Podopieczny polskiego trenera wystąpi w US Open

/ Dominika Opala , źródło: własne, foto: Philip Gresk

Christopher Eubanks udanie zaprezentował się w eliminacjach do US Open 2021 i zagra w turnieju głównym. Od ponad roku szkoleniowcem Amerykanina jest Philip Gresk, a współpraca ta przynosi coraz lepsze efekty. 25-letni trener urodzony w Warszawie opowiedział nam m.in. o początkach tej kooperacji, wspólnych celach, a także o tym, co działo się u niego w ostatnich latach.  

Philip Gresk był jednym z czołowych zawodników w Polsce w kategoriach skrzatów, młodzików, kadetów i juniorów. Często rywalizował z Hubertem Hurkaczem i Kamilem Majchrzakiem, z którym do dzisiaj utrzymuje kontakt.

Grałem wiele razy z Hubertem i Kamilem w czasach juniorskich. Patrząc na to, gdzie oni teraz są w tenisie, jest to super osiągnięcie. Kamil zawsze był moim bliskim kolegą, do dzisiaj tak jest. Myślę, że z jego grą będzie spokojnie rywalizował przez wiele lat w największych turniejach – ocenił. – To, co do tej pory osiągnął Hubert jest niesamowite. Jestem przekonany, że przez następne 10 lat będzie w czołówce światowego tenisa i będzie walczył o tytuły wielkoszlemowe – dodał.

Gresk rywalizował także na zawodowych kortach, ale w 2015 roku zdecydował się pójść na studia.

Od 2015 do 2019 roku grałem w college’u Georgia Tech w Atlancie. Po studiach od razu zacząłem karierę trenerską. Najpierw pracowałem przez kilka miesięcy w klubie tenisowym w New Jersey, a od lipca 2020 roku jestem głównym trenerem w teamie Chrisa Eubanksa – oznajmił Gresk.

Przyjaźń i współpraca

Philip i Christopher pracują razem od 13 miesięcy, ale znają się już od kilku lat i, jak zapewnia 25-latek z Warszawy, są też bardzo dobrymi przyjaciółmi.

Poznałem się z Chrisem w 2015 roku, kiedy decydowałem, gdzie udać się na studia. On był już w drużynie Georgia Tech rok wcześniej. Na uczelni byliśmy razem dwa lata i po jego trzecim roku, on zdecydował się zostać profesjonalnym tenisistą, a ja zostałem w college’u jeszcze dwa lata – wyjaśnił polski trener z amerykańskimi korzeniami. Gresk opowiedział także, że podczas wakacji, kiedy był studentem, jeździł z Eubanksem na turnieje, bo wtedy ten nie miał trenera.

Temat współpracy powrócił, gdy warszawianin skończył studia. Przyjaciele dużo o tym rozmawiali i stało się tak, że od lipca 2020 roku Gresk jest głównym trenerem 25-latka z Atlanty. Wspólna praca zmierza w dobrym kierunku. Na początku czerwca Eubanks wygrał challengera w Orlando, a kilka dni temu przeszedł eliminacje do US Open 2021. Amerykanin pokonał w nich Daniela Elahi Galana, Prajnesha Gunneswarana i Sebastiana Baeza. Wszyscy rywale zajmują wyższe od niego miejsce w rankingu.

Przyjechaliśmy do Nowego Jorku po dobrym cyklu przygotowawczym w Atlancie, gdzie mamy swoją bazę. Od pierwszego treningu tutaj, Chris czuł się bardzo dobrze. To, co robiliśmy na treningach przełożył na wszystkie trzy mecze w eliminacjach – chwalił podopiecznego Gresk. – Bez wątpienia jego największym atutem jest serwis. Przez całe eliminacje serwował rewelacyjnie – ocenił.

