Polska Liga Tenisa. Nieoczekiwany triumf debiutanta

/ Redakcja , źródło: Polska Liga Tenisa, foto: Polska Liga Tenisa

Za nami niezwykle emocjonujący weekend z Polską Ligą Tenisa. Na kortach działo się bardzo wiele, a główni faworyci i dotychczasowi dominatorzy nie mieli łatwego życia.

2. Liga

W najliczniejszej kategorii rozegrano 5 turniejów. Wszystko rozpoczęło się w sobotę w Tarnowie gdzie nieoczekiwanie wygrał debiutujący w rozgrywkach Jacek Łachut. W finale pokonał on bardzo już ogranego Marcina Struskiego. W sobotę rozpoczęto także zmagania w Gdańsku. Również tutaj zwycięzcą okazał się gracz z drugiego rzędu bowiem trofeum powędrowało w ręce Adama Michalskiego, który w pokonanym polu zostawił faworyzowanych Michała Woźniaka i  w finale Mateusza Koberdę. W Opolu w niedzielę rywalizowano jeszcze pod chmurką. W tym turnieju nie było niespodzianki bowiem wygrał Michał Lasota, który nie był wprawdzie najwyżej notowany, ale wszyscy, którzy widzieli go podczas turnieju w Radomiu wiedzą, że to nie jest przypadkowy gracz. W finale pokonał Artura Gajewskiego, który po raz trzeci miał puchar na wyciągnięcie ręki, ale musiał obejść się smakiem.

W niedzielę wystartowały dwa kolejne turnieje – w Bydgoszczy i Warszawie. W tym pierwszym mieście nie było większego zaskoczenia bowiem triumfował niepokonany od 34 meczów Piotr Makowski, który w decydującym pojedynku odprawił lidera rankingu – Marcina Szendryka. Stołeczna rozgrywka także przyniosła nieoczekiwanego triumfatora. Bartosz Hys do tej pory przegrał oba spotkania z Wojciechem Zalewskim, ale tym razem znalazł na niego skuteczny sposób i bardzo przekonująco go pokonał. Tym samym spiął klamrą weekend, w którym faworyci w większości zostali rozgromieni.

PLT 45+

W tej kategorii w końcu poprawę swojej sytuacji rankingowej mógł odnotować przodujący zestawieniu Marek Stochaj. W sobotę w Tarnowie musiał uznać wprawdzie wyższość Arkadiusza Nogawki i Edwarda Oleksego, którzy pokonywali go w bezpośrednich starciach, ale powetował sobie to dzień później w Warszawie. W stolicy zanotował komplet zwycięstw, w tym to najważniejsze – w finale ze swoim głównym rankingowym rywalem Adamem Pielką. Dominującą pozycję w Bydgoszczy potwierdził Łukasz Geszke. Nie przegrał ani jednego spotkania, po drodze dwukrotnie rewanżując się Radosławowi Kołakowskiemu za przegraną w Radomiu. Od czasu Mastersa już trzykrotnie odpłacił rywalowi za tamtą porażkę. W Bydgoszczy dokonał tego w grupie, a później w finale.

Rzadko spotykana sytuacja miała miejsce we wspomnianym Tarnowie. Edward Oleksy wygrał bowiem wszystkie mecze, ale w klasyfikacji uplasował się za Arkadiuszem Nogawką. Wszystko przez to, że aż dwa mecz kończył dopiero w trzech setach co oznaczało stratę dwóch punktów. Dzięki temu Nogawka mógł go wyprzedzić w tabeli.

PLT Kobiet

Panie rywalizowały w Warszawie i Gdańsku. W obu przypadkach triumfowały reprezentantki gospodarzy. W stolicy najlepsza okazała się Agata Cieślikowska, która w pokonanym polu zostawiła Lyudmilę Paliesikę i Monikę Milani. Rozgrywki w Trójmieście przebiegały z kolei pod dyktando Pauli Klein. Trzecia rakieta rankingu nie dała szans swoim rywalkom oddając im w czterech meczach tylko 5 gemów. Na drugiej pozycji finiszowała Katarzyna Michalska, a podium uzupełniła Gabriela Wróbel.

