Australian Open. Specjalistka od gry podwójnej rywalką Świątek

/ Jakub Karbownik , źródło: www.wtatennis.com/własne, foto: AFP

Timea Babos będzie rywalką Igi Świątek w meczu pierwszej rundy Australian Open. Dla Polki będzie to pierwszy występ na zawodowych kortach od US Open.

Po tym jak deszcz storpedował plan gier pierwszego dnia australijskich zmagań, na wtorek prognozy są już bardziej optymistyczne. Polscy kibice oprócz Huberta Hurkacza i Magdy Linette, którzy mieli grać w poniedziałek, zobaczą też Igę Świątek.

Warszawianka, tak jak Serena Williams, po raz ostatni rywalizowała na zawodowych kortach podczas US Open. Zeszłoroczny sezon zakończyła przedwcześnie z powodu kontuzji stopy. We wtorek rywalką drugiej rakiety Polski będzie Timea Babos.

Węgierka to mistrzyni australijskiego szlema sprzed dwóch lat, ale w grze podwójnej. W singlu Babos trzykrotnie dochodziła w Melbourne do drugiej rundy, ostatni raz przed rokiem. Świątek podobny etap rozgrywek osiągnęła przed rokiem, z tą różnicą, że do turnieju głównego dostała się z kwalifikacji. W tym roku jako 56. rakieta globu nie musiała przebijać się przez eliminacje.

Spotkanie drugiej rakiety Polski oraz pierwszej rakiety Węgier zaplanowano jako drugie od godziny 6:00 czasu polskiego.

Rennes. Zwycięski powrót Janowicza!

/ Maciej Pietrasik , źródło: własne, foto: AFP

Po ponad dwóch latach przerwy Jerzy Janowicz wrócił do zawodowego tenisa. Powrót ten był na dodatek udany, bo Polak w pierwszej rundzie challengera w Rennes pokonał Tomasa Machaca z Czech. Spotkanie trwało blisko trzy godziny, a łodzianin dobrze wytrzymał je kondycyjnie.

Ponad dwa lata minęły od ostatniego występu Jerzego Janowicza na zawodowych kortach. W listopadzie 2017 roku Polak doszedł do ćwierćfinału challengera w Bratysławie, a w kolejnych dwóch sezonach zmagał się z kontuzjami. Powrót wielokrotnie przekładał, podkreślając, że chce wrócić zdrowy i w pełni gotowy do gry. W końcu ogłosił, że wystąpi we francuskim Rennes. W tamtejszym challengerze dostał „dziką kartę” od organizatorów, bo obecnie nie ma go nawet w rankingu ATP.

Tomas Machac to rywal, z którym Janowicz w najwyższej dyspozycji wygrałby bez najmniejszego problemu. 19-latek plasuje się dopiero w czwartej setce rankingu ATP. Dziś nawiązał wyrównaną walkę z łodzianinem, ale nie to było najważniejsze. Przede wszystkim Polak wytrzymał blisko trzy godziny rywalizacji. I choć momentami popełniał sporo niewymuszonych błędów, to udowodnił, że może wrócić do rywalizacji w tourze, jeśli tylko pozwoli mu na to zdrowie.

Janowicz znów nękał rywala serwisem, potrafił solidnie przyłożyć z forhendu. Nie brakowało dobrych drop szotów. Z bekhendu mylił się najczęściej, ale to bywało jego zmorą także przed kontuzją. W pierwszej partii jego sytuacja nie była dobra, bo Machac przy stanie 5:5 wywalczył premierowe przełamanie, lecz Polak natychmiast odpowiedział, a później okazał się lepszy w tiebreaku. Druga odsłona miała podobny przebieg, ale tym razem breaków nie było, a Czech zrewanżował się w decydującej rozgrywce.