Eubanks w pierwszej rundzie turnieju zmierzy się z wymagającym przeciwnikiem, Francesem Tiafoe. Jednak młody trener jest dobrej myśli przed tym starciem – Losowanie mogło być o wiele gorsze. Dźoković też czekał na kwalifikanta. Łatwych meczów tu nie ma. Tiafoe będzie trudnym rywalem, ale Chris już nie raz grał z wyżej notowanymi zawodnikami, więc wie, czego się spodziewać. Jeśli wyjdzie na kort z nastawieniem, jakie miał w eliminacjach i będzie serwował tak, jak potrafi, to jestem przekonany, że może być fajna niespodzianka – stwierdził.

Trenerska przyszłość

Philip Gresk poważnie myśli o karierze profesjonalnego trenera. To właśnie z tym zawodem Polak z amerykańskimi korzeniami chce związać swoją przyszłość.

Moja kariera trenerska dopiero się zaczyna i na pewno jest to rola, w której widzę siebie przez wiele lat – zapewnia, a na pytanie o powrót do zawodowego grania, odpowiada: Raczej nie będę już wracał do touru, ale kto wie, może jeszcze kiedyś spróbuje swoich sił.

Warszawianin skupia się teraz na pracy z Eubanksem i ma nadzieję na dłuższą współpracę z Amerykaninem.

W teamie Christophera jestem głównym trenerem. Jestem z nim codziennie, zarówno podczas turniejów, jak i na miejscu w Atlancie. Znamy się bardzo dobrze i jest to też mój najlepszy przyjaciel. Wie, że może mi w stu procentach zaufać, bo chcę dla niego, jak najlepiej – przyznał Gresk. – On ma bardzo wielki potencjał, teraz tylko musi wszystko razem ułożyć w głowie. Dużo rozmawiamy o cierpliwości i wierze, że jego gra jest na poziomie Top 100 ATP – dodał.

Gresk i Eubanks wyznaczyli sobie także cele rankingowe – Zaczęliśmy pracę, gdy był 250. zawodnikiem na świecie, po US Open będzie już w Top 200. W tym roku chcemy wrócić do Top 150, bo Chris był już kiedyś 147. Celem na kolejny sezon jest Top 100 – oznajmił coach.

Praca w roli trenera to dla 25-latka nie tylko samorealizacja, ale także wyzwanie i wiele niezapomnianych chwil.

Jest wiele rzeczy, które podobają mi się w tej pracy. Podróże po całym świecie. Współpracowanie na co dzień z profesjonalnym sportowcem jest wielkim wyzwaniem i jest dużo trudnych momentów. Ale kiedy twój zawodnik wygrywa challengera albo przechodzi eliminacje do Wielkiego Szlema, to są to chwile nie do zapomnienia – zakończył Gresk.

 

Christopher Eubanks i Frances Tiafoe zmierzą się w poniedziałek. Ich spotkanie zaplanowano jako czwarty mecz na korcie numer 17. Amerykanie wyjdą na arenę nie przed godziną 23:00 czasu polskiego.

 

Z Philipem Greskiem rozmawiała Dominika Opala

Ranking WTA.Świątek bez zmian, powrót Linette

/ Jakub Karbownik , źródło: , foto:

Iga Świątek to wciąż zawodniczka sklasyfikowana w top 10 zestawienia najlepszych tenisistek świata. Do czołowej pięćdziesiątki powróciła z kolei Magda Linette. Jedna zmiana zaszła wśród dziesięciu najlepszych tenisistek świata.

W tygodniu poprzedzającym ostatnią lewe Wielkiego Szlema w tym sezonie większość kobiecej czołówki przygotowywała się już do nowojorskiej rywalizacji. Jednak Elina Switolina postanowiła wystartować jeszcze w Chicago i występ zakończyła triumfem. To sprawiło, że zmieniła na piątej pozycji Sofię Kenin. Amerykanka to od teraz szósta tenisistka świata. Na miejsce 28. z 30. przesunęła się z kolei inna zawodniczka, która w minionym tygodniu świętowała turniejowe zwycięstwo – Anett Kontaveit.

Tak jak większość czołowych zawodniczek, również Polki postawiły na odpoczynek w ostatnim tygodniu przed US Open 2021. To nie wpłynęło na lokatę zajmowaną przez Igę Świątek. Pierwsza polska singlowa mistrzyni Wielkiego Szlema wciąż zajmuje ósmą pozycję. Z kolei Magda Linette po dwóch tygodniach nieobecności wróciła do top 50 i jest na miejscu 48.