W Polskiej Lidze Tenisa zarejestrowanych jest już ponad 10 400 tenisistów rekreacyjnych. Turnieje odbywają się na różnym poziomie umiejętności na terenie całego kraju. Kategorie: II liga, Polska Liga Tenisa 45+, Polska Liga Tenisa 60+ oraz Polska Liga Tenisa Kobiet przeznaczone są wyłącznie dla osób, które nie mają przeszłości zawodniczej i nie świadczą odpłatnie lekcji tenisowych. Zapisy na wybrane rozgrywki tylko na stronie polskaligatenisa.pl.

Raducanu rozpoczyna współpracę z byłym trenerem Konty

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: własne/tennishead.net, foto: AFP

Emma Raducanu zdecydowała się na współpracę z Estebanem Carrilem. Hiszpan to były trener Johanny Konty.

Raducanu z przytupem weszła do zawodowego tenisa. Zaledwie 18-letnia tenisistka wygrała w tym roku US Open. Po tym sukcesie postanowiła zmienić trenera i zakończyć współpracę z Andrew Richardsonem. Jeszcze wcześniej szkolił ją Nigel Sears.

Brytyjka przyznała, że szuka trenera z większym doświadczeniem. Jej wybór padł na Estebana Carrila. Hiszpański szkoleniowiec pracował wcześniej z rodaczką nastolatki, Johanną Kontą, która w tamtym czasie stała się zawodniczką z top 10 rankingu WTA. Wówczas dotarła również do półfinału Australian Open.

Nie wiadomo, ile potrwa współpraca między Brytyjką a Hiszpanem. Na początku ma to być krótki okres, po którym Raducanu ma zdecydować o przyszłości. Najbliższy turniej, w którym wystąpi 18-latka, to impreza w rumuńskim Cluju rozpoczynająca się 25 października.

Moskwa. Kasatkina nie wróci na tron. Sakkari poznała pierwszą rywalkę

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

W sześciu ostatnich edycjach największego rosyjskiego turnieju co najmniej jedna z reprezentantek gospodarzy zawsze docierała do finału. Niemałe zasługi ma w tym Daria Kasatkina, która w 2017 przegrała mecz o tytuł, ale rok później była już bezkonkurencyjna. Tym razem 24-latka przegrała już w pierwszej rundzie. 

Kasatkina ma z turniejem w Moskwie bardzo miłe wspomnienia. Przed trzema laty pokonała w finale Ons Jabeur, co po dziś dzień jest jednym z jej największych sukcesów w karierze. Zwycięstwo nad Tunezyjką wciąż jest jednak ostatnim, jakie odniosła w Pucharze Kremla. W 2019 roku uległa w pierwszej rundzie Dajanie Jastremskiej, a tym razem przegrała 2:6, 3:6 z Anheliną Kalininą z Ukrainy. W zeszłym roku rywalizację uniemożliwiła natomiast pandemia koronawirusa.

Wysoka porażka z notowaną blisko 30 pozycji niżej Ukrainką jest na pewno dużym rozczarowaniem dla Kasatkiny. Z racji tego, że są rówieśniczkami, zna rywalkę bardzo dobrze. W zawodach głównego cyklu spotkały się jednak po raz pierwszy i Rosjanka na pewno nie będzie mile wspominać tego pojedynku. Niewiele brakowało, a w całym meczu nie wygrałaby żadnego gema przy własnym serwisie… Obroniła podanie tylko raz, przy stanie 1:3 w drugim secie, wygrzebując się ze stanu 15:40 i broniąc w sumie czterech break-pointów.

Drugi z rosyjsko-ukraińskich pojedynków dla odmiany zakończył się zwycięstwem reprezentantki gospodarzy. Przedzierająca się z eliminacji Anna Kalińska wygrała 7:6(5), 6:4 ze znacznie bardziej utytułowaną Dajaną Jastremską. Ukrainka odkąd oczyściła się z dopingowych zarzutów nie robi furory na światowych kortach. W dziesięciu turniejach wygrała tylko pięć pojedynków.