Jeżeli po dwóch długich setach ktoś obawiał się o kondycję Janowicza, to obawy szybko zostały rozwiane. Łodzianin od razu wywalczył breaka, a niedługo później miał szansę na kolejnego. Przy stanie 3:2 dla Polaka mieliśmy przerwę medyczną, poprosił jednak o nią Machac. A nasz tenisista po prostu robił swoje – po raz kolejny przełamał rywala. Dość niespodziewanie problemy pojawiły się, gdy serwował na zwycięstwo w meczu. Stracił wówczas podanie, lecz kłopoty okazały się chwilowe. Ostatecznie Polak zwyciężył 7:6(3), 6:7(4), 6:4.

W całym meczu Janowicz posłał aż dziewiętnaście asów, miał też cztery podwójne błędy serwisowe. Wygrał 80% punktów po swoim pierwszym podaniu. W drugiej rundzie jego przeciwnikiem będzie rozstawiony z numerem dziesięć Francuz, Constant Lestienne. Mecz z zawodnikiem z początku trzeciej setki będzie zapewne dla Polaka kolejnym testem. Zaplanowano go jednak dopiero na środę. Tego dnia łodzianin powinien zagrać również w deblu.


Wyniki

Pierwsza runda singla:
Jerzy Janowicz (Polska, WC) – Tomas Machac (Czechy) 7:6(3), 6:7(4), 6:4

Novak Djoković faworytem bukmachera STS do zwycięstwa w Australian Open 2020

/ Redakcja , źródło: Materiał sponsorowany., foto: STS

Już dziś na kortach w Melbourne rozpoczął się pierwszy w sezonie 2020 turniej wielkoszlemowy – Australian Open. Bukmacherzy największe szanse na końcowy triumf w singlu mężczyzn dają obrońcy tytułu – Novakowi Djokoviciowi.

Trzej królowie wciąż na fali

Roger Federer, Novak Djoković i Rafael Nadal to bez wątpienia najlepsi tenisiści ostatnich kilkunastu lat. W minionych szesnastu sezonach pierwsza dwójka zgarnęła aż trzynaście triumfów w Australian Open, a jedynymi, którzy byli w stanie w tym czasie wpisać się na listę zwycięzców tych prestiżowych zmagań, są: Marat Safin (2005), Rafael Nadal (2009) i Stan Wawrinka (2014). W takiej sytuacji nie może dziwić fakt, że ta wielka trójka okupuje czołówkę notowań bukmacherów. Najmniej da się obecnie zarobić na triumfie Novaka Djokovicia. Legalny bukmacher STS (gra u nielegalnych jest karalna) zwycięstwo reprezentanta Serbii wycenia na kurs 2.25. Tuż za plecami Nole w rankingu bukmachera znajduje się Rafael Nadal (kurs 5.00), a kolejna lokata na liście faworytów należy do Rogera Federera (kurs 8.00).

Turniej rekordzistów

Do rywalizacji w Australian Open 2020 w grze pojedynczej mężczyzn staną autorzy aż piętnastu zwycięstw w tym turnieju wielkoszlemowym. Siedem z nich padło łupem Novaka Djokovicia, sześć odniósł Roger Federer, a po jednym mają Rafael Nadal i Stan Wawrinka. Serb w tym momencie jest samodzielnym rekordzistą pod względem liczby wygranych w AO i w przypadku kolejnej wiktorii umocni się jedynie na prowadzeniu. Federer tymczasem ma szansę doścignąć Djokovicia, ale bukmacherzy wystawiając kursy na taki rozwój wypadków dobrze wiedzieli, że Szwajcarowi przeszkodzić w tym może zaawansowany wiek. Król Wimbledonu w sierpniu skończy bowiem już trzydzieści dziewięć lat. Dlatego też wyżej od akcji Federera stoją u bukmacherów akcje posiadacza tylko jednego zwycięstwa w Australian Open – Rafaela Nadala. Hiszpan jest o pięć lat młodszy, ale na swoją pozycję zapracował też postawą na korcie, gdyż w latach 2012-19 wystąpił w Melbourne w aż czterech finałach spod znaku Wielkiego Szlema. Tymczasem forma Stana Wawrinki wydaje się być daleka od tej, jaką zaprezentował podczas Australian Open 2014, kiedy to w finale pokonał właśnie Nadala. Bukmacher STS na zwycięstwo Szwajcara proponuje kurs w wysokości aż 50.00. Więcej o STS możesz przeczytać w tej recenzji bukmachera.

