Nadal wyjaśnia swoje nawyki: To mój sposób na odnalezienie się w meczu

/ Natalia Kupsik , źródło: własne/www.tennisworldusa.org, foto: AFP

Rafael Nadal obok wielkich sportowych sukcesów znany jest między innymi także ze specyficznego, idealnie powtarzalnego na poszczególnych etapach meczu zachowania. Utytułowany Hiszpan w jednej z wypowiedzi postanowił skomentować swoje nawyki.

Nietypowe przyzwyczajenia Nadala, które towarzyszą mu zawsze, gdy pojawia się na korcie spotykają się od lat z mieszanymi reakcjami. Niektórzy doszukują się w nich przejawów przesądnego podejścia zawodnika do sportu, co nierzadko staje się powodem kpin. Inni z kolei interpretują je jako niegroźny rytuał pomagający Hiszpanowi w maksymalnej koncentracji. Tym razem w opublikowanym przez “Rafa Nadal Tour by MAPFRE” nagraniu wicelider rankingu zdecydował się wyjaśnić co kryje się za jego charakterystycznymi tikami.

– Ludzie potrzebują rutyny i poczucia bezpieczeństwa, jakie daje powtarzanie tych samych czynności. Mam uporządkowane w głowie rzeczy, które uważam za ważne i z moją przedmeczową rutyną jest dokładnie tak samo. Staram się każdego dnia idealnie ją odtwarzać. To daje mi pewność siebie i spokój umysłu – tłumaczy Nadal – Dzięki temu wiem, że wszystko jest w porządku, a przynajmniej mam poczucie, że ja robię wszystko, co możliwe, by było w porządku.

Zawodnik stanowczo zaprzeczył jednocześnie poglądowi, zgodnie z którym miałby wierzyć w to, że przestrzeganie kolejności wykonywanych czynności zapewnia mu korzystne meczowe rezultaty. Jak wyjaśnia nawyki wspierają go jedynie w procesie oswajania się z turniejową atmosferą.

– Ustawiam starannie dwie butelki pod stopami, naprzeciw krzesła z mojej lewej strony. Jedną za drugą, ukośnie względem kortu. Niektórzy twierdzą, że to przesądy, ale to nie prawda. Gdyby tak było dlaczego robiłbym to zawsze niezależnie od tego czy przegrywam czy wygrywam? To mój sposób na odnalezienie się w meczu, uporządkowanie otoczenia w sposób, w jaki upomina się o to moja głowa – podkreśla – Nie muszę tego robić, ale kiedy to robię oznacza to, że się skupiam i jestem gotowy do rywalizacji – podsumowuje.

Franco Davin o koronawirusie: Czułem, że umieram

/ Dominika Opala , źródło: www.tennisworldusa.org /własne, foto: Instagram / Franco Davin

Franco Davin, trener Kyle’a Edmunda zdradził szczegóły walki z koronawirusem, która nie była łatwa. Argentyński szkoleniowiec, podczas pobytu w Miami, zaczął czuć się źle i było dla niego jasne, że coś złego się dzieje. 

Franco Davin jest jedną z osób ze środowiska tenisowego, która musiała się zmierzyć z zakażeniem koronawirusem. 50-letni Argentyńczyk opisał ze szczegółami przebieg choroby i przyznał, że poważnie ją przeszedł.

Pod koniec czerwca bardzo dużo pracowałem na korcie, przez wiele godzin. O tej porze roku w Miami jest gorąco. Pewnego dnia zacząłem mieć wrażenie nasłonecznienia. Pomyślałem: „Muszę zrobić przerwę.” – wspominał Davin w wywiadzie dla dziennika „La Nacion”.

Były trener Juana Martina Del Potro odpoczął jeden dzień, a następnego dnia wykonał normalną pracę i, jak przyznał, zaczął czuć się zmęczony – Tego popołudnia zostałem w domu, a następnego ranka wykonałem test na koronawirusa. To był 25 czerwca – kontynuował Davin.

Argentyńczyk opowiedział też, że na wynik testu musiał czekać nieco dłużej niż normalnie, bo ten zbiegł się z weekendem – Czułem się bardzo źle, jakbym miał ciężką grypę, z bólem ciała, który nie pozwalał się podnieść. A od czwartku do poniedziałku byłem bez wyniku – opisywał.