Kolejną rywalką Kalińskiej będzie rozstawiona z numerem ,,3″ Maria Sakkari. Greczynka miała w pierwszej rundzie ,,wolny los”, a do Moskwy przyjechała z bojowym nastawieniem i jasno wyznaczonym celem – zdobyciem kwalifikacji do WTA Finals.

Pewne miejsce w turnieju wieńczącym sezon ma Aryna Sabałenka. Dla niej turniej w Moskwie stanowi niejako przystawkę przed grą o znacznie większe pieniądze i punkty do rankingu. Podobnie jak Sakkari rywalizację rozpocznie od drugiej rundy. Na dzień dobry spotka się z Ajlą Tomljanovic, która pokonała 6:2, 6:4 Ludmiłę Samsonową.

W poniedziałek doszło też do dwóch starć pomiędzy kwalifikantkami. Lesia Curenko pokonała w dwóch setach Qinwen Zheng, a Bernarda Pera Aleksandrę Krunić.

 


Wyniki

Pierwsza runda:

Ajla Tomljanovic (Australia) – Ludmiła Samsonowa (Rosja) 6:2, 6:4
Anhelina Kalinina (Ukraina) – Daria Kasatkina (Rosja) 6:2, 6:3
Anna Kalińska (Rosja) – Dajana Jastremska (Ukraina) 7:6(5), 6:4
Lesia Curenko (Ukraina) – Qinwen Zheng (Chiny) 6:4, 6:3
Bernarda Pera (USA) – Aleksandra Krunić (Serbia) 7:6(3), 6:3

Ranking ATP. Debiut Hurkacza w Top 10!

/ Lena Hodorowicz , źródło: własne, foto: AFP

Dobry występ w Indian Wells dał Hubertowi Hurkaczowi awans na dziesiąte miejsce w rankingu ATP. Jest to jak dotąd najwyższa pozycja tenisisty z Wrocławia w klasyfikacji. Hurkacz został również drugim polskim tenisistą po Wojciechu Fibaku, który może pochwalić się miejscem w czołowej dziesiątce najlepszych tenisistów.

Wojciech Fibak zadebiutował w Top 10 w 1977 roku. Polscy kibice długo czekali więc na to, aby ponownie reprezentant naszego kraju znalazł się w tym elitarnym gronie. Hubert Hurkacz ma za sobą imponujący sezon, a jeszcze przecież nie powiedział ostatniego słowa. Nasz tenisista wygrał w tym roku już trzy turnieje, w tym prestiżowy tysięcznik w Miami oraz, wprawdzie nieco mniejszy turniej w Metz, lecz w obu konkurencjach – w singlu i w deblu. Jednym z najważniejszych osiągnięć Hurkacza w tym roku jest też półfinał Wimbledonu. Te wszystkie rezultaty sprawiły, że Polak, który zaczynał sezon na 34. miejscu, 18 października uplasował się na 10. pozycji.

Awans Huberta Hurkacza do czołowej dziesiątki oznacza, że po raz pierwszy od stycznia 2017 roku z tej grupy wypadł Roger Federer. Szwajcar nie rozegrał wielu spotkań od początku 2020 roku, lecz dzięki zamrożonemu przez pandemię rankingowi długo utrzymywał wysoką pozycję. Obecnie jest 11. graczem na świecie.

Spadek o jedną pozycję zanotował Andriej Rublow, który znalazł się w najnowszym zestawieniu na szóstym miejscu. Rosjanin zamienił się miejscem z również pauzującym przez kontuzję Rafaelem Nadalem. Na dziewiątym miejscu, tuż przed Hubertem Hurkaczem, plasuje się w tym tygodniu Casper Ruud. Norweg jest również bezpośrednim rywalem Polaka w walce o miejsce w kończących sezon finałach.

O miejsce w Nitto ATP Finals wciąż walczą między innymi Casper Ruud, Hubert Hurkacz, Jannik Sinner oraz Cameron Norrie. Więcej o sytuacji i planach startowych tych zawodników można przeczytać TUTAJ.

