Korespondencja z Poznania. Debiut Orlikowskiego bez niespodzianki

/ Natalia Kupsik , źródło: własne, foto: Paweł Rychter/Poznań Open 2021

Za nami pierwszy dzień zmagań w rozgrywanych na poznańskich kortach zawodach cyklu ATP Challenger. Niestety w rywalizacji singlowej pozostał już tylko jeden reprezentant Polski.

Za sprawą przyznanej przez organizatorów Poznań Open dzikiej karty w challengerowych rozgrywkach zadebiutował dziś 17-letni Aleksander Orlikowski. O godzinie 18:00 na korcie Centralnym Parku Tenisowego „Olimpia” Polak zmierzył się z francuskim Manuelem Guinardem. Mimo walecznej postawy nie zdołał zaskoczyć faworyzowanego rywala.

Spotkanie z udziałem jednego z dwóch reprezentujących gospodarzy uczestników Poznań Open rozpoczęło się dla młodszego z graczy bardzo dobrze. Od pierwszych piłek Orlikowski był skoncentrowany i zręcznie wykorzystywał błędy przeciwnika. Dzięki temu błyskawicznie doczekał się pierwszych szans na przełamanie. Prowadzenie objął za sprawą drugiej z nich. Niestety jednak notowany w rankingu ATP na 265. miejscu Francuz rozpędzał się z minuty na minutę i to on na swoim koncie zapisał trzy kolejne gemy.

Taki obrót wydarzeń nie podłamał 17-letniego reprezentanta Polski, który również odpowiedział wykorzystanym break-pointem. Po chwili sam popełnił jednak kilka błędów z głębi kortu i znów dał się przełamać. Ósmego gema Francuz bez większych problemów zapisał na swoim koncie. Młody Polak, mimo kilku widowiskowych zagrań nie zdołał już odwrócić losów pierwszego seta.

Otwarcie drugiej partii wlało w serca kibiców Orlikowskiego nową nadzieję. 17-latek po raz kolejny rozpoczął od szybkiego przełamania przeciwnika. Tak wypracowaną przewagę potwierdził następnie przy własnym serwisie, ale choć tym razem prowadzenie utrzymał nieco dłużej, losy kolejnych wymian potoczyły się bliźniaczo podobnie do tego, co działo się w pierwszym secie. W decydujących momentach Manuel Guinard nie wstrzymywał ręki i rzadko się mylił, a reprezentantowi gospodarzy ponownie przytrafił się kryzys na wagę straconego serwisu. Orlikowski zdołał jeszcze odrobić straty, ale przy stanie 5-6 ponownie zawiodło go własne podanie. Tym samym w drugiej rundzie zameldował się starszy o siedem lat Manuel Guinard.

Polak nie żegna się jednak jeszcze z turniejem. Pojutrze u boku syna legendarnego Bjorna Borga stanie do rywalizacji w grze podwójnej. Po drugiej stronie siatki czekać będzie młodszy brat Stefanosa Tsitsipasa – Petros oraz Rumun Victor Cornea.

Pewny awans do drugiej rundy Poznań Open wywalczyła dziś natomiast turniejowa „jedynka”. Notowany w rankingu ATP na 121. pozycji Hiszpan Bernabe Zapata Miralles byłemu półfinaliście zawodów – Kimmerowi Coppejansowi oddał tylko dwa gemy. Z grą na poznańskich kortach już po pierwszym meczu pożegnał się także były finalista turnieju – Guido Andreozzi. 29-letni Argentyńczyk w dwóch setach uległ Aleksandarowi Vukiciowi.


Wyniki

Poznań Open – pierwsza runda singla:

Aleksander Orlikowski (WC) – Manuel Guinard 3-6, 5-7,

Tokio 2020. Kvitova i Sabalenka poza turniejem

/ Anna Niemiec , źródło: własne, foto: AFP

W poniedziałek awans do trzeciej rundy turnieju olimpijskiego wywalczyły Naomi Osaka, Elina Switolina i Garbine Muguruza. Szanse na medal w singlu straciły Aryna Sabałenka i Petra Kvitova.

Leworęczna Czeszka w trzech setach przegrała z Alison Van Uytvanck. Brązowa medalistka z Rio wygrała pierwszego seta, a w drugim prowadziła 3:2, ale od tego momentu przegrała dziesięć gemów z rzędu i odpadła z turnieju. Belgijka zmierzy się teraz z Garbine Muguruza. Hiszpanka oddała tylko trzy gemy Qiang Wang.