Davin przypuszcza, że zaraził się koronawirusem od kogoś w akademii w Miami, ponieważ pracuje z wieloma tenisistami w wieku 18-22 lat, którzy mogą nawet nie wiedzieć, że są zarażeni. Żaden z członków rodziny ani przyjaciół Davina nie miał pozytywnego testu, stąd też wzięły się takie podejrzenia.

Obecny coach Kyle’a Edmunda zdradził, że poważnie przeszedł chorobę.

W weekend zacząłem odczuwać utratę smaku i węchu. Fizycznie czułem się nieco lepiej, ale już czwartego lub piątego dnia pojawił się kaszel i duszności. To jest najgorsze. W mojej sytuacji czułem się zdesperowany, bo czytałem, co się dzieje. Moi włoscy przyjaciele mówili mi jedno, hiszpańscy drugie. Powiem Wam, co czułem: „Czułem, że umieram” – powiedział Davin.

Biografia Rogera Federera dostępna w przedsprzedaży

/ Redakcja , źródło: SQN, foto: SQN

Roger Federer to postać, której przedstawiać nie trzeba. Jeden z najwybitniejszych tenisistów wszech czasów to postać wręcz pomnikowa, którą dotąd spowijała jednak mgła tajemnicy. Rozwiewa ją biografia Szwajcarskiego mistrza, która już teraz dostępna jest w przedsprzedaży. Książka ukaże się nakładem wydawnictwa SQN.

Szwajcar, choć zalicza się do grona najbardziej rozpoznawalnych sportowców globu, obsesyjnie wręcz strzeże swojej prywatności. Sposób na to, jak to zmienić znalazł Rene Stauffer – dziennikarz, od wielu lat podążający za Federerem krok w krok na kortach całego świata. Dzięki bardzo osobistej relacji  z zawodnikiem zdołał on pokazać jego życie od kulis, a także pokazać, co ukształtowało jego niesamowity charakter.

Już teraz kup książkę w przedsprzedaży!
– Oszczędzisz niemal 15 złotych,
– Otrzymasz książkę jeszcze przed oficjalną premierą, planowaną na 29 lipca,
– Zyskasz szansę na zakup pakietów książkowych w atrakcyjnych cenach

Fragmenty książki:

Jak dalece poza świat sportu sięga popularność Federera, ujawniło kompleksowe badanie przeprowadzone w 2011 roku przez firmę Reputation Institute. Opracowała ona najpierw listę z nazwiskami 54 najbardziej znanych i popularnych osobowości z polityki, biznesu, kultury i sportu. Następnie została ona przedstawiona gronu 51 055 wybranych pod kątem demograficznym osób w 25 krajach, przy czym przy każdym nazwisku musiały one określić w skali od 0 do 100, jak lubiana, szanowana, podziwiana i na ile godna zaufania jest według nich dana postać.

Wynik był zdumiewający. Federer pojawił się na drugim miejscu za niekwestionowanym zwycięzcą Nelsonem Mandelą, który niegdyś walczył z apartheidem, a potem został prezydentem RPA. Wyprzedził mocno zaangażowanych społecznie wizjonerów i liderów biznesu, takich jak Bill Gates czy Warren Buffet, osoby wzbudzające sympatię, takie jak królowa Elżbieta II czy Dalajlama, założyciela firmy Apple Steve’a Jobsa czy Bono, frontmana zespołu U2.

***
Kiedy w 2018 roku magazyn „Time” umieścił go na liście 100 najbardziej wpływowych osób roku, ulokował go na pozycji numer 1 w kategorii „Tytani”. Na tę okoliczność laudację napisał Bill Gates, założyciel Microsoftu, który pomagał Rogerowi przy dwóch wydarzeniach dobroczynnych w USA. Czytamy w niej: „Dzień, w którym zawiesi rakietę na kołku, będzie smutny dla wszystkich nas, jego fanów, ale będziemy mogli pocieszać się świadomością, że czuje się zobowiązany uczynić świat lepszym miejscem”.

Już 11 lat wcześniej Federer pojawił się na sławnej liście magazynu w kategorii „Bohaterowie i pionierzy”. Wówczas pochwałę napisała australijska legenda tenisa, Rod Laver: „Kiedy rozmawiasz z Rogerem, daje ci poczucie, że jesteś ważny – obojętnie, czy jesteś jego fanem, rywalem czy takim starym piernikiem jak ja”.