ATP i WTA Finals. Jak wygląda sytuacja triumfatorów z Indian Wells i Polaków?

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Paula Badosa i Cameron Norrie dzięki fenomenalnym występom w Indian Wells włączyli się do rywalizacji o miejsca w WTA i ATP Finals. Jak wyglądają szanse Hiszpanki i Brytyjczyka na udział w tych prestiżowych zawodach? Czy Iga Świątek i Hubert Hurkacz czują ich oddech na plecach? Postaramy się to wyjaśnić.

Zacznijmy od kobiet, ponieważ do WTA Finals pozostało mniej czasu. Zmagania ośmiu najlepszych singlistek i par deblowych ruszą już 10 listopada. Przypomnijmy, że w tym roku gospodarzem wyjątkowo będzie Guadalajara. Wyjazd do Meksyku niekoniecznie jest po drodze Ashleigh Barty i jej sztabowi, o czym szerzej pisaliśmy TUTAJ. To tyle istotne, że Australijka już dawno zapewniła sobie miejsce w imprezie. Jeśli zdecyduje się je odstąpić, w WTA Finals zagra też dziewiąta zawodniczka rankingu WTA RACE.

Aktualnie sytuacja wygląda następująco: pewne udziału są Ashleigh Barty, Aryna Sabałenka, Barbora Krejczikova i Karolina Pliszkova, a pierwsza w kolejce czeka Iga Świątek. Polka nie zgłosiła się do żadnej imprezy przed WTA Finals, jednak tylko z pozoru jest to ryzykowna decyzja.

Są cztery zawodniczki, które mogą jeszcze wyprzedzić Polkę i zepchnąć ją na dziewiąte miejsce. To startujące w tym tygodniu w Moskwie Maria Sakkari, Garbine Muguruza i Ons Jabeur oraz świeżo upieczona triumfatorka z Indian Wells, Paula Badosa. Mobilizacja w całej tej grupie na pewno jest duża, jednak po pierwsze – to Polka obecnie jest w najlepszej pozycji, po drugie – bardzo prawdpodobna rezygnacja Barty zniweluje emocje, ponieważ wszystkie wymienione zawodniczki wystartują w WTA Finals.

Gdzie wystartują w najbliższych dwóch tygodniach tenisistki zainteresowane występem w WTA Finals?

– Iga Świątek – nigdzie

– Maria Sakkari (traci do Świątek 69 punktów)  – WTA 500 w Moskwie (18-24 października), WTA 250 Courmayeur (25-31 października)

– Garbine Muguruza (traci do Świątek 76 punktów) – WTA 500 w Moskwie, WTA 250 w Klużu (25-31 października)

– Paula Badosa (traci do Świątek 114 punktów) – WTA 250 w Klużu

– Ons Jabeur (traci do Świątek 206 punktów) – WTA 500 w Moskwie i WTA 250 w Courmayeur

Z powyższej rozpiski jasno wynika, że w najgorszej sytuacji jest Badosa. Oczywiście dla Hiszpanki sukcesem jest już fakt, że do samego końca sezonu rywalizuje o miejsce w WTA Finals, jednak apetyt rośnie w miarę jedzenie i Badosa 24. urodziny na pewno chciałaby świętować w Gudalajarze. Jeśli z imprezy wieńczącej sezon nie wycofa się Barty, Hiszpanka musiałby jednak dojść do finału w Klużu. Z jednej strony przyleci do Rumunii jako faworytka z racji triumfu w Indian Wells, z drugiej – przez całą karierę tylko dwa razy dotarła do starcia o tytuł w głównym cyklu.

A jak wygląda sytuacja u mężczyzn, którzy do finałowego turnieju, w równie wąskim gronie przystąpią 14 listopada? Różnica polega na tym, że więcej zawodników jest już pewnych występu, natomiast o dwa wolne miejsca toczy się bardziej zacięta rywalizacja.