Bez zmian są z kolei lokaty kolejnych trzech Polek sklasyfikowanych w rankingu WTA. Magdalena Fręch zajmuje 123. miejsce, na pozycji 164. jest Katarzyna Kawa, a 215. lokatę zajmuje Urszula Radwańska. Każdy z wymienionych bez powodzenia startowała w eliminacjach do tegorocznego US Open.

Ranking ATP. Hurkacz bez zmian, Majchrzak z awansem

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/atptour.com, foto: AFP

Hubert Hurkacz utrzymał pozycję, jaką zajmował w poprzednim notowaniu rankingu ATP. O jedną lokatę w górę przesunął się drugi tenisista Polski, Kamil Majchrzak. Żadna zmiana nie zaszła w top 10 notowania.

System liczenia punktów powrócił jakiś czas temu do 52-tygodniowego okresu rozliczeniowego. Wskutek tego zawodnicy tracą punkty, które znajdowały się na koncie dłużej niż rok. Jednak nie spowodowało to żadnych zmian w światowej czołówce tenisistów.

Także nie zmienił swej pozycji w notowaniu Hubert Hurkacz. Pierwszy tenisista Polski już wcześniej stracił punkty za zwycięstwo w Winston Salem, więc wciąż pozostaje 13. rakietą świata. O jedno „oczko” w górę przesunął się za to Kamil Majchrzak. Drugi tenisista Polski przebrnął przez eliminacje i wystartuje w US Open. Jest to o tyle ważna misja, że w kolejnym notowaniu rankingu ATP zostaną mu odpisane punkty za 3. rundę w Nowym Jorku z 2019 roku i zwycięstwo w challengerze w Prosciejowie rok. Zatem, jeżeli chce utrzymać miejsce na początku drugiej setki, musi uzyskać dobry rezultat na kortach USTA Bille Jean King Tennis Center.

Zmieniły się lokaty zawodników, którzy bardzo dobrze radzili sobie w tygodniu poprzedzającym ostatnią w tym sezonie lewą Wielkiego Szlema. Zwycięzca imprezy w Winston-Salem Ilja Iwaszka zajmuje rekordowe 53. miejsce. Z kolei triumfator challengera w Warszawie, Camilo Ugo Carabelli, to od dziś. 249. tenisista świata. Finalista z USA, Mikael Ymer, zajmuje pozycję 72., a przeciwnik Carabelllego, Chorwat Nino Serdarusić, to nowa rakieta numer 247.

Świątek w US Open powalczy o WTA Finals. Walka o turniej mistrzyń wchodzi w decydującą fazę

/ Maria Kuźniar , źródło: własne, foto: AFP

Wydawało się, że wraz z zakończeniem kariery przez Agnieszkę Radwańską, kończą się w Polsce duże tenisowe sukcesy. O tym, że to nieprawda szybko przekonała nas Iga Swiątek. I dużo wskazuje na to, że nasza najlepsza tenisistka wkrótce dołączy do starszej koleżanki i zagra w elitarnym gronie w WTA Finals.

Iga Świątek jest na najlepszej drodze, by po raz pierwszy w karierze awansować do kończącego sezon turnieju WTA Finals. Obecnie w rankingu The Race Polka zajmuje 5. pozycję. Wysoką, ale niekoniecznie bezpieczną. Iga może czuć na plecach oddech Naomi Osaki, Garbine Muguruzy, Ons Jabeur, czy Coco Gauff. Kluczowy w kontekście imprezy, która planowo miała odbyć się w Shenzen, będzie US Open, gdzie do zgarnięcia jest 2 tysiące punktów.

