Novak Dżoković nosicielem koronawirusa!

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Novak Dżoković został zakażony koronawirusem. To samo spotkało wcześniej Grigora Dimitrowa, Bornę Czoricia i Viktoria Troickiego. Wszyscy uczestniczyli w ostatnich dwóch tygodniach w turniejach z cyklu Adria Tour, za którego organizacją stał sam lider światowego rankingu. 

Sposób organizacji Adria Tour od początku budził wiele kontrowersji. Novak Dżoković nie przejmował się pandemią i stworzył imprezę z tysiącami kibiców na trybunach oraz licznymi atrakcjami między meczami (m.in. imprezy w klubach nocnych). Na efekty nieodpowiedzialnego zachowania nie trzeba było długo czekać. Już drugi turniej nie zostało dokończony, ponieważ tuż przed rozpoczęciem finału okazało się, że Grigor Dimitrow uzyskał pozytywny wynik testu na koronawirusa. Dzień wcześniej bułgarski tenisista przebywał razem ze wszystkim w Zadarze i brał udział w zawodach. Później o zakażeniu koronawirusem informowali kolejni zawodnicy i trenerzy: Borna Czorić, Viktor Troicki, Marco Panichi i Kristijan Groh.

We wtorek okazało się, że koronawirus dopadł również Novaka Dżokovicia. Serbski tenisista poinformował, że pozytywny wynik testu otrzymała również jego żona, natomiast dzieci negatywny. Przez następne 14 dni lider rankingu ATP będzie przebywać w izolacji. Za pięć dni po raz kolejny przejdzie test na obecność koronawirusa.

– Mam nadzieję, że z czasem wszystko się uspokoi i wszyscy będziemy mogli wrócić do normalnego życia. Bardzo mi przykro z powodu każdego przypadku zakażenia. Mam nadzieję, że nie skomplikuje to sytuacji zdrowotnej nikogo i że wszystko zakończy się dobrze – napisał w krótkim oświadczeniu Serb.

Pierwszy zakażony koronawirusem tenisista opowiedział o przebiegu choroby

/ Natalia Kupsik , źródło: własne/www.youtube.com, foto: AFP

W cieniu informacji o fali pozytywnych wyników testów na obecność COVID-19 wśród uczestników Adria Tour doświadczeniami z przebiegu choroby podzielił się Thiago Seyboth Wild. Trzy miesiące temu Brazylijczyk otworzył listę zakażonych tenisistów.

Na początku marca Thiago Seyboth Wild popularność zyskał za sprawą przełomowego w skali swojego kraju sportowego wyczynu. Właśnie wtedy jako najmłodszy w historii Brazylijczyk wygrał turniej cyklu głównego ATP. Po zaledwie kilku tygodniach od finałowego zwycięstwa nad Casperem Ruudem o jego nazwisku ponownie zrobiło się głośno. Niestety tym razem powód był zupełnie inny. Obiecujący, młody zawodnik jako pierwszy tenisista podzielił się z kibicami smutną wiadomością o zakażeniu koronawirusem. O doświadczeniach związanych z przebiegiem choroby Wild opowiedział wczoraj w internetowej rozmowie dla portalu Ubitennis.

– Jeśli mowa o symptomach, to nie miałem żadnych. Nie miałem objawów grypowych, ani gorączki – wyjaśnia –  Niektórzy mówią, że może w rzeczywistości nie byłem  chory, ale to nieprawda. Poddałem się testowi w moim rodzinnym mieście. Zrobiłem to na prośbę rodziców ze względu na moich dziadków, którzy są w zaawansowanym wieku. To był więc konieczny w tej sytuacji środek ostrożności. Wszyscy członkowie mojej rodziny uzyskali negatywny wynik. (…) Myślałem, że mój będzie taki sam.

Zapytany o emocje, towarzyszące mu na przestrzeni ostatnich miesięcy tenisista zwraca uwagę przede wszystkim na los osób szczególnie dotkniętych skutkami pandemii. – Nie dramatyzuję na myśl o tym, co mnie spotkało, ale raczej na myśl o tym, z czym musiało zmierzyć się wielu innych ludzi. Jest tak wiele osób, które straciły członków rodzin i swoich bliskich. To bardzo smutne i szokuje chyba każdego z nas.

