Quimper. Żuk przerwał znakomitą passę rywala

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: PZT

Kacper Żuk bardzo dobrze radzi sobie w challengerze w Quimper. Jako kwalifikant dotarł do 1/8 finału i pokusił się o bardzo miłą niespodziankę na tym etapie rywalizacji. Nasz reprezentant pokonał 7:6(7), 6:3 Francuza Arthura Rinderknecha, który przystąpił do tego pojedynku po ośmiu zwycięstwach z rzędu. W piątkowym ćwierćfinale rywalem Żuka będzie Słowak Filip Horansky. 

21-letni Polak idzie przez turniejową drabinkę jak burza. W kwalifikacjach bez straty seta pokonał Aleksieja Watutina i Tobiasa Kamke, a następnie poszedł za ciosem w turnieju głównym. Najpierw wygrał z doświadczonym Peterem Gojowczykiem, a w meczu 1/8 finału z Arthurem Rinderknechem. Ostatnie zwycięstwo jest najbardziej wartościowe. Francuski tenisista nie dość, że grał na własnym terenie, to na dodatek właśnie w hali czuje się najlepiej. Pod zadaszeniem wygrał już trzy imprezy rangi ATP Challenger Tour. Jedną z nich przed tygodniem, w Stambule. Zdobyte w Turcji punkty pozwoliły Rinderknechowi awansować na najwyższe w karierze – 135. miejsce w rankingu ATP.

Francuz nie zamierzał się jednak zatrzymywać i dobrą serię kontynuował w Quimper. Przekonali się o tym na własnej skórze Szymon Walków i Karol Drzewiecki, którzy w środę ulegli mu w spotkaniu gry podwójnej.

W końcu jednak Francuz trafił na Kacpra Żuka i jego zwycięska seria dobiegła końca. Wyrównany był tylko pierwszy set, w którym obaj zawodnicy utrzymali po sześć raz własne podanie. Nieznacznie większe problemy miał z tym Francuz, lecz musiał bronić tylko dwóch break-pointów. W tie-breaku wojnę nerwów wygrał Żuk, wykorzystując trzecią piłkę setową.

Druga odsłona rywalizacji to już dominacja Polaka, który świetnie spisywał się przy własnym podaniu. W czterech gemach serwisowych stracił tylko dwa punkty. Z kolei Rinderknech, mimo że jednym z jego największych atutów jest serwis, dwukrotnie dał się przełamać. To zaowocowało zwycięstwem naszego reprezentanta 7:6(7), 6:2.

Żuk po raz drugi w karierze awansował do ćwierćfinału challengera. W piątek powalczy o wyrównanie najlepszego wyniku i przedostanie się jeden szczebel dalej w turniejowej drabince. Jego rywalem będzie Słowak Filip Horansky, który wyeliminował w pierwszej rundzie wracającego po długiej przerwie do rywalizacji Lucasa Pouille’a.

Bill Gates: ludzie powinni brać przykład z Federera

/ Szymon Frąckiewicz , źródło: Tennis World, foto: AFP

W niedawnym wywiadzie amerykański miliarder i filantrop znany przede wszystkim z założenia firmy Microsoft – Bill Gates – nie szczędził pochwał wobec Rogera Federera. Stwierdził, że ludzie powinni brać przykład z dwudziestokrotnego mistrza wielkoszlemowego.

Bill Gates i Roger Federer spotkali się już niejednokrotnie. Słynny informatyk mierzył się nawet ze szwajcarskim mistrzem na korcie podczas ubiegłorocznej „pokazówki” w Kapsztadzie, w której brał też udział Rafael Nadal. W niedawnym wywiadzie Gates w superlatywach wypowiadał się o legendzie tenisa.

„Zakakującym faktem na temat Rogera Federera jest to, że jako chłopiec nie koncentrował się w pełni na tenisie i nie skupiał się na stricte tenisowym, bądź siłowym treningu, uprawiając też inne dyscypliny” – zaczął swoją wypowiedź miliarder. „Nie zaczął kompetytywnej gry w tenisa będąc nastolatkiem. Jego rodzice zalecali mu, by nie brał tego na zbyt poważnie, opóźniając jego sportową specjalizację, lecz skupiając się na doświadczeniach. W świecie coraz większej liczby pokus potrzebujemy takich ludzi, jak Roger, którzy zaczynają wszechstronnie i zdobywają różne doświadczenia oraz perspektywy wraz z postępami” – kontynuował.