Polacy raczej bez szans na wielki sukces

W turnieju głównym singla mężczyzn Australian Open 2020 zobaczymy Huberta Hurkacza. Nasz zawodnik z pewnością ma nadzieję na lepszy występ niż przed rokiem, kiedy to zakończył swój udział na pierwszej rundzie. Hurkacz przegrał wówczas w czterech setach z bardzo doświadczonym Chorwatem Ivo Karloviciem. Na pierwszy wielkoszlemowy tytuł dla Hurkacza STS oferuje kurs 100.00.

A może ten czwarty?

Firmy specjalizujące się w zakładach wzajemnych naturalnie za głównych faworytów Australian Open 2020 uważają Novaka Djokovicia, Rafaela Nadala i Rogera Federera, ale nie jest też tak, że nie dostrzegają potencjału drzemiącego w innych tenisistach. Zmagania w Melbourne to wielkoszlemowe otwarcie sezonu, więc siłą rzeczy wysoko oceniane są szanse zawodników, którzy znaleźli się w stawce zamykającego kampanię 2019 turnieju ATP Finals w Londynie. Należą do nich: Danił Miedwiediew (kurs w STS: 9.00), Stefanos Tsitsipas (20.00), Dominic Thiem (25.00) oraz Alexander Zverev (30.00).

Zakłady bukmacherskie uzależniają. Grać mogą osoby pełnoletnie.

Australian Open. „Wydaje się całkowicie w porządku” – tenisiści o jakości powietrza w pierwszym dniu turnieju

/ Dominika Opala , źródło: www.espn.com /własne, foto: AFP

Mimo obaw związanych z jakością powietrza podczas Australian Open, okazało się, że największym problemem dla organizatorów w pierwszym dniu zmagań, był ulewny deszcz. Z jednej strony uniemożliwił on rozegranie wszystkich zaplanowanych pojedynków, z drugiej jednak może być on pomocny w stłumieniu niszczycielskich pożarów.

Deszcz jest teraz zbawienny dla Australii i mimo że krzyżuje on nieco plany organizatorów i tenisistów, to nikt specjalnie na niego nie narzeka. W Melbourne Park trzy największe korty mają zadaszenie i tam gry mogą toczyć się zgodnie z planem. Na kortach bocznych jednak dziewięć pojedynków musiało zostać przerwanych i będą one kończone we wtorek, podczas gdy 23 spotkania nie rozpoczęły się w ogóle.

W zeszłym tygodniu, gdy rozgrywane były eliminacje, niektórzy zawodnicy mieli problemy z oddychaniem, gdyż jakość powietrza była jedną z najgorszych na świecie z powodu smogu z pożarów oddalonych o 100 mil. Środowisko tenisowe było podzielone: jedni mówili, że turniej powinien być odwołany, drudzy, że to indywidualna decyzja tenisistów i tenisistek.

Jednak już w pierwszym dniu zmagań wszystko zdawało się być w porządku – Dzisiaj wydawało się, że jest normalnie – oceniła Serena Williams po awansie do drugiej rundy. – Tak, wyglądało to całkiem nieźle – dodała.

W szatniach znajdują się ekrany, które informują o najnowszych pomiarach cząstek w powietrzu w skali od 1 (najlepszy) do 5 (najgorszy). Spostrzeżeniami podzielił się też Sam Querrey – Kiedy tam wszedłem, pokazywało 1, co przypomina pogodę na Alasce. Powietrze wydaje się być teraz całkowicie w porządku – stwierdził Amerykanin, który w trzech setach pokonał rozstawionego z „25” Bornę Czoricia.

Chorwat także nie miał zastrzeżeń do jakości powietrza – Szczerze mówiąc, nie czułem żadnej różnicy. Potrafię zrozumieć, że inni zawodnicy to czują i szanuję to – przyznał. – Bardziej martwił mnie jednak mój forehand i serwis niż jakość powietrza – zażartował Czorić po porażce.

