Kasyno a zakłady sportowe: co jest lepsze do zarabiania pieniędzy?

/ Materiał partnerski , źródło: , foto: Tenisklub/Własne

Gry bukmacherskie i kasynowe są często wydawane na tym samym portalu i pod jedną marką, chociaż firmy są zobowiązane do uzyskania licencji na każdy rodzaj działalności. W przypadku Polski są to automaty do gier z możliwością otrzymania kasyno od 5 zl, zakłady sportowe i salony gier offline. Legalizując wszystkie rodzaje hazardu regulatorzy po raz kolejny potwierdzili, że wszystkie te obszary są równoważne i w teorii niewiele się od siebie różnią. Wciąż jednak opinie samych graczy na ten temat są bardzo rozbieżne. Jedni uważają, że automaty do gier nie mogą przynieść poważnego dochodu i są tylko zabawą, inni uważają, że szansa na pobicie wyniku w ruletce jest znacznie większa niż perspektywa uzyskania takiej samej wypłaty z kuponu sportowego, na przykład w kasyno z płatnością google play.

Jak losowy jest generator liczb losowych w kasynach?

Głównym argumentem osób korzystających wyłącznie z usług bukmacherów jest losowość wygranych w kasynach. Rzeczywiście, nowoczesne automaty do gier działają w oparciu o kryptograficzny generator liczb losowych, od którego zależy, jaką nagrodę otrzyma użytkownik po danym spinie. Na tej samej podstawie w wielu krajach branża bukmacherska i hazardowa są rozdzielone, a w niektórych miejscach ta druga jest zakazana lub poważnie ograniczona, podczas gdy ta pierwsza jest popularną legalną rozrywką.

W praktyce okazuje się to bardziej skomplikowane. Rzeczywiście, RTP generuje liczby losowe, ale w ramach kodu wbudowanego w automat do gier. Zgodnie z nowoczesnym prawodawstwem RTP online slot nie może być mniejszy niż 90%, a za milczącą zgodą producentów oprogramowania liczba ta wynosi 95-97%. Oznacza to, że aparaty praktycznie dają wszystko, co otrzymują. Pytanie brzmi, dla kogo Fortuna jest korzystna – kto inwestuje te pieniądze, a kto je otrzymuje. Według statystyk, ponad 90% użytkowników w najlepszym przypadku zostaje ze swoimi pieniędzmi, ale 10% dostaje wszystko, co zostawili pierwsi. Zadaniem użytkownika jest dostać się do tych 10% i nie przegapić momentu, w którym trzeba wyjść z gry, zgarniając zysk.

Jak kasyna i zakłady bukmacherskie rozdzielają pieniądze

Producenci zainteresowani atrakcyjnością swojego produktu w oczach klienta, podnoszą poziom do 95-97%. Salonom gier online wystarczy pozostała kwota – praktycznie nie wydają pieniędzy na wynajem i nie potrzebują dużego zespołu pracowników pomocniczych. Nawet z pozostałej kwoty kasyna mogą przeznaczyć środki na programy bonusowe i rozwój.  Wygląda na to, że kasyno naprawdę daje graczom prawie cały kapitał obrotowy, a taka mechanika jest wbudowana w kod programu, to znaczy, że nie można jej ominąć. Ale te same zasady są przewidziane dla zakładów bukmacherskich – one również nie mogą ustawić opłaty za marżę więcej niż 5%, zobowiązując się 95% do zwrotu graczom w formie płatności. Kursy, określone w zakładach, są dostosowywane do automatycznego salda, więc gdy ilość zakładów na jeden wynik wzrasta, kursy na niego automatycznie spadają. W przypadku przeciwnej opcji automatycznie wzrasta. W rezultacie ogólne saldo nie jest zakłócane – biuro bukmachera pozostaje ze swoimi środkami. Mali bukmacherzy, aby nie wydawać na własne obliczenia, po prostu kupują transmisję danych od większych organizacji.

Wniosek jest prosty – kasyna i bukmacherzy są skłonni oddać mniej więcej taki sam procent inwestycji. Nawet 97% środków, które trafiają na konta firm, jest zwracanych klientom. Różnica polega jedynie na zasadzie dystrybucji – jak i kto ostatecznie otrzyma te pieniądze.