Z zawodami pożegnała się również rozstawiona z numerem 3 Sabalenka. Białorusinka prowadziła 4:2 w trzeciej partii z Donną Vekić, ale Chorwatka najpierw odrobiła stratę, a później rozstrzygnęła losy meczu na swoją korzyść w tie-breaku. Podopieczna Torbena Beltza o awans do kolejnej rundy zagra z Jeleną Rybakiną. Kazaszka bez większych problemów poradziła sobie z Rebeccą Peterson.

Krok od porażki była również Switolina. Ukrainka przegrała pierwszego seta z Ajlą Tomljanovic, a w drugim Australijka prowadziła już 3:0. W tym momencie 26-latka zerwała się jednak do walki. Wygrała dziewięć gemów z rzędu, dzięki czemu wyrównała stan rywalizacji, a w decydującej odsłonie meczu odskoczyła na 3:0. Tenisistka z Antypodów wróciła jeszcze do gry i doprowadziła do wyniku 4:4, ale w końcówce więcej zimnej krwi zachowała Switolina. Kolejną rywalką reprezentantki naszych wschodnich sąsiadów będzie Maria Sakkari. Greczynka nie dała szansy Ninie Stojanović.

Problemów z awansem nie miała Naomi Osaka. Faworytka gospodarzy odprawiła Viktoriję Golubic i zagra teraz z Marketą Vondrousą, która była zdecydowanie lepsza od Mihaeli Buzarnescu.

Solidnie na awans do trzeciej rundy musiała zapracować również Karolina Pliszkova. Czeszce bardzo trudne warunki postawiła Carla Saurez Navarro. Finalistka Wimbledonu wygrała pierwszego seta 6:3, ale w drugim w tie-breaku lepsza była Hiszpanka. W trzeciej partii przewaga Pliszkovej była jednak już wyraźna. Była liderka światowego rankingu zmierzy się teraz z Camilą Giorgi. Włoszka okazała się zbyt wymagającą rywalką dla Jeleny Wiesniny.

W poniedziałek miejsce w trzeciej rundzie zapewniły sobie również Barbora Krejczikova, Belinda Bencic, Anastazja Pawluczenkowa, Sara Sorribes Tormo oraz Nadia Podoroska, która o awans do ćwierćfinału zagra z pogromczynią Igi Świątek, Paulą Badosą.


Wyniki

Druga runda singla

Naomi Osaka (Japonia, 2) – Viktorija Golubic (Szwajcaria) 6:3, 6:2

Donna Vekić (Chorwacja) – Aryna Sabalenka (Białoruś, 3) 6:4, 3:6, 7:6(3)

Elina Switolina (Ukraina, 4) – Ajla Tomljanovic (Australia) 4:6, 6:3, 6:4

Karolina Pliszkova (Czechy, 5) – Carla Suarez Navarro (Hiszpania) 6:3, 6:7(0), 6:1

Garbine Muguruza (Hiszpania, 7) – Qiang Wang (Chiny) 6:3, 6:0

Barbora Krejcikova (Czechy, 8) – Leylah Annie Fernandez (Kanada) 6:2, 6:4

Belinda Bencic (Szwajcaria, 9) – Misaki Doi (Japonia) 6:2, 6:4

Alison van Uytvanck (Belgia) – Petra Kvitova (Czechy, 10) 5:7, 6:3, 6:0

Anastazja Pawluczenkowa (Rosja, 13) – Anna-Lena Friedsam (Niemcy) 6:1, 6:1

Maria Sakkari (Grecja, 14) – Nina Stojanović (Serbia) 6:1, 6:2

Jelena Rybakina (Kazachstan, 15) – Rebecca Peterson (Szwecja) 6:2, 6:3

Marketa Vondrousova (Czechy) – Mihaela Buzarnescu (Rumunia) 6:1, 6:2

Sara Sorribes Tormo (Hiszpania) – Fiona Ferro (Francja) 6:1, 6:4

Camila Giorgi (Włochy) – Jelena Wiesnina (Rosja) 6:3, 6:1

Nadia Podoroska (Argentyna) – Jekaterina Aleksandrowa (Rosja) 6:1, 6:3

Tokio 2020. U Dżokovicia po staremu, holenderski deblista zakażony

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Novak Dżoković wygrał dwudziesty mecz z rządu i zrobił kolejny krok w kierunku Złotego Wielkiego Szlema. Tym razem nie sprostał mu Jan-Lennard Struff. Do 1/8 finału turnieju olimpijskiego awansowali również Daniił Miedwiediew i Alexander Zverev. Z kolei holenderscy debliści musieli wycofać się z rywalizacji, po tym jak jeden z nich dowiedział się, że jest zakażony koronawirusem. 