Wyścig trwa i nic jeszcze nie jest przesądzone, ale jeśli Polka marzy o występie w elitarnym gronie, musi dobrze zaprezentować się w Nowym Jorku. Zwłaszcza, że nie odbędzie się tournée w Azji, gdzie dotychczas organizowane były duże i prestiżowe turnieje. Zamiast nich, po zakończeniu US Open, tenisistki powalczą w Portorożu i Luksemburgu w imprezach z serii WTA 250, a następnie w WTA 500 w Ostrawie i WTA 250 w Seulu. Pod koniec września rusza turniej serii WTA 500 w Chicago, natomiast od 4 października o punkty będzie można powalczyć w przeniesionym z marca WTA 1000 w Indian Wells. Na koniec sezonu zaplanowano Moskwę (WTA 500), Teneryfę (WTA 250) i Courmayeur (WTA 250). W tych imprezach lepiej byłoby już jednak nie występować, ale w spokoju przygotowywać się do WTA Finals, które wciąż jeszcze nie wiadomo gdzie zostaną zorganizowane. Jeśli np. w Stanach Zjednoczonych, warto byłoby udać się tam nieco wcześniej, niekoniecznie na ostatnią chwilę. Aby tak jednak się stało, na kortach Flushing Meadows Iga musi dojść daleko. Czwarta runda lub ćwierćfinał mogą ją zbliżyć do WTA Finals, dużo będzie też jednak zależeć od najgroźniejszych rywalek Polki.

Nasza tenisistka na losowanie narzekać raczej nie może. W pierwszej rundzie amerykańska kwalifikantka Jamie Loeb, w drugiej prawdopodobnie Fiona Ferro. O najlepszą szesnastkę Iga może powalczyć z Anett Kontaveit, lub znajdującą się w wysokiej formie Jill Teichmann. W drabinkę lepiej nie patrzeć, najważniejszy będzie pierwszy mecz, trudno jednak nie oceniać szans Polki, biorąc pod uwagę wyścig o turniej mistrzyń.

Forma Igi jest jednak obecnie wielką niewiadomą. O ile początek sezonu miała znakomity, daleko doszła również w Wimbledonie, choć gry na trawie dopiero się uczy, to wydaje się że nieudany start w igrzyskach olimpijskich naszą zawodniczkę zdeprymował. W Cincinnati, pierwszym starcie po Tokio, odpadła już na samym początku. W kiepskim stylu przegrała kolejny już raz w tym sezonie z Ons Jabeur. Sama porażka to jedno, martwić mogła jednak forma prezentowana przez Igę. W US Open musi zagrać już znacznie lepiej, by nie utrudnić sobie drogi do WTA Finals. Nawet w przypadku szybkiego odpadnięcia z imprezy, szanse na start nie przepadną, wówczas jednak trzeba będzie szukać cennych punktów w kilku następnych turniejach.

Szkoda byłoby też zaprzepaścić tak dobry początek sezonu. Iga jest wciąż na najlepszej drodze, by pójść w ślady Agnieszki Radwańskiej, która ośmiokrotnie występowała w Mastersie. Nowy Jork da odpowiedź, czy awans do WTA Finals jest faktycznie w zasięgu Polki.

US Open. Kiedy zagrają Polacy?

/ Lena Hodorowicz , źródło: własne/www.usopen.org, foto: AFP

Znany jest już plan gier na pierwsze dwa dni US Open. W poniedziałek na korcie pojawią się Magda Linette i Kamil Majchrzak. We wtorek w akcji zobaczymy Igę Świątek i Huberta Hurkacza.

Magda Linette rozegra mecz pierwszej rundy na stadionie Louisa Armstronga w poniedziałek. Jej rywalką będzie reprezentantka gospodarzy Cori Gauff. 17-letnia Amerykanka ma już na koncie występ w co najmniej trzeciej rundzie każdego z turniejów wielkoszlemowych. Jej najlepszym dotychczasowym rezultatem jest tegoroczny ćwierćfinał Roland Garros. Tam przegrała z późniejszą triumfatorką imprezy, Barborą Krejczikovą. W Nowym Jorku dwa lata temu doszła do trzeciej rundy, a w zeszłym sezonie odpadła na etapie drugiej rundy. Mecz Polki z Amerykanką zaplanowano jako trzeci na korcie Louisa Armstronga. O 17 polskiego czasu na tym obiekcie pojawią się Donna Vekić i Garbine Muguruza, a po nich zagrają John Isner i Brandon Nakashima. Magda Linette powinna zatem rozpocząć swój pojedynek około 22 polskiego czasu.