Australian Open. Polski kwartet w Melbourne Parku

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/www.ausopen.com, foto: AFP

Łukasz Kubot, Hubert Hurkacz, Magda Linette i Alicja Rosolska to polski kwartet, który powalczy w rywalizacji deblowej podczas tegorocznego Australian Open. W drugiej rundzie gry podwójnej kobiet znajdzie się na pewno jedna z naszych tenisistek, gdyż los sprawił, że zagrają przeciwko sobie na otwarcie zmagań.

Australian Open to turniej, z którym polscy kibice mają najlepsze wspomnienia, jeżeli chodzi o rywalizacje w grze podwójnej. W 1978 roku po tytuł wraz z Kimiem Warwickiem sięgnął Wojciech Fibak. 36 lat później osiągnięcie poznanianka powtórzył Łukasz Kubot. Dwukrotny polski mistrz wielkoszlemowy w deblu także w tym roku jest w gronie kandydatów do końcowego triumfu. Tenisista z Bolesławca i jego deblowy partner Marcelo Melo zostali rozstawieni z numerem dwa. Ich rywalami w pierwszej rundzie są Guillermo Duran i Diego Schwartzman. W tej samej połowie drabinki co Polak i Brazylijczyk znaleźli się również Jean-Julien Rojer i Horia Tecau, Ivan Dodig i Filip Polasek oraz John Peers i Michael Venus.

Z kolei w górnej części drabinki znalazł się drugi z polskich tenisistów, którzy wystąpi w tym roku na kortach Melbourne Park. Hubert Hurkacz, bo o nim mowa, i jego kanadyjski partner Vasek Pospisil w pierwszej rundzie trafili na turniejowe ,,czternastki” – Jamie’ego Murray’a i Neala Skupskiego. Polsko-kanadyjski duet znalazł się w pierwszej ćwiartce, czyli razem z najwyżej rozstawionymi, a zarazem broniącymi tytułu – Pierre-Huguesem Herbertem i Nicolasem Mahutem.

Do polskiego starcia dojdzie z kolei w pierwszej rundzie debla pań. Magda Linette grająca w parze Kateryną Kozłową w meczu pierwszej rundy spotka się z Alicją Rosolską, której towarzyszyć będzie Danielle Collins. Zwyciężczynie tego spotkania w drugiej rundzie najpewniej spotkają się z turniejowymi „dziesiątkami” z Japonii – Shuko Aoyamą i Ena Shibaharą.

Australian Open. Przykre deja vu Stephens. Amerykanka za burtą

/ Jakub Karbownik , źródło: własne, foto: AFP

Ashleigh Barty straciła seta, ale pokonała Łesie Curenko i awansowała do drugiej rundy Australian Open. Z rywalizacją pożegnały się natomiast Venus Williams oraz Sloane Stephens.

Mistrzyni US Open z 2017 roku i Chinka Shuai Zhang spotkały się dotychczas pięciokrotnie. Poniedziałkowy mecz był drugim pojedynkiem obu tenisistek podczas pierwszej lewy Wielkiego Szlema. Przed dwoma laty awans do 2. rundy wywalczyła reprezentantka Państwa Środka, mimo że Stephens prowadziła już 6:2, 5:4 z przewagą przełamania. To wręcz nieprawdopodobne, ale identyczna sytuacja miała miejsce dzisiaj. Niespełna 27-letnia Amerykanka ponownie była gema od awansu do kolejnej rundy, ale po raz trzeci musiała uznać wyższość mniej utytułowanej rywalki.

Jedną nogę poza turniejem była z kolei Ashleigh Barty. Australijka, która w minionym tygodniu sięgnęła w Adelajdzie po pierwszy tytuł w ojczyźnie, przegrała seta z Łesią Curenko. W dwóch kolejnych odsłonach oddała jednak Ukraince tylko dwa gemy i zapewniła sobie prawo gry w drugiej rundzie.