Dwie pierwsze przeszkody nie sprawiły trudności Novakowi Dżokoviciowi. Serb nie tylko awansował do 1/8 finału, ale też zaoszczędził sporo sił na najważniejsze pojedynki. To o tyle istotne, że w Tokio żar leje się z nieba, więc jeśli ma się tylko taką możliwość, należy jak najwcześniej kończyć pojedynki. 20-krotny triumfator imprez wielkoszlemowych wywiązuje się z tego zadania znakomicie – przebrnięcie przez pierwsze rundy zajęło mu niespełna dwie i pół godziny.

Kibice i eksperci zastanawiają się kto może zatrzymać hegemona z Belgradu i nie znajdują odpowiedzi. Serb wygrał ostatnich dwadzieścia pojedynków, które miały bardzo różny przebieg, lecz zawsze kończyły się w ten sam sposób – zwycięstwem. Jeśli sięgnie w Tokio po złoty medal, bez wątpienia zostanie uznany za jednego z największych zwycięzców igrzysk bez podziału na dyscypliny. Nie dość, że zdobędzie jeden z niewielu brakujących mu tytułów, to na dodatek utoruje sobie drogę Złotego Wielkiego Szlema. Na razie takim osiągnięciem może poszczycić się tylko Steffi Graf.

W 1/8 finału rywalem Dżokovicia będzie Alejandro Davidovich Fokina. 22-letni Hiszpan potrafi zaskakiwać wyżej notowanych rywali, a najlepsze wyniki osiąga w największych imprezach. Jego dotychczasowe występy dostarczają więc argumentów za tym, że będzie w stanie powalczyć z wielkim mistrzem. Problemami mogą okazać się natomiast wciąż niewielkie doświadczenie i przeciętny serwis. Ze znacznie lepiej podającym Struffem Dżoković wykorzystał wszystkie trzy break-pointy i w bardzo przekonujący sposób wygrał 6:4, 6:3.

Faworytami do wywalczenia medali są także Daniił Miedwiediew i Alexander Zverev. Rosjanin po meczu pierwszej rundy nie krył rozgoryczenia z powodu warunków atmosferycznych, w jakich przyszło mu rywalizować. Zacisnął jednak zęby i pokonał Aleksandra Bublika, a teraz poszedł za ciosem i stracił tylko trzy gemy w pojedynku z Sumitem Nagalem. Słabości rywala potrafił też wykorzystać Zverev. Niemiec pokonał 6:2, 6:2 Daniela Galana Riverosa z Kolumbii, który znacznie lepiej czuje się na kortach ziemnych.

Łącznie w poniedziałek rozegrano osiem spotkań 2. rundy, dzięki czemu udało się wyłonić cztery pary kolejnego etapu rywalizacji. Dżoković zagra z Davidovichem Fokiną, Miedwiediew z Fabio Fogninim, Zverev z Nikołozem Basilaszwilim, a Pablo Carreno Busta z Dominikiem Koepferem.

W turnieju deblowym wyłoniono już natomiast część ćwierćfinalistów. W tym gronie znaleźli się najwyżej rozstawieni Mate Pavić i Nikola Mektić. Chorwaci najedli się jednak strachu, przegrywając seta z Lorenzo Sonego i Lorenzo Musettim. Prysły za to marzenia o medalu holenderskiej pary Wesley Koolhof / Jean-Julien Rojer. I to w wyjątkowo przykry sposób. Drugi z nich pozytywnie przeszedł test na koronawirusa…


Wyniki

Druga runda singla:

