Madryt. Finalistki przełamują bariery

/ Dominika Opala , źródło: www.twitter.com /własne, foto: AFP

W finale Mutua Madrid Open 2021 zmierzą się Ashleigh Barty i Aryna Sabałenka. Będzie to ósme spotkanie tych zawodniczek, a ostatnie miało miejsce w meczu o mistrzostwo w Stuttgarcie przed dwoma tygodniami. Niezależnie od sobotniego wyniku, obie tenisistki będą miały powody do zadowolenia w poniedziałek. 

Zarówno Ashleigh Barty, jak i Aryna Sabałenka prezentują świetną formę na kortach ziemnych. Australijka jest niepokonana od 9 pojedynków, natomiast Białorusinka wygrała 9 z 10 ostatnich meczów na mączce. Przed dwoma tygodniami 25-latka z Ipswich sięgnęła po tytuł w Stuttgarcie, a w finale pokonała właśnie Sabałenkę. Czy uda jej się to ponownie w sobotę? O tym przekonamy się po starciu, które planowo ma się rozpocząć nie przed 18:30.

Jednak niezależnie od wyniku madryckiego finału, obie tenisistki będą miały powody do radości po ukazaniu się nowego rankingu WTA w poniedziałek. Barty stanie się pierwszą liderką zestawienia od sześciu, która zgromadzi ponad 10 tysięcy punktów. Jeśli Australijka sięgnie po tytuł, wówczas będzie miała na koncie 10440 punktów, jeśli przegra – 10090. Ostatni raz barierę tę przekroczyła Serena Williams w październiku 2015 roku.

Z kolei Sabałenka w poniedziałek awansuje na najwyższe miejsce w karierze. O tym, która to będzie lokata zadecyduje finałowe rozstrzygnięcie. Porażka oznacza skok na piątą pozycję, zwycięstwo na czwartą. Do tej pory najlepszym rankingiem Białorusinki było siódme miejsce.

Barty i Sabałenka zagrają ze sobą po raz ósmy. Czterokrotnie lepsza w tych starciach była starsza z tenisistek.

Charleston. Fręch za mocna dla pierwszej rakiety Meksyku

/ Anna Niemiec , źródło: własne, foto: Andrzej Szkocki

Magdalena Fręch zagra o finał imprezy ITF z pulą nagród 100 tysięcy dolarów. W ćwierćfinale reprezentantka Polski pewnie pokonała Renatę Zarazuę.

Łodzianka dobrze rozpoczęła spotkanie. Zdobyła przełamanie na 2:0, ale turniejowa „szóstka” błyskawicznie odrobiła stratę. Reprezentantka Polski w szóstym gemie po raz drugi odebrała podanie rywalce, dzięki czemu odskoczyła na 5:2. W dziewiątym gemie Fręch nie wykorzystała okazji, żeby zakończyć partię przy pomocy swojego serwisu, ale chwilę później zrobiła to przy podaniu rywalki.

W drugiej odsłonie meczu podopieczna Andrzeja Kobierskiego była już zdecydowanie lepszą tenisistką. Ani razu nie straciła podania, a sama przełamała rywalkę w drugim i szóstym gemie, dzięki czemu po godzinie i 42 minutach gry mogła cieszyć się ze zwycięstwa.

O miejsce w finale Magdalena Fręch zagra z rozstawioną z numerem 1 Madison Brengle. Amerykanka, która w 2015 roku była już 35. tenisistką świata i zameldowała się w czwartej rundzie Australian Open, po zaciętym dwusetowym pojedynku okazała się lepsza od Katie Volynets.


Wyniki

Ćwierćfinał singla

Magdalena Fręch (Polska) – Renata Zarazua (Meksyk, 6) 6:4 6:1

Nadal i Osaka zdobywcami nagrody Laureusa

/ Lena Hodorowicz , źródło: własne/www.bbc.com, foto: AFP

Rafael Nadal i Naomi Osaka zostali laureatami prestiżowej nagrody Laureus World Sports Awards. Iga Świątek była nominowana w kategorii przełom roku, w której ostatecznie zwyciężył futbolista Patrick Mahomes.

Rafael Nadal triumfował w październiku ubiegłego roku na kortach im. Rolanda Garrosa po raz trzynasty. Zdobył tym samym dwudziesty tytuł wielkoszlemowy i zrównał się w tym aspekcie z Rogerem Federerem. – Wiele dla mnie znaczy wyrównanie rekordu mojego wielkiego rywala, a zarazem wspaniałego przyjaciela – powiedział Nadal.