Jubileuszowego, dwudziestego startu w Australian Open nie będzie mile wspominać Venus Williams. Amerykanka po raz pierwszy na kortach w Melbourne Park zagrała w turnieju głównym w 1998 roku. Cori Gauff, jej rywalka w tegorocznym meczu pierwszej rundy, przyszła na świat ponad sześć lat później! Poniedziałkowy mecz był drugim w historii spotkaniem obu tenisistek. Poprzednio starsza z sióstr Williams i Gauff spotkały się w pierwszej rundzie Wimbledonu. W obu meczach górą była nastolatka z Atlanty. Czy rewelacyjna nastolatka powtórzy w Melbourne ubiegłoroczny wynik z Wimbledonu, gdzie doszła do 1/8 finału? Dopiero się przekonamy. W drugiej rundzie zatrzymać Gauff spróbuje doświadczona Rumunka Sorana Cirstea.


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Ashleigh Barty (Australia, 1) – Łesia Curenko (Ukraina) 5:7, 6:1, 6:1
Shuai Zhang (Chiny) – Sloane Stephens (USA) 2:6, 7:5, 6:2
Cori Gauff (USA) – Venus Williams (USA) 7:6(5), 6:3

Australian Open. Wymarzony początek Tsitsipasa, Dźoković stracił seta

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Stefanos Tstitsipas jeszcze nigdy nie rozpoczął tak dobrze turnieju wielkoszlemowego. Rozstawiony z numerem sześć Grek przywitał się z publicznością w Melbourne przekonującym zwycięstwem 6:0, 6:2, 6:3 nad Salvatore Caruso. Więcej czasu na korcie spędził broniący tytułu Novak Dźoković, którego mecz z Janem-Lennardem Struffem niespodziewanie wydłużył się do czterech setów. 

Tylko godzinę i 43 minuty trwał pojedynek pierwszej rundy Australian Open pomiędzy Stefanosem Tsitsipasem i Salvatore Caruso. Zwycięstwo Greka nie jest niespodzianką, jednak jego już tak. Dość powiedzieć, że dla Tsitsipasa był to dopiero czwarty wygrany mecz w Wielkim Szlemie bez straty seta. Efektowne zwycięstwo należy też odczytywać jako powrót na właściwą ścieżkę, po tym jak w dwóch poprzednich imprezach wielkoszlemowych odpadał już w pierwszej rundzie.

Tym razem wszystko poszło po jego myśli. Bardzo pewnie wygrywał gemy przy własnym podaniu, ani razu nie doprowadzając do sytuacji, w której byłby zmuszony bronić się przed przełamaniem. Z kolei Caruso co i raz wpadał w tarapaty we własnych gemach serwisowych. Nawet kiedy udawało mu się doprowadzać do dłuższych wymian, ostatecznie to Grek okazywał się solidniejszy z linii końcowej. – Ostatni rok był dla mnie wyjątkowy. Dostaję gęsiej skórki na samą myśl o tym, co się wydarzyło przez ten czas. Mam nadzieję na coś podobnego w tym roku, a może nawet na coś więcej – powiedział po meczu Tsitsipas. Przypomnijmy, że w zeszłym roku 21-latek z Aten dotarł w Australian Open do półfinału, po drodze pokonując m.in. Rogera Federera. Na razie jednak Grek nie wybiega tak daleko w przyszłość, tylko skupia się na spotkaniu drugiej rundy. Spotka się w niej z Philippem Kohslchreiberem, który bez straty seta pokonał debiutującego w Australian Open Amerykanina Marcosa Girona.

W drugiej rundzie zameldował się również broniący tytułu Novak Dźoković. Wicelider rankingu ATP miał spore problemy z utrzymaniem koncentracji na odpowiednim poziomie, przez co jego spotkanie z Janem-Lennardem Struffem wydłużyło się do czterech setów. Niemiec cieszył się ze zwycięstwa w trzeciej odsłonie rywalizacji, kiedy zdecydowany faworyt prowadził już 2-0, ale przy odrobinie szczęścia mógł pokusić się też o niespodziankę w pierwszym secie. Wówczas odrobił stratę przełamania i doprowadził do tie-breaka, jednak w decydującej rozgrywce górą był Dźoković. Koniec końców ,,Nole” wygrał 7:6(5), 6:2, 2:6, 6:1, ale nie był z siebie do końca zadowolony.

