Puchar Davisa. Dżoković i Sinner wprowadzają swoje reprezentacje do półfinału

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: AFP

W czwartek poznaliśmy komplet półfinalistów tegorocznego Pucharu Davisa. Do Finów i Australijczyków dołączyli Włosi oraz Serbowie. Ze znakomitej strony pokazały się dwie największe gwiazdy imprezy w Maladze – Jannik Sinner i Novak Dżoković.

Jako pierwszy został rozegrany mecz, w którym mierzyły się reprezentacje Włoch i Holandii. Otwierający pojedynek był niezwykle zacięty. Matteo Arnaldi wygrał pierwszą partię przeciwko Boticowi Van De Zandschulpowi. Nie zobaczyliśmy żadnego przełamania, a jej losy rozstrzygnął tie-break grany na przewagi. Holender grał natomiast lepiej od początku drugiego seta. Van De Zandschulp z czasem potwierdził swoją przewagę i zmusił rywala do pierwszej w tej konfrontacji straty serwisu. Następnie 28-latek wyrównał wynik meczu. Rozstrzygająca odsłona pojedynku, podobnie jak pierwsza, stała na wyrównanym poziomie. Panowie wymienili się po jednym przełamaniu, co doprowadziło do kolejnego tie-breaka. Tym razem więcej zimnej krwi w dogrywce zachował reprezentant „Pomarańczowych”. Zwycięstwo Van De Zandschulpa było niezwykle cenne. Dzięki niemu fani z Holandii mogli liczyć na szczęśliwy awans do półfinału po deblu.

Mało kto zakładał bowiem, że w drugim singlu Tallon Griekspoor okaże się lepszy od Jannika Sinnera. Przewidywania potwierdziły się. Pierwszy set był co prawda wyrównany i rozstrzygnął się dopiero w tie-breaku. W nim finalista niedawno zakończonych ATP Finals szybko wyszedł na bezpieczne prowadzenie. Druga część meczu to popis Sinnera. Holender ugrał w niej łącznie osiem punktów, co pozwoliło mu na zdobycie zaledwie jednego gema. Włoch bez większych problemów wyrównał więc wynik ćwierćfinału.

Po chwili Sinner i Griekspoor ponownie pojawili się na korcie. Przed decydującym deblem obie reprezentacje zdecydowały się bowiem zmienić pierwotną obsadę. Obok nich zobaczyliśmy Lorenzo Sonego oraz specjalistę w grze podwójnej –  Wesleya Koolhofa. Przebieg obu setów okazał się podobny. Za każdym razem to Włosi okazywali się skuteczniejsi przełamując rywali w kolejno ósmym oraz siódmym gemie. Dobra postawa przy serwisie pozwalała natomiast Sinnerowi i Sonego na utrzymanie przewagi przełamania. Dzięki temu tenisiści z Italii wygrali w dwóch setach i znaleźli się w najlepszej czwórce rozgrywek.

Ostatni ćwierćfinał okazał się jedynym, w którym do rozstrzygnięcia niepotrzebny był debel. Brytyjczycy mocno utrudnili sobie zadanie za sprawą Jacka Drapera, który po dwóch tie-breakach uległ Miomirowi Kecmanoviciowi. Pojedynek upłynął pod znakiem skutecznego serwisu – w żadnej z partii nie zobaczyliśmy przełamania. Reprezentantowi Wielkiej Brytanii brakowało natomiast opanowania w decydujących momentach.

Po tym meczu Serbowie do przypieczętowania awansu potrzebowali już tylko jednej wygranej, a po Kecmanoviciu na kort wychodził lider ich kadry. Novak Dżoković był wyraźnym faworytem meczu z Cameronem Norrie i bez problemów wywiązał się z tego zadania. W pierwszym secie Brytyjczyk nawiązywał z nim kontakt przez pięć gemów. Później 24-krotny zwycięzca turniejów wielkoszlemowych przełamał, po czym pilnował przewagi. W drugiej odsłonie tenisista z Belgradu odebrał serwis przeciwnikowi już w pierwszym gemie. Dżoković pozostał niezagrożony przy podaniu i odniósł 21. zwycięstwo z rzędu w tych rozgrywkach, przybliżając kolegów w stronę… skoku ze spadochronem. To ekstremalne zadanie ma bowiem zostać wykonane przez reprezentantów Serbii po ewentualnym triumfie w Pucharze Davisa.

Tym samym Dżoković i Sinner rozegrają ze sobą trzeci mecz na przestrzeni dwóch tygodni. Serbowie i Włosi powalczą w sobotnim półfinale. W piątek o awans do finału zmierzą się reprezentacje Finlandii oraz Australii.

 


Wyniki

Włochy – Holandia 2:1

Botic Van De Zandschulp – Matteo Arnaldi 6(6):7, 6:3, 7:6(7)

Jannik Sinner – Tallon Griekspoor 7:5(3), 6:1

Jannik Sinner, Lorenzo Sonego – Tallon Griekspoor, Wesley Koolhof 6:3, 6:4

Serbia – Wielka Brytania 2:0

Miomir Kecmanović – Jack Draper 7:6(2), 7:6(6)

Novak Dżoković – Cameron Norrie 6:4, 6:4

Berrettini: Zastanawiałem się nad zakończeniem kariery

/ Jarosław Truchan , źródło: tennisworldusa.org, foto: AFP

Za Matteo Berrettinim rok naznaczony kontuzjami i rozstaniem się z wieloletnim trenerem. Włoch podczas środowej konferencji prasowej opowiedział o tym trudnym okresie oraz o trudnościach psychicznych, przez jakie przechodził. 