Gates wypowiedział się również na temat samej gry Federera. „Wpadam w zachwyt, gdy widzę grę Rogera. Jak zauważył, nieżyjący już, pisarz David Forster Wallace – Roger zdaje się być jednym z tych niewielu sportowców, którzy uciekają prawom fizyki” – podsumował.

Mija już rok od ostatniego meczu Rogera Federera w oficjalnych zawodach. Od czasu ubiegłorocznego Australian Open Szwajcar zmagał się z kontuzją. Po tegorocznej edycji turnieju w Melbourne ma jednak powrócić do gry, na co każdy fan tenisa zapewne z niecierpliwością czeka.

Australian Open. Nowe restrykcje uniemożliwią występ Michaelowi Venusowi?

/ Szymon Frąckiewicz , źródło: Tennis.com, foto: AFP

Po tym jak w Nowej Zelandii odnotowano nowy przypadek koronawirusa, władze australijskiego stanu Victoria zawiesiły wszelkie loty z tego kraju na 72 godziny. Jeśli blokada zostanie przedłużona, niemożliwy może stać się występ w Australian Open jednego z czołowych deblistów – Michaela Venusa.

Australia i Nowa Zelandia przy trwającej pandemii wykorzystują swoje położenie geograficzne. Starają się jak najbardziej izolować, aby nie dopuścić u siebie do nowych ognisk koronawirusa. Dlatego też już przy pierwszych nowych przypadkach w jednym z tych krajów sąsiedzi wprowadzają nowe ograniczenia ruchu. Nie inaczej jest teraz. Jak dotąd można było w miarę swobodnie podróżować między Australią i Nową Zelandią, a przemieszczający się nie musieli nawet przechodzić kwarantanny.

Niestety po wykryciu nowego zakażenia w Nowej Zelandii władze stanu Victoria, w którym mieści się Melbourne, zablokowały we wtorek na 72 godziny wszystkie loty z Nowej Zelandii. Na dodatek przywróciły obowiązek dwutygodniowej kwarantanny. Z tego względu w trudnym położeniu znalazł się jeden z czołowych deblistów – Michael Venus.

Przebywający w Auckland reprezentant Nowej Zelandii z niecierpliwością czeka na przywrócenie ruchu lotniczego. Liczy jeszcze, że zdoła dotrzeć do Melbourne wystarczająco wcześnie, by przejść kwarantannę. Mistrz Roland Garros 2017 ma w Australian Open wystąpić u boku swojego rodaka Marcusa Daniella. Ten jest już w Australii, więc uniknął komplikacji, które spotkały Venusa.

Czy Świątek wniesie regularność do kobiecego tenisa?

/ Dominika Opala , źródło: www.tennis.com, foto: AFP

Mówi się, że tenis to sport samotników. Gdy się go uprawia na profesjonalnym poziomie, trzeba nauczyć się świętować swoje zwycięstwa, radzić sobie z porażkami, a także znosić presję rywalizacji. Wszystko to trzeba przetworzyć w głowie.

Dzisiejszym młodym tenisistom i tenisistkom coraz trudniej jest wytrzymać presję przez długi czas. Jeśli chodzi o mężczyzn, nowa generacja zawodników cały czas pracuje w cieniu Wielkiej Trójki. Z kolei u kobiet brak jest regularności, stałości. Ostatnie 15 turniejów wielkoszlemowych wygrało 11 różnych zawodniczek. Wielkie nadzieje, jak choćby Sloane Stephens czy Jelena Ostapenko, okazały się być objawieniami jednego szlema i nie wiadomo, kiedy ich kryzys dobiegnie końca, o ile w ogóle się to stanie.

Iga Świątek ma szansę przełamać tę różnorodność mistrzyń w Wielkich Szlemach i potwierdzić, że jest gotowa na obecność w czołówce kobiecego tenisa przez długie lata. Polka słyszała, że ​​to „samotny sport”. Dorastała, słuchając, jak jej tata mówi, że w tenisie nie ma przyjaźni. Patrzyła, jak rywalki z touru nie zdołały kontynuować swoich przełomów w najważniejszych turniejach, a inne zmagały się z oczekiwaniami, które się pojawiają z wczesnym sukcesem. Wydaje się, że mistrzyni Roland Garros 202 wie o pułapkach tego sportu i jest przygotowana na oczekiwania, którym musi sprostać.

