Korespondencja z Gdyni. Radwańska: Nie zrobiłam nic, żeby wygrać ten mecz

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: Andrzej Szkocki

Tylko godzinę i pięć minut trwał pojedynek Urszuli Radwańskiej z Kristiną Kucovą. Słowaczka kontrolowała przebieg wydarzeń na korcie i pewnie wygrała 6:2, 6:1. Nasza reprezentantka miała sobie wiele do zarzucenia. – Miałam przygotowaną taktykę na mecz, ale grałam słabo i nie mogłam jej zrealizować. Brakowało timingu – powiedziała nasza reprezentantka. 

Spotkanie Radwańskiej i Kucovej zwieńczyło pierwszy dzień rywalizacji na kortach Arki Gdynia. Polscy kibice byli rozochoceni po zwycięstwie Weroniki Falkowskiej, ale przebieg kolejnego spotkania nie pozwolił długo się łudzić, że i tym razem nasza reprezentantka będzie górą. Kucova grała bardzo pewnie, natomiast Radwańska nie radziła sobie z własnymi uderzeniami. Raz była za daleko od piłki, raz za blisko, innym razem odległość wydawała się optymalna, a piłka i tak leciała nie w to miejsce, gdzie życzyła sobie tego Polka. To skutkowało narastającym rozgoryczeniem Radwańskiej. Zdarzało się, że po zepsutych piłkach wymownie patrzyła na rakietę i kręciła z niedowierzaniem głową.

– Nie mogłam się odnaleźć na korcie. Jeszcze w zeszłym tygodniu grałam turniej w Pradze, na twardych kortach. Do tego występu przygotowałam się trzy dni – mówiła na konferencji prasowej młodsza z sióstr Radwańskich. To był mecz do jednej bramki. Nie zrobiłam nic, żeby go wygrać. Chciałam pokazać się z najlepszej strony, ale nie wyszło – odniosła się do przebiegu rywalizacji.

Kucova wygrała 6:2, 6:1 i błyskawicznie awansowała do drugiej rundy. W niej spotka się z rozstawioną z numerem ,,10″ Iriną Marią Barą.

Najważniejszą informacją z pierwszego dnia turnieju w Gdyni jest zwycięstwo Weroniki Falkowskiej. Relację z niezwykle udanego debiutu naszej reprezentantki przeczytacie TUTAJ. Ponadto odbyły się cztery spotkania pierwszej rundy bez udziału biało-czerwonych. O tym co działo się w tych starciach, przeczytacie W TYM MIEJSCU.

Z Gdyni, Szymon Adamski


Wyniki

Pierwsza runda:

Kristina Kucova (Słowacja) – Urszula Radwańska (Polska) 6:2, 6:1

Korespondencja z Gdyni. Schmiedlova celuje w kolejne zwycięstwo na polskich kortach

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Po pięciu latach przerwy na polskie korty powróciły czołowe tenisistki świata. W poniedziałek rozegrano pierwsze mecze turnieju głównego BNP Paribas Poland Open. Zwycięstwa odniosły m.in. Anna-Karolina Schmiedlova i współpracująca z Justyną Jegiołką Irina Maria Bara. 

Jako pierwsze na kort centralny Arki Gdynia wyszły Anna Karolina Schmiedlova i Anna Blinkova. Słowaczka ma bardzo miłe wspomnienie z polskich kortów. W 2015 roku wygrała turniej w Katowicach, co po dziś dzień pozostaje jednym z jej największych sukcesów. Jednak apetyt 26-latki na pewno nie jest jeszcze zaspokojony. Schmiedlovą można umieszczać w gronie najpoważniejszych kandydatek do zwycięstwa w Gdyni, biorąc pod uwagę stosunkowo słabą obsadę turnieju i niewielkie doświadczenie sporej grupy rywalek.

Przez pierwszą rundę tenisistka z Koszyc przeszła bezproblemowo. Jej przeciwniczka, Rosjanka Anna Blinkova ugrała tylko sześć gemów i szybko pożegnała się z rywalizacją. Mimo że w przeszłości osiągała bardzo dobre wyniki w deblu, tym razem nie zgłosiła się do występu w tej specjalności. Turniej w Gdyni zakończył się więc dla niej wyjątkowo szybko.

Równolegle na korcie numer 1 rywalizowały Kateryna Kozłowa i Katie Volynets. Pierwsza z nich reprezentuje Ukrainę, natomiast druga posiada korzenie w kraju naszych wschodnich sąsiadów.  Zanim przyszła na świat, rodzice podjęli jednak decyzję o emigracji. W Stanach Zjednoczonych Volynets często porównywana z Cici Bellis, z którą zresztą się przyjaźni. W kilku wymianach młoda Amerykanka pokazała się z dobrej strony, imponowała zwłaszcza szybkością i uderzeniami z bekhendu, jednak na dłuższą metę nie potrafiła nawiązać wyrównanej walki z bardziej doświadczoną Kozłową.

W drugiej rundzie zameldowała się też Irina Maria Bara. Co ciekawe, Rumunkę z boksu trenerskiego wspierała Justyna Jegiołka. Polka wcześniej tworzyła z nią parę deblową, grały też przeciwko sobie, a teraz okazjonalnie tworzą relację trenerka-zawodniczka.

Spotkanie z Federicą Di Sarrą, pełne zwrotów akcji, zakończyły się zwycięstwem Bary 6:3, 1:6, 7:5. W kolejnej rundzie przeciwniczką Rumunki może być Urszula Radwańska. Jednak Polka najpierw musi poradzić sobie z Kristiną Kucovą.