W poniedziałek zobaczymy także starcie Kamila Majchrzaka z Emilem Ruusuvuorim. 22-latek z Helsinek jest świeżo po bardzo dobrym występie w Winston-Salem, gdzie doszedł do półfinału. Ten pojedynek zaplanowany jest jako czwarte spotkanie, po jednym meczu mężczyzn i dwóch spotkaniach kobiet, na korcie numer 12. W teorii Kamil Majchrzak powinien więc wyjść na kort co najmniej godzinę później niż Magda Linette. Wszystko zależy jednak od czasu trwania spotkań rozgrywanych przed meczami Polaków. Pojedynek Polaka z Finem rozpocznie się najprawdopodobniej około 23 czasu polskiego.

We wtorek jako pierwszy z reprezentantów Polski swój mecz rozegra Hubert Hurkacz. Zwycięzca Miami Open 2021 zmierzy się z Egorem Gerasimovem około 18:30 polskiego czasu, tuż po meczu Ajli Tomljanovic z Katie Volynets. Australijka i Amerykanka pojawią się na korcie numer 11 o 17:00 polskiego czasu. Będzie to pierwsza konfrontacja Huberta Hurkacza z Egorem Gerasimovem. 28-letni Białorusin plasuje się obecnie na 81. miejscu w rankingu ATP.

Jako ostatnia o awans do drugiej rundy nowojorskiej imprezy powalczy Iga Świątek. Jej rywalką będzie Jamie Loeb. Dla 26-letniej reprezentantki gospodarzy będzie to drugi występ w głównej drabince turnieju wielkoszlemowego, po tym jak w 2015 roku otrzymała dziką kartę do nowojorskiej imprezy. W tym roku znalazła się w turnieju głównym po przejściu trzystopniowych kwalifikacji. Mecz Polki z Amerykanką będzie trzecim spotkaniem na Grandstandzie. Przed nim rozegrane tam zostaną dwa pojedynki mężczyzn – Salvatore Caruso z Keiem Nishikorim oraz Matteo Berrettiniego z Jeremym Chardym.

Mecze 1. rundy z udziałem Polaków:

Poniedziałek

Magda Linette (Polska) – Cori Gauff (USA, 21) – trzeci mecz od 17 polskiego czasu, około godziny 22

Kamil Majchrzak (Polska, Q) – Emil Ruusuvuori (Finlandia) – czwarty mecz od 17 polskiego czasu, około godziny 23

Wtorek

Hubert Hurkacz (Polska, 10) – Egor Gerasimov (Białoruś) – drugi mecz od 17 polskiego czasu, około godziny 18:30

Iga Świątek (Polska, 7) – Jamie Loeb (USA, Q) – trzeci mecz od 17 polskiego czasu, około godziny 22:00

Warszawa. Życiowy sukces Ugo Carabelliego. Matuszewski przegrał w finale debla

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: Ludmiła Mitręga / Biuro prasowe BNP Paribas Polish Cup

Argentyńczyk Camilo Ugo Carabelli został mistrzem trzeciej edycji BNP Paribas Polish Cup. W finale nadspodziewanie łatwo pokonał 6:4, 6:2 Nino Serdarusicia. To największy sukces w jego karierze. Najlepszy rezultat osiągnął również Piotr Matuszewski. W przypadku naszego deblisty skończyło się jednak na występie w finale. Główne trofeum zdobyli Meksykanie.

Biorąc pod uwagę, jaka pogoda panowała w Warszawie przez ostatni tydzień, rozegranie dwóch finałów w niedzielę należy uznać za niemały sukces. W środku tygodnia opóźnienie względem pierwotnego planu turnieju było bardzo duże. Ekipa techniczna w pocie czoła pracowała jednak od świtu, by doprowadzić korty do użytku, a w ostatnich dwóch dniach nad tenisistami i organizatorami zlitowała się aura.