W toku rozmowy zawodnik opowiedział także o sytuacji epidemicznej w jego kraju oraz o wprowadzonych w związku z nią restrykcjach. Jak wyjaśnia rzeczywisty obraz wydarzeń daje nikłe nadzieje na szybką poprawę sytuacji. Jednocześnie mimo niedogodności i obaw Wild nie zapomina o swoich treningowych planach.

– Mieszkam w Rio, ale aktualnie znajduję się w Sao Paulo i tutaj jest zdecydowanie gorzej. Mamy tu około trzy razy więcej zachorowań niż w Rio. W całej Brazylii mówi się o liczbie około 50 000 zmarłych, więc jest naprawdę źle. Co gorsza sytuacja się nie zmienia i wskaźnik zachorowań nie spada. Mam tylko nadzieję, że uda się to opanować najszybciej jak to tylko możliwe – podkreśla – Nadal trenuję w mojej akademii, ale robię to w niepełnym wymiarze godzin. Na korcie spędzam godziny poranne i jestem tam wtedy tylko ja, jeszcze jedna osoba oraz mój trener. Nikt poza nami – dodaje.

Troicki i jego ciężarna żona z pozytywnym wynikiem testu na koronawirusa

/ Szymon Adamski , źródło: , foto:

Viktor Troicki jest już trzecim uczestnikiem Adria Tour, który został zakażony koronawirusem. Serbskie media podają, że również jego ciężarna żona jest nosicielką koronawirusa. 

Nad organizowanym przez Novaka Dżokovicia cyklem turniejów Adria Tour zebrały się ciemne chmury. Wielu osobom od początku nie podobał się pomysł rozgrywania zawodów z tysiącami kibiców na trybunach i licznymi imprezami towarzyszącymi. Lider rankingu ATP nic sobie nie robił jednak z obostrzeń ani krytycznych komentarzy i dalej igrał z ogniem. Wszystko zmieniło się w niedzielny wieczór, kiedy Grigor Dimitrow, uczestnik turnieju w Zadarze, poinformował o pozytywnym wyniku testu na koronawirusa. Szybko zrezygnowano z rozgrywania meczu finałowego, a dalsze losy całego cyklu stanęły pod znakiem zapytania.

Następnego dnia okazało się, że nosicielami koronawirusa są również Borna Czorić, Marco Panichi (odpowiedzialny za przygotowanie kondycyjne Novaka Dżokovicia) oraz współpracujący z Grigorem Dimitrowem Kristijan Groh. Na tym niestety nie koniec. Zakażony został również Viktor Troicki, który brał udział w pierwszym turnieju Adria Tour w Belgradzie, oraz jego małżonka Aleksandra. W lipcu małżonkowie spodziewają się przyjścia na świat drugiego dziecka.

Troicki to nie tylko uczestnik jednego z turniejów Adria Tour, ale też przyjaciel lidera rankingu ATP. – Kiedy przechodziłem przez najtrudniejsze sytuację w życiu, publicznie mnie wspierał. Bardzo mi pomagał. Zawsze i we wszystkim. Jest świetną osobą i prawdziwym przyjacielem – powiedział Troicki o Dżokoviciu w jednym z wywiadów na początku tego roku.

Novak Dżoković, który przez ostatnie 10 dni miał kontakt ze wszystkimi wymienionymi wyżej osobami, wrócił do Belgradu. We wtorek okaże się, czy również on jest zakażony wirusem.

Kyrgios o Adria Tour: To była bezmyślna decyzja

/ Dominika Opala , źródło: www.bbc.com /własne, foto: AFP

Po tym, jak okazało się, że Grigor Dimitrow, Borna Czorić i Victor Troicki są zakażeni koronawirusem, nie cichną komentarze na temat organizacji Adria Tour. Głos zabrali także inni tenisiści, wśród nich Nick Kyrgios, który uważa, że gra w tym turnieju była głupotą. 

W niedzielę Grigor Dimitrow poinformował, że jego test na obecność Covid-19 miał wynik pozytywny. W poniedziałek rano taką informację przekazał też Borna Czorić, który grał mecz z Bułgarem w Zadarze. Po tych wydarzeniach ruszyła fala krytyki na Adria Tour, a także na Novaka Dżokovicia, który był organizatorem imprezy. W mediach społecznościowych pojawiło się wiele przykładów zachowań ilustrujących, że nie były przestrzegane żadne zasady bezpieczeństwa zarówno w Belgradzie, jak i w Zadarze.