Zacznijmy od tych, których na pewno zobaczymy w Turynie. Na liście pewniaków są: Novak Dżoković, Daniił Miedwiediew, Stefanos Tsitsipas, Alexander Zverev, Andriej Rublow i Matteo Berrettini. Przez długi czas wydawało się, że to zaszczytne grono uzupełni dwóch tenisistów z trójki: Casper Ruud, Hubert Hurkacz, Jannik Sinner. Jednak zupełnie nieoczekiwanie do tej grupy dołączył jeszcze Cameron Norrie, który nie dość, że wygrał w Indian Wells, to ma bardzo ambitne plany na końcówkę sezonu. Nie jest jednak liderem jeśli chodzi o zapełnienie kalendarza. Jeszcze więcej zamierza grać Sinner, który obecnie przebywa w Antwerpii, a później zamierza zbierać punkty w Wiedniu, Paryżu i Sztokholmie. Przyjrzyjmy się dokładnie planom liczących się w walce tenisistów.

– Casper Ruud – ATP 500 w Wiedniu (25-31 października), ATP 1000 w Paryżu (1-7 listopada), ATP 250 w Sztokholmie (7-13 listopada)

– Hubert Hurkacz (strata 60 punktów do Norwega) – ATP 500 w Wiedniu, ATP 1000 w Paryżu, ATP 250 w Sztokholmie

– Cameron Norrie (strata 220 punktów do Norwega) – ATP 500 w Wiedniu, ATP 1000 w Paryżu, ATP 250 w Sztokholmie

– Jannik Sinner (strata 420 punktów do Norwega) – ATP 250 w Antwerpii, ATP 500 w Wiedniu, ATP 1000 w Paryżu, ATP 250 w Sztokholmie

Oceniając szanse zawodników, należy pamiętać, że w Paryżu jest do zdobycia aż tysiąc punktów. Jeśli rozstrzygnięcia będą równie zaskakujące co w Indian Wells, to w ATP Finals możemy zobaczyć nawet Alexandra Bublika… Splot wydarzeń, który sprawi, że dwa wolne miejsca zajmą tenisiści spoza przedstawionej czwórki jest jednak bardzo mało prawdopodobny.

Teneryfa. Krótki występ Rosolskiej

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: Olimpia Dudek

Ostatnie tygodnie w karierze Alicji Rosolskiej nie należą do najlepszych. Droga powrotna naszej deblistki do pierwszej setki rankingu WTA jest dość wyboista i kręta. W pięciu ostatnich turniejach tenisistka z Warszawy wygrała tylko jeden mecz. Z Teneryfy wróci z najmniejszą nagrodą. 

Położenie Rosolskiej nie jest łatwe. Po przerwie macierzyńskiej wróciła do gry w połowie sezonu, gdy większość zawodniczek specjalizujących się w grze podwójnej było już połączonych w pary. Tymczasem nasza reprezentantka niemal co tydzień gra z inną partnerką. W dzisiaj rozpoczętym turnieju WTA 250 na Teneryfie trafiła na Vivian Heisen i Andreę Mitu, z którymi sama tworzyła parę deblową trzy i cztery imprezy wstecz. W piętnastu turniejach po powrocie zagrała z dziesięcioma różnymi tenisistkami. Trudno więc mówić o stabilizacji.

W hiszpańskich zawodach nasza reprezentantka połączyła siły z Amerykanką Ingrid Neel. To był ich wspólny debiut w oficjalnych rozgrywkach. Niestety potrwał bardzo krótko, bo tylko godzinę i osiem minut. Tyle czasu wystarczyło wspomnianym Heisen i Mitu, by pokonać polsko-amerykańską parę 6:1, 6:3. Rozmiary zwycięstwa mogły być jeszcze wyższe, jednak Niemka i Rumunka nie wykorzystały po dwóch piłek meczowych przy prowadzeniu 5:1 i 5:2 w drugiej partii.