Opóźnienia spowodowane złą pogodą poskutkowały tym, że w piątek i w sobotę część tenisistów musiała rozegrać po dwa mecze jednego dnia. W tej grupie byli chociażby Piotr Matuszewski i Władysław Manafow.

Dla polsko-ukraińskiej pary sam występ w finale był już dużym sukcesem. Przed przyjazdem do Warszawy nasz reprezentant nie miał ani jednego zwycięstwa na poziomie challengerów.

Tym razem został zatrzymany dopiero w finale przez Hansa Hacha i Miguela-Angela Reyesa-Varelę. Meksykanie kontrolowali przebieg wydarzeń na korcie i zasłużenie wygrali 6:4, 6:4. Matuszewski przyznał po meczu, że nie był to jego najlepszy występ, co po części było spowodowane nawarstwiającym się zmęczeniem. Nie zmienia to jednak faktu, że ostatnie dni były dla niego bardzo udane. Świetne wyniki zaowocują poprawą ,,życiówki” w rankingu ATP – od poniedziałku będzie notowany w okolicach 310. pozycji.

Najlepszy wśród singlistów był Camilo Ugo Carabelli. 22-letni Argentyńczyk w finale pokonał 6:4, 6:2 Nino Serdarusicia. Po meczu padł z radości na kort i długo nie wstawał, chyba nie dowierzając w swój sukces.

Ugo Carabelli po raz pierwszy w karierze wygrał zawody z cyklu ATP Challenger Tour. W rankingu ATP awansuje na 249. miejsce. Już niebawem można spodziewać się go w wielkoszlemowych eliminacjach.

Z Warszawy, Szymon Adamski 


Wyniki

Finał singla:

Camilo Ugo Carabelli (Argentyna) – Nino Serdarusić (Chorwacja) 6:4, 6:2

 

Finał debla:

M-A. Reyes-Varela, H. Hach (Meksyk, 3) – P. Matuszewski, W. Manafow (Polska, Ukraina) 6:4, 6:4

Paolo Lorenzi zakończył karierę

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: własne/atptour.com, foto: AFP

Paolo Lorenzi zakończył swoją długą karierę sportową. 39-letni Włoch ostatni mecz rozegrał podczas kwalifikacji do US Open. Jak sam przyznaje, profesjonalna gra w tenisa była pięknym etapem w jego życiu.

Kariera Lorenziego trwała bardzo długo, gdyż aż 18 lat. Przez ten czas tenisista z Rzymu wygrał po jednym turnieju w singlu i grze podwójnej. Najwyżej w rankingu ATP znalazł się na 33. miejscu i miało to miejsce w 2017 roku. W tym samym roku udało mu się osiągnąć także życiowy sukces w turnieju wielkoszlemowym. W US Open dotarł do czwartej rundy, w której zatrzymał go dopiero późniejszy finalista imprezy Kevin Anderson.

Profesjonalną grę w tenisa Lorenzi zakończył właśnie podczas nowojorskiego szlema. Tym razem nie przeszedł jednak kwalifikacji. W drugiej rundzie wyeliminował go Francuz Maxime Janvier, a to spotkanie przejdzie do historii jako ostatni mecz Włocha w karierze.

– Koniec z profesjonalnym tenisem. Tak myślałem, żeby skończyć w Nowym Jorku. Zawsze kochałem Nowy Jork, więc myślę, że jest to dobre miejsce na skończenie kariery. Wszystko było trudniejsze i miałem kilka kontuzji na początku roku, więc wiedziałem, że moje ciało nie jest już takie jak wcześniej. Trzeba wiedzieć, kiedy nadszedł czas, aby skończyć – skomentował swoją decyzję na łamach oficjalnej strony ATP.

– Wiem, że jedna część mojego życia się skończyła, na pewno ta najlepsza. Miałem szczęście. Moją pasją była moja praca, więc nie mogę prosić o nic więcej. Od najmłodszych lat starałem się zostać zawodowym tenisistą i to zrobiłem. Chciałbym, żeby zapamiętano mnie jako gracza, który za każdym razem starał się na korcie i walczył do końca. To była najlepsza podróż w moim życiu. Naprawdę cieszyłem się każdą chwilą. Za każdym razem, gdy byłem na korcie, było to marzenie, które się spełniło – dodał.