Gry ze zwiększonymi zwrotami w hali automatów do gry

Dla tych, którzy nie ufają zwykłemu szczęściu, kasyno ma rozrywkę, w której rola samego użytkownika jest wyższa niż na prostych automatach. Są to gry stołowe, które z tego właśnie powodu zostały usunięte z listy dostępnych do odpracowania punktów bonusowych:

– ruletka z dowolnym wariantem zasad – gracz ma możliwość zbierania statystyk gorących i zimnych liczb i, kierując się teorią prawdopodobieństwa, obstawiać zakłady z maksymalną dokładnością;

– blackjack i baccarat – gry, w których grając przeciwko krupierowi, można przewidzieć zachowanie cyfrowego przeciwnika zgodnie z algorytmem i przemyśleć taktykę;

– poker – gra, w której zachowanie przeciwników w pokoju na żywo pozwala przewidzieć, jakie karty są w ręku i wygrać nawet ze słabym układem.

Kasyna online, w przeciwieństwie do prawdziwych kasyn stacjonarnych, zapewniają wszystkie warunki do ćwiczenia swoich umiejętności na tych automatach. Istnieją sloty dla jednego gracza z kredytami demo dla każdego z wariantów rozrywki i zasad. Bez inwestowania ani centa można zdobyć praktykę, która przyda się później w prawdziwych bitwach i turniejach.

Gra z prawdziwymi przeciwnikami w pokojach prowadzonych przez krupierów na żywo zapewnia dodatkowe korzyści. W tym formacie można nie tylko śledzić zachowanie niewidzialnych przeciwników, ale także pomijać ruchy w ruletce. Daje to możliwość nie obstawiania, jeśli sytuacja jest zbyt niejednoznaczna i nie ma obiecującej kombinacji.

Kto dostaje pieniądze w kasynie

W kasynie duża część renderowania jest zarządzana przez generator liczb losowych. Tylko on określa, kto z graczy otrzyma dużą sumę, a kto ją opuści. Jednocześnie schematy wypłat są wbudowane w kod i są dalekie od losowości. Aby nie stracić bazy klientów, producenci automatów do gier muszą znaleźć trudną równowagę:

– nawet połowa użytkowników nieuchronnie przegrywa do zera z różnych powodów – z powodu pecha, nadmiernego ryzyka, słabego zrozumienia istoty gry;

– część graczy wznosi się nieco ponad poziom inwestycji lub zmniejsza saldo do 20-30% kapitału początkowego – ale widzą, że szczęście jest możliwe;

– jedna trzecia graczy powinna pozostać przynajmniej ze swoimi pieniędzmi – nie powinni być rozczarowani, często ta grupa staje się stałymi klientami;

– do 10% szczęśliwych graczy otrzymuje kwoty utracone przez pierwszą kategorię i części pozostawione przez resztę graczy.

W gruncie rzeczy działa tu zasada Stephena Coveya – 10% bierze 90%. I w wielu przypadkach niewiele zależy od samego gracza, chociaż w kartach i ruletce rola strategii jest większa niż na automatach.

Kto zarabia na zakładach sportowych

Jeśli wziąć pod uwagę ogólny podział środków u bukmachera, to są one podobne. Również do 90% osób, które przychodzą obstawiać w najlepszym wypadku zostaje przy swoim, a tylko 10% faktycznie wygrywa. Zasada dystrybucji jest jednak zupełnie inna. Możliwe jest trafienie właściwego wyniku przez przypadek. Istnieją nawet strategie obstawiania skoncentrowane na czystym szczęściu i zasadzie Martingale, zapożyczonej z hazardu. Ale nawet w tym przypadku będziesz musiał wcześniej przeanalizować wydarzenia i wybrać wydarzenia dogodne dla takich zakładów. W klasycznych zakładach wygrywa ten, kto naprawdę rozumie wybraną dyscyplinę, ma poufne informacje lub chęć ich znalezienia.

