Auckland. Finalista z Winston-Salem na drodze Hurkacza

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/atptour.com, foto: AFP

Benoite Paire będzie rywalem Huberta Hurkacza w piątkowym półfinale turnieju ATP 250 w Auckland. Dla Francuza będzie to szansa na rewanż za ubiegłoroczną porażkę w finale w Winston-Salem.

Ostatnia sobota sierpnia ubiegłego roku była wyjątkowa dla kibiców tenisa w Polsce. To właśnie tego dnia w Winston-Salem Hubert Hurkacz i Łukasz Kubot sięgnęli po tytuły mistrzowskie. Ten drugi razem z Marcelo Melo nie mieli sobie równych w rywalizacji deblistów. Z kolei wrocławianin po raz pierwszy w karierze zdobył tytuł mistrzowski w singlu. W finale Polak pokonał Benoit Paire’a.

Blisko pięć miesięcy później, w Australii Francuz będzie mieć okazję zrewanżować się naszemu tenisiście. Obaj panowie powalczą w półfinale niewielkiej imprezy w Auckland, będącej próbą generalną przed rozpoczynającym się w poniedziałek Australian Open.  W stolicy Nowej Zelandii Polak pokonał już jednego rywala z ubiegłorocznej zwycięskiej drogi w Winston-Salem – Feliciano Lopeza. Teraz przyszła kolej na finalistę tamtej imprezy.

–  Myślę, że Hurkacz to znakomity tenisista. Bardzo dobrze go znam i wiem, że jest dobrym facetem. Kilka razy grałem z nim wspólnie w deblu i wielokrotnie razem trenowaliśmy. W zeszłym roku pokonał mnie w finale w Winston-Salem i zdobył swój pierwszy tytuł, więc wiem, że jest niebezpieczny – wypowiedział się na temat swojego najbliższego rywala Francuz podczas konferencji prasowej po meczu ćwierćfinałowym.

Spotkanie Polaka i Francuza odbędzie się w piątek. Zostało zaplanowane jako drugi pojedynek na korcie centralnym od piątej rano polskiego czasu.

Steve Darcis schodzi z tenisowej sceny

/ Tomasz Górski , źródło: własne, foto: AFP

Dzisiejszy mecz w ramach kwalifikacji do Australian Open był dla Steve’a Darcia ostatnim w zawodowym tenisie. Liczył, że pożegna się w turnieju głównym w Melbourne Park, jednak już Elliot Benchetrit okazał się nie do przejścia. Kariera Belga nie była usłana różami, głównie przez kontuzje, jednak kilka bardzo cennych sukcesów zapisał na swoim koncie. Bowiem nie każdy ma na rozkładzie Rafaela Nadala.

Pewne było, że Steve Darcis zakończy karierę podczas Australian Open. Jednak nie spodziewaliśmy się, że nastąpi to przed 20. stycznia, kiedy wystartuje turniej główny. Tymczasem już w pierwszej rundzie kwalifikacji po dwudniowym meczu Belg przegrał i ostatni raz na korcie usłyszał gem, set i mecz. Jego rywalem był Francuz Elliot Benchetrit. Pojedynek wystartował w środę z opóźnieniem przed smog, później został przerwany przez opady deszczu. Darcis prowadził 4-2. Dziś, po wznowieniu miał nawet piłki setowe, ale ich nie wykorzystał. Przegrał seta. W drugim także miał zapas przełamania i znów bez efektu końcowego. Po godzinie i czterdziestu pięciu minutach łącznej walki Francuz znalazł się w drugiej rundzie, a Belg ostatni raz w karierze opuścił kort.

Steve Darcis urodził się 13 marca 1984 roku w Liege. Pasją do tenisa zaraził go ojciec – Alain. Młody Steve dominował w kategoriach młodzieżowych i wkrótce został uznany za jeden z największych belgijskich talentów. Jego przełom na najwyższym poziomie nastąpił latem 2007 roku, kiedy 23-letni Darcis jako kwalifikant bardzo niespodziewanie wygrał turniej ATP w holenderskim mieście Amersfoort. Dwa miesiące później zakwalifikował się także do US Open, swojego pierwszego turnieju wielkoszlemowego w seniorskiej karierze. W 2008 roku wygrał drugi i ostatni tytuł w Memphis na twardej nawierzchni. Wówczas został najlepszym Belgiem w rankingu ATP. Brał udział w Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie oraz Londynie.