Obserwatorów spotkania zastanawiać mogło, czemu 32-letni Serb tak rzadko decydował się na skróty. Podczas ATP Cup Dźoković wyjątkowo ochoczo stosował takie rozwiązanie, natomiast w meczu ze Struffem jakby o nim zapomniał. Być może więcej przebieżek do siatki zafunduje kolejnemu rywalowi. Wyłoni go pojedynek Tatsumy Ito z Prajneshem Gunneswaranem. Japończyk i Hindus mieli pojawić się na korcie w poniedziałek, jednak plany pokrzyżowała im pogoda.


Wyniki

Poniedziałkowe mecze 1. rundy singla mężczyzn (sesja wieczorna):

Stefanos Tsitsipas (Grecja, 6) – Salvatore Caruso (Włochy) 6:0, 6:2, 6:3
Philipp Kohlschreiber (Niemcy) – Marcos Giron (USA) 7:5, 6:1, 6:2
Novak Dźoković (Serbia, 2) – Jan-Lennard Struff (Niemcy) 7:6(5), 6:2, 2:6, 6:1

Australian Open. Wozniacki jeszcze się nie żegna

/ Anna Niemiec , źródło: www.wtatennis.com/własne, foto: AFP

Naomi Osaka udanie rozpoczęła obronę tytułu zdobytego przed rokiem w Melbourne. Do drugiej rundy awansowały również Serena Williams, Petra Kvitova oraz rozgrywająca ostatni turniej w karierze Caroline Wozniacki.

Rozstawiona z numerem trzecim Japonka w dwóch setach pokonała Marie Bouzkovą. Tenisistka z Kraju Kwitnącej Wiśni pewnie wygrała pierwszą partię, ale w drugiej Czeszka wyszła na prowadzenie 4:2. Ubiegłoroczna mistrzyni w porę opanowała jednak sytuację na korcie, wygrała cztery kolejne gemy i po godzinie i 20 minutach gry zapewniła sobie awans do drugiej rundy.

To był dla mnie trudny mecz, miałam problemy z opanowaniem nerwów – przyznała w pomeczowym wywiadzie na korcie Osaka. – Nie jest łatwo grać z pierwszej rundzie z kimś z kim wcześniej nigdy się nie grało. A ona dodatkowo jest młodsza ode mnie! Ona będzie świetną zawodniczką i w przyszłości na pewno spotkamy się na pewno jeszcze wiele razy.

Kolejną rywalką japońskiej tenisistki będzie Zheng Saisai, która wyeliminowała Annę Kalinską.

Bez większych problemów pierwsze mecze w zawodach wygrały również Serena Williams, Petra Kvitova i Caroline Wozniacki. Leworęczna tenisistka oddała tylko jednego gema rodaczce Katerinie Siniakovej, a Amerykanka straciła tylko dwa więcej w pojedynku z Anastazją Potapową. Dunka, która po turnieju w Melbourne pożegna się z zawodowym tenisem, również bez straty seta pokonała Kristie Ahn.

Cieszę się, że wygrałam pierwszy mecz tutaj – powiedziała mistrzyni z 2018 roku. – To nigdy nie jest łatwe, szczególnie gdy wiesz, że to twój ostatni turniej. Towarzyszyło mi wiele emocji, ale starałam się nad nimi zapanować i spisałam się całkiem nieźle.

W poniedziałek w sesji porannej pierwsze mecze wygrały również Petra Martić, Sofia Kenin, Jekaterina Aleksandrowa oraz Julia Goerges. Z turniejem szybko pożegnała się Barbora Strycova. Rozstawiona z numerem 32 Czeszka nie znalazła sposobu na pokonanie Sorany Cirstei.