Dla Hiszpana jest to czwarte wyróżnienie Laureusa. Sportowcem roku został także dekadę temu. Siedem lat temu został nagrodzony za najbardziej spektakularny powrót, a w sezonie 2006 otrzymał statuetkę w kategorii przełom roku. Szansę na zwycięstwo w tej kategorii miała tym razem Iga Świątek, która sięgnęła w zeszłym sezonie po pierwszy tytuł wielkoszlemowy. Ostatecznie laureatem został jednak amerykański futbolista, Patrick Mahomes.

Sportsmenką roku została Naomi Osaka. Japonka wygrała we wrześniu US Open i zdobyła tym samym czwarty tytuł wielkoszlemowy. Została także wyróżniona za aktywizm w walce z rasizmem. Na każdy mecz w drodze po tytuł w Nowym Jorku miała przygotowaną maseczkę z nazwiskiem ofiary niesprawiedliwości rasowej. – Uważam, że bardzo ważne jest to, abym używała swojego głosu. Często przejmuję się tym, co ludzie pomyślą. Jeśli jednak ma się taką platformę, trzeba z niej korzystać – skomentowała Osaka.

Zwycięstwa Nadala i Osaki to nie jedyne tenisowe akcenty podczas tegorocznej gali. Statuetkę za całokształt kariery odebrała Billie Jean King. Przez całe życie Amerykanka aktywnie działa na rzecz równouprawnienia w sporcie.

Madryt. Nadal na dłużej odsunięty od tronu

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Dominic Thiem i Alexander Zverev utworzyli pierwszą parę półfinałową Mutua Madrid Open. Dojdzie więc do rewanżu za finał sprzed trzech lat. W walce o prestiżowe trofeum nie liczy się już natomiast Rafael Nadal. Pięciokrotny mistrz tej imprezy przegrał 4:6, 4:6 ze świetnie dysponowanym Zverevem. 

Zwycięska seria Rafy Nadala dobiegła końca. Król kortów ziemnych wygrał siedem spotkań z rzędu przed własną publicznością, najpierw sięgając po tytuł w Barcelonie, a w tym tygodniu docierając do ćwierćfinału w Madrycie. Zatrzymał go dopiero Alexander Zverev. Niemiec przed przyjazdem do Hiszpanii nie błyszczał, ale na miejscu przeszedł metamorfozę. Gra na najwyższym poziomie i chociaż szczęście w losowaniu mu nie sprzyjało, to w trzech pierwszych meczach nie stracił ani jednego seta.

Zwycięstwa nad Keiem Nishikorim i Danielem Evansem wskazywały na to, że Zverev zmierza we właściwym kierunku, jednak dopiero mecz z Nadalem pokazał, jak jest mocny. Niemiec bardzo dobrze serwował, nie bał się długich wymian, a przede wszystkim był skuteczny w najważniejszych momentach. Nie pozwolił sobie też na chwilę dekoncentracji, gdy w bardzo ważnym momencie sędzia pomylił się na jego niekorzyść. Mowa o zdarzeniu z ósmego gema pierwszej partii. Zverev serwował i powinien prowadzić 40:15, jednak sędzia podjął złą decyzję i po chwili to Nadal prowadził 40:30.

Zverev nie tylko obronił break-pointa, ale później zdobył jeszcze dwa brakujące gemy i wygrał pierwszą partię 6:4. W drugiej poszedł za ciosem i grając jeszcze lepiej, doprowadził do szczęśliwego dla siebie końca. Po raz pierwszy w karierze pokonał Nadala na mączce. W trzech wcześniejszych pojedynkach na tej nawierzchni ugrał raptem jednego seta.

Po wyeliminowaniu najwyżej rozstawionego rywala Zverev stoi przed szansą na podniesienie drugiego trofeum z madryckiej ziemi. Po raz pierwszy zwyciężył w 2018 roku, po finale z Dominikiem Thiemem. Tym razem zawodnicy spotkają się w półfinale. Z kolei Nadal, z pięcioma zwycięstwami na koncie, pozostaje najlepszym zawodnikiem w historii Mutua Madrid Open. Od ostatniego zwycięstwa minęły już jednak cztery lata.