Rosolską i Neel opuszczą więc Teneryfę z najmniejszymi nagrodami, jedynie za występ w pierwszej rundzie debla. Obie koncentrują się bowiem na grze podwójnej i nie rywalizują w singlu. Jeden punkt do rankingu WTA nie wpłynie pozytywnie na pozycję Polki, która pod koniec lipca wypadła z pierwszej setki i aktualnie zajmuje 119. miejsce.

Swoich sił w Teneryfa Ladies Open próbują też Urszula Radwańska i Katarzyna Piter. Pierwsza przegrała w eliminacjach gry pojedynczej 4:6, 4:6 z Lesley Pattinamą Kerkhove, a druga zagra w turnieju gry podwójnej. Partnerką Piter jest Renata Voracova, a rywalkami rozstawione z numerem ,,4″ Ulrikke Eikeri i Ellen Perez. Zwyciężczynie tego spotkania w ćwierćfinale zmierzą się z parą Heisen/Mitu.

 


Wyniki

Pierwsza runda debla:

V. Heisen, A. Mitu (Niemcy, Rumunia) – I. Neel, A. Rosolska (USA, Polska) 6:1, 6:3

Indian Wells. Cameron Norrie zdobył największy tytuł w karierze

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: własne/atptour.com, foto: AFP

Cameron Norrie lepszy od Nikołoza Basilaszwilego 3:6, 6:4, 6:1 w finale turnieju rangi ATP Masters 1000 w Indian Wells! Brytyjczyk zdobył największy tytuł w swojej dotychczasowej karierze.

Tegoroczny turniej w Indian Wells ma niezwykle zaskakujący przebieg. Doskonale pokazuje to skład finału, którego przed startem imprezy chyba nikt nie mógł się spodziewać. Zarówno Cameron Norrie, jak i Nikołoz Basilaszwili stanęli po raz pierwszy w karierze przed ogromną szansą na zdobycie tak prestiżowego tytułu, jakim jest zwycięstwo w turnieju rangi ATP Masters 1000.

W pierwszej partii Norrie objął prowadzenie 3:2 z przewagą przełamania. Od tego czasu Basilaszwili wygrał wszystkie gemy w tej odsłonie meczu i to na jego konto powędrował pierwszy set. W drugiej partii Gruzin po raz pierwszy wyszedł na prowadzenie, ale tym razem na końcu lepszy okazał się Brytyjczyk, który złapał wiatr w żagle i w decydującej odsłonie pojedynku nie dał swojemu rywalowi żadnych szans. Wprawdzie Norrie nie grał tak agresywnie, jak Basilaszwili, ale wykazywał się spokojem i bardzo mądrą grą, pomimo że statystyki mogą wydawać się mylne – popełnił 25 niewymuszonych błędów przy zaledwie dziesięciu uderzeniach kończących. Tenisista z Wielkiej Brytanii wygrał 3:6, 6:4, 6:1 i został nowym mistrzem.

– 26-latek był zachwycony zdobyciem pierwszego w karierze tak wielkiego tytułu. – To dla mnie wiele znaczy, to mój największy tytuł. Jestem taki szczęśliwy, w tej chwili nie potrafię nawet tego opisać. Dzisiaj był to dziwny mecz. Naprawdę nie mogę w to uwierzyć. Gdybyś powiedział, że wygram przed rozpoczęciem turnieju, nie uwierzyłbym, więc to niesamowite – powiedział.

Dzięki zdobyciu tego tytułu Cameron Norrie stał się pierwszym brytyjskim mistrzem turnieju w Indian Wells. Ostatni raz zawodnik tak nisko sklasyfikowany sięgnął tutaj po trofeum w 2010 roku. Był nim Ivan Ljubicić, który wtedy też zajmował 26. miejsce w rankingu ATP. Norrie po tym wielkim triumfie awansował na 15. lokatę w światowym rakingu.


Wyniki

Finał singla:

Cameron Norrie (Wielka Brytania, 21) – Nikołoz Basilaszwili (Gruzja, 29) 3:6, 6:4, 6:1

Indian Wells. Hiszpanka po raz pierwszy

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: AFP

Paula Badosa pokonała Wiktorię Azarenkę w finale turnieju WTA 1000 w Indian Wells. Hiszpanka jest pierwszą reprezentantką swojego kraju, która sięgnęła po tytuł mistrzowski w Kalifornii.

