Praga. Świątek o krok od głównej drabinki

/ Szymon Frąckiewicz, źródło: własne, foto: AFP

Iga Świątek awansowała do ostatniej rundy eliminacji turnieju WTA w Pradze. W stolicy Czech Polka pokonała 6:3, 6:3 Jekaterinę Gorgadze z Gruzji.

Iga Świątek była faworytką starcia z 27-letnią Gruzinką. Plasowana na 151. miejscu w rankingu WTA Gorgadze zazwyczaj występuje w turniejach ITF.

Początek spotkania lepiej wyglądał jednak w wykonaniu starszej z tenisistek. Już w pierwszym gemie zdobyła ona przewagę przełamania. Na szczęście Świątek szybko złapała odpowiedni rytm i zaczęła przejmować inicjatywę. Od stanu 0:2 pięć gemów z rzędu wygrała nasza reprezentantka, tym samym zbliżając się do zwycięstwa w pierwszym secie. To udało się osiągnąć, dzięki wykorzystaniu pierwszego setbola na 6:3 przy własnym podaniu.

W drugiej odsłonie spotkania Świątek kontynuowała dobrą grę. Tym razem od początku dominowała i szybko osiągnęła prowadzenie 4:1. Końcówka partii była nieco nerwowa. Obydwie tenisistki miały spore problemy przy własnym podaniu, co zaowocowało aż pięcioma przełamaniami i z rzędu. Na szczęście autorką trzech z nich była mistrzyni juniorskiego Wimbledonu z zeszłego roku, w związku z czym to ona wygrała drugiego seta w tych samych rozmiarach, co pierwszego – 6:3.

O udział w turnieju głównym w Pradze Polka zmierzy się z Niemką Tamarą Korpatsch. Rozstawiona z “1” Świątek jest faworytką i tego starcia, jednak reprezentantki naszych zachodnich sąsiadów nie może lekceważyć. Korpatsch w drugiej rundzie eliminacji rozbiła Giulię Gatto-Monticone z Włoch 6-1 6-0.

Świątek powalczy też w turnieju gry podwójnej. Jej partnerką będzie Alicja Rosolska. 


Wyniki

Druga runda eliminacji singla:
Iga Świątek (Polska, 1) – Ekaterine Gorgadze (Gruzja) 6:3, 6:3

Panatta: Tylko Federer ma lepszą technikę niż Fognini

/ Dominika Opala, źródło: www.tennisworldusa.org /własne, foto: AFP

W ubiegłym tygodniu Fabio Fognini osiągnął największy sukces w karierze, wygrywając Rolex Monte Carlo Masters. Zwycięstwo to było dość niespodziewane, choć nie wszyscy byli tym zaskoczeni. Do tych należy Adriano Panatta, mistrz Roland Garros 1976.

Fabio Fognini pojawił się w Monte Carlo, mając na koncie siedem porażek w ostatnich ośmiu meczach. Włoch znany jest z tego, że w jego pojedynkach może zdarzyć się absolutnie wszystko. Może on wygrywać z najlepszymi, ale też przegrywać z zawodnikami z odległych miejsc rankingowych.

W pierwszym turnieju Masters 1000 na kortach ziemnych w tym sezonie kibice mogli podziwiać najlepszą wersję Fogniniego. Mimo że w meczu otwarcia był o krok od odpadnięcia, to zdołał odwrócić losy spotkania, a w kolejnych pojedynkach wygraż z czołowymi zawodnikami.  

Dzień po dniu zyskiwał pewność siebie i pokonał wysokiej klasy zawodników, jak Coricia, Zvereva i Nadala. Ten sukces nie jest przypadkiem – komentował zwycięstwo syna, Fulvio Fognini.

Były światowy numer „12” Paolo Bertolucci bardzo szanuje tenisistę z San Remo, choć jego postawy nie podzielają inni komentatorzy i dziennikarze, którzy podchodzą do kwestii mentalności Włocha – Trzeba przełamać to tabu. Fabio cały czas może się poprawiać i nie jestem jedynym, który uważa, że jego gra godna jest pierwszej dziesiątki rankingu – przyznał Bertolucci. – Wygrać z Rafą Nadalem? Po czterech czy pięciu gemach zrozumiałem, że to Fabio dominuje w wymianach. Rafa nie grał na swoim poziomie, ale Fabio go zdominował – dodał.