Novak Dżoković (Serbia, 1) – Jan-Lennard Struff (Niemcy) 6:4, 6:3
Alejandro Davidovich Fokina (Hiszpania, 16) – John Millman (Australia) 6:4, 6:7(4), 6:3
Alexander Zverev (Niemcy, 4) – Daniel Galan Riveros (Kolumbia) 6:2, 6:2
Nikołoz Basilaszwili (Gruzja) – Lorenzo Sonego (Włochy, 13) 6:4, 3:6, 6:4
Pablo Carreno Busta (Hiszpania, 6) – Marin Czilić (Chorwacja) 5:7, 6:4, 6:4
Dominik Koepfer (Niemcy) – Max Purcell (Australia) 6:3, 6:0
Fabio Fognini (Włochy, 15) – Egor Gerasimow (Białoruś) 6:4, 7:6(4)
Daniił Miedwiediew (Rosja, 2) – Sumit Nagal (Indie) 6:2, 6:1

Druga runda debla:

N. Mektić, M. Pavić (Chorwacja, 1) – L. Musetti, L. Sonego (Włochy) 7:5, 6:7(5), 10-7
B. McLachlan, K. Nishikori (Japonia) – J. Murray, N. Skupski (Wielka Brytania, 7) 6:3, 6:4
M. Daniell, M. Venus (Nowa Zelandia) – W. Koolhof, J-J Rojer (Holandia, 8) walkower
J. Cabal, R. Farah (Kolumbia, 3) – O. Marach, P. Oswald (Austria) 6:4, 6:1

Tokio 2020. Świątek za burtą. Rozpacz po ostatniej piłce

/ Szymon Adamski , źródło: , foto:

Iga Świątek nie zdobędzie olimpijskiego medalu w turnieju gry pojedynczej. Nasza najlepsza tenisistka przegrała w drugiej rundzie 3:6, 6:7(4) z niżej notowaną Hiszpanką Paulą Badosą Gibert. Najprawdopodobniej Polka przystąpi jeszcze do rywalizacji w mikście, u boku Łukasza Kubota. 

Na pewno nie tak wyobrażała sobie olimpijski występ Iga Świątek. 20-latka bardzo poważnie potraktowała zawody w Tokio, a osiągnięcie dobrego wyniku uznała za jeden z głównych celów na bieżący sezon. – Igrzyska są dla mnie najważniejsze. Powtarzam to od kilku lat. Między innymi dlatego, że tata startował w Seulu – mówiła tenisistka na jednej z konferencji prasowych.

Kolejne wydarzenia tylko potwierdzały, że Świątek zrobi wszystko, by z igrzysk nie wrócić z pustymi rękoma. Do Japonii poleciała kilka dni wcześniej od pozostałych tenisistów z naszego kraju, chcąc jak najlepiej się zaaklimatyzować.

Niestety poczynione starania nie przyniosą efektu w postaci medalu. Przynajmniej w turnieju gry pojedynczej. Polka przegrała 3:6, 6:7(4), a po ostatniej piłce zakryła twarz ręcznikiem i rozpłakała się.

Nie był to najlepszy mecz w karierze naszej reprezentantki, ale należy też zwrócić uwagę na świetną postawę przeciwniczki. Paula Badosa zaprezentowała się jako tenisistka kompletna, bardzo dobrze radząca sobie zarówno w ofensywie, jak i obronie. Dużym atutem Hiszpanki był również jej serwis.

Hiszpankę można też chwalić za bardzo dobre nastawienie mentalne do pojedynku. Obydwa sety do pewnego momentu nie układały się po jej myśli. W pierwszej partii Świątek prowadziła 3:1, a w drugiej 2:0. To jednak nie podcięło skrzydeł bojowo nastawionej przeciwniczce, która odniosła jedno z najcenniejszych zwycięstw w karierze.

O ćwierćfinał Paula Badosa zagra z Nadią Podoroską z Argentyny. Z kolei Iga Świątek najprawdopodobniej przystąpi do rywalizacji w grze mieszanej. Jej partnerem będzie Łukasz Kubot.

 


Wyniki

Druga runda:

Paula Badosa Gibert (Hiszpania) – Iga Świątek (Polska, 6) 6:3, 7:6(4)

Palermo. Danielle Collins triumfatorką

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: własne/wtatennis.com, foto: AFP

Danielle Collins wygrała turniej WTA we włoskim Palermo. W decydującym starciu rozstawiona z „jedynką” Amerykanka pokonała 6:4, 6:2 Rumunkę Elenę Gabrielę Ruse.

Collins od początku imprezy w Palermo pokazywała, że nie jest przypadkiem jej najwyższy numer rozstawienia. Zawodniczka ze Stanów Zjednoczonych w drodze do finału nie straciła nawet jednego seta i tradycję podtrzymała również w decydującym meczu. 27-latka nie miała kłopotów z pokonaniem Eleny Gabrieli Ruse i wygrała starcie 6:4, 6:2.