Zanim doszło do batalii Nadala ze Zverevem, na korcie imienia Manolo Santany rywalizowali Dominic Thiem i John Isner. Austriak wygrał ten mecz 3:6, 6:3, 6:4,w końcówce wykorzystując niespodziewaną niemoc przeciwnika. Isner przez cały mecz świetnie serwował, a jeśli pierwsze uderzenie nie wystarczało do zdobycia punktu, był bezlitosny przy siatce. Przy obronie break-pointa przy stanie 4:4 w decydującym secie Thiem skarcił go jednak za dwa bardzo bojaźliwe woleje. Po zmianie stron Austriak bez problemu postawił kropkę nad ,,i” we własnym gemie serwisowym.

O dwa pozostałe miejsca w półfinałach powalczą Casper Ruud z Aleksandrem Bublikiem i Cristian Garin z Matteo Berrettinim. Żaden z tej czwórki nie grał do tej pory w finale zawodów ATP Masters 1000.


Wyniki

Dwa pierwsze ćwierćfinały gry pojedynczej:

Alexander Zverev (Niemcy, 5) – Rafael Nadal (Hiszpania, 1) 6:4, 6:4
Dominic Thiem (Austria, 3) – John Isner (USA) 3:6, 6:3, 6:4

Madryt. Kubot musi poczekać na pierwszy w sezonie półfinał

/ Szymon Frąckiewicz , źródło: własne, foto: AFP

Był trzeci bardzo wyrównany mecz, ale nie było zwycięstwa. Wesley Koolhof i Łukasz Kubot nie zagrają w półfinale w Madrycie. W zakończonym super tiebreakiem meczu ulegli Chorwatom Nikoli Mekticiowi i Mate Paviciowi.

Wesley Koolhof i Łukasz Kubot stanęli w Madrycie przed szansą na pierwszy wspólny półfinał. Dla holendersko-polskiego duetu byłby to na pewno pewien przełom w tym, niesatysfakcjonującym jak dotąd, sezonie. Po drugiej stronie siatki stanęli jednak w piątek rewelacyjnie dysponowani w tym roku Chorwaci – Nikola Mektić i Mate Pavić.

Spotkanie było wyrównane, a o rozstrzygnięciach w poszczególnych częściach spotkania decydowały niuanse. Koolhof i Kubot mogą żałować tego, jak potoczyła się końcówka pierwszej partii. Mieli cztery break-pointy na 4:3, jednak nie wykorzystali ich. Po chwili natomiast przełamanie zdobyli i pewnie utrzymali rywale, wygrywając tym samym pierwszą partię.

Nerwowo było także w końcówce drugiej partii. Holender i Polak mieli już prowadzenie 5:3 i własne podanie, jednak Chorwaci stosunkowo łatwo odrobili stratę. Decydujący dla losów seta był ostatecznie tiebreak, w którym dość pewnie – 7:4 – wygrali Koolhof i Kubot.

Doprowadzili tym samym do super tiebreaka. Niestety w przeciwieństwie do poprzednich spotkań w stolicy Madrytu, tym razem nie wyszli z niego zwycięsko. Prowadzili już co prawda 7:5, jednakże od tego momentu pięć punktów z rzędu zdobyli Mektić i Pavić, dzięki czemu to oni zagrają w półfinale.


Wyniki

Ćwierćfinał debla

Nikola Mektić, Mate Pavić (Chorwacja, 2) – Wesley Koolhof, Łukasz Kubot (Holandia, Polska, 7) 3:6, 7:6(4), [7:10]

Gdynia. Iga Świątek zagra charytatywny mecz z Hubertem Hurkaczem

/ Szymon Adamski , źródło: własne / materiał prasowy , foto: AFP

Turniej WTA w Gdyni rozpocznie się od wyjątkowego wydarzenia. Już 13 lipca naprzeciw siebie staną Iga Świątek i Hubert Hurkacz. Dochody z pokazowego meczu gry mieszanej trafią na wskazane przez naszych reprezentantów inicjatywy pomocowe. 

–  Obok tenisa największą przyjemność sprawia mi pomaganie i cieszę się, że będę mogła nie tylko zagrać w Polsce, ale też zrobić to w szczytnym celu – mówi o wydarzeniu Iga Świątek. Nasza najlepsza tenisistka pojawi się w Gdyni, jednak w turnieju nie wystartuje. Niedługo później – 23 lipca – ruszają bowiem igrzyska olimpijskie, które stanowią dla niej nadrzędny cel.