Głos w tej sprawie zabrali inni tenisiści, którzy krytycznie wypowiedzieli się o tych zdarzeniach. Daniel Evans uważa, że Dżoković powinien odpowiedzieć na kilka pytań.

Musi czuć za to odpowiedzialność. Ujmując to w ten sposób, nie sądzę, że powinna być zorganizowana impreza i wspólne tańczenie – ocenił Brytyjczyk. – Organizacja turniejów pokazowych jest dobra, ale nawet jeśli w tym kraju nie ma wytycznych do zachowania dwumetrowej odległości, to i tak starałbym się trzymać z dala od innych – dodał.

Do sytuacji odniósł się także rodak Evansa, Andy Murray, który w tym tygodniu zagra w „The Battle of the Brits” w Londynie.

Gdy zaczniesz masowe spotkania z ludźmi przybywającymi z różnych krajów, to jest to przepis na wybuch ogniska zakażenia – powiedział dwukrotny mistrz Wimbledonu. – Jest to lekcja dla nas wszystkich. Jeśli jeszcze tego ktoś nie zrobił, to należy to brać niezwykle poważnie i zachować, jak najwięcej środków bezpieczeństwa – dodał.

Nick Kyrgios z kolei opublikował komentarz w tej sprawie za pośrednictwem Twittera. Australijczyk ocenił, że to była bezmyślna decyzja o zorganizowaniu tej „pokazówki”.

Tak się dzieje, kiedy lekceważysz wszystkie ustalone zasady. Ten wirus to nie jest żart – zakończył.

Adria Tour. Czorić oraz trenerzy Dżokovicia i Dimitrowa również zakażeni

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/www.tennisworldusa.org, foto: AFP

Borna Czorić to kolejny tenisista, u którego wykryto koronawirusa, po tym, jak wziął udział w organizowanym przez Novaka Dżokovicia Adria Tour. Wcześniej informacje o pozytywnym wyniku testu na COVID-19 przekazał Grigor Dimitrow.

Przed tygodniem w Belgradzie rozpoczął się cykl imprez tenisowych Adria Tour, których głównym organizatorem jest lider rankingu ATP. Obok Novaka Dżokovicia w imprezie występują m.in. Grigor Dimitrow Alexander Zverev, Dominic Thiem i Borna Czorić. Tenisiści rywalizowali już w Belgradzie i Zadarze, a za tydzień mieli odwiedzić Słowenię.

Tymczasem w niedzielę o pozytywnym wyniku testu na koronawirusa poinformował Bułgar Dimitrow. Dzień później w mediach pojawiły się kolejne informacje. Wśród zakażonych znaleźli się Borna Czorić oraz trenerzy Novaka Dżokovicia (Marco Panichi odpowiedzialny za przygotowanie kondycyjne) i Grigora Dimitrowa (Christian Groh). Sam lider rankingu udał się do stolicy Serbii i tam ma poddać się badaniom.

Impreza organizowana przez 17-krotnego mistrza Wielkiego Szlema spotyka się z ogólną krytyką w środowisku tenisowym. Jak widać w relacjach z imprezy, rozgrywki odbywają się bez poszanowania reguł reżimu sanitarnego. Uczestnicy nie przestrzegają m.in. zasad dystansu społecznego, spotykając się z kibicami również poza kortem.

Del Potro w nadziei na pokonanie kontuzji. Z pomocą ma przyjść lekarz Federera

/ Natalia Kupsik , źródło: własne/www.tennisworldusa.org, foto: AFP

Juan Martin Del Potro nie ustaje w poszukiwaniach rozwiązania na trapiące go od lat problemy zdrowotne. Tym razem zamierza zaufać wiedzy i doświadczeniu lekarza, który zoperował w tym sezonie kontuzjowane kolano Federera.