Po meczu tenisistka była bardzo zadowolona ze swojego sukcesu. – Udało mi się zdobyć tyle pewności siebie, aby w końcu wygrać turniej, ponieważ jestem w tourze już od kilku lat i to był jeden z moich celów – powiedziała.

Triumf w Palermo to pierwszy tytuł Collins w karierze. Tenisistka urodzona w rosyjskim Sankt Petersburgu czekając na pierwsze turniejowe zwycięstwo, potrafiła zachodzić daleko we Wielkich Szlemach. W 2019 roku dotarła do półfinału Australian Open, a rok później do ćwierćfinału Roland Garros.

 


Wyniki

Finał singla:

Danielle Collins (USA, 1) – Elena Gabriela Ruse (Rumunia) 6:4, 6:2

Umag. Carlos Alcaraz z pierwszym tytułem

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: własne/atptour.com, foto: AFP

Carlos Alcaraz przeszedł do historii! Zaledwie 18-letni Hiszpan wygrał turniej rangi ATP 250 w Umag, dzięki czemu zdobył swój pierwszy tytuł w karierze.

Alcaraz to jeden z największych talentów na świecie. Hiszpan zachwyca wielu tenisowych ekspertów i kibiców. W jego kraju niektórzy określają go nawet mianem „drugiego Nadala”. 25 lipca 2021 roku to dzień, który może być przez lata często wspominany. Tego właśnie dnia nastoletni zawodnik zdobył swój pierwszy tytuł w głównym cyklu ATP.

Wielki dzień dla Alcaraza miał miejsce w chorwackim Umag. W finale turnieju rangi ATP 250 Hiszpan pokonał bez większych problemów Francuza Richarda Gasqueta 6:2, 6:2. Podopieczny Juana Carlosa Ferrero podczas piłki mistrzowskiej posłał fantastyczny forhend, a w całym spotkaniu imponował niesamowitą energią. Dzięki temu zwycięstwu Alcaraz przeszedł do historii.

Po meczu 18-latek nie krył wzruszenia. – To niesamowite. Jest we mnie mnóstwo emocji. Jestem naprawdę bardzo zadowolony z tego zwycięstwa, to mój pierwszy tytuł. Będę się bardzo cieszył tym momentem. Miałem wiele dobrych chwil w turnieju. Pokonałem pięciu świetnych tenisistów. Myślę, że zdobyłem sporo doświadczenia z tej imprezy. Będzie to przydatne w przyszłości – powiedział świeżo upieczony triumfator.

Tenisista urodzony w 2003 roku został najmłodszym mistrzem od ponad dekady. Co ciekawe, ostatnim reprezentantem Hiszpanii, który zdobył tytuł w tak młodym wieku, był… Rafael Nadal. Stało się to w Sopocie w 2004 roku, czyli zaledwie kilkanaście miesięcy po pojawieniu się na świecie Alcaraza.

 


Wyniki

Finał singla:

Carlos Alcaraz (Hiszpania, 7) – Richard Gasquet (Francja, 4) 6:2, 6:2

Gdynia. Zanevska pierwszą mistrzynią

/ Anna Niemiec , źródło: własne, foto: Andrzej Szkocki

Triumfatorką pierwszej edycji BNP Paribas Poland Open została Maryna Zanevska. Belgijka w dwóch setach pokonała Kristinę Kucovą i zdobyła pierwszy tytuł w karierze.

Zanevska rozpoczęła spotkanie bardzo nerwowo i popełniała dużo prostych błędów. Słowaczka potrafiła to wykorzystać i odskoczyła na 3:0 z podwójnym przełamaniem. Rodaczka Kim Clijsters w porę opanowała jednak sytuację na korcie i wygrała cztery kolejne gemy. Reprezentantka naszych południowych sąsiadów zdołała jeszcze utrzymać podanie na 4:4, ale dwa ostatnie gemy padły łupem Zanevskiej, która objęła prowadzenie w meczu.