W 2003 roku Conchita Martinez przegrała w półfinale imprezy rozgrywanej na Indian Wells Tennis Garden, ulegając późniejszej zwyciężczyni Kim Clijsters. Jedenaście i siedem lat wcześniej Hiszpanka zagrała w finale. W obu przypadkach musiała uznać wyższość rywalki. 25 lat po drugim z pojedynków wynik swojej rodaczki poprawiła Paula Badosa, dla której jest to drugi tytuł w karierze. Poprzednio wygrała imprezę rangi WTA 250 w Belgradzie, gdzie pokonała Anę Konjuh.

Rywalką Hiszpanki w niedzielnym finale była Wiktoria Azarenka. Białorusinka to dwukrotna mistrzyni BNP Paribas Open. Jednak pierwszą w historii tenisistką w potrójnej koronie zawodniczka z Mińska nie została.

Premierowa partia niedzielnego finału była niezwykle zacięta. Obie panie dwukrotnie straciły swe serwisy, i losy seta rozstrzygał tie-break. W nim Hiszpanka wyszła na prowadzenie 4-0 i chociaż rywalka zbliżyła się na jedno „oczko”, końcówka należała do zawodniczki z Półwyspu Iberyjskiego. Taki obrót spraw nie podłamał mistrzyni BNP Paribas Open 2012 i 2016. W gemie otwarcia drugiej partii szybko przełamała serwis Badosy. Dwa kolejne „breaki” sprawiły, że Azarenka wyszła na 4:1, bo po drodze sama oddała swe podanie. Wypracowaną przewagę utrzymała do końca i losy mistrzostwa rozstrzygnęła trzecia partia. W niej podobnie jak w pierwszym secie panie dwukrotnie przegrały swe podania i dotarły do tie-breaka. W nim z lepszej strony zaprezentowała się Badosa, która wykorzystując pierwszą piłkę setową, osiągnęła największy sukces w karierze.

– To był niesamowicie ciężki pojedynek. Rywalka zaprezentowała tenis na niezwykle wysokim poziomie. A ja musiałam się dostosować do jej poziomu. W decydującej partii wzniosłam się na wyżyny swoich umiejętności. To, czego nauczył mnie ten turniej to, że warto wierzyć w swe marzenia i do nich dążyć. Nawet jeżeli czasem jest naprawdę ciężko, nie warto się poddawać – podsumowała niedzielny pojedynek, ale i cały turniej nowa trzynasta rakieta świata. Punkt otrzymane za finał sprawiły, że Azarenka przesunęła się w rankingu o sześć pozycji na 26. miejsce.

 


Wyniki

Finał singla:

Paula Badosa (Hiszpania, 21) – Wiktoria Azarenka (Białoruś, 27) 7:6(5), 2:6, 7:6(2)

Nicola Kuhn otworzył się w temacie walki z depresją

/ Szymon Frąckiewicz , źródło: Tennis World, własne, foto: AFP

Nicola Kuhn był kilka lat temu jednym z najlepszych juniorów na świecie. Zapowiadał się na kolejną gwiazdę hiszpańskiego tenisa. Jednak jego wejście do seniorskich rozgrywek nie było takie, o jakim marzył. Przez niepowodzenia na korcie młody tenisista zmagał się z depresją, ale teraz znów wierzy, że może być solidnym zawodnikiem.

Nicola Kuhn urodził się w marcu 2000 roku w Innsbrucku w Austrii. Jest synem Niemca i Rosjanki. Od 2016 roku reprezentuje jednak Hiszpanię, w której spędził większość życia. W 2017 roku grał w finale juniorskiego Roland Garros. Przegrał w nim z Australijczykiem Alexeiem Popyrinem. Po puchar sięgnął jednak w deblu u boku Węgra Zsombora Piresa.