Często nazywany był „Mister Davis Cup”, bowiem szczególnie wyróżniał się w pracy zespołowej z drużyną Belgii w rozgrywkach Pucharu Davisa. Dwukrotnie z Davidem Goffinem doprowadził kadrę do finału tych rozgrywek w 2015 i 2017 roku.

Zapewne jednym z największych wspomnień Darcisa będzie Wimbledon 2013. Wówczas w pierwszej rudzie pokonał Rafaela Nadala 7:6(4), 7:6(8), 6:4. Był w genialnej formie, ale na mecz drugiej fazy z Łukaszem Kubotem już nie wyszedł z powodu kontuzji barku. Dla Polaków może to i lepiej, bo mieliśmy szansę oglądać wspaniały ćwierćfinał Kubot z Janowiczem. Belg pokonał także podczas przygody m.in. Dominica Thiema, Alexandra Zverva czy naszego Janowicza.

Darcis kończy karierę będą na 176. miejscu w rankingu ATP. Jego „życiówka” to 38. pozycja, na której znalazł się 22 maja 2017 roku.

Kariera Belga mocno hamowała przez kontuzje. Od 2009 roku często wypadła z Top 100 bowiem musiał opuszczać wiele turniejów. Bark i przewlekła kontuzja łokcia to główne problemy. Ale były także mniejsze urazy, które mu mocno przeszkadzały.

To nie była wymarzona przygoda tenisisty z Liege. Jednak jak widać potrafił zgarnąć dwa tytułu rangi ATP Word Tour, grał w finałach Pucharu Davisa, wystąpił na Olimpiadzie czy pokonał Rafaela Nadala. To spore sukcesy skromnego Belga. Kto wie, co by było gdyby nie tak duża liczba kontuzji. Teraz życzymy Darcisowi aby odnalazł się po zakończeniu profesjonalnej kariery. I robił to co lubi. Dzięki Steve!

Auckland. Czwarty w karierze półfinał Humberta

/ Szymon Adamski , źródło: własne / ATP, foto: AFP

Bardzo możliwe, że w ciągu kilku najbliższych dni dojdzie do dwóch pojedynków Huberta Hurkacza z Ugo Humbertem. Pierwsza okazja nadarzy się w Auckland, gdzie obaj zameldowali się już w półfinałach i mogą spotkać się ze sobą w meczu o tytuł. Natomiast druga podczas Australian Open. W Melbourne mogą skrzyżować rakiety w drugiej rundzie. 

Dla Ugo Humberta turniej w stolicy Nowej Zelandii jest jednym z najlepszych w karierze. Dopiero po raz czwarty awansował do półfinału imprezy głównego cyklu. Ma jednak niespełna 22-lata, więc to bardzo dobry wynik. W Auckland ma już na rozkładzie Caspera Ruuda, Marca Cecchinato i Denisa Shapovalova. Tego ostatniego pokonał w ćwierćfinale 7:5, 6:4. – Bardzo się cieszę z tej wygranej, jednej z największych w mojej karierze. Koncentrowałem się na swoim planie i grałem punkt po punkcie – mówił po meczu szczęśliwy Francuz. W półfinale jego rywalem będzie John Isner, który w typowy dla siebie sposób, w dwóch tie-breakach po setach bez przełamań, poradził sobie z Kyle’em Edmundem. Jeśli Humbert pokona olbrzyma ze Stanów Zjednoczonych, po raz pierwszy zagra w finale turnieju głównego cyklu.

W nim może spotkać się z Hubertem Hurkaczem. Przypomnijmy, że Polak pokonał w czwartek Feliciano Lopeza 6:4, 6:7(11), 6:4. Osobną relację z tego pojedynku znajdziecie TUTAJ. Półfinałowym przeciwnikiem naszego najlepszego i niepokonanego w 2020 roku tenisisty będzie Benoit Paire. To właśnie ekscentryczny Francuz był rywalem Hurkacza w jego jak dotąd jedynym występie w finale zawodów ATP. W Winston Salem wrocławianin wygrał 6:3, 3:6, 6:3 i sięgnął po tytuł. Kto wie, może w tym przypadku również zwycięstwo nad Paire’em poniesie za sobą tak przyjemne konsekwencje.

W trakcie gier ćwierćfinałowych w Auckland, w Melbourne rozlosowano drabinki główne Australian Open. Hubert Hurkacz w pierwszej rundzie zagra z zawodnikiem z kwalifikacji, a w ewentualnej drugiej z lepszym z pary Ugo Humbert – John Millman. Bardzo możliwe zatem, że Hurkacza i Humbert w ciągu najbliższych kilku dni dwukrotnie staną po przeciwnych stronach siatki.


Wyniki

Ćwierćfinały:

Hubert Hurkacz (Polska, 6) – Feliciano Lopez (Hiszpania) 6:4, 6:7(11), 6:4
Benoit Paire (Francja, 5) – John Millman (Australia) 3:6, 6:1, 6:4
John Isner (USA, 4) – Kyle Edmund (Wielka Brytania) 7:6(5), 7:6(5)
Ugo Humbert (Francja) – Denis Shapovalov (Kanada, 2) 7:5, 6:4

Adelajda. Cenne zwycięstwo Sabałenki

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/www.wtatennis.com, foto: AFP

Ashleigh Barty pokonała Marketę Vondrouszovą 6:3, 6:3 i zameldowała się w półfinale Adelaide International. Do najlepszej czwórki turnieju nie awansowała z kolei Simona Halep. Rumunka po raz pierwszy w karierze przegrała z Aryną Sabałenką. 

Białorusinka zeszły sezon zakończyła z przytupem, zgarniając dwa turniejowe zwycięstwa. Najpierw nie miała sobie równych w Wuhan, a następnie podczas „małego mastersa” w Zhuhai. W przerwie między sezonami Sabałenka przeżyła rodzinną tragedię, gdy zmarł jej ojciec. Teraz tenisistka z Mińska zaczyna sezon z wysokiego ,,C”. W ćwierćfinale turnieju WTA Premier w Adelajdzie Białorusinka po raz pierwszy pokonała Simonę Halep.

Pierwszy set był bardzo wyrównany do stanu 4:4. Obie zawodniczki do tego czasu dwukrotnie przegrały gemy przy własnym podaniu. Od dziewiątego gema inicjatywę przejęła Sabałenka, na której konto powędrowało siedem gemów z rzędu. Przy 5:0 w drugiej odsłonie co prawda Halep wygrała dwa gemy, ale ostatnie słowo należało do Białorusinki, która odniosła pierwsze zwycięstwo nad byłą liderką rankingu WTA.

Większych kłopotów z awansem do półfinału nie miała Ashleigh Barty. Australijka drugi raz z rzędu pokonała Marketę Vondrousovą. Poprzednio spotkały się w finale Roland Garros. Tenisistka z Antypodów oddała wówczas rywalce cztery gemy. W czwartek mecz był nieco bardziej zacięty, ale reprezentantka naszych południowych sąsiadów wciąż jest bez wygranego seta w meczach przeciwko liderce światowego rankingu.

Grono półfinalistkę uzupełniły Danielle Collins i Dajana Jastremska. Amerykanka, która o półfinał zmierzy się z Barty, pokonała w dwóch setach Belindę Bencic. Z kolei Ukrainka okazała się lepsza od Donny Vekić i teraz spotka się z Aryną Sabałenką.

 


Wyniki

Ćwierćfinały singla:

Ashleigh Barty (Australia, 1) – Marketa Vondrouszova (Czechy, 8) 6:3, 6:3

Aryna Sabałenka (Białoruś, 6) – Simona Halep (Rumunia, 2) 6:4, 6:2

Danielle Collins (USA) – Belinda Bencic (Szwajcaria, 4) 6:3, 6:1

Dajana Jastremska (Ukraina) – Donna Vekić (Chorwacja) 6:4, 6:3

 

 

Auckland. Hurkacz zameldował się w półfinale

/ Maciej Pietrasik , źródło: własne, foto: AFP

Hubert Hurkacz nie wykorzystał sześciu piłek meczowych w drugiej partii meczu z Feliciano Lopezem i przez moment w Auckland awans Polaka do półfinału stanął pod znakiem zapytania. Ostatecznie wrocławianin zwyciężył jednak w trzech setach. Jego kolejnym rywalem będzie Benoit Paire.

Wcześniej Hubert Hurkacz i Feliciano Lopez spotkali się podczas zeszłorocznego turnieju w Winston-Salem, a Hiszpan skreczował wówczas w drugim secie. Dzisiejszy pojedynek był nieco bardziej zacięty, choć początkowo wszystko wskazywało na stosunkowo szybkie zwycięstwo Polaka.

W pierwszym secie nasz tenisista wywalczył przełamanie w szóstym gemie. Po chwili przyszedł moment dekoncentracji i Lopez natychmiast odrobił straty, lecz przy stanie 5:4 dla Hurkacza rywal popełnił trzy niewymuszone błędy, co było równoznaczne z trzema piłkami setowymi dla wrocławianina. Polak wykorzystał drugą z okazji, mijając rywala z bekhendu.

W drugiej odsłonie obaj zawodnicy utrzymywali podanie. Przy serwisie Lopeza raz zrobiło się 0-40, lecz Hiszpan zdobył wtedy pięć punktów z rzędu. W tiebreaku Hurkacz szybko objął prowadzenie. Przy zmianie stron było 5-1 na jego korzyść, ale od stanu 6-3 Lopez zaczął grać znakomicie. Obronił aż sześć piłek meczowych (dwie z nich przy serwisie Hurkacza) i przy sporym dopingu miejscowej publiczności zwyciężył 13-11.

Wypuszczony set nie wpłynął na szczęście negatywnie na Polaka. Wręcz przeciwnie – podrażniony Hurkacz przełamał rywala na samym początku trzeciej partii. Przewagę utrzymał już do samego końca, nie dając przeciwnikowi nawet break pointa. W całym meczu wrocławianin wygrał ostatecznie 6:4, 6:7(11), 6:4 i awansował tym samym do półfinału.

Kolejnym przeciwnikiem Hurkacza będzie Francuz Benoit Paire. Obaj mierzyli się w zeszłorocznym finale w Winston-Salem, gdzie Polak sięgnął po pierwszy tytuł w głównym cyklu ATP.


Wyniki

Ćwierćfinał singla:
Hubert Hurkacz (Polska, 6) – Feliciano Lopez (Hiszpania) 6:4, 6:7(11), 6:4

Australian Open. Jedynka gospodarzy rezygnuje

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/www.atpcup.com, foto: AFP

Alex de Minaur nie wystartuje w Australian Open. Najwyżej sklasyfikowany tenisista gospodarzy musiał zrezygnować z występu w pierwszej tegorocznej lewie Wielkiego Szlema z powodu kontuzji mięśni brzucha.

Podczas inauguracyjnej edycji Pucharu ATP Australijczycy doszli do półfinału. W tym przegrali z Hiszpanami. Z roli lidera reprezentacji bardzo dobrze wywiązał się Alex de Minaur, który poprowadził tenisistów z Antypodów do najlepszej czwórki zmagań. Jednak przypłacił to kłopotami zdrowotnymi.

W meczu przeciwko Denisowi Shapovalovi, który to dał gospodarzom awans do ćwierćfinału, tenisista z Sydney poczuł ból mięśni brzucha. Mimo to wyszedł na kort w dwóch kolejnych spotkaniach – przeciwko Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. Dopiero po przenosinach do Adelajdy 21-letni tenisista poddał się badaniom, które wykazały, że potrzebne są co najmniej cztery tygodnie przerwy od gry w tenisa. De Minaurowi bardzo ciężko było się pogodzić z rezygnacją z występu, jednak ostatecznie podjął najtrudniejszą z decyzji. Tym samym zmieniło się rozstawienie zawodników w drabince. I przy nazwisku Huberta Hurkacza pojawił się numer 31.

Australian Open. Rus i Babos na drodze Polek

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Magda Linette i Iga Świątek poznały rywalki w pierwszej rundzie Australian Open. Ich rywalkami będą odpowiednio Holenderka Arantxa Rus i Węgierka Timea Babos. O ile w meczach pierwszej rundy nasze reprezentantki będą faworytkami, tak w przypadku awansu do drugiej rundy poprzeczka będzie zawieszona już bardzo wysoko.

Linette trafiła do górnej połowy drabinki, która wydaje się lepiej obsadzona. Pewna miejsca w niej mogła być tylko rozstawiona z numerem jeden Ashleigh Barty. Oprócz Australijki o jej sile stanowią zeszłoroczne finalistki – Naomi Osaka i Petra Kvitova, a także siostry Williams. Venus już w pierwszej rundzie zmierzy się z rewelacyjną nastolatką ze Stanów Zjednoczonych Cori Gauff. Z kolei wspomniana Barty zmagania w Melbourne rozpocznie od pojedynku z Ukrainką Lesią Curenko.

Gdzie w tym wszystkim Magda Linette. Bardziej doświadczona z Polek znalazła się w pierwszej ćwiartce drabinki. Los skojarzył ją z Arantxą Rus, która w zeszłym sezonie wygrywała turniej za turniejem, jednak były to wyłącznie imprezy ITF. Holenderce udało się jednak w ten sposób powrócić do pierwszej setki i nie musiała brać udziału w eliminacjach Australian Open, do czego przywykła w ostatnich latach. Jeśli Linette poradzi sobie z 29-latką z Delft, to w kolejnej rundzie zmierzy się z lepszą z pary Madison Keys – Daria Kasatkina. Amerykanka została rozstawiona z numerem dziesięć, a w tym sezonie zdążyła już awansować do finału turnieju WTA Premier w Brisbane.

Świątek znajduje się natomiast w trzeciej ćwiartce turniejowej drabinki, w bardzo ciekawym otoczeniu. Pierwsza runda to spotkanie z Timeą Babos, o wiele lepszą deblistką niż singlistką. Dość powiedzieć, że Węgierka zdołała już wygrać Australian Open właśnie w grze podwójnej, natomiast w pojedynczej nigdy nie awansowała dalej niż do drugiej rundy. Lepsza z tej pary zagra w drugiej rundzie ze zwyciężczynią meczu Aryna Sabałenka – Carla Suarez Navarro. Obydwu zawodniczek przedstawiać chyba nie trzeba. Ale to nie koniec ciekawych par w tej części drabinki. Bardzo blisko Świątek (ewentualna 3. runda) znajdują się też Maria Szarapowa i Donna Vekić. Pojedynek Rosjanki z Chorwatką będzie na pewno jednym z najciekawszych na etapie pierwszej rundy.

Drabinkę zamyka rozstawiona z numerem dwa Karolina Pliszkova. Czeszka również trafiła na bardzo wymagającą przeciwniczkę. Jako pierwsza jej formę sprawdzi Kristina Mladenovic.

 

Australian Open. Hurkacz – Federer? Taki mecz możemy zobaczyc już w 3. rundzie!

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Rozstawiony z numerem 31 Hubert Hurkacz wciąż nie wie, z kim zagra w pierwszej rundzie Australian Open. Los skojarzył go bowiem z jednym z kwalifikantów. W bliskiej okolicy naszego reprezentanta znajduje się Roger Federer. 

Gościem honorowym ceremonii losowania był Novak Dźoković, siedmiokrotny triumfator australijskiej lewy Wielkiego Szlema. W tegorocznej edycji Serb zostanie rozstawiony z numerem dwa. Na dzień dobry zmierzy się z Janem-Lennardem Struffem. Z kolei najwyżej rozstawiony Rafael Nadal rozpocznie rywalizację od pojedynku z Hugo Dellienem. W tej samej ćwiartce co Hiszpan znajdują się też Dominic Thiem i Nick Kyrgios.

Polskich kibiców najbardziej interesowało jednak, na kogo trafi Hubert Hurkacz. Nasz reprezentant po raz pierwszy został rozstawiony w imprezie wielkoszlemowej. Wydawało się, że przypadnie mu numer 32, jednak w ostatniej chwili z zawodów wycofał się najwyżej notowany reprezentant gospodarzy – Alex De Minaur. Dla 20-letniego Australijczyka była to bardzo trudna decyzja, ale kontuzja mięśni brzucha okazała się zbyt groźna. Przypomnijmy, że wcześniej – również ze względu na problemy zdrowotne – z występu w Australian Open zrezygnował Kamil Majchrzak.