Być może najpiękniejszy wyraz uznania spotkał go w kwietniu 2016 roku, kiedy ulica znajdująca się przed główną siedzibą Szwajcarskiego Związku Tenisowego w Biel otrzymała jego imię. W tym przepełnionym euforycznymi uczuciami podniosłym momencie większość sponad tysiąca obecnych gości nie zauważyła, że w trakcie realizacji tego pomysłu popełniono typograficzną gafę: łączniki w Roger-Federer-Allee zostały umieszczone zbyt wysoko w stosunku do napisu, więc krótko potem tabliczki musiały zostać zdemontowane i trzeba było je zastąpić nowymi. Chociaż to zaledwie 400-metrowa uliczka, nazwanie jej jego imieniem poruszyło Federera do tego stopnia, że podczas krótkiej przemowy musiał tłumić łzy, a głos zaczął mu się łamać. „To dla mnie naprawdę wzruszające, bo to tutaj wszystko się kiedyś zaczęło” – powiedział Federer, który na początku kariery miał tam swoją bazę. Tego samego popołudnia, podczas dyskusji panelowej, powiedział do zaproszonych juniorów: „Również i wy możecie marzyć”.

***
Choć rodzice wcześnie zauważają jego zręczność i zdolności koordynacyjne, nie widzą w nim przyszłej gwiazdy sportu. Ani piłki nożnej, ani tenisa. Ale on rozwijał swój pociąg do sportu. „Nie podchodziliśmy do tego zbyt emocjonalnie, ale za to bez utopijnych oczekiwań i z odpowiednim realizmem – mówi Robert Federer o czasach, w których widać już było, że Roger jest nieprzeciętnie utalentowany. – Choć wielu uznawało go za supertalent, my nie widzieliśmy go na Mount Evereście. Przede wszystkich chcieliśmy go wspierać, ale byliśmy też wymagający, oczekiwaliśmy dyscypliny i zaangażowania”.

Szybko okazują mu wiele zaufania. Nawet we wczesnych latach młodości sam jeździ rowerem z Münchenstein do Bazylei do Tennis Club Old Boys. „Pozwalaliśmy mu żyć” – mówi ojciec. Roger musi jednak przestrzegać reguł. Kiedy chce opuścić trening, nie spotyka się to z uznaniem jego rodziców. Nie są także gotowi znosić jego ciągłych wybuchów. Ojciec przypomina sobie: „Gdy pewnego razu w młodych latach podczas treningu w klubie Ciba zachowywał się niestosownie, dałem mu dwa franki i powiedziałem: »Wiesz, skąd odjeżdża tramwaj. Jadę teraz sam do domu«”.

Kiedy Roger przegina, musi czasami pracować w ogródku działkowym rodziców w Münchenstein, wybierając kamienie z zagonu z warzywami. Ze szkołą nie jest lekko. Ma niewielki zapał i przeciętne wyniki. Zadania domowe są dla niego źródłem wiecznych kłopotów. „Na Boga, po prostu ich nie lubił – wspomina Lynette. – Nie był głupi, ale wykazywał za mało zainteresowania. Przedmioty, które lubił, przychodziły mu łatwo, na przykład geografia. Ale inne… Dlatego jestem taka zaskoczona, jak dobrze Roger mówi dziś po francusku. Słówek przecież też nie chciał się uczyć”.

 

Tytuł: Roger Federer. Biografia

Autor: Rene Stauffer

Liczba stron: 400

Cena: 49,99

ATP. Kolejne zmiany w przepisach spowodowane pandemią COVID-19

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/atptour.com, foto: AFP

Dłuższy termin zgłoszeń do turniejów ogłosiły władze ATP. Dotychczas listy startowe zamykano na sześć tygodni przed rozpoczęciem zmagań. Teraz ten czas wynosi 28 dni.

Na początku lipca włodarze zarządzający męskimi rozgrywkami tenisowymi ogłosili nowy system naliczania punktów do rankingu. Okres, z jakiego będą zliczane „oczka” do zestawienia wydłużono z 12 do 22 miesięcy. Teraz ATP ogłosiło kolejną zmianę – wydłużenie czasu, w jakim tenisiści mogą zgłaszać chęć udziału w imprezie. Ten jest dłuższy o dwa tygodnie.