Wchodząc do seniorskich rozgrywek zwrócił na siebie uwagę hiszpańskich kibiców dobrymi wynikami w Challengerach. Na swoim koncie ma dwa zwycięstwa i dwa finały turniejów tej rangi. Dwukrotnie dostawał dziką kartę do Mastersa w Miami. W 2018 roku udało mu się nawet wygrać w pierwszej rundzie z Darianem Kingiem z Barbadosu. Bardziej pamiętny jest jednak jego występ z kolejnego roku. Młody zawodnik rozgrywał świetne spotkanie z Niemcem Mischą Zverevem. Niestety nie zniósł jednak trudów długiego meczu rozgrywanego w bardzo wysokich temperaturach i przy dużej wilgotności. W piątym gemie trzeciego seta zemdlał i musiał opuścić kort z pomocą medyków.

Od tamtego czasu Kuhn nie spełniał jednak pokładanych w nim nadziei. W rankingu ATP dotarł maksymalnie do 174. miejsca. Aktualnie plasuje się na 257. lokacie. W wywiadzie dla Punto de Break zawodnik przyznał, że słabe wyniki na korcie odbiły się na jego psychice. Przez ostatnie miesiące zmagał się z depresją. „Nigdy nie miałem wątpliwości co do tego, czy jestem dobry, czy nie, ale też nigdy w to nie wierzyłem. Miałem momenty, w których nie czułem się dobrze na korcie, w których miałem tylko ciemne myśli, nawet takie, że tenis nie jest dla mnie” wyjawił 21-latek.

Teraz wierzy jednak, że stać go jeszcze na zostanie solidnym tenisistą. „Jestem zawodnikiem, który uważa, że na korcie może zrobić wszystko z dowolnego miejsca: bronić, atakować, pójść do siatki. Składając to wszystko w całość, moim celem jest teraz stanie się solidnym graczem, który, gdy tylko wychodzi na kort, staje się bardzo agresywnym tenisistą” mówił o planach na przyszłość.

Indian Wells. Niespodziewany skład finału

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: własne/atptour.com, foto: AFP

Znamy już skład finału mężczyzn turnieju rangi ATP Masters 1000 w Indian Wells. Po wielu niespodziankach w trakcie całej imprezy w meczu o tytuł zmierzą się Cameron Norrie i Nikołoz Basilaszwili.

Będący w kapitalnej formie Grigor Dimitrow (pokonał wcześniej między innymi Daniiła Miedwiediewa i Huberta Hurkacza) nie miał większych szans w pojedynku z Cameronem Norriem. Bułgar popełnił zbyt wiele niewymuszonych błędów – 31, przy 15 uderzeniach kończących. Brytyjczyk natomiast lepiej prowadził wymiany i zasłużenie wygrał 6:2, 6:4.

– Ostatnie dwa dni to największe mecze w mojej karierze, więc zamierzam ponownie pokazać, że ten najbliższy mecz będzie największym. Jest dużo pracy do wykonania. Nie mogę doczekać się tej okazji – powiedział 26-latek.

Jego finałowym rywalem będzie Nikołoz Basilaszwili. Gruzin poradził sobie z nieźle grającym Taylorem Fritzem. Amerykanin bardzo dobrze serwował. Miał 11 asów i wygrał 89 procent piłek przy własnym pierwszym podaniu. Nie wystarczyło to jednak, aby pokonać Basilaszwilego. Tenisista z Tbilisi wygrał 7:6(5) i 6:3.

Skład finału tegorocznego turnieju rangi ATP Masters 1000 w Indian Wells jest sensacyjny. Chyba nikt przed startem imprezy nie spodziewał się, że o trofeum zagrają Cameron Norrie i Nikołoz Basilaszwili. Żaden z tych zawodników nie zdobył jeszcze w swojej karierze tak ważnego i prestiżowego tytułu. Teraz staną przed ogromną szansą.


Wyniki

Półfinały singla:

Cameron Norrie (Wielka Brytania, 21) – Grigor Dimitrow (Bułgaria, 23) 6:2, 6:4

Nikołoz Basilaszwili (Gruzja, 29) – Taylor Fritz (USA, 31) 7:6(5), 6:3