Igrzyska paraolimpijskie. Jaroszewski nie sprawił niespodzianki

/ Szymon Frąckiewicz , źródło: własne, foto: AFP

Na drugiej rundzie swoje piąte igrzyska paraolimpijskie zakończył Piotr Jaroszewski. Polak nie sprawił niespodzianki i uległ w niedzielę Martinowi de la Puente z Hiszpanii. Nie mamy już zatem żadnego reprezentanta w rywalizacji na tokijskich kortach.

Po ciężkim, wyrównanym meczu z Jaime Sepulvedą w pierwszej rundzie Piotra Jaroszewskiego czekało dużo trudniejsze zadanie w drugim spotkaniu turnieju w tenisie na wózkach w ramach igrzysk paraolimpijskich. Polak mierzył się z Martinem de la Puente z Hiszpanii. To młody i bardzo utalentowany zawodnik, który rozstawiony jest w tokijskiej imprezie z „11”.

Swoje umiejętności potwierdził w meczu z naszym doświadczonym reprezentantem. Występujący na igrzyskach po raz piąty Jaroszewski nie miał wiele do powiedzenia w tym meczu. Rywal dominował w każdym aspekcie gry i pewnie szedł po swoje. Polak zdołał wygrać zaledwie dwa gemy w całym spotkaniu i musiał pożegnać się z turniejem.

Oznacza to, że na kortach w Tokio nie zobaczymy już w akcji naszych reprezentantów. W sobotę w drugiej rundzie z Alfie Hewettem przegrał Kamil Fabisiak. W deblu Fabisiak i Jaroszewski nie sprostali natomiast rywalom z Chile. Zmagania w Ariake Tennis Parku potrwają do 4 września.


Wyniki

II runda singla

Martin de la Puente (Hiszpania, 11) – Piotr Jaroszewski 6:1, 6:1

Cleveland. Drugi tytuł Kontaveit

/ Dominika Opala , źródło: własne, foto: AFP

Anett Kontaveit przerwała serię pięciu finałowych porażek, pokonując Irinę-Camelię Begu 7:6(5),6:4. To drugi tytuł Estonki wywalczony w głównym cyklu.

Anett Kontaveit, która w sierpniu rozpoczęła współpracę z Dmitrym Tursunowem, może zaliczyć do bardzo udanych ostatni sprawdzian przed US Open. Estonka straciła tylko dwa sety w drodze po tytuł w pierwszej edycji Tennis in the Land.

W finale 25-latka z Tallinna zmierzyła się z Iriną-Camelią Begu. Było to premierowe starcie tych tenisistek. Od początku pojedynek ten był zacięty i obie zawodniczki prezentowały solidny tenis. Jako pierwsza przewagę przełamania zdobyła Kontaveit, a następnie objęła prowadzenie 5:2. Wydawało się, że Estonka ma wszystko pod kontrolą, ale kiedy serwowała przy stanie 5:3, by zakończyć seta, do walki zerwała się Rumunka. Najdłuższego gema w spotkaniu wygrała właśnie ona i odrobiła straty. Losy partii otwarcia rozstrzygnął więc tie-break. W nim dominowały serwujące i jeden mini break w końcówce zadecydował o tym, że to turniejowa „dwójka” wygrała seta.

W drugiej odsłonie także Kontaveit przełamała jako pierwsza. Miało to miejsce już w trzecim gemie. Wyżej notowana tenisistka grała ofensywnie, była skuteczniejsza w ważnych momentach i popełniała mniej błędów. Estonka wyciągnęła wnioski z poprzedniej partii i tym razem przewagi nie oddała. Tym samym po prawie dwóch godzinach gry podopieczna Tursunowa zdobyła drugi tytuł WTA w karierze.

Teraz przed Kontaveit start w US Open. Rozpocznie ona zmagania od pojedynku z Samanthą Stosur.