Kiedy wróciłam do Polski, moje życie całkowicie się zmieniło. To było naprawdę dziwne, ponieważ po kilku dniach miałam własną ochronę, co było dla mnie zupełnie nową rzeczą – przyznała Świątek. – Pojechałam do Warszawy i zobaczyłam, że ludzie mnie rozpoznają i myślę, że dobrze sobie z tym poradziłam. Nie jestem skrępowana skupianiem uwagi i doceniam ją.

Dobry sposób myślenia

Zamiast obciążenia, z którym musi się zmierzyć samotnie, nasza najlepsza tenisistka postrzega swój sukces i wzbudzane przez niego zainteresowanie jako okazję do zjednoczenia ludzi.

Wiem, że ludzie lubią być podzieleni. Sport to jedna z tych rzeczy, która naprawdę może ich połączyć, ponieważ nie chodzi o politykę i czyjąś opinię. To tylko sport i każdy może kibicować – stwierdziła 17. rakieta na świecie. – Chcę, żeby ludzie spotykali się, oglądając sport. Jest to jeden z moich celów, aby to sprawić.

Wydawać by się mogło, że wielki sukces Świątek przyszedł nagle. Jednak Polka pracowała na to latami i systematycznie do tego dążyła. Jej celem nie było tylko zostanie mistrzynią szlema, a także stanie się niezawodną, wiarygodną mistrzynią.

Moim celem jest bycie konsekwentną zawodniczką odkąd skończyłam 15 lat – zapewniła 19-latka z Raszyna. – Kobiecy tenis potrzebuje właśnie stałości. Chciałabym już być teraz regularną tenisistką, ale wiem, że potrzebuję na to jeszcze kilku lat. Mój sposób myślenia jest naprawdę dobry i to nie tylko moja opinia.

Zdanie to też podziela Daria Abramowicz, psycholog sportowa, która współpracuje z naszą mistrzynią od dwóch lat. W przeciwieństwie do większości rówieśników, Świątek nie poświęca jedynie czasu na trening tenisowy i sprawnościowy, ale także na trening mentalny.

Jest to dość rewolucyjna koncepcja w tenisie, gdyż zazwyczaj zawodnicy niechętnie przyznają się do słabości psychologicznej. Jednak juniorska mistrzyni Wimbledonu 2018 przeszła przez proces zagłębiania się w emocje i twierdzi, że Abramowicz uczyniła ją jeszcze mądrzejszą.

Wiem więcej o sporcie i wiem więcej o psychologii. Potrafię zrozumieć własne uczucia i wypowiedzieć je na głos – przyznała Świątek.

Abramowicz nauczyła naszą tenisistkę, że można dostosować swoje nastawienie w taki sam sposób, jak dostosować ruchy do odbijania piłki. To jedna z tych poprawek pomogła w znalezieniu odpowiedniego podejścia przed Roland Garros.

Czas przed wznowieniem sezonu był tak dobrze przepracowany, że przyjechałam do Nowego Jorku z naprawdę dużymi oczekiwaniami – powiedziała Świątek. – I to był zły sposób myślenia w przypadku meczów, bo myślałam, jak mogę grać na treningach i że nie wykorzystuję 100% swojego potencjału. Pracowaliśmy nad tym i zmieniłam to – podsumowała.

Montpellier. Hurkacz i Majchrzak wśród chętnych do gry

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne, foto: AFP

Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak planują wystąpić w turnieju rangi ATP 250 w Montpellier. Imprezę zaplanowano między 22 a 28 lutego. Jednak o tym czy biało-czerwoni zaprezentują się we Francji, zadecydują najpewniej wyniki uzyskane podczas Australian Open.

Obecnie tenisowa czołówka przebywa na Antypodach, gdzie przygotowuje się do rozpoczynającego się 8 lutego Australian Open. Jednak już znamy plany niektórych tenisistów po zakończeniu australijskiej części sezonu. Organizatorzy Open Sud de France opublikowali listę uczestników tegorocznej edycji.

Piątym rozstawionym zawodnikiem turnieju rozgrywanego w South of France Arena ma być Hubert Hurkacz. Jednak na przeszkodzie ku temu mogą stanąć przepisy. Jeżeli tenisista z Wrocławia na tyle dobrze zaprezentuje się na obiektach Melbourne Parku, że będzie występować również w drugim tygodniu imprezy, wówczas może to nie pozwolić na występ we Francji. Wynika to z faktu, że na podstawie przepisów pandemicznych, każda osoba przybywająca do Francji spoza Unii Europejskiej oraz strefy Schengen musi poddać się siedmiodniowej kwarantannie, a  także przejść test na obecność koronawirusa.