Oprócz meczu pokazowego w pierwszym dniu imprezy odbędzie się także trening z dziećmi, który osobiście poprowadzą Iga z Hubertem, dając najmłodszym dawkę motywacji do uprawiania sportu. Natomiast dorośli staną przed szansą rozegrania tie-breaku z Igą i Hubertem. Wystarczy odrobina szczęścia i wzięcie udział w licytacji, z której dochód zostanie przeznaczony na cele charytatywne wybrane przez zawodników.

– Mam nadzieję, że w Gdyni otrzymamy silne wsparcie polskich kibiców i zabierzemy je ze sobą na Igrzyska, a przede wszystkim zrobimy coś dobrego, wspierając cel charytatywny – mówi Hubert Hurkacz.

Mecz Igi i Huberta będzie ostatnią okazją do pożegnania ich przed wylotem na Igrzyska Olimpijskie do Tokio. Tenisiści będą walczyć o medale od 24 do 30 lipca.

– Cieszę się, że nasz turniej stworzy okazję do zobaczenia na żywo naszych czołowych zawodników, co ma szczególny wymiar w kontekście zbliżających się Igrzysk Olimpijskich – najważniejszej imprezy dla każdego sportowca i kibica – podsumowuje Marcin Matkowski, dyrektor turnieju w Gdyni.

Wydarzenie specjalne z udziałem Igi Świątek i Huberta Hurkacza będzie biletowane, a dochód z niego zostanie przeznaczony na cele charytatywne, które poznamy przed turniejem. Mecz będzie można obejrzeć na żywo w TVP Sport, a pomeczową relację przeczytać na naszym portalu.

Madryt. Rozpędzona Białorusinka rzuca wyzwanie liderce

/ Anna Niemiec , źródło: wtatennis.com/własne, foto: AFP

Ashleigh Barty o tytuł w tegorocznej edycji Mutua Madrid Open zagra z Aryną Sabałenką. Białorusinka, która wciąż nie przegrała ani jednego seta, tym razem okazała się zbyt wymagającą rywalką dla Anastazji Pawluczenkowej.

W pierwszej partii 23-latka urodzona w Mińsku przełamała rywalkę w czwartym i ósmym gemie, dzięki czemu zwyciężyła 6:2. Wydawało się, że zawodniczka rozstawiona z numerem 5 w drugiej odsłonie meczu odniesie jeszcze bardziej imponujące zwycięstwo. Prowadziła już 5:0, ale Rosjanka zerwała się do walki. Odrobiła stratę jednego „breaka” i doprowadziła do wyniku 3:5. Sabałenka na więcej jednak już jej nie pozwoliła. Przy drugim podejściu wykorzystała atut własnego podania i po 63 minutach gry zakończyła mecz asem serwisowym.

Myślę, że bardzo poprawiłam swoją grę na kortach ziemnych – przyznała na konferencji prasowej Białorusinka, która w „Caja Magica” straciła jak do tej pory tylko 18. gemów. – To na pewno sprawia, że jestem dużo pewniejsza siebie na korcie, ale wciąż jest dużo rzeczy, które mogę poprawić. Jestem jednak bardzo zadowolona z poziomu, który prezentuje w Madrycie.

W stolicy Hiszpanii reprezentantka naszych wschodnich sąsiadów awansowała do trzeciego finału w tym sezonie. Na początku roku Aryna Sabałenka okazała się najlepsza w Abu Zabi, a dwa tygodnie temu w Stuttgarcie w decydującym pojedynku lepsza okazała się Ashleigh Barty. To właśnie liderka światowego rankingu będzie rywalką Białorusinki w sobotnim finale.

Muszę być dobrze przygotowana pod względem fizycznym do tego meczu – wyjaśniła turniejowa „piątka”. – Ona jest numerem jeden i jest naprawdę świetna. Grałam z nią w Stuttgarcie i to nie było łatwe spotkanie. Zrobię wszystko, żeby przygotować się jak najlepiej do tego meczu i już nie mogę się doczekać tego wyzwania.


Wyniki

Półfinał singla

Aryna Sabałenka (Białoruś, 5) – Anastazja Pawluczenkowa (Rosja) 6:2 6:3