Wydłużenie czasu na podjęcie decyzji jest istotna szczególnie dla zawodników niżej notowanych. Ci będą mieć większe pole manewru w planowaniu startów w przypadku uzyskiwania dobrych wyników i awansu w zestawieniu najlepszych tenisistów świata.

Rywalizacja głównego cyklu u mężczyzn miała zostać wznowiona 14 sierpnia, a pierwszy turniej zaplanowano w Waszyngtonie. Imprezę w stolicy Stanów Zjednoczonych jednak odwołano. Tenisiści mają powrócić na korty tydzień później w Nowym Jorku. Od 22 sierpnia odbędzie się tam przeniesione z Cincinnati – Western & Southern Open. Pod znakiem zapytania stoi również nowojorski Wielki Szlem, który zaplanowano od 31 sierpnia.

Juan Martin Del Potro wrócił do treningów

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/www.facebook.com, foto: AFP

Juan Martin del Potro ponownie trenował na korcie. O tym fakcie Argentyńczyk poinformował kibiców za pomocą konta w mediach społecznościowych. 

Mistrz US Open 2009 jeszcze na początku sierpnia 2018 roku był trzecim tenisistą świata. Jednak kłopoty zdrowotne z kolanem sprawiły, że zawodnik z Tandil notowany jest obecnie 125 pozycji niżej. Jednak wciąż ma nadzieje na powrót do światowej rywalizacji. Po tym, jak w styczniu poddał się operacji kolana, obecnie Del Potro przechodzi rehabilitację. Z kolei na początku tygodnia na swym facebookowym profilu poinformował, że odbył trening na korcie.

Kolano nadal mi przeszkadza, więc musimy zobaczyć, jak rozwinie się sytuacja. Choć nie mam harmonogramu, po raz kolejny podejmuję wszystkie niezbędne kroki, aby dalej robić to, co kocham – napisał w mediach społecznościowych niemal 32-letni tenisista.

Juan Martin del Potro ma jeszcze sporo czasu, by się przygotować do powrotu, a to za sprawą odwoływania kolejnych turniejów z powodu pandemii COVID-19. Pierwszą imprezą po przerwie miał być turniej w Waszyngtonie, który już odwołano. Pod znakiem zapytania stoi również nowojorski turniej Wielkiego Szlema.

Hoy vine a pasar el día con mi amiga! 😊Quería contarles que en estos días volví a entrenarme y a practicar de a…

Opublikowany przez Juana Martína dla Potrę Poniedziałek, 20 lipca 2020

Thiem: Planuję zagrać w US Open, o ile impreza dojdzie do skutku

/ Jakub Karbownik , źródło: www.ubitennis.net/własne, foto: AFP

Dominic Thiem planuje wziąć udział w tegorocznej rywalizacji na kortach Flushing Meadows. Chociaż Austriak nie jest pewny, czy zmagania dojdą do skutku.

O ile na tę chwilę wznowienie sezonu u pań jest pewne i nastąpi 3 sierpnia w Palermo, o tyle powrót do rywalizacji u panów po pandemicznej przerwie stoi pod znakiem zapytania. Na ten moment pewne jest, że nie odbędzie się pierwszy turniej, jaki miał zostać rozegrany, w Waszyngtonie. Nie wiadomo z kolei co z US Open. Jeśli nowojorski szlem dojdzie do skutku, to na pewno zagra w nim Dominic Thiem.

Austriacki tenisista w ostatnich dnia prezentuje się z bardzo dobrej strony. Finalista Australian Open 2020 wygrał dwa pokazowe turnieje rozgrywane w Berlinie. I jak przyznaje, ma plan, aby udać się w sierpniu do Nowego Jorku.

Mam nadzieję, że moim kolejnym turniejem będzie US Open. Chociaż nie mam pewności, że impreza dojdzie do skutku. Mam plan, aby udać się do Stanów Zjednoczonych w połowie lub pod koniec sierpnia, o ile rywalizacja w tourze zostanie przywrócona – przyznał Dominic Thiem.

Tym samym tenisista z Wiener-Neustadt ma plany startowe podobne do Sereny Williams. Amerykanka tak, jak Austriak chce wystąpić w Nowym Jorku. Z kolei niepewny w imprezie jest start Novaka Dżokovicia, Rafaela Nadala, Ashleigh Barty, Simony Halep i Petry Kvitovej.

 

Coraz mocniejsza obsada turniejów w Pradze oraz Lexington

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.tennisnet.com, foto: AFP

Simona Halep i Wiktoria Azarenka dołączyły do list startowych zawodniczek, które wystąpią w turniejach, jakie odbędą się w drugim tygodniu sierpnia. Rumunka będzie gwiazdą imprezy w Pradze, a Białorusinka zagra w amerykańskim Lexington.

W pierwszy poniedziałek sierpnia w Palermo wznowiony zostanie sezon tenisowy u kobiet. Tydzień później odbędą się dwa turnieje – jeden w Europie, a drugi za Oceanem. W obu przypadkach obsada imprez będzie naprawdę wyjątkowa. W stolicy naszych południowych sąsiadów najwyżej rozstawioną tenisistką będzie Simona Halep. Po tym, jak Rumunka weźmie udział w imprezie na południu Włoch, tydzień później wystąpi w Pradze. Tym samym będzie drugą, obok Belindy Bencic, tenisistką z top 10 rankingu WTA w tej imprezie.

Zazwyczaj w turnieju tej rangi w rywalizacji bierze udział tylko jedna tenisistka z czołowej dziesiątki zestawienia najlepszych tenisistek świata. Jednak w związku z zaistniałą sytuacją związaną z pandemią COVID-19, organizatorzy praskiego turnieju otrzymali od WTA pozwolenie na zaproszenie drugiej tak wysoko notowanej zawodniczki.

W Pradze zapowiada się prawdopodobnie największe sportowe wydarzenie 2020 roku w Czechach. Jeśli nie nastąpi nic nieoczekiwanego, będziemy mieli coś naprawdę niezwykłego. Na liście startowej mamy gwiazdy, o których nawet nie marzyliśmy. Zapowiada się najmocniej obsadzony turniej, jaki kiedykolwiek tu był – Ivo Kaderkę, prezesa Czeskiego Związku Tenisowego, cytują czeskie media.

W tym samym tygodniu, w amerykańskim Lexington odbędzie się turniej tej samej rangi. Do sióstr Williams, Sloane Stephens i Garbine Muguruzy, które przed kilkoma dnia potwierdziły udział, dołączyła kolejna mistrzyni wielkoszlemowa – Wiktoria Azarenka.

Rublow: To nieuniknione, że zawodnicy będą się zarażać

/ Dominika Opala , źródło: www.tennisworldusa.org /własne, foto: AFP

Sezon tenisowy jest zawieszony od 12 marca z powodu pandemii koronawirusa. Wiadomo już, że tenisiści nie powrócą do rywalizacji w Waszyngtonie w połowie sierpnia. Cały czas istnieją jednak obawy przed zakażeniem koronawirusem. Z kolei Andriej Rublow uważa, że to nieuniknione po wznowieniu touru. 

Tenisiści planowo mieli powrócić do rywalizacji 14 sierpnia podczas Citi Open w Waszyngtonie. Tak się jednak nie stanie, gdyż władze ATP odwołały turniej z powodu ograniczeń w podróżowaniu i rosnącą liczbę zachorowań w USA. W tej sytuacji nie można być pewnym tego, czy odbędą się imprezy w Nowym Jorku (przeniesiona z Cincinnati i US Open).

Wielu zawodników już wcześniej kwestionowało decyzję o zorganizowaniu turniejów w Stanach Zjednoczonych, ponieważ jest to kraj najbardziej dotknięty pandemią koronawirusa. Tenisiści obawiają się, że ryzyko zakażenia będzie tam znacznie wyższe.

Jednym z często zadawanych pytań w ostatnim czasie dotyczy tego, co się stanie, jeśli któryś z zawodników uzyska pozytywny wynik testu na koronawirusa. Na ten temat wypowiedział się Andriej Rublow w wywiadzie dla „Sport-Express Russia – Myślę, że to nieuniknione, że zawodnicy będą się zarażać po wznowieniu touru. Widzimy, że to się dzieje w innych sportach, w których rywalizacja już została wznowiona. Mimo to mecze i zawody wciąż trwają – powiedział Rosjanin.

Dwa tygodnie temu moskwianin brał udział w imprezie Thiem’s 7, zorganizowanej przez Dominica Thiema w Kitzbuhel. Rublow okazał się najlepszy, w finale pokonując faworyta gospodarzy. Przed wybuchem pandemii, Rosjanin także prezentował rewelacyjną formę. Zdobył tytuły w Dosze i Adelajdzie, a także dotarł do czwartej rundy Australian Open.