W przypadku dobrego występu na Antypodach polski tenisista nie będzie mieć czasu, aby przejść kwarantannę. W podobnej sytuacji są inni tenisiści. Jednak to daje szansę występu niżej notowanym. Kamil Majchrzak też jest na liście startowej  turnieju, ale jako 13. oczekujący. Zatem gdy wyżej notowani lepiej zaprezentują się na Antypodach, a on nie będzie grać w drugim tygodniu imprezy, wówczas otworzy się szansa na występ w turnieju głównym w Montpellier.

Australian Open. Rafael Nadal odpiera zarzuty

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: własne / espn.com, foto: AFP

Wokół warunków dla zawodników przed zbliżającymi się turniejami w Australii panuje ostatnio wielkie zamieszanie. Organizatorom zarzucane jest m.in. nierówne traktowanie, a Rafie Nadalowi milczenie. Teraz do sprawy odniósł się sam zainteresowany.

Do Hiszpana pretensje miał m.in. argentyński tenisista Guido Pella. Twierdził on, że Rafa powinien wyrazić wsparcie dla pokrzywdzonej grupy. Wielokrotnie padały również oskarżenia o nierówne traktowanie zawodników i zawodniczek. Kiedy 72-osobowa grupa przebywa na kwarantannie w Melbourne bez możliwości treningów, to mniejsza grupka trenuje w Adelajdzie. W tym miejscu zostanie rozegrany także turniej pokazowy, w którym weźmie udział m.in. wspomniany Nadal oraz Novak Dżoković.

20-krotny triumfator imprez wielkoszlemowych skomentował zaistniałą sytuację. – Gdzie jest linia przywilejów? Mam inny pogląd. Tutaj w Adelajdzie nasze warunki były lepsze niż większość warunków w Melbourne, ale niektórzy gracze z Melbourne mają większe sale, w których mogą wykonywać ćwiczenia fizyczne, inni mniejsze sale, w których nie mogą mieć kontaktu ze swoim trenerem lub trenerem fizycznym. To kwestia etyki, każdy ma swoje zdanie – wyjaśnił.

Hiszpan uważa, że tenisiści nie powinni narzekać, tylko cieszyć się z możliwości gry. Wyraził jednak też zrozumienie i współczucie dla tych zawodników, którzy nie mogą trenować ze względu na kwarantannę.

– Będziemy mieli okazję zagrać tutaj, a świat ogólnie cierpi. Więc nie możemy narzekać. Możemy tylko podziękować Tennis Australia, australijskiej społeczności, która nas przywitała i przyjęła, ponieważ wiem, że przez wiele miesięcy podlegali bardzo surowym środkom. Dla nas to przynajmniej dobrze, że możemy dalej grać w tenisa. Cóż, oczywiście, była to trudna sytuacja dla 72 zawodników oraz ich drużyn, trenerów. Oczywiście nie jest to sytuacja idealna i oczywiście bardzo mi ich wszystkich żal – powiedział.

Nadal odniósł się na koniec do jego wcześniejszego milczenia odnośnie organizacji i restrykcji, które ustalili organizatorzy. – Niektórzy muszą upubliczniać wszystkie te rzeczy, które robią dla innych, niektórzy z nas robią to w bardziej prywatny sposób, bez konieczności publikowania wszystkiego – w taki sposób odparł zarzuty Hiszpan.

Rafael Nadal weźmie udział w turnieju pokazowym w Adelajdzie, a następnie wystąpi w ATP Cup. Głównym wydarzeniem będzie jednak Australian Open rozpoczynający się 8 lutego. Tenisista z Majorki powalczy w nim o 21. wielkoszlemowy triumf, dzięki któremu wyprzedziłby pod tym względem Rogera Federera i byłby samodzielnie najbardziej utytułowanym tenisistą w turniejach wielkoszlemowych w historii tenisa.

Książka „Roger Federer. Biografia” nominowana w plebiscycie na Sportową Książkę Roku!

/ Redakcja , źródło: Materiał promocyjny, foto: SQN

Do końca stycznia można głosować na książkę „Roger Federer. Biografia” Rene Staufera w plebiscycie na Sportową Książkę Roku 2020. Przy pełnej mobilizacji fanów tenisa, publikacja ta ma duże szanse na zwycięstwo w konkursie. Głosy na pozycję wydaną pod patronatem Tenisklubu można oddawać, klikając TUTAJ.  

O książce:

Zajrzyj za kulisy życia tenisowego mistrza!

Roger Federer to sportowiec, dla którego nie istnieją absolutnie żadne ograniczenia. Jeden z najwybitniejszych tenisistów wszech czasów często ukazywany jest jako postać niemal pomnikowa, dla przeciętnego kibica wręcz nierzeczywista.

Ta książka wszystko zmienia.

Rene Stauffer, którego od lat łączą z Federerem bliskie relacje, burzy „czwartą ścianę”. Dzięki dziesiątkom godzin osobistych rozmów ukazuje ludzką twarz mistrza sportu: mającego swoje słabości, borykającego się z problemami i charakteryzującego się niebywałym wręcz uporem.

Co ukształtowało charakter Federera? Jak radzi sobie z presją sukcesu, towarzyszącą mu od wielu lat? Skąd czerpie motywację do dalszej pracy mimo, iż w tenisie osiągnął już wszystko?

Dzięki tej książce poznacie odpowiedzi na te pytania.

Ponadto polecamy tę i inne książki, które aktualnie znajdują się na wyprzedaży pod tym linkiem. Serdecznie zachęcamy do zakupów!

Badosa: to zdecydowanie najgorsze doświadczenie w mojej karierze

/ Lena Hodorowicz , źródło: własne / Marca / ubitennis.net, foto: AFP

Paula Badosa skrytykowała organizatorów Australian Open w wywiadzie dla dziennika Marca. Notowana na 67. miejscu w rankingu WTA tenisistka wyznała, że podczas ścisłej kwarantanny cierpi na ataki paniki i klaustrofobię.

Hiszpanka otrzymała pozytywny wynik testu na Covid-19 siódmego dnia pobytu w Melbourne. Zdradziła, że nie czuje się najlepiej i odczuwa objawy choroby. Zawodniczka stwierdziła również, iż nie otrzymała żadnej pomocy od władz Tennis Australia.

– Czuję się opuszczona, wciąż nie otrzymałam sprzętu do ćwiczeń, o który poprosiłam pięć dni temu. Nie powiedziano mi, którą odmianą wirusa jestem zakażona. Nie mam żadnych informacji od organizatorów – oznajmiła 23-latka.

Od typu koronawirusa zależy między innymi to, kiedy Badosa będzie mogła opuścić swój pokój. Jeśli jest to brytyjski, bardziej zaraźliwy wariant, to może być to nawet 5 lutego. Australian Open rozpoczyna się trzy dni później, 8 lutego.

– To zdecydowanie najgorsze doświadczenie w mojej karierze. Warunki są opłakane, nie spodziewałam się tego. Pierwsza rzecz, która jest zalecana przy zakażeniu, to otworzenie okna, aby wpuścić świeże powietrze. W moim pokoju, który ma niecałe 15 metrów kwadratowych, nie ma okien – opisała Hiszpanka. – Straciłam poziom sprawności fizycznej. Jeśli wyjdę dopiero 5 lutego, na pewno nie dojdę do siebie do rozpoczęcia zawodów – dodała.

Pomimo złości, ataków paniki i klaustrofobii, tenisistka nie planuje rezygnować z występu. Zamierza zagrać w turnieju singlowym oraz deblowym, w parze z Danką Kovinić. – Całe życie walczyłam o to, aby móc grać w imprezach wielkoszlemowych. Ostatnią rzeczą, którą chciałabym zrobić, to wycofać się. Spróbuję, nigdy nie wiadomo – podsumowała Badosa.

Quimper. Dobre otwarcie Żuka

/ Anna Niemiec , źródło: własne, foto: AFP

Kacper Żuk awansował do drugiej rundy challengera z pulą nagród 88 520 euro. We wtorek reprezentant Polski okazał się lepszy od doświadczonego Petera Gojowczyka.

22-latek z Nowego Dworu Mazowieckiego do francuskiej imprezy musiał przebijać się przez kwalifikacje, w których pokonał Alexeya Vatutina oraz Tobiasa Kamke. W pierwszej rundzie turnieju głównego trafił na Petera Gojowczyka, który w 2018 roku był sklasyfikowany na 39. miejscu w światowym rankingu.