Wyniki

Pierwsza runda singla

Naomi Osaka (Japonia, 3) – Marie Bouzkova (Czechy) 6:2, 6:4

Petra Kvitova (Czechy, 7) – Katerina Siniakova (Czechy) 6:1, 6:0

Serena Williams (USA, 8) – Anastazja Potapowa (Rosja) 6:0, 6:3

Petra Martić (Chorwacja, 13) – Christina McHale (USA) 6:3, 6:0

Sofia Kenin (USA, 14) – Martina Trevisan (Włochy, Q) 6:2, 6:4

Jekaterina Aleksandrowa (Rosja, 25) – Jil Teichmann (Szwajcaria) 6:4, 4:6, 6:2

Sorana Cirstea (Rumunia) – Barbora Strycova (Czechy, 32) 6:2, 7:6(5)

Julia Goerges (Niemcy) – Viktoria Kuzmova (Słowacja) 6:1, 6:2

Paula Badosa (Hiszpania) – Johanna Larsson (Szwecja, Q) 6:1, 6:0

Saisai Zheng (Chiny) – Anna Kalinska (Rosja, Q) 6:3, 6:2

Caroline Wozniacki (Dania) – Kristie Ahn (USA) 6:1, 6:3

Lin Zhu (Chiny) – Viktorija Golubic (Szwajcaria) 4:6, 6:1, 7:6(5)

Tamara Zidansek (Słowenia) – Na-Lae Han (Korea Południowa, WC) 6:3, 6:3

Barbora Krejczikova (Czechy, Q) – Kaia Kanepi (Estonia) 7:6(3), 2:6, 6:3

Ann Li (USA, Q) – Lizette Cabrera (Australia, WC) 7:6(4), 7:6(10)

Australian Open. Federer ekspresem w drugiej rundzie, Shapovalov za burtą

/ Dominika Opala , źródło: własne, foto: AFP

Do tej pory największą niespodzianką dnia była porażka Denisa Shapovalova. Kanadyjczyk uległ w czterech setach Martonowi Fucsovicsowi. Z kolei najmniejszych problemów z wygraną nie miał Roger Federer, który zanotował pierwsze zwycięstwo w 2020 roku.

Dwóch rozstawionych zawodników pożegnało się już z turniejem. Są nimi Denis Shapovalov i Borna Czorić. Kanadyjczyk przegrał z Martonem Fucsovicsem, a Chorwat nie zdołał ugrać seta z Samem Querreyem. Tenisista z Zagrzebia rewelacyjnie rozpoczął sezon od pokonania Dominica Thiema w ATP Cup, ale potem uszło z niego powietrze i w swoich występach był cieniem samego siebie. Potwierdziło się to także w meczu z Amerykaninem, który w każdym z setów uzyskiwał jedno przełamanie więcej od rywala.

Dużo większym zaskoczeniem była natomiast porażka Shapovalova. Kanadyjczyk w świetnej formie przystępował do pierwszego szlema w roku i wydawało się, że może daleko zajść. Plany pokrzyżował mu jednak Marton Fucsovics. Węgier, obecnie zajmujący 67. miejsce w rankingu, dwa lata temu dotarł do czwartej rundy Australian Open i widać, że ma ochotę na powtórzenie tego wyniku.

Partia otwarcia od początku źle się ułożyła dla Kanadyjczyka, który na starcie stracił podanie. Węgier poszedł za ciosem i nie oddał przewagi, dokładając w końcówce kolejne przełamanie. Drugi set był o wiele bardziej zacięty i musiał zostać rozstrzygnięty w tie-breaku. W nim „Shapo” obronił piłkę setową i ostatecznie za trzecią szansą doprowadził do wyrównania w meczu. W trzeciej odsłonie w grę młodszego z tenisistów ponownie wkradła się nerwowość, z kolei Fucsovics konsekwentnie zmierzał do celu. W efekcie oddał rywalowi jednego gema i sensacja była coraz bliżej. Czwarty set rozpoczął się od przełamania na korzyść Shapovalova, jednak Kanadyjczyk nie doprowadził tej przewagi do końca i dał się odłamać w ósmym gemie. Ponownie tie-break musiał rozstrzygnąć losy partii i tym razem wyżej notowany zawodnik nie odrobił strat. Fucsovics pewnie zmierzał po zwycięstwo i finalnie po ponad trzech godzinach gry awansował do drugiej rundy.