Początek drugiej odsłony meczu był identyczny jak pierwszej. Kucova i tym razem odskoczyła na 3:0 z podwójnym „breakiem”, ale ponownie nie była w stanie utrzymać przewagi. Belgijska tenisistka wygrała pięć gemów z rzędu i była o krok od zakończenia spotkania. Nie wykorzystała jednak tej okazji i Słowaczka wyrównała na 5:5. W dwunastym gemie 31-latka z Bratysławy obroniła cztery piłki meczowe i do rozstrzygnięcia konieczny okazał się tie-break. W tej dodatkowej rozgrywce wyrównana walka toczyła się tylko do stanu 3:3. Po zmianie stron Zanevska wygrała cztery z pięciu następnych punktów i po godzinie i 51 minutach walki mogła cieszyć się ze zwycięstwa.


Wyniki

Finał singla

Maryna Zanevska (Belgia) – Kristina Kucova (Słowacja) 6:4 7:6(4)

Gstaad. Wicemistrzostwo w debiucie

/ Anna Niemiec , źródło: własne, foto: Materiały prasowe LOTOS PZT Polish Tour

Nie udało się Szymonowi Walkówowi i Janowi Zielińskiemu zdobyć pierwszego tytułu rangi ATP. W finale Swiss Open Gstaad lepsi okazali się Marc-Andrea Huesler i Dominic Stephan Stricker. W grze pojedynczej bezkonkurencyjny okazał się Casper Ruud.

Mistrzowie Polski w Szwajcarii po raz pierwszy wspólnie wystąpili w głównym cyklu i od razu dotarli do finału. Pojedynek decydujący o tytule nie rozpoczął się jednak po ich myśli. W pierwszej partii faworyci gospodarzy byli zdecydowanie lepsi i stracili tylko jednego gema.

Druga odsłona meczu była już jednak zdecydowanie bardziej wyrównana. Obie pary pilnowały w niej własnych serwisów i do rozstrzygnięcia konieczny okazał się tie-break. Ta dodatkowa rozgrywka miała bardzo emocjonujący przebieg. Biało-Czerwoni obronili w niej trzy piłki meczowe, ale przy czwartej musieli już skapitulować i Szwajcarzy mogli cieszyć się ze zwycięstwa.

W turnieju gry pojedynczej triumfował Casper Ruud. Rozstawiony z numerem 3 Norweg w finale bez większych problemów poradził sobie z Hugo Gastonem.


Wyniki

Finał singla

Casper Ruud (Norwegia, 3) – Hugo Gaston (Francja) 6:3 6:2

Finał debla

M. Huesler, D. Stricker (Szwajcaria, WC) – Sz. Walków, J. Zieliński (Polska) 6:1 7:6(7)

Korespondencja z Gdyni. Piter i Bondarenko zatrzymane w finale

/ Lena Hodorowicz , źródło: własne, foto: Andrzej Szkocki

Pierwszymi mistrzyniami pierwszego BNP Paribas Poland Open w grze podwójnej zostały Anna Danilina (Kazachstan) i Lidzia Marozawa (Białoruś), które w finale pokonały 6:3, 6:2 Katerynę Bondarenko (Ukraina) i Katarzynę Piter (Polska).

Mecz zapowiadał się na bardziej wyrównany niż okazał się na korcie. Po jednej stronie siatki stanęły tenisistki niemające w singlu sukcesów, które kibice wymieniliby jednych tchem, natomiast w deblu, zwłaszcza w tym roku, mogące pochwalić się całkiem solidnymi wynikami. W Gdyni Danilina i Marozawa zagrały razem po raz czwarty. Współpraca układa im się coraz lepiej, bo wcześniej ich najlepszym wynikiem był ćwierćfinał w Lionie.

Ich rywalki z drugiej strony siatki mają bardziej imponujące CV w obu konkurencjach zawodowego tenisa. Bondarenko zdobyła dwa tytuły singlowe i cztery deblowe, w tym jeden wielkoszlemowy (Australian Open 2008). Piter, zanim dopadły ją kłopoty zdrowotne, wskoczyła do czołowej setki rankingu singlowego (95. miejsce; w deblowym była nawet na 67.), a w grze podwójnej odniosła zwycięstwo turniejowe w Palermo (2013). Jak się gra solo, też nie zapomniała – zaledwie miesiąc temu w Bad Homburg była o kilka gemów od wyeliminowania Petry Kvitovej (w trzecim secie prowadziła z przewagą przełamania).

A dziś w Gdyni: – Nie można powiedzieć, że byłyśmy blisko tytułu. Rywalki zagrały bardzo solidnie, równo, prawie nie popełniały błędów – podsumowała mecz Polka.