W rezultacie okazuje się, że bez wiedzy i umiejętności gry można liczyć na wygraną w kasynie – gdzie można po prostu mieć szczęście. Zysk zapewniają wypłaty do 10 000 z jednej kombinacji, które są dostępne w każdym slocie. U bukmacherów takich kursów nie ma nawet w teorii. Ale znajomość strategii i zrozumienie zasad tego biznesu pozwala uzyskać bardziej wiarygodny dochód, choć stopniowy. Użytkownik hazardu musi wybrać, czy chce liczyć na szczęście, czy na własną wiedzę.

Jak produktywnie grać w biurze bukmacherskim

Mimo wszystko rola użytkownika u bukmacherów jest znacznie większa, choć platformy bukmacherskie okresowo oferują losowy wybór zakładów na ekspresy, przyciągając użytkowników do takich eksperymentów wysokimi kursami. W regularnej grze doświadczeni obstawiający radzą kierować się nie tylko i nie tyle intuicją, co strategią, zasadami mani-managementu i regułami odpowiedzialnej gry. Zalecenia dotyczące produktywnego obstawiania brzmią tak samo:

– przestudiować zasady danej dyscypliny (liczba rund, decyzje w kontrowersyjnych sytuacjach, podstawowe statystyki);-przyjrzeć się wynikom konkretnych lig lub drużyn w dłuższym okresie czasu, aby wyjaśnić wyniki kluczowych graczy;

– przyjrzeć się wynikom konkretnych lig lub drużyn w dłuższym okresie czasu, aby wyjaśnić wyniki kluczowych graczy;

– dwukrotnie sprawdzić kursy wystawione przez bukmachera lub prywatnego gracza, które często są publikowane w celu zmylenia;

– wybrać biuro bukmacherskie z dobrą głębokością pokrycia i minimalną marżą;

– obstawiać tylko takie kwoty, których strata nie jest zbyt wysoka.

Ostatni punkt dotyczy również kasyna, a resztę zaleceń można wziąć pod uwagę. Ale tylko przy takim podejściu zakłady sportowe przyniosą pieniądze.

Ale jeśli wydaje się, że bukmacherzy są bardziej hojni, warto wrócić do prostych statystyk – bukmacherzy również pobierają 5-7% zysku. Oznacza to, że zwrot kasyna jako całości i biura bukmachera – taki sam. Ale aby grać dla zabawy i polegać bardziej na szczęściu lub traktować hazard jako złożony proces i zanurzyć się w nim, użytkownik będzie musiał wybrać. Teoretycznie pieniądze są w obu kierunkach. Pytanie tylko, kto je weźmie.

Wnioski

Biura bukmacherskie i salony gier na automatach w wielu krajach należą do tego samego działu i rządzą się tymi samymi prawami. Zasady pracy są do siebie zbliżone. Lojalne firmy często oferują klientom dodatkowe przywileje – zwrot gotówki i ubezpieczenie, a duzi bukmacherzy z regulacjami offshore mogą nawet oferować programy motywacyjne bez depozytu. W jednej kwestii fani zakładów sportowych i gracze kasyn nie mogą dojść do konsensusu – który rodzaj hazardu daje większe szanse na zysk. Wybór zależy od preferencji gracza.

Los Cabos. Jordan Thompson triumfuje

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto:

W niedzielną noc poznaliśmy triumfatora imprezy w Los Cabos. Po trofeum sięgnął Australijczyk Jordan Thompson.

Przypomnijmy, że we wcześniejszych fazach turnieju w Meksyku zawodnik z Antypodów toczył zacięte boje z Alexem Michelsenem i Alexandrem Zverevem. W obu przypadkach 29-latek był blisko porażki, ale ostatecznie okazywał się zwycięzcą.

W finale zawodów w Los Cabos na tenisistę czekało kolejne trudne wyzwanie. Jego rywalem był bowiem trzykrotny finalista wielkoszlemowy, czyli Norweg Casper Ruud.

Początek pojedynku na korcie centralnym był wyrównany, a kluczowym momentem pierwszego seta był szósty gem. Thompson przełamał w nim rywala do zera i uzyskał przewagę 4:2. Potem Australijczyk miał problemy z zamknięciem seta przy własnym podaniu, ale – po obronie break-pointa – zdołał wygrać wojnę nerwów i pierwszą partię.