Hurkacz ostatecznie został więc rozstawiony z numerem 31. W pierwszej rundzie spotka się z jednym z zawodników, którzy pomyślnie przejdą przez kwalifikacje. Jeśli awansuje do drugiej rundy, naprzeciw niego stanie zwycięzca meczu John Millman – Ugo Humbert. Co ciekawe, Australijczyk i Francuz przebywają obecnie z Hurkaczem w Auckland. Wszyscy trzej awansowali do ćwierćfinału imprezy podprowadzającej pod pierwszą lewę Wielkiego Szlema. Jeszcze ciekawiej może być w trzeciej rundzie. Na tym etapie nasz najlepszy tenisista może spotkać się z Rogerem Federerem! Przypomnijmy, że raz doszło już do pojedynku Hurkacza ze słynnym Szwajcarem. W zeszłym roku, podczas BNP Paribas Open w Indian Wells, Federer wygrał 6:4, 6:4.

Jednym z najciekawszych meczów 1. rundy będzie na pewno starcie Daniiła Miedwiediewa z Francsem Tiafoe. Rosjanin został rozstawiony z numerem cztery i jest wymieniany w gronie kandydatów do zwycięstwa w całym turnieju. Tiafoe to jednak bardzo groźny przeciwnik. W zeszłym roku Amerykanin dotarł w Australian Open do ćwierćfinału.

 

Australian Open. Polki z kompletem porażek

/ Maciej Pietrasik , źródło: własne, foto: AFP

Żadna z czterech Polek, które występowały w eliminacjach do Australian Open, nie zdołała przejść pierwszej przeszkody. Jedynie Magdalena Fręch urwała rywalce seta, ale i to nie wystarczyło do awansu do drugiej rundy. Gładkie porażki poniosły w czwartek Maja Chwalińska oraz Urszula Radwańska.

Katarzyna Kawa już we wtorek odpadła z eliminacji do Australian Open, pozostałe Polki na możliwość rywalizacji o awans musiały poczekać do czwartku, bo wczorajszy plan gier storpedowała pogoda. Magdalena Fręch zdołała co prawda wyjść wówczas na kort i rozegrać dwa sety meczu z Mayo Hibi, lecz w trzeciej partii spotkanie przerwano.

W dokończonym pojedynku lepsza okazała się Japonka. Mecz wznowiono przy stanie 2:6, 6:4, 1:0, patrząc od strony Fręch. Nasza tenisistka od razu przegrała jednak dwa gemy, dając się przełamać. Straty co prawda odrobiła, prowadząc 3:2, lecz później znów przyszedł gorszy moment. W efekcie po kolejnym breaku Polka przegrała 2:6, 6:4, 4:6.

Debiut w eliminacjach Wielkiego Szlema nie wyszedł Mai Chwalińskiej. Tenisistka z Dąbrowy Górniczej miała fatalny początek i niewiele brakowało, aby Izabella Szinikowa zamknęła mecz w niecałą godzinę – Bułgarka prowadziła już 6:0, 5:1. Chwalińska zdołała odrobić straty w drugiej partii, obronić trzy piłki meczowe, ale końcówka należała do przeciwniczki. Szinikowa zwyciężyła 6:0, 7:5.

Jako ostatnia z Polek w Melbourne pojawiła się na korcie Urszula Radwańska. Dla krakowianki był to powrót do wielkoszlemowych eliminacji po długiej przerwie, równie doświadczona Johanna Larsson okazała się jednak zdecydowanie lepsza. Do stanu 3:3 walka była bardzo wyrównana, lecz później Szwedka kontrolowała wydarzenia na korcie, wygrywając 6:3, 6:1.

Tym samym w grze pojedynczej w Melbourne zobaczymy dwie Polki. Pewne miejsce w głównej drabince mają bowiem Magda Linette oraz Iga Świątek.


Wyniki

Pierwsza runda eliminacji:
Mayo Hibi (Japonia) – Magdalena Fręch (Polska) 6:2, 4:6, 6:4
Izabella Szinikowa (Bułgaria) – Maja Chwalińska (Polska) 6:0, 7:5
Johanna Larsson (Szwecja) – Urszula Radwańska (Polska) 6:3, 6:1