Finalista Wimbledonu sprzed dwóch lat stracił praktycznie cały 2023 rok. Z powodu prawdziwej serii kontuzji nie mógł grać z najlepszymi zawodnikami świata podczas najważniejszych imprez. Mimo nienajlepszej kondycji fizycznej tenisista z Rzymu bez wahania udał się wraz z reprezentacją swojego kraju do Malagi na finały Pucharu Davisa. Jak zapowiedział kapitan kadry Filippo Volandri, zadaniem 27-latka będzie pomaganie kolegom podczas treningów oraz udzielanie im wsparcia moralnego.

W ostatnich dniach niezwykle głośno było o rozstaniu Berrettiniego z trenerem Vincenzo Santopadre. W środę Matteo zwołał konferencję prasową, na której opowiedział o ostatnich miesiącach, które były dla niego bardzo trudne. Podczas niej doszło do kilku mocnych wypowiedzi, które zaskoczyły wielu jego fanów.

Poważnie zastanawiałem się nad zakończeniem kariery, wiedziałem, że dzieje się naprawdę źle. Obawiałem się, że zacznę od nowa, włożę całą swoją siłę w to aby wrócić, a później znowu wydarzy się coś złego. – wyznał. – Powiedziałem sobie, że nie mogę tak w kółko. To naprawdę stało się męczarnią i nie chcę aby się powtarzało, mimo, że kocham ten sport. Uprawiamy dyscyplinę, która nie pozwala nam poświęcić czasu na coś, gdy tego potrzebujemy. Zawsze masz poczucie gonienia za innymi, czujesz że oni grają i są lepsi. Natomiast ty tkwisz w boksach, tracisz punkty, a potem wracasz wcześniej niż powinieneś. Na szczęście jest wielu ludzi, którzy mi pomagają i starają się poprawić mi humor. Bywały dni, kiedy nie mogłem wstać z łóżka. – dodał 27-latek.

Mimo, że musiałem poddać się fizjoterapii, trudno było mi się do tego zmotywować. Powiedziałem sobie, że w porządku jest nie mieć ochoty na nic. Ważne jest aby zrozumieć dlaczego tak się dzieje, a następnie znaleźć coś co sprawi, że od razu wstaniesz z łóżka. Zadałem sobie pytanie, co jeszcze mogę zrobić. Uświadomiłem sobie, że to nie jest kwestia rankingu, ani pieniędzy. To prawdziwe wyzwanie dla mnie samego. Ludzie szybko zapominają, ale ja nie puszczę w niepamięć tego, co zrobiłem. – przyznał Rzymianin.

Podczas ostatniej rozmowy przed zakończeniem współpracy Vincenzo Santopadre powiedział mi: Nigdy nie opuściłeś sesji treningowej, ani nie przegapiłeś rytmu treningowego. Nie odrywałeś się od tego, co robiłeś. Wiem o tym. – zakończył Berrettini.

Tysiące hejterów przez ostatnie lata często dopatrywało się kłopotów finalisty Wimbledonu sprzed dwóch lat w jego związku z tancerką Melissą Sattą. Według nich relacja miłosna odciągała go od kortu i treningów. Po wyznaniach Matteo z pewnością czują się zawstydzeni.

David Haggerty broni reformy Pucharu Davisa

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.bbc.com/sport, własne, foto: AFP

Znamy już pierwsze rozstrzygnięcia związane z tegorocznymi finałami Pucharu Davisa. Jednocześnie nadal pojawiają się krytyczne komentarze na temat formatu rozgrywek, który przyjęto w 2019 roku. Na zarzuty związane z reformą postanowił odpowiedzieć szef Międzynarodowej Federacji Tenisowej – David Haggerty.

Negatywne oceny przekształceń dokonanych w Davis Cup pojawiają się niemal przy okazji każdej rundy tej imprezy. Sceptyczne opinie wygłosili między innymi Lleyton Hewitt, Alex de Minaur czy Stan Wawrinka. Szwajcar podkreślał, że doping podczas meczów fazy grupowej w Manchesterze był opłacony, a Haggerty potwierdził tę informację w wywiadzie dla BBC:

Drużyny poprosiły nas o pomoc, więc zaangażowaliśmy kilka miejscowych, studenckich zespołów. Dzięki temu atmosfera była taka, jakiej oczekiwaliśmy.

W dalszej części wypowiedzi działacz podkreślił, że nie widzi możliwości powrotu do dawnego formatu rozgrywek, a duża część graczy zaaprobowała obecnie stosowane rozwiązania:

Mecze, rozgrywane u siebie lub na wyjeździe, już nie zadziałają. Tak mówiło nam wielu zawodników, więc powrót do tej koncepcji nie uczyniłby naszych zawodów lepszymi. Najgłośniejsi nie zawsze stanowią większość.

Sądzę, że reprezentacje i fani przyzwyczajają się już do mundialowego formatu. Koncept Finałowej Ósemki został dobrze przyjęty, to świetna forma zakończenia sezonu. Większości podoba się to, co zrobiliśmy i poparli nas w głosowaniu. Chcieliśmy zapewnić start najlepszych graczy i dogodny termin finałów.

Pamiętam finał z 2014 roku. Szwajcarzy i Francuzi byli nim bardzo podekscytowani, ale reszta świata niekoniecznie. Finały w Maladze zapewnią nam emocjonujący ostatni akord sezonu – stwierdził prezydent ITF.

Do półfinałów tegorocznej edycji Davis Cup awansowały już Australia i Finlandia. O pozostałe miejsca powalczą Włosi z Holendrami oraz Serbowie i Brytyjczycy.