W drugiej prowadzenie 2:0 szybko uzyskał Ruud, ale oddał zdobytego „brejka” już w kolejnym gemie. Po wymianie przełamań panowie wrócili na moment do wygrywania serwisów, a kolejny cios zadał Thompson. Australijczyk odebrał podanie rywala w siódmym gemie i wydawało się, że pewnie zmierza po zwycięstwo.

Tym razem jego norweskiemu oponentowi udało się jednak wrócić do rywalizacji. Casper przełamał Jordana, gdy ten serwował, by wygrać mecz. Po tym zwrocie akcji i wyrównaniu na po 5, nie było już „brejków”, a tenisiści dotarli do tie-breaka. W dodatkowym gemie Thompson zwyciężył dość pewnie, tracąc cztery punkty.

Po wywalczeniu pierwszego singlowego tytułu w karierze Australijczyk powiedział:

W tym tygodniu spędziłem na korcie bardzo dużo czasu. W ćwierćfinale rywal miał szansę, by poczęstować mnie podwójnym bajglem, a dziś unoszę w górę trofeum. Podtrzymuję zatem opinię, że działy się tu cuda. Teraz Los Cabos z pewnością będzie moim ulubionym miejscem na Ziemi – opowiadał zwycięzca.

Wygrana w Los Cabos da Jordanowi Thompsonowi awans na 32 lokatę w rankingu ATP. To dla niego rekordowe osiągnięcie.


Wyniki

 

Los Cabos (finał):

J. Thompson (Australia, 8) – C. Ruud (Norwegia, 4) 6:3 7:6 (4)

Rio de Janeiro. Norrie nie obroni tytułu. Finał dla Argentyńczyków

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: AFP

Specjaliści od gry na kortach ziemnych w tym tygodniu rywalizują w Rio de Janeiro. W piątek byliśmy świadkami półfinałów. Na tym etapie przygodę z rozgrywkami w najsłynniejszym brazylijskim mieście zakończył min. ubiegłoroczny triumfator – Cameron Norrie.

Czwartkowe ćwierćfinały z pewnością rozbudziły oczekiwania kibiców. W każdym z meczów do wyłonienia zwycięzcy potrzebny był trzeci set. Ten dzień upływał pod znakiem odwiecznej rywalizacji Brazylii z Argentyną. Znacznie lepiej szło jednak tenisistom znad La Platy, którzy zajęli trzy z czterech miejsc w półfinałach. Awans do 1/2 finału nie udał się natomiast żadnemu z trzech reprezentantów gospodarzy. Argentyńczycy byli pewni co najmniej jednego przedstawiciela w meczu o tytuł. W pierwszym półfinale mieli się zmierzyć bowiem Sebastian Baez oraz Francisco Cerundolo. Oprócz nich w najlepszej czwórce turnieju znalazł się także Mariano Navone. 22-latek jest jedną z rewelacji imprezy w Rio, do której dostał się poprzez kwalifikacje. Skład piątkowych meczów uzupełnił Cameron Norrie – obrońca tytułu i drugi najwyżej rozstawiony uczestnik turnieju.

W piątek na trybuny zawitali min. Carlos Alcaraz, czy David Ferrer. Byli mistrzowie tej imprezy z pewnością nie mogli narzekać na to, co działo się na korcie. Baez i Cerundolo od początku meczu prezentowali znakomity tenis i imponowali defensywą. Dominowały długie akcje, jak to często bywa w trakcie meczów rozgrywanych na mączce. Największym atutem obu panów były uderzenia z forhendu, za pomocą których często dyktowano warunki gry. Dość szybko byliśmy świadkami pierwszego break pointa – już w trzecim gemie przed szansą na przełamanie stanął Baez. Tenisista rozstawiony z „piątką” wykorzystał ją, lecz po chwili stracił przewagę. Później gemy bez większych trudności padały łupem serwujących. Nie oznaczało to jednak, że jakość widowiska spadła. Dowodem na kunszt prezentowany przez reprezentantów Argentyny była choćby poniższa akcja:

Kolejne break pointy w pierwszym secie miał Cerundolo. Przy 5:4 25-latek stanął przed trzema okazjami do zakończenia seta. Baez zdołał jednak wyjść z opresji i utrzymać się w grze. W kolejnym gemie to gracz rozstawiony z „czwórką” miał problemy z serwisem. Przy 30-30 piłka po zagraniu młodszego z zawodników zatańczyła na taśmie i ostatecznie wylądowała po stronie Cerundolo. To oznaczało break pointa dla Baeza, który szybko został wykorzystany. Po chwili pogromca Thiago Monteiro z ćwierćfinału zakończył partię przy własnym podaniu.