Turniej w Waszyngtonie odwołany. US Open pod znakiem zapytania?

/ Maciej Pietrasik , źródło: atptour.com, foto: AFP

14 sierpnia miał rozpocząć się turniej ATP 500 w Waszyngtonie, będący jednocześnie pierwszymi zawodami głównego cyklu po przerwie spowodowanej pandemią koronawirusa. Władze męskiego tenisa poinformowały jednak o jego odwołaniu. Najlepsi tenisiści świata mają spotkać się w Nowym Jorku, ale w tej sytuacji również US Open staje pod sporym znakiem zapytania.

Po raz ostatni o punkty do światowego rankingu w głównym cyklu ATP walczono pod koniec lutego. Później rozgrywki storpedowała pandemia koronawirusa. Kalendarz turniejów został wywrócony do góry nogami. Powrót miał nastąpić 14 sierpnia. Na ten dzień zaplanowano początek Citi Open w Waszyngtonie.

Na nieco ponad trzy tygodnie przed startem zawody zostały jednak odwołane. Wszystko ze względu na ograniczenia w podróżowaniu (obowiązkowe kwarantanny) oraz sporą liczbę zachorowań w Stanach Zjednoczonych. Światowa federacja wydała już specjalny komunikat.

To rozczarowujące, że z powodu bezprecedensowych czasów Citi Open nie odbędzie się w tym roku. Niestety, w tej chwili w grę wchodzą czynniki, na które nie mamy żadne wpływu. Z niecierpliwością czekamy na powrót turnieju w 2021 roku, jako jednego z naszych sztandarowych wydarzeń w USA – powiedział prezes ATP, Andrea Gaudenzi.

Ze złamanym sercem ogłaszamy, że musimy odłożyć 52. edycję Citi Open do 2021 roku. Do rozpoczęcia turnieju pozostały tylko 23 dni, a mamy zbyt wiele nierozwiązanych problemów zewnętrznych, w tym ograniczeń związanych z podróżowaniem i niepokojących trendów dotyczących zdrowia i bezpieczeństwa – przyznał dyrektor turnieju w Waszyngtonie, Mark Ein.

„New York Times” spekuluje też na temat odwołania Western & Southern Open oraz US Open, które mają się odbyć w Nowym Jorku. Ostateczna decyzja w tej sprawie zapadnie podobno w przyszłym tygodniu. W ciągu dwóch tygodni na stronie ATP pojawi się natomiast zaktualizowany kalendarz turniejów do końca sezonu.

Nadal największym dominatorem w sporcie według amerykańskich kibiców

/ Szymon Frąckiewicz , źródło: Tennisnet.com, foto: AFP

W głosowaniu zorganizowanym przez ESPN kibice okrzyknęli Rafaela Nadala największym dominatorem w sporcie po 2000 roku. Dokładniej chodzi o jego dominację na kortach Rolanda Garrosa.

Nie jest tajemnicą, że pokonanie Rafaela Nadala na kortach Rolanda Garrosa graniczy z cudem, nawet jeśli Hiszpan nie jest w szczycie formy. Od czasu debiutu w paryskim turnieju w 2005 roku tenisista z Majorki rozegrał w Lasku Bulońskim 93 spotkania i tylko dwa zakończyły się jego porażką.

Tymi, którzy zdołali tego dokonać są Robin Soderling i Novak Dżoković, a sztuka ta udała się im odpowiednio w 2009 i 2015 roku. W 2016 roku, kiedy Nadal również nie sięgnął po tytuł w Paryżu, poddał on mecz trzeciej rundy z Marciem Granollersem walkowerem, więc nie liczy się on w statystykach. Puchar za zwycięstwo w turnieju wznosił natomiast już dwanaście razy, a w tym sezonie wciąż powinien mieć szanse na trzynasty triumf.

Te osiągnięcia przekonały kibiców biorących udział w głosowaniu amerykańskiej stacji ESPN do ogłoszenia Nadala największym dominatorem ostatnich dwudziestu lat. W rywalizacji o uznanie kibiców pokonał jamajskiego sprintera Usaina Bolta i rzeszę amerykańskich sportowców, w tym koszykarza Kobe’ego Bryanta, boksera Floyda Mayweathera i pływaka Micheala Phelpsa.