Pierwszy mecz ma za sobą także Anna Bondar. Solidnie serwująca Węgierka pokonała 7:5, 6:3 reprezentującą Rosję, lecz trenującą w Polsce, Walerię Olianowską.

Z Gdyni, Szymon Adamski 


Wyniki

Mecze 1. rundy:

Anna-Karolina Schmiedlova (Słowacja) – Anna Blinkowa (Rosja) 6:3, 6:3
Kateryna Kozłowa (Ukraina) – Katie Volynets (USA) 7:6(3), 6:2
Anna Bondar (Węgry) – Waleria Olianowska (Rosja) 7:5, 6:3
Irina Maria Bara (Rumunia) – Federica Di Sarra (Włochy) 6:3, 1:6, 7:5
Weronika Falkowska (Polska) – Kateryna Bondarenko (Ukraina) 6:0, 6:2

Korespondencja z Gdyni. Lekcja odrobiona. Falkowska w drugiej rundzie

/ Lena Hodorowicz , źródło: własne, foto: Andrzej Szkocki

Weronika Falkowska awansowała do drugiej rundy BNP Paribas Poland Open. Polka po raz drugi w ciągu dwóch dni zmierzyła się z Kateryną Bondarenko. W niedzielę Ukrainka pokonała naszą reprezentantkę w ostatniej rundzie kwalifikacji. Z powodu wycofań innych zawodniczek, Falkowska dostała się do drabinki głównej i wzorowo wykorzystała drugą szansę.

Gdy w niedzielę kilka godzin po przegranym meczu 21-latka dowiedziała się z kim spotka się w turnieju głównym, z uśmiechem stwierdziła, że to dobra wiadomość, bo już wie, jak z nią grać. Dzisiaj reprezentantka Polski weszła na kort w pełni skupiona i ani na chwilę nie straciła koncentracji. Pierwszy set Falkowska wygrała bez straty gema i widać było, że dzisiejsze spotkanie będzie miało zupełnie inny przebieg niż wczorajsze. Nie powinno to jednak zaskakiwać. Tenisistka sama przyznała wczoraj, że po każdym meczu starannie analizuje swoją grę, a na korcie jest o wiele bardziej cierpliwa niż jeszcze kilka lat temu.

Drugą partię Falkowska również miała pod pełną kontrolą. Szybko wyszła na prowadzenie 4:1, a po chwili domknęła mecz i mogła cieszyć się z awansu do drugiej rundy turnieju. Dla Polki był to debiut w imprezie głównego cyklu WTA. W następnym meczu jej rywalką będzie zwyciężczyni pojedynku Tamary Korpatsch z Olgą Govortsovą.


Wyniki

Pierwsza runda singla

Weronika Falkowska (Polska, LL) – Kateryna Bondarenko (Ukraina, Q) 6:0, 6:2

Timea Bacsinszky zakończyła karierę

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: własne/wtatennis.com, foto: AFP

Timea Bacsinszky podjęła decyzję o zakończeniu profesjonalnej kariery. Szwajcarka dwukrotnie wystąpiła w półfinale singla na turnieju wielkoszlemowym, zdobyła także medal olimpijski w deblu. Aktualnie ma 32 lata.

Tenis jest dla Bacsinszky czymś bardzo ważnym. Świadczą o tym wzruszające słowa tenisistki. – Zawodowy tenis był najpiękniejszą szkołą życia i nie mogę Ci za to wystarczająco podziękować… Osiemnaście pięknych lat, podczas których poświęciłam się Tobie. Teraz nadszedł czas, żebym przewróciła stronę i zapisała nową, która – mam nadzieję – będzie równie intensywna – powiedziała.

W trakcie kariery Bacsinszky osiągnęła kilka świetnych rezultatów. W singlu dwa razy wystąpiła we wielkoszlemowym półfinale. Miało to miejsce na Roland Garros w 2015 oraz w 2017 roku. Wygrała cztery turnieje, a także udało jej się dotrzeć do top 10 rankingu WTA.

32-latka z Lozanny była uniwersalną tenisistką, o czym świadczy fakt, że w grze podwójnej zdobyła srebrny medal na Igrzyskach Olimpijskich w 2016 roku w Rio de Janeiro. Jej partnerką była wtedy inna świetna zawodniczka, która skończyła już karierę, Martina Hingis.

Newport. Kevin Anderson triumfatorem

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: własne/atptour.com, foto: AFP

Kevin Anderson został zwycięzcą turnieju ATP w Newport. W finałowym starciu tenisista z RPA pokonał Jensona Brooskby’ego 7:6(8), 6:4.

Spotkanie było bardzo wyrównane, a zwłaszcza tiebreak pierwszej partii. Być może to właśnie ten kluczowy moment praktycznie rozstrzygnął losy całego meczu. Więcej zimnej krwi zachował w nim Anderson, który okazał się lepszy w grze na przewagi.

Co ciekawe, jego rywal jest młodszy o 15 lat i uważa się go za duży talent. Dzisiaj jednak doświadczenie triumfowało. Dla Andersona był to czternasty finał w karierze i siódmy zakończony zwycięstwem. W nagrodę zawodnik z Republiki Południowej Afryki powróci do najlepszej setki rankingu ATP.

Natomiast dla Brooksby’ego był to pierwszy finał w karierze. Wydaje się jednak, że jest kwestią czasu, kiedy 20-letni Amerykanin sięgnie po premierowe trofeum. W rankingu młody tenisista także coraz bardziej zbliża się do wejścia do top 100.

 


Wyniki

Finał singla:

Kevin Anderson (RPA, 8) – Jenson Brooksby (USA) 7:6(8), 6:4