Na liście tenisistów, którzy mimo ogromnego talentu nie zdołali wykorzystać pełni swojego potencjału Del Potro znajduje się od lat. Nie jest tajemnicą, że w przypadku tego zawodnika powodem tak rozczarowującego, zwłaszcza dla niego samego losu, stała się lawina wielokrotnie nawracających kontuzji. Już we wczesnych latach kariery Argentyńczyk cierpiał z powodu urazów nadgarstków. To przez nie na przestrzeni kilku lat musiał poddać się aż czterem operacjom. Na tym zdrowotne problemy trzeciej niegdyś rakiety świata nie skończyły się jednak. Kolejną zmorą stała się dla Del Potro kontuzja prawego kolana, której zawodnik nabawił się podczas ubiegłorocznej edycji turnieju w Queen’s Club. W efekcie konieczne stały się ponowne operacje, a zawodnik na wiele tygodni musiał pożegnać się z profesjonalnymi rozgrywkami.

Niestety przeprowadzone w ostatnich miesiącach dwa zabiegi chirurgiczne nie pomogły Argentyńczykowi w uporaniu się z bólem rzepki. Biorąc pod uwagę jego wypowiedzi z czasów, gdy grę uniemożliwiały mu urazy nadgarstków trudno także zakładać, że dolegliwości fizyczne, ponownie stające na drodze jego tenisowym ambicjom, pozostały bez wpływu na jego psychikę.

– Trzy razy z rzędu to zbyt wiele – przyznawał wtedy– Po każdej operacji myślałem, że znalazłem nareszcie ostateczne rozwiązanie, ale zawsze okazywało się, że się myliłem. Zaczynałem widzieć wszystko w ciemnych barwach. Otoczyłem się ludźmi, którzy mnie wspierali, ale demony wracały.

Mimo wszystko Argentyńczyk postanowił po raz kolejny podjąć próbę walki o swoją karierę. W toku rehabilitacji po ostatnim zabiegu miał już okazję współpracować m.in. z lekarzem Rafaela Nadala – Ángelem Ruizem Cotorro. Tym razem wsparcia medycznego zamierza poszukać u specjalisty, któremu zaufał Roger Federer. Wiele wskazuje na to, że przeprowadzona przez Rolanda Biederta operacja kolana, której Szwajcar poddał się w tym sezonie przyniosła pozytywne rezultaty. Nie budzi więc zdziwienia fakt, że to w umiejętnościach tego człowieka Del Potro zaczął dopatrywać się nadziei na powrót do tenisowego życia.

Szczecin. Piter i Kubka idą jak burza. Lepsza z nich zagra w finale

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: LOTOS PZT Polish Tour

Na palcach jednej ręki da się policzyć gemy stracone przez Katarzynę Piter i Martynę Kubkę w drodze do półfinału krajowego turnieju w Szczecinie. We wtorek o awans do finału powalczą również triumfatorzy z Gdańska, czyli Anastazja Szoszyna i Kacper Żuk. 

Zawody z cyklu LOTOS PZT Polish Tour rozgrywane są w bardzo szybkim tempie. W sobotę zakończono turniej w Gdańsku, a już w niedzielę ruszyła rywalizacja w oddalonym o 350 kilometrów Szczecinie. Najlepsi nie mieli więc ani jednego dnia odpoczynku. Mimo to Kacper Żuk i Anastazja Szoszyna, którzy w Gdańsku cieszyli się ze zwycięstw i w singlu, i w deblu, kontynuują dobrą serię. Oboje nie tracąc seta wygrali dwa pierwsze mecze w Szczecinie i zameldowali się w półfinałach. Inaczej potoczyły się losy finalistów z Gdańska. Katarzyna Kawa zrezygnowała z udziału w imprezie, natomiast Daniel Michalski uległ w ćwierćfinale 1:6, 6:7(3) Pawłowi Ciasiowi.

Półfinałowymi rywalami Kacpra Żuka i Pawła Ciasia będą odpowiednio Jan Zieliński i Piotr Gryńkowski. Ostatni z wymienionych to jedyny nierozstawiony tenisista, który tak daleko zaszedł w turnieju. Już w pierwszej rundzie pokonał Szymona Walkowa, rozstrzygając mecz na swoją korzyść w tie-breaku decydującego seta. W dalszej części zawodów pokonał jeszcze Michała Mikułę i Kamila Gajewskiego (jako tenisista nierozstawiony musiał rozegrać jeden mecz więcej od pozostałych półfinalistów).