Z kolei Roger Federer, w pierwszym występie w tym roku, zaprezentował świetną dyspozycję. Szwajcar nie dał szans Steve’owi Johnsonowi i odprawił go w 85 minut. Tenisista z Bazylei od samego początku narzucił szybkie tempo. Po 18 minutach prowadził już 4:1 i nieustannie spychał rywala do defensywy. W drugiej partii Federer wygrał 16 z pierwszych 18 punktów i błyskawicznie uciekł na 4:0. Amerykanin nie był w stanie znaleźć sposobu na tak dysponowanego przeciwnika i ostatecznie zdobył siedem gemów w meczu. Federer jest niepokonany w pojedynkach pierwszej rundy w Australian Open i zanotował tu 21. zwycięstwo na tym etapie.


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Roger Federer (Szwajcaria, 3) – Steve Johnson (USA) 6:3, 6:2, 6:2

Matteo Berrettini (Włochy, 8) – Andrew Harris (Australia, WC) 6:3, 6:1, 6:3

Marton Fucsovics (Węgry) – Denis Shapovalov (Kanada, 13) 6:3, 6:7 (9), 6:1, 7:6 (3)

Grigor Dimitrov (Bułgaria, 18) – Juan Ignacio Londero (Argentyna) 4:6, 6:2, 6:0, 6:4

Guido Pella (Argentyna, 22) – John Patrick Smith (Australia, WC) 6:3, 7:5, 6:4

Sam Querrey (USA)  – Borna Czorić (Chorwacja, 25) 6:3, 6:4, 6:4

Daniel Evans (Wielka Brytania, 30) – Mackenzie McDonald (USA) 3:6, 4:6, 6:1, 6:2, 6:3

Gregoire Barrere (Francja) – Mohamed Safat (Egipt, Q) 6:7 (8), 7:6 (1), 6:4, 7:6 (5)

Ricardas Berankis (Litwa) – Roberto Carballes Baena (Hiszpania) 6:4, 6:2, 6:2

Y. Nishioka (Japonia) – Laszlo Dżjere (Serbia) 6:4, 3:6, 6:2, 7:6 (2)

 

Thiem nie wierzy w doping

/ Michał Krogulec , źródło: www.tennisnet.com, foto: AFP

W ubiegłym tygodniu na stosowaniu dopingu przyłapani zostali Robert Farah i Nicolas Jarry. Dominik Thiem, piąty tenisista świata nie uważa by umyślnie zawinili. 

Światowa Federacja Tenisa (ITF) poinformowała, że Kolumbijczyk Robert Farah i Chilijczyk Nicolas Jarry stosowali niedozwolone substancje. Oboje nie wystąpią w rozpoczętym Australian Open. Farah wygrał wespół z Juanem Sebastianem Cabalem nowojorski US Open w ubiegłym roku. A Jarry święcił pierwszy sukces w turnieju z cyklu ATP World Tour, triumfując w imprezie w Bastad. Mistrz wielkszlemowy spożył najprawdopodobniej zanieczyszczone mięso, a Jarry witaminy.

W pobranej 19 listopada 2019 rok (podczas turnieju Pucharu Davisa w Madrycie) próbce moczu Nicolasa Jarry’ego wykryto ligandrol i stanozolol.

Zdaniem austriackiego tenisisty Dominika Thiema, którego trenerem jest Nicolas Massu (rodak Jarry’ego) wykrycie dopingu u Chilijczyka jest pomyłką – Słyszałem o Jarrym, że był badany w Paryżu (ATP Masters 1000 – przyp.red.) i był czysty. Potem zabrał suplementy witaminowe do Madrytu. Jestem w 100 procentach przekonany, że ​​nie miał w tym zamiaru. Po pierwsze, poniósł około 13 porażek w pierwszej rundzie z rzędu , po drugie nie jest typem gracza, któremu doping pomógłby w jakiś sposób. Nie wiem, kiedy grał w ostatnim pięciosetowym spotkaniu. Nie sądzę, żeby krył się za tym jakiś zamiar.