Podziw dla Fogniniego podziela inny były włoski tenisista Adriano Panatta – Fabio w końcu wygrał „prawdziwy” turniej. Wiele osób jest teraz zaskoczonych, ale dla mnie to normalne – napisał na Twitterze mistrz Roland Garros 1976. – Zawsze mówiłem i myślałem, że pod względem techniki tylko Roger Federer jest od niego lepszy – ocenił były czwarty zawodnik na świecie.


Wyniki

NULL

Stuttgart. Czwarty finał Kvitovej

/ Jakub Karbownik, źródło: własne, foto: AFP

Petra Kvitova pokonała Kiki Bertens 7:6(3), 3:6, 6:1 i awansowała do niedzielnego finału Porsche Tennis Grand Prix. W czwartym tegorocznym finale Czeszka zmierzy się z Anett Kontaveit, która walkowerem wygrała z Naomi Osaką.

Tenisistka naszych południowych sąsiadów prezentuje w tym roku bardzo dobrą formę. W siódmym występie w 2019 roku Kvitova powalczy o drugi tytuł. Mistrzyni Sydney Open 2019 na początku tygodnia miała szanse, aby awansować na pierwsze miejsce światowego rankingu. Warunkiem była porażka obecnej liderki, Naomi Osaki w meczu drugiej rundy. Japonka zdołała jednak awansować do ćwierćfinału, więc niedzielny pojedynek między Czeszką i Estonką Anett Kontaveit będzie „tylko” o tytuł mistrzyni.

O losach pierwszej partii półfinałowego pojedynku Kvitovej z Bertens zadecydował tie-break, w którym górą była Kvitova. W drugiej odsłonie Bertens szybko wyszła na prowadzenie 4:1 i doprowadziła do wyrównania stanu meczu. W decydującym secie na korcie rządziła trzecia rakieta świata, która gema straciła dopiero przy wyniku 5:0.

Rywalką Czeszki w niedzielnym finale będzie Anett Kontaveit. Estonka w drugim sobotnim półfinale miała zagrać z Naomi Osaką, jednak Japonka poddała mecz zanim obie tenisistki wyszły na kort, jako powód podała kontuzję brzucha.

Niedzielny finał będzie szóstym pojedynkiem Kvitovej z Kontaveit. Trzy z dotychczasowych meczów wygrała Kvitova, a na kortach ziemnych zawodniczki mają bilans 1:1.


Wyniki

Półfinały singla:
Anett Kontaveit (Estonia, 8) – Naomi Osaka (Japonia, 1) – walkover
Petra Kvitova (Czechy, 3) –Kiki Bertens (Holandia, 6) 7:6(3), 3:6, 6:1

Barcelona. Mistrzowie nie sięgną po kolejny tytuł

/ Jakub Karbownik, źródło: własne, foto: AFP

Dominic Thiem i Daniił Miedwiediew powalczą w niedzielnym finale Barcelona Open Banc Sabadell. Na uwagę zasługuje szczególnie obecność w meczu o tytuł Austriaka, który w sobotę pokonał Rafaela Nadala.

Hiszpan to najbardziej utytułowany tenisista, jeżeli chodzi o liczbę tytułów zdobytych w stolicy Katalonii. Od 2005 roku tenisista z Manacor nie sięgnął po tytuł mistrzowski jedynie dwukrotnie (w latach 2014-2015), gdy góra był Kei Nishikori. W tym roku zarówno Hiszpan, jak i Japończyk nie sięgną po tytuł.

Rozstawiony z numerem jeden Nadal w drugim półfinale uległ Dominikowi Thiemowi. Austriak to jedyny zawodnik, który pokonał „Króla mączki” na najwolniejszej nawierzchni przed rokiem. Jest też drugim tenisistą, obok Novaka Dżokovicia, któremu udało się byłego lidera rankingu ATP czterokrotnie pokonać na kortach ziemnych.

Zawsze jestem bardzo dumny z siebie po wygraniu z Nadalem na mączce, w końcu jest on najlepszym tenisistą w historii na tej nawierzchni. Nasze pojedynki zawsze są ciekawymi widowiskami, nie inaczej było tym razem. Dzisiaj miałem więcej szczęścia i po roku przerwy ponownie zagram w meczu o tytuł – podsumował sobotnie spotkanie z ustępującym mistrzem Thiem, który przerwał serię osiemnastu wygranych spotkań z rzędu Hiszpana na barcelońskiej mączce.

Rywalem Austriaka będzie Daniił Miedwiediew. Rozstawiony z numerem siedem Rosjanin okazał się lepszy od Keia Nishikoriego, chociaż Japończyk prowadził w decydującej partii z przewagą przełamania.

Rywal miał już przewagę przełamania w decydującej partii i wiele wskazywało na moją przegraną. Cieszę się, że ostatecznie udało mi się opanować nerwy i odwrócić losy spotkania – nie krył radości z przebiegu sobotniego pojedynku Miedwiediew, dla którego jest to 25. wygrany mecz w tym roku. W tej klasyfikacji jest liderem. 


Wyniki

Półfinały singla:
Dominic Thiem (Austria, 3) – Rafael Nadal (Hiszpania, 1) 6:4, 6:4
Daniił Miedwiediew (Rosja, 7) – Kei Nishikori (Japonia, 4) 6:4, 3:6, 7:5

Czarna seria Czilicia

/ Tomasz Górski, źródło: https://www.atptour.com/, foto: AFP

Marin Czilić przegrał cztery ostatnie mecze z rzędu. Tak słaba seria nie przytrafiła się mu już bardzo długo. Co stało się z Chorwackim tenisistą?

Ostatni mecz w Budapeszcie rozstawionego z numerem jeden Czilicia rozpoczął się dobrze. Chorwat wygrał premierową partię 7:5 z Pablo Cuevasem. W tie breaku kolejnego seta miał piłkę meczową i własne serwisy. Jednak szansy nie wykorzystał. Ostatni set także rozstrzygnął się w „trzynastym” gemie. Znów lepiej końcówkę wytrzymał reprezentant Urugwaju. Wcześniej Czilić źle rozpoczął zmagania na mączce podczas turnieju w Monte Carlo, gdzie przegrał z Guido Pellą.

Podobnie jak źle zaczął grę na nawierzchni ziemnej, Chorwat także fatalnie skończył pierwszą część sezonu. W Indian Wells przegrał z Denisem Shapovalovem, natomiast w Miami był słabszy od Andrieja Rublowa. Ostatni raz Czilić schodził z kortu zwycięski 10. marca, kiedy ograł Duszana Lajovicia. Od tamtej pory minęło już półtora miesiąca.

Przed rokiem Czilić był w półfinale turnieju ATP Masters 1000 w Rzymie oraz ćwierćfinale French Open. Czy w tym roku też Chorwat zdąży się odbudować ma mączce? Bo ostatnie mecze zupełnie nie przekonują. Także statystyka sezonu jest bardzo przeciętna. Pięć wygranych meczów w tym aż trzy podczas Australian Open, czyli już kilka miesięcy temu. Do tego siedem porażek.

Seria czterech porażek z rzędu ostatni raz przytrafiła się Cziliciowi na koniec 2017 roku. Wówczas przegrał z Benneteau w Paryżu a później nie poradził sobie w trzech meczach londyńskiego turnieju kończącego sezon ATP. W tamtych pojedynkach był słabszy od Zvereva, Socka i Federera.

Kolejną szansą na sprawdzenie i odbudowanie formy dla zawodnika z Półwyspu Bałkańskiego będzie rywalizacja w Madrycie na początku Maja. Jednak czy uda się wejść na zwycięską ścieżkę? To kwestia cały czas zostaje sprawą otwartą.
 


Wyniki

NULL

Charlottesville. Kawa otarła się o kolejny finał. Zadecydował tie-break trzeciego seta

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: Warsaw Sports Group

Rozstawiona z numerem osiem Whitney Osuigwe zakończyła zwycięski marsz Katarzyny Kawy w Charlottesville. 17-letnia Amerykanka pokonała w półfinale naszą reprezentantkę 3:6, 7:5, 7:6(1), mimo że przegrywała 3:6, 1:3. Przed Polką jeszcze finał gry podwójnej, który zostanie rozegrany w niedzielę. 

Dwukrotnie Polkę od zwycięstwa w półfinale dzieliły tylko dwa wygrane punkty. Tak było przy stanie 6:5 w decydującym secie. Już wcześniej Kawa była jednak bliska sprawienia dużej niespodzianki. Kiedy prowadziła 6:3, 3:1, wydawało się, że może wygrać nawet bez straty seta. Ostatecznie w finale nie zagra, ale i tak turniej w stanie Wirginia może zapisać po stronie plusów.

Kawa wygrała w Charlottesville trzy spotkania, dzięki czemu zapewniła sobie udział w eliminacjach Roland Garros. Co więcej, zdobyte punktu pozwolą jej awansować na najwyższe miejsce w karierze. W niedzielę powalczy natomiast w finale gry podwójnej. Partnerować jej będzie wybitna czeska deblistka, Lucie Hradecka. Po drugiej stronie siatki staną Amerykanki Asia Muhammad i Taylor Townswend. 

