Tour. Wygrali wszystkie dotychczasowe turnieje. Z kolei Majchrzak i Zieliński to rówieśnicy, bardzo dobrze znający się od najmłodszych lat.

W finale kobiet wystąpią natomiast rozstawione z numerem jeden Anastazja Szoszyna i Paula Kania. Przed pandemią koronawirusa ten duet pokazał się z bardzo dobrej strony w zawodowych rozgrywkach. W lutym Kania i Szoszyna zagrały wspólnie w półfinale i finale dużych ITF-ów w Egipcie (z pulą nagród 60 i 100 tysięcy dolarów). W Bytomiu potwierdzają, że dobrze czują się ze sobą na korcie. W półfinale pokonały po obronie dwóch piłek meczowych Maję Chwalińską i Stefanię Rogozińską-Dzik. W super tie-breaku wygrały 12-10.

O drugie miejsce w finale powalczą Magdalena Hędrzak i Joanna Zawadzka z Magdaleną Fręch i Martyną Kubką. Druga z par przed tygodniem wygrała turniej LOTOS PZT Polish Tour we Wrocławiu.


Wyniki

Półfinały gry podwójnej kobiet:

P. Kania, A. Szoszyna (1) – M. Chwalińska, S. Rogozińska-Dzik (3) 6:4, 6:7(5), 12-10
M. Hędrzak, J. Zawadzka – M. Fręch, M. Kubka mecz w sobotę

Półfinały gry podwójnej mężczyzn:

S. Walków, K. Żuk (1) – K. Majchrzak, J. Zieliński mecz w sobotę
K. Gajewski, D. Nazaruk – S. Kielan, F. Kolasiński 6:1, 7:6(4)

Mistrzostwa Polski. Majchrzak ponownie lepszy od Marka

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: LOTOS PZT Polish Tour

Kamil Majchrzak pewnie kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa w 94. edycji Narodowych Mistrzostw Polski. W trzech pierwszych meczach stracił łącznie siedem gemów. W ćwierćfinale pokonał 6:1, 6:3 Wojciecha Marka. Równie przekonujące zwycięstwo odniósł przed tygodniem we Wrocławiu.

Po niespodziewanej porażce Huberta Hurkacza w 2. rundzie, to właśnie Kamil Majchrzak jest najwyżej rozstawionym zawodnikiem z szansami na mistrzowski tytuł. Jak na razie wszystko układa się po jego myśli. Wygrywa pewnie i zaoszczędza dużo sił na najważniejsze pojedynki. Warto odnotować, że wciąż ma szansę na dublet, ponieważ w parze z Janem Zielińskim awansował do półfinału debla. Z powodu opadów deszczu walka o finał z parą Szymon Walków / Kacper Żuk została przeniesiona z piątku na sobotę.

Wcześniej zdążył natomiast awansować do półfinału gry pojedynczej. Na korcie centralnym Górnika Bytom pokonał 6:1, 6:3 reprezentanta tego klubu – Wojciecha Marka. Spotkanie trwało godzinę i 20 minut. Raptem minutę dłuższy był ich pojedynek sprzed ośmiu dni. Wówczas, również na etapie ćwierćfinału, Majchrzak wygrał 6:1, 6:1. – Graliśmy ze sobą niedawno we Wrocławiu, więc doskonale wiedziałem, co mam robić. Mój plan nie zmienił się, mimo to mecz był ciut bardziej wyrównany. Tak czy inaczej kontrolowałem grę, starałem się grać agresywnie i plątać mu nogi – powiedział po meczu Majchrzak.

W półfinale jego rywalem będzie rozstawiony z numerem cztery Daniel Michalski. 20-latek z Warszawy również nie stracił do tej pory żadnego seta. – Półfinał z Danielem na pewno będzie to trudniejszy mecz niż ten w finale przed tygodniem (wtedy Majchrzak wygrał 6:2, 6:2), a jeśli chodzi o cel w całym turnieju, to celuję w zwycięstwo – zapowiedział tenisista z Piotrkowa Trybunalskiego.

Drugą parę półfinałową utworzą Kacper Żuk i lepszy z pary Maks Kaśnikowski – Piotr Gryńkowski. Ostatni ćwierćfinał został przerwany już po pierwszym gemie. Być może z korzyścią dla 17-letniego pogromcy Hurkacza, który będzie miał kilkanaście godzin więcej na regenerację.

Poznaliśmy już natomiast wszystkie półfinalistki turnieju kobiet. O niespodziankę pokusiła się Anastazja Szoszyna, która i w singlu, i w deblu okazała się lepsza od Mai Chwalińskiej. – Jestem bardzo zadowolona z tego, co się dzisiaj wydarzyło. Za mną dwa ciężkie mecz, w których wynik falował. Najważniejsze jednak, że obydwa zakończyły się po mojej myśli – powiedziała Szoszyna. W meczu singlowym wygrała 6:2, 1:6, 6:3, natomiast w deblu, razem z Paulą Kanią, 6:4, 6:7(5), 12-10 po obronie dwóch piłek meczowych. Partnerką Chwalińskiej była Stefania Rogozińska-Dzik.

Półfinałową przeciwniczką Szoszyny będzie rozstawiona z numerem dwa Magdalena Fręch. Zawodniczki są rówieśniczkami, więc rywalizują ze sobą od najmłodszych lat i wielokrotnie spotykały się w mistrzostwach Polski różnych kategorii wiekowych. – Przyjechałam na turniej, żeby go wygrać. Po co w ogóle przyjeżdżać bez takiej motywacji? Na razie wygląda to tak, że z każdym meczem gram z coraz trudniejszą przeciwniczką, ale mam nadzieję, że jutrzejszy dzień również będzie dla mnie udany – dodała Szoszyna.

O awans do finału z górnej połowy drabinki powalczą Katarzyna Kawa i Katarzyna Piter. Pierwsza z wymienionych pokonała 6:4, 7:5 Weronikę Falkowską. – W tym meczu wyszło na wierzch moje doświadczenie i pewność siebie. Nie był to najlepszy, ale najsprytniejszy mecz, jaki do tej pory rozegrałam w tych mistrzostwach. Znalazłam sposób na dobrze grającą od pierwszej piłki przeciwniczkę – powiedziała po Kawa. Z kolei Piter obroniła piłkę meczową w starciu z Joanna Zawadzką, która wcześniej sprawiła już jedną niespodziankę, eliminując Martynę Kubkę. Tym razem było bardzo bliska szczęścia, lecz ostatecznie przegrała 6:3, 4:6, 5:7.

Z Bytomia, Szymon Adamski

 

 


Wyniki

Ćwierćfinały gry pojedynczej mężczyzn:

Maks Kaśnikowski – Piotr Gryńkowski przerwany przy stanie 1-0 w pierwszym secie z powodu deszczu
Kacper Żuk (3) – Maciej Rajski (8) 6:2, 6:2
Daniel Michalski (4) – Jan Zieliński (6) 6:2, 6:1
Kamil Majchrak (2) – Wojciech Marek (7) 6:1, 6:3

Ćwierćfinały gry pojedynczej kobiet:

Katarzyna Kawa (1) – Weronika Falkowska 6:4, 7:5
Katarzyna Piter (4) – Joanna Zawadzka 3:6, 6:4, 7:5
Anastazja Szoszyna (5) – Maja Chwalińska (3) 6:2, 1:6, 6:3
Magdalena Fręch (2) – Anna Hertel (7) 6:3, 6:0