Wyniki

Finał singla:

Anett Kontaveit (Estonia, 2) – Irina-Camelia Begu (Rumunia) 7:6(5), 6:4

Warszawa. Znamy finalistów. Matuszewski zachwyca w grze podwójnej

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: Peter Figura

Piotr Matuszewski i Władysław Manafow zagrają w finale challengera w Warszawie! W niedzielne popołudnie powalczą o tytuł z Meksykanami Hansem Hachem i Miguelem-Angelem Reyesem-Varelą. Wcześniej, bo już o 11, zostanie rozegrany finał singla. Naprzeciwko siebie staną Chorwat Nino Serdarusić i Argentyńczyk Camilo Ugo Carabelli. 

Sobota była dla tenisistów rywalizujących w Warszawie bardzo pracowitym dniem. Po raz pierwszy od poprzedniej niedzieli nie trzeba było przerywać gier z powodu opadów deszczu. Dzięki łaskawej aurze udało się nadrobić wszystkie zaległości. Wiązało się to z tym, że znaczna część zawodników musiała rozegrać dwa mecze jednego dnia. W niedzielę odbędą się tylko dwa starcia, za to te najważniejsze. Poznamy mistrzów BNP Paribas Polish Cup.

Zgromadzonym kibicom najwięcej radości sprawiła doskonała postawa Piotra Matuszewskiego. Nasz deblista był jednym z tych tenisistów, którzy w sobotę wychodzili na kort dwukrotnie. Najpierw razem z Ukraińcem Władysławem Manafowem pokonali 7:6(5), 3:6, 10-6 Jana Zielińskiego i Fernando Romboliego, a później 6:3, 3:6, 10-8 Juliana Lenza i Sema Verbeeka.

– Potrzebuję więcej adrenaliny. Dlatego w super tie-breakach zawsze dostaję ,,kopa” i bardzo mi to pomaga. W końcówkach gram dużo lepiej niż w środkach setów – tłumaczył nasz reprezentant. – Chciałem też podziękować kibicom, bo z nimi jest od razu inna atmosfera. Lubię grać przed dużą publicznością, jednak na futuresach nie mam do tego okazji – dodał Matuszewski.

Super tie-breakami kończyły się nie tylko dwa sobotnie mecze, ale również spotkanie 1. rundy z udziałem Matuszewskiego i Manafowa. Co ciekawe, wcale nie rozgrywane na kortach Legii, a w podwarszawskim Piasecznie, gdzie była możliwość rywalizacji pod balonem. W takich okolicznościach Matuszewski wywalczył pierwsze zwycięstwo na poziomie challengerów w grze podwójnej. A jak już wszedł na zwycięską ścieżkę, to nie zamierza z niej schodzić.

– Długo na to czekałem.  Może nie bardzo długo, bo stary jeszcze nie jestem, ale swoje lata już mam – powiedział 23-latek. – Do tej pory miałem niewiele okazji do rywalizacji na tym poziomie. Bardzo się cieszę z doboru partnera. To co grał w super tie-breaku 1. rundy, to była poezja. Chcę też podziękować Mariuszowi Fyrstenbergowi za ,,dziką kartę”. Mam nadzieję, że w przyszłym roku nie będę ich już potrzebować – mówił notowany obecnie w czwartej setce deblowego rankingu Matuszewski. Jeśli wygra warszawskiego challengera, od poniedziałku będzie w okolicach 290. pozycji.

Finałowymi rywalami Matuszewskiego i Manafowa będą Meksykanie Hans Hach i Miguel-Angel Reyes-Varela. Mecz rozpocznie się po zakończeniu rywalizacji singlistów, czyli najprawdopodobniej około godziny 13.

Chorwat Nino Serdarusić i Argentyńczyk Camilo Ugo Carabelli na kort centralny mają bowiem wyjść punktualnie o 11.00. Taka obsada finału jest sporą niespodzianką. Obaj tenisiści nie zostali rozstawieni i raczej nie byli wymieniani w gronie faworytów. Ugo Carabelli nigdy wcześniej nie grał nawet w finale challengