Sinner o Pucharze Davisa i rozwoju

/ Izabela Modrzewska , źródło: tennisworldusa.org/oprac.własne, foto: AFP

W pomeczowej konferencji po awansie do półfinału turnieju Davis Cup, Jannik Sinner opowiedział o rozgrywkach zespołowych, grze w deblu i doskonaleniu umiejętności.

Po zwycięstwie z Holandią, włoski tenisista przyznał, że kluczem do wygranej było nastawienie zespołu. – Najważniejszą rzeczą było podejście. Weszliśmy na kort z dużą energią i nie narzekaliśmy na nic. To nam bardzo pomogło. 22-latek dodał, że rozstrzygający mecz deblowy był wyzwaniem, bo decydował o awansie i wiązało się to z dużymi oczekiwaniami.

Bycie pod presją podczas meczu jest przywilejem, niewiele osób ma taką możliwość. Presja turnieju Davis Cup jest inna, bo do tego dochodzi wielka odpowiedzialność i nie masz wiele szans. (…) Cieszę się, że jest to właśnie turniej zespołowy jest ostatnim wydarzeniem sezonu i dostarcza tyle energii. Jesteśmy wielką rodziną i daliśmy z siebie wszystko. 

Sinner pochwalił również swojego przyjaciela i partnera deblowego, Lorenzo Sonego, który „bardzo ułatwił mu grę”. Włoch bardziej skupia się na meczach singlowych i nie ma dużego doświadczenia w grze podwójnej, ale chce się dalej rozwijać.

Debel różni się od singla. Trzeba szybciej reagować, zwłaszcza przy siatce, a nie czuję się w tym jeszcze zbyt pewnie. Uważam jednak, że ten mecz był jednym z moich najlepszych i mam nadzieję, że to doświadczenie doda mi pewności siebie w przyszłości. Lepszy serwis? Poprawiłem technikę, jest to część procesu. 

Drużyna Włochów będzie walczyć o wejście do finału z Serbią, której przewodzi Novak Dżokovic. Zwycięski zespół zmierzy się w starciu o puchar z Australią.

Dżoković skrytykował brytyjskich kibiców

/ Artur Kobryn , źródło: tennis365.com, foto: AFP

Novak Dżoković pokonał w czwartek Camerona Norrie’ego i zapewnił Serbom awans do półfinału zmagań o Puchar Davisa. Po zakończeniu spotkania lider rankingu ATP skomentował uprzykrzające mu grę zachowanie kibiców rywali.

Po triumfie w ATP Finals Serb przyleciał do Malagi, by z kolegami z reprezentacji walczyć o zwycięstwo w Pucharze Davisa. W ćwierćfinałowym pojedynku z Brytyjczykami 36-latek z Belgradu okazał się lepszy od Camerona Norrie’ego. Tym samym odniósł 21. singlową wygraną z rzędu w tych rozgrywkach. Podczas gry, a także tuż po jej zakończeniu, musiał jednak zmagać się z przeszkadzającymi mu sympatykami drużyny przeciwnej. Przeszkadzali mu oni m.in. podczas serwisu oraz gdy przeprowadzał pomeczową rozmowę na korcie. Dżoković później odniósł się do tych sytuacji.

To był brak szacunku, ale jest to też coś na co muszę być przygotowany. W Pucharze Davisa normalnym jest, że fani czasami przekraczają granicę dobrego zachowania i pod wpływem chwili na to reagujesz i pokazujesz brak przyzwolenia na taką postawę. Kibice mogą robić co chcą, ale ja im wtedy odpowiem. Później próbowałem udzielić wywiadu, a oni celowo zaczęli grać na bębnach i tak jak przez cały mecz, próbowali mnie zdenerwować – powiedział.

Serb został też zapytany, czy pomimo odnoszenia tak dużej liczby zwycięstw zdarza mu się czuć wątpliwości podczas gry. – Choć mogę mówić tylko za siebie, to uważam, że wszyscy je mają. Ja mam je przed meczem oraz w trakcie. Posiadam jednak jeszcze silniejsze przekonanie, że potrafię je przezwyciężyć i wygrać. Zawsze w głowie toczy się wewnętrzna walka jak przetrwać – dodał.

Myślę, że doświadczenie, które mam po tylu latach gry, pomaga mi w zmaganiach z nerwami i oczekiwaniami.  A oczekiwania zawsze są bardzo wysokie, począwszy od siebie samego, przez zespół, aż po cały naród. Wiem, że każdy zawodnik, który wychodzi ze mną na kort szczególnie chce mnie pokonać. Mówiąc jednak szczerze, dobrze jest mieć taki problem. Presja mnie motywuje. Granie dla swojego kraju jeszcze zwiększą tę motywację – podsumował.

W sobotę Serbowie zagrają o awans do finału z reprezentacją Włoch. W meczu singlowym Dżoković po raz trzecim w przeciągu ostatnich dwóch tygodni zmierzy się z Jannikiem Sinnerem.

Craig Tiley o starcie Nadala i Kyrgiosa w Australian Open

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.ubitennis.net/, własne, foto: AFP

W styczniu najważniejszym wydarzeniem w tenisowym kalendarzu będzie – tradycyjnie – Australian Open. Niedawno pojawiły się nowe informacje na temat dwóch graczy, których występ w Melbourne jest niepewny.

Zawodnicy, o których mowa, to Rafael Nadal i Nick Kyrgios. Australijczyk i Hiszpan mają za sobą ciężkie kontuzje, które niemal całkowicie wykluczyły ich z gry w poprzednim sezonie, ale obaj ciężko pracują, by zaprezentować się publiczności w pierwszym turnieju wielkoszlemowym nowego sezonu.

Weteran z Majorki mówił jakiś czas temu, że jego stan się poprawia i z optymizmem patrzy w przyszłość. Organizatorzy Australian Open bardzo liczą na to, że mistrz z 2009 i 2022 roku wyzdrowieje i weźmie udział w rywalizacji. W rozmowie z miejscowymi mediami podkreślił to dyrektor zawodów Craig Tiley:

Rafa trenuje. Niemal codziennie bacznie przyglądam się jego postępom, bo jego przyjazd byłby dla nas wielkim atutem. Chce wystąpić i ma zamiar pojawić się na starcie. Wszystko zależy jednak od tego, jak będzie przebiegać jego rekonwalescencja. Mam nadzieję, że w ciągu najbliższych dwóch tygodni dostaniemy z jego obozu bardziej szczegółowe informacje. Jestem pewien, że Rafa będzie z nami. Nie przepuści bowiem okazji, by spróbować powtórzyć to, co zrobił dwa lata temu.

Nieco inaczej wygląda sytuacja innego ulubieńca miejscowych fanów, czyli Nicka Kyrgiosa. Komunikat Tiley’ego w sprawie 28-latka nie był tak optymistyczny:

Rozmawialiśmy z Nickiem i oczywiście robi, co może, by dać sobie szansę na występ. To wyjątkowy zawodnik i będzie tu w styczniu. Byłoby wspaniale, gdyby mógł rywalizować, ale zobaczymy, co przyniesie przyszłość. Najważniejsze jest jego zdrowie – podkreślił 61-latek.

Tytułu w męskim turnieju Australian Open będzie bronił Novak Dżoković. W 2023 roku Serb pokonał w finale Stefanosa Tsitsipasa.