Z kolei Whitney Osuigwe w finale singla zagra ze zwyciężczynią pojedynku pomiędzy Madison Brengle i Kają Juvan. 


Wyniki

Półfinał singla:
Whitney Osuigwe (USA, 8) – Katarzyna Kawa (Polska) 3:6, 7:5, 7:6(1)

Budapeszt. Nie będzie serbskiego finału

/ Dominika Opala, źródło: www.atptour.com /własne, foto: AFP

Filip Krajinović i Matteo Berrettini powalczą w niedzielę o tytuł w Hungarian Open. Serb pokonał Pierre-Huguesa Herberta, natomiast Włoch okazał się lepszy od Laslo Dżjere.

Filip Krajinović stanie przed szansą zdobycia premierowego trofeum. Miał już ku temu okazję w 2017 roku podczas turnieju Masters 1000 w Paryżu. Wtedy lepszy od Serba okazał się Jack Sock. Tym razem finałowym rywalem mieszkańca Belgradu będzie Matteo Berrettini.

Krajinović w meczu półfinałowym pewnie pokonał Pierre-Huguesa Herberta. Kluczem do zwycięstwa było podanie Serba, który stracił zaledwie sześć punktów w swoich gemach serwisowych, a Francuz nie miał ani jednej okazji na przełamanie przeciwnika. Krajinović grał solidnie, a Herbert nie potrafił znaleźć na niego sposobu, w efekcie zdobywając tylko cztery gemy.

Nie spodziewałem się, że dotrę do finału, grając wcześniej w eliminacjach. To dla mnie duże osiągnięcie – przyznał tenisista, który aktualnie zajmuje 105. miejsce w rankingu.

Z kolei Matteo Berrettini nie dopuścił, by sprawa tytułu rozstrzygnęła się pomiędzy Serbami. Włoch okazał się lepszy od Laslo Dżjere, który w tym sezonie prezentuje najlepszą formę w karierze. Pierwszy set był wyrównany, jednak dało się zauważyć lekką przewagę Berrettiniego w wymianach. Druga partia to już całkowita dominacja Włocha, który powalczy w niedzielę o drugi tytuł w karierze.


Wyniki

Półfinały singla:

Matteo Berrettini (Włochy) – Laslo Dżjere (Serbia, 5) 6:4, 6:2
Filip Krajnović (Serbia, Q) – Pierre-Hugues Herbert (Francja) 6:2, 6:2

Praga. Świątek rozgromiła pierwszą przeciwniczkę

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto:

Iga Świątek rozpoczęła zmagania w zawodach WTA w Pradze od wysokiego zwycięstwa w pierwszej rundzie eliminacji. 17-letnia Polka pokonała 6:2, 6:0 Włoszkę Anastasię Grymalską. Do awansu do turnieju głównego potrzebuje jeszcze dwóch wygranych spotkań.

Niewiele zabrakło, a Świątek nie musiałaby rywalizować w eliminajach. Koniec końców nie udało się ich ominąć i Polka jest najwyżej notowaną zawodniczka, która bierze w nich udział. Pierwszą z trzech przeszkód na jej drodze do turnieju głównego była Anastasia Grymalska. 28-letnia Włoszka zajmuje miejsce dopiero w połowie trzeciej setki rankingu WTA. 

Mistrzyni juniorskiego Wimbledonu nie pozostawiła rywalce złudzeń i pewnie wygrała 6:2, 6:0. Grymalska ani przez moment nie prowadziła – w obu partiach dawała się przełamać w pierwszym gemie. Później próbowała gonić Polkę, ale z czterech wywalczonych break-pointów nie wykorzystała ani jednego. Znacznie skuteczniejsza była Świątek. Nasza reprezentantka przełamała rywalkę aż pięć razy, w tym dwukrotnie ,,na sucho"! 

W niedzielę Świątek powalczy w drugiej rundzie eliminacji. Jej rywalką będzie Gruzinka Jekaterina Gorgodze.


Wyniki

1. runda eliminacji:
Iga Świątek (Polska, 1) – Anastasia Grymalska (Włochy) 6:2, 6:0

Rabat. Fręch spacerkiem do drugiej rundy kwalifikacji

/ Mateusz Geisler, źródło: własne, foto: AFP

Magdalena Fręch nie miała większych problemów w meczu pierwszej rundy kwalifikacji turnieju w Rabacie. Swojej rywalce, Brazylijce Laurze Pigossi, oddała zaledwie gema. W kolejnej rundzie czeka ją trudniejsze zadanie – mecz z Ysaline Bonaventure.