Żuk dobrze rozpoczął spotkanie przeciwko zawodnikowi rozstawionemu z numerem 7 i już w trzecim gemie odebrał podanie rywalowi. Polak w tej części meczu bardzo dobrze spisywał się przy własnym serwisie i ani razu nie musiał nawet bronić się przed przełamaniem, dzięki czemu otrzymał przewagę „breaka” do końca seta.

Druga partia miała bardzo podobny przebieg do pierwszej. W trzecim gemie Niemiec obronił pierwszego „breakpointa” asem serwisowym, ale przy drugim popełnił błąd z forhandu i stracił podanie. Polak również i w tej odsłonie meczu nie dał szans przeciwnikowi na odrobienie strat. Przy wyniku 5:3 wypracował sobie trzy piłki meczowe z rzędu. Dwie pierwsze Gojowczyk obronił efektownymi akcjami, ale przy trzeciej popełnił błąd z forhandu i po 51 minutach gry Kacper Żuk mógł się cieszyć ze zwycięstwa.

W kolejnej rundzie zawodów rywalem podopiecznego Aleksandra Charpantidisa będzie albo kwalifikant Antoine Cornut-Chauvinc albo Arthur Rinderknech.


Wyniki

Pierwsza runda singla

Kacper (Żuk, Q) – Peter Gojowczyk (Niemcy, 7) 6:4 6:3

Kyrgios: Nie chcę być lekkomyślny

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: własne / www.tennisworldusa.org, foto: AFP

Nick Kyrgios opowiedział w ostatnim wywiadzie o swoim życiu w ciągu ostatniego roku. Mówił, jak spędzał czas poza kortem oraz wyraził gotowość do udziału w najbliższych turniejach.

Australijczyk ostatni raz pojawił się na korcie w lutym ubiegłego roku podczas turnieju ATP 500 w Acapulco. Poddał wtedy mecz w pierwszej rundzie z Ugo Humbertem. Później byliśmy świadkami przerwy w rozgrywkach przez pandemię koronawirusa. W sierpniu powoli zaczynały wracać rozgrywki tenisowe, jednak Kyrgiosa na żadnym z nich nie zobaczyliśmy. Co więc robił  przez tyle miesięcy?

Cieszyłem się z powrotu do domu w Canberze. Dzięki temu mogłem spędzić czas z rodziną i przyjaciółmi oraz spojrzeć na sprawy zarówno na korcie, jak i poza nim. Mieliśmy różne blokady i pewne ograniczenia, ale wydaje mi się, że, jak dotąd, Australia całkiem dobrze poradziła sobie z sytuacją z Covid-19. Dałem ciału trochę przerwy, ale teraz jestem z powrotem na korcie, ciężko pracując, aby przygotować się na australijskie lato – wyjaśnia 25-latek.

Australijski tenisista docenił możliwość przebywania z bliskimi osobami w rodzinnym mieście. – Myślę, że niektórzy gracze czerpią korzyści z braku tłumów, podczas gdy inni żywią się energią. Możliwość trenowania i ćwiczeń w moim rodzinnym mieście z pewnością zrobiła ogromną różnicę. Poza tym, otoczenie się rodziną i przyjaciółmi zdecydowanie utrzymuje mnie w doskonałym nastroju – mówi.

Kyrgios jest przekonany, że Tennis Australia zapewni bezpieczeństwo wszystkim uczestnikom australijskich turniejów. Przyznał również, że jest gotowy do rozpoczęcia sezonu oraz dał wyraz sympatii dla fanów, którzy zawsze wypełniali korty Melbourne Park podczas  Australian Open.

Chcę, aby wszyscy byli bezpieczni. Na świecie są ważniejsze rzeczy niż tenis, a ja po prostu nie chcę, aby sport stawiał się nad zdrowiem innych. Uwielbiam grać przed fanami, zwłaszcza w Melbourne podczas Australian Open. Ale nie chcę być lekkomyślny. To powiedziawszy, wiem, że stawką jest wiele rzeczy. Jestem przekonany, że Tennis Australia podejmie niezbędne kroki, aby zapewnić wszystkim bezpieczeństwo. Niezależnie od tego, czy są to tłumy w ćwiartce, w połowie, czy przy pełnej pojemności. Czuję się świetnie przed rozpoczęciem sezonu i jestem gotowy do startu – zakończył 47. tenisista rankingu ATP.