W turnieju kobiet świetnie radzą sobie natomiast Katarzyna Pietr i Martyna Kubka, które w pierwszych dwóch meczach nie dały szans swoim przeciwniczkom. Piter straciła po jednym gemie w starciach z Wiktorią Saską (rocznik 2002) i Zuzanną Kubachą (rocznik 2004). Dla obu młodych zawodniczek na pewno było to cenne doświadczenie, które być może zaprocentuje w przyszłości. Z kolei Kubka pokonała 6:0, 6:1 Patrycję Niewiadomską, a następnie 6:1, 6:1 rozstawioną z numerem trzy Stefanię Rogozińską-Dzik, z którą w przeszłości często tworzyła parę deblową.

Stawkę półfinalistek uzupełnia rozstawiona z numerem sześć Joanna Zawadzka. Zawodniczka UKS ACT Sport Tarnów nadspodziewanie łatwo poradziła sobie w ćwierćfinale, wygrywając 6:3, 6:3 z Paulą Kanią. W zaplanowanych na wtorek półfinałach Zawadzka zagra z Szoszyną, a Piter z Kubką.


Wyniki

Ćwierćfinały singla mężczyzn:

Kacper Żuk (1) – Maciej Rajski (7) 6:4, 6:4
Jan Zieliński (4) – Filip Kolasiński 6:4, 6:3
Piotr Gryńkowski – Kamil Gajewski 6:3, 6:3
Paweł Ciaś (6) – Daniel Michalski (2) 6:1, 7:6(3)

Ćwierćfinały singla kobiet:

Katarzyna Piter (1) – Zuzanna Kubacha 6:0, 6:1
Martyna Kubka (5) – Stefania Rogozińska-Dzik (3) 6:1, 6:1
Joanna Zawadzka (6) – Paula Kania 6:3, 6:3
Anastazja Szoszyna (2) – Aleksandra Jeleń (8) 6:0, 6:2

WTA. Pierwszy turniej po wznowieniu rozgrywek z wyjątkowo mocną obsadą?

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.ubitennis.net, foto:

Czołowe tenisistki świata wrócą do gry w Palermo już na początku sierpnia. Władze włoskiego turnieju liczą na silną obsadę tegorocznej edycji.

3 sierpnia, czyli niemal pięć miesięcy od zawieszenia rozgrywek z powodu pandemii koronawirusa, do tenisowych zmagań wrócą we Włoszech zawodniczki występujący w cyklu WTA. Wśród tenisistek, jakie chcieliby zobaczyć na swym obiekcie organizatorzy Palermo Open, jest Simona Halep.

– Byłoby miło zaprosić Halep, ale chcemy dać szansę wszystkim tenisistkom. Mieliśmy nadzieję na udział Marii Szarapowej, ale zakończyła karierę – stwierdził Oliviero Palma, dyrektor turnieju. Gospodarze imprezy mają tym większe nadzieje na sprowadzenie Rumunki, że jej managerką jest Virginia Ruzici, pierwsza dyrektorka włoskiego turnieju. Innym argumentem przemawiającym za tym, że tenisistka z Constancy może zawitać na Sycylię na początku sierpnia, jest fakt, że nie wybiera się na amerykańską część sezonu, którą zwieńczy US Open.

Na tę chwilę zmagania mają się odbyć bez udziału publiczności, ale gospodarze wierzą, że sytuacja się zmieni i będą mogli ugościć kibiców. – Na Sycylii odnotowuje się niewielką liczbę przypadków COVID-19. Myślę, że są spore szanse na obecność widzów na trybunach. Turniej będzie transmitowany przez włoską stację  Supertennis. Oglądanie tenisa po tak długim czasie będzie bardzo emocjonujące – przyznał dyrektor imprezy.

Novak Dżoković w ogniu krytyki

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/www.tennisworldusa.org, foto: AFP

Novak Dżoković został skrytykowany za postawę podczas cyklu imprez Adria Tour, który rozpoczął się 13 czerwca w Belgradzie. Kontrowersje wywołuje chociażby brak zachowania zasad bezpieczeństwa sanitarnego i dystansu społecznego podczas rozgrywek zorganizowanych przez lidera rankingu ATP. Dwóch zawodników biorących udział w zawodach, Grigor Dimitrow i Borna Czorić, poinformowało o pozytywnym wyniku testu na koronawirusa. 