Po odpadnięciu w drugiej rundzie eliminacji w Stuttgarcie, Polka przeniosła się do Maroka. W pierwszej rundzie czekał ją pojedynek z Brazylijką Laurą Pigossi. Tenisistki nie spotkały się nigdy wcześniej. Zdecydowaną faworytką była nasza zawodniczka, bowiem Brazylijka klasyfikowana jest w szóstej setce rankingu i rywalizuje głównie w turniejach ITF.

W dzisiejszym meczu zawodniczka z Ameryki Południowej praktycznie nie istniała. Zdobyła pierwszego gema meczu, po czym straciła kolejnych dwanaście. Fręch ani na chwilę nie poczuła zagrożenia ze strony rywalki i po 55 minutach zakończyła pojedynek. Należy jednak wspomnieć, że przy stanie 1:6, 0:3, rywalka poprosiła o interwencję medyczną.

W drugiej rundzie Polka zmierzy się z Ysaline Bonaventure. Obie zawodniczki mają za sobą ekspresowe zwycięstwa w meczach otwarcia. Belgijka, która rozstawiona jest z czwórką, wygrała z Galiną Woskobojewą. Dla reprezentantki Kazachstanu był to pierwszy singlowy występ od maja 2017 roku, bowiem w ostatnich sezonach skupiła się na grze podwójnej. Z kolei Fręch i Bonaventure zmierzyły się do tej pory trzykrotnie (2013, 2015 i 2016) i zawsze wygrywała Belgijka. Od ich ostatniego starcia minęło jednak sporo czasu i Polka zrobiła spory postęp, więc czas na zmianę tego wyniku.

 


Wyniki

Pierwsza runda kwalifikacji:
Magdalena Fręch (Polska) – Laura Pigossi (Brazylia) 6:1, 6:0

Stuttgart. Vekić bliska pokonania liderki rankingu

/ Jakub Karbownik, źródło: własne, foto: AFP

Naomi Osaka powalczy z Anett Kontaveit, a Petra Kvitova z Kiki Bertens w sobotnich półfinałach Porsche Tennis Grand Prix. Najwyżej rozstawiona tenisistka zdołała odwrócić losy spotkania w ćwierćfinale przeciwko Donnie Vekić.  

Liderka światowego rankingu wygrywając mecz pierwszej rundy przeciwko Su-Wei Hsieh, zapewniła sobie pozycję numer jeden w rankingu WTA po zakończeniu turnieju w Stuttgarcie. Teraz dwukrotna mistrzyni wielkoszlemowa celuje w tytuł mistrzowski w stuttgarckiej Porsche Arenie. Niewiele brakowało, a występ Japonka zakończyłaby na ćwierćfinale. Jednak Donna Vekić nie wykorzystała prowadzenia 5:1 w trzecim secie i tym samym to Osaka cieszyła się z awansu do najlepszej "czwórki". 

Każda wygrana na mączce znaczy dla mnie bardzo wiele. Po turnieju w Miami spędziłam dużo czasu trenując na kortach ziemnych i cieszę się, że przynosi to zamierzony efekt – podsumowała dotychczasowe występy w Stuttgarcie Osaka. Jej sobotnia rywalka również potrzebowała trzech setów do zwycięstwa. Anett Kontaveit przegrywała już 5:7, 3:5 z Wiktorią Azarenką, ale kolejne siedem gemów powędrowało na konto Estonki. Następnie Białorusinka poddała mecz z powodu kontuzji barku.

W dolnej części drabinki rozstawiona z numerem trzy Petra Kvitova pokonała w trzech setach Anastasiję Sevastovą. Z kolei Kiki Bertens odprawiła w dwóch setach Angelique Kerber. Czeszka wystąpi w meczu o finał w Stuttgarcie po raz trzeci, a Holenderka po raz pierwszy. Porażka Niemki oznacza, że turniej Porsche Tennis Grand Prix będzie miał nową mistrzynię.


Wyniki

Ćwierćfinały singla:

Naomi Osaka (Japonia, 1) – Donna Vekić (Chorwacja) 6:3, 4:6, 7:6 (4)
Petra Kvitova (Czechy, 3) – Anastasija Sevastova (Łotwa, 7) 2:6, 6:2, 6:3
Kiki Bertens (Holandia, 6) – Angelique Kerber (Niemcy, 5) 6:3, 6:4
Anett Kontaveit (Estonia, 8) – Wiktoria Azarenka (Białoruś) 5:7, 7:5, 3:0 i krecz