Gem przy 5:5 okazał się kluczowy dla losów spotkania. Nie skończyło się bowiem na trzech gemach z rzędu wygranych przez Baeza. W drugiej odsłonie meczu Cerundolo nie mógł powrócić do dobrej gry. Popełniał mnóstwo błędów, a jego rodak po drugiej stronie siatki prezentował się koncertowo. Starszy z tenisistów nie zdołał ugrać ani jednego gema. Doskonała gra zapewniła natomiast Baezowi awans do pierwszego w karierze finału turnieju ATP 500.

Dotychczas rozegrano dziewięć edycji imprezy w Rio de Janeiro. W każdej z nich triumfował inny tenisista. Po meczu Camerona Norrie z Mariano Navone wiemy już, że w tym roku także zwycięży ktoś nowy. Brytyjczyk rok temu wygrał finał z Carlosem Alcarazem. W tym tygodniu spisywał się znakomicie. Mecz z argentyńskim kwalifikantem nie rozpoczął się po jego myśli. W pierwszych dwóch gemach panowie wymienili się przełamaniem. To Navone sprawiał jednak wrażenie lepiej dysponowanego tenisisty. W grze 22-latka zdecydowanie wyróżniały się niezwykle skuteczne uderzenia z bekhendu. Na rozegranie sześciu gemów reprezentanci Argentyny i Wielkiej Brytanii potrzebowali aż 40 minut. Od stanu 3:3 mecz stawał się jednak coraz bardziej jednostronny.

Po zawodniku z Wysp Brytyjskich było widać zdecydowane problemy fizyczne. Były one spowodowane warunkami panującymi w Brazylii i ogromną wilgotnością powietrza. Z punktu na punkt poruszanie się po korcie sprawiało Cameronowi Norrie coraz więcej trudności. Najlepszym obrazem jego kłopotów był dziewiąty gem. Panowie grali w nim ponad 10 minut a Brytyjczyk od pewnego momentu zaczął nienaturalnie skracać grę. Przy równowadze decydował się nawet na… serwis od dołu!

Norrie obronił wtedy break pointy będące równocześnie piłkami setowymi dla przeciwnika. Dyspozycja Brytyjczyka, który na co dzień słynie z rozgrywania długich akcji, nie wróżyła jednak niczego dobrego. Tenisista z Europy wezwał na kort fizjoterapeutę. Po powrocie do gry Navaone szybko zakończył pierwszego seta.

Pobrane medykamenty nie przyniosły półfinaliście Wimbledonu z 2022 roku poprawy gry. Norrie wyraźnie męczył się na korcie. Nawet ponowne wezwanie lekarza nie przyniosło efektu. Młodszy z graczy nie zwalniał ręki i pewnie zwyciężył w drugiej odsłonie meczu, nie dając rywalowi z Europy żadnych szans. Problemy reprezentanta Wielkiej Brytanii nie mogą jednak przyćmić znakomitej gry tenisisty z Argentyny. Navaone rozpoczynał przygodę z turniejem w Rio de Janeiro w ubiegłą sobotę, grając w kwalifikacjach. Następnie rozegrał najlepszy tydzień w karierze. Znakomita dyspozycja zagwarantowała mu awans do najlepszej setki rankingu ATP.

Mecz Baeza z Navaone będzie pierwszym finałem w Rio, w którym zmierzy się dwóch Argentyńczyków. Mecz o tytuł rozpocznie się w niedzielę o 21:30 czasu polskiego.


Wyniki

Półfinały:

Sebastian Baez (Argentyna, 5) – Francisco Cerundolo (Argentyna, 4) 7:5, 6:0

Mariano Navone (Argentyna) – Cameron Norrie (Wielka Brytania, 2) 6:4, 6:2