Pandemia COVID-19 sparaliżowała tenisowy świat na początku marca. Jednak po kilku miesiącach bez rywalizacji w różnych krajach organizowane są zmagania w zaostrzonym rygorze sanitarnym i nierzadko bez udziału publiczności. W ten obraz nie wpisał się turniejowy cykl Adria Tour. Imprezę, która wystartowała tydzień temu w Belgradzie zorganizował Novak Dżoković. W relacjach telewizyjnych z wydarzenia, w którym obok Serba brali udział między innymi Alexander Zverev i Grigor Dimitrow trudno dostrzec chociażby zachowanie dystansu społecznego.

– Widziałam zachowanie Novaka Dżokovicia podczas prezentacji Adria Tour. Brak dystansu społecznego, wymianę uścisków ze zgromadzonymi. Ciekawa jestem, gdzie w obecnej sytuacji takie zachowanie jest dozwolone? Myślę, że taka postać jak Novak szczególnie powinna dawać przykład innym. I nie mówię tu wyłącznie o tenisistach – skrytykowała postawę lidera rankingu ATP Kiki Bertens.

Do sprawy odniósł się sam zainteresowany. – Postępowaliśmy zgodnie z zasadami ustalonymi przez instytucje rządowe i zdrowia publicznego. Nie przekroczyliśmy granic – powiedział Novak Dżoković.

W niedzielny wieczór sytuacja wymknęła się jednak spod kontroli. O pozytywnym wyniku testu na koronawirusa poinformował Grigor Dimitrow. W poniedziałek rano okazało się, że zakażony jest również Borna Czorić. Już na początku zeszłego tygodnia docierały jednak niepokojące informacje. Podczas imprezy przed belgradzką częścią turnieju Serb bawił się w towarzystwie Nikoli Jankovicia. U serbskiego koszykarza dwa dni później wykryto zakażenie COVID-19.

Murray i Rashford chwalą sportsmenki

/ Dominika Opala , źródło: www.atptour.com /własne, foto: AFP

Były lider rankingu Andy Murray i gwiazda Manchesteru United dyskutowali na temat różnic pomiędzy tenisem a piłką nożną w programie „Tennis United”. Obaj sportowcy wyrazili swój podziw dla kobiet uprawiających sport. 

Andy Murray i Marcus Rashford mieli okazję porozmawiać w jednym z odcinków „Tennis United”. Brytyjczycy wymienili się spostrzeżeniami w kwestii sportu kobiet i mężczyzn.

Myślę, że w tenisie mamy szczęście. Mężczyźni i kobiety cały czas rywalizują w tych samych miejscach i podczas największych wydarzeń. Uważam, że to jedna z rzeczy, która czyni nas wyjątkowymi i szczególnymi jako sport – ocenił dwukrotny mistrz Wimbledonu. – Mamy mężczyzn i kobiety, rywalizujących w tych samych turniejach o takie same nagrody pieniężne i sądzę, że jest to dość atrakcyjne dla fanów tenisa – dodał.

Murray jest wielkim fanem piłki nożnej i tak, jak uwielbia oglądać tenis kobiecy, lubi też obserwować kobiecy futbol.

W piłce nożnej z pewnością też się to poprawia. Gra kobieca jest znacznie bardziej widoczna i wiem, że Mistrzostwa Świata świetnie się do tego przyczyniły – powiedział Szkot. – Mam nadzieję, że wciąż będzie się to rozwijać. 

Z kolei Rashford przyznał, że miał okazję obejrzeć fragmenty zeszłorocznego Mundialu kobiet. Brytyjczyk był pod wrażeniem, ale w żadnym stopniu go to nie zaskoczyło.

To zawsze jest dla mnie interesujące, szczególnie dlatego, że dorastając, grałem w piłkę nożną. Cały czas graliśmy z moimi przyjaciółmi w dowolnym miejscu. Bawiliśmy się w opuszczonych domach, opuszczonych parkingach, a było nas 15 albo 20 osób. Poza mną drugą najlepszą osobą była kobieta – wspominał napastnik Manchesteru United. – Grała w każdy rodzaj ulicznego futbolu. Zawsze byłem zainteresowany oglądaniem tego. Myślę, że ważne jest, aby sport kobiecy wzrastał, a więcej osób powinno go oglądać – zakończył.