Z ostatniego meczu nie była zadowolona, natomiast z całego turnieju – jak najbardziej. Zgadały się przypadkiem na WhatsAppie, od razu umówiły się na wspólną grę, a potem przez kilka dni dobrze się bawiły w rodzinnym gronie. Piter przyjechała z tatą, a Bondarenko z mężem i dwiema córeczkami, z jedną zresztą codziennie odbijała piłkę w ramach rozgrzewki przed treningiem.

– To znakomite uczucie, kiedy ma się blisko najbliższe osoby. W tenisie na co dzień jesteśmy skazani na samotność – dodała Piter.

Teraz zrobi sobie kilka dni wolnego, a potem pojedzie do Rumunii szukać punktów rankingowych. Będą jej, a raczej im, bardzo potrzebne, aby mogła, mogły dostać się do US Open. Bo choć w Gdyni tytułu nie zdobyły, to grało im się tak dobrze, że chciałyby okrasić przyjaźń wynikami, które docenią nie tylko najbliżsi.


Wyniki

Finał debla

Katarzyna Piter/Kateryna Bondarenko (Polska, Ukraina, 4) – Anna Danilina/Lidziya Marozava (Kazachstan, Białoruś, 3) 3:6, 2:6

Tokio. Szybka porażka Linette i Rosolskiej

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: Olimpia Dudek

Magda Linette i Alicja Rosolska nie zrobią furory w turnieju olimpijskim. Polki bardzo szybko pożegnały się z rywalizacją, przegrywając już w pierwszej rundzie 1:6, 3:6 z Bethanie Mattek-Sands i Jessicą Pegulą. 

To nie był dzień Magdy Linette. Poznanianka dwa razy wyszła w niedzielę na kort, ale nic wielkiego nie zdziałała. Najpierw uległa 2:6, 1:6 Arynie Sabałence (osobna relacja TUTAJ), a kilka godzin później, grając już w parze z Alicją Rosolską, nie sprostały parze Mattek Sands/Pegula, zdobywając zaledwie cztery gemy. Należy jednak zaznaczyć, że w obydwu przypadkach to przeciwniczki były wyraźnymi faworytkami.

Dla Linette i Rosolskiej był to drugi wspólny występ w sezonie. Wcześniej spróbowały swoich sił w Wimbledonie, jednak tam również zakończyły zmagania po pierwszym spotkaniu. Choć obie zawodniczki znają się dobrze, to wydaje się, że większa liczba rozegranych meczów mogłaby pozytywnie wpłynąć na ich postawę na korcie. Problem w tym, że nie było na to czasu. Starsza z ,,biało-czerwonych” dopiero na początku czerwca wróciła do rywalizacji po urodzeniu dziecka.

Co więcej, olimpijski los nie okazał się łaskawy i już w pierwszej rundzie przydzielił polskiej parze rozstawione z ,,4″ Amerykanki Jessicę Pegulę i Bethanie Mattek-Sands. Pierwsza z nich to jedno z objawień ostatnich kilkunastu miesięcy, natomiast druga na grze podwójnej zjadła zęby. Na poprzednich igrzyskach zdobyła złoty medal w mikście. W deblu wygrała wszystkie imprezy wielkoszlemowe oprócz Wimbledonu.

Niespodzianki nie było i Amerykanki pewnie wygrały 6:1, 6:3. W całym meczu Polki tylko dwa razy utrzymały serwis. Mimo to, w drugim secie potrafiły nawiązać wyrównaną walkę. Przy stanie 3:3 nie wykorzystały jednak dwóch break-pointów, a później sprawy potoczyły się bardzo szybko. Po godzinie i 13 minutach Pegula i Mattek-Sands wykorzystały pierwszą piłkę meczową i zameldowały się w 1/8 finału.

Kolejnymi rywalkami Amerykanek będą Francuzki Alize Cornet i Fiona Ferro. Natomiast Linette i Rosolska najprawdopodobniej zakończyły udział w igrzyskach. Jedyną możliwością, by któraś z nich pojawiła się na korcie, jest utworzenie pary z Hubertem Hurkaczem i występ w turnieju gry mieszanej.


Wyniki

Pierwsza runda:

B. Mattek-Sands, J. Pegula (Stany Zjednoczone, 4) – M. Linette, A. Rosolska (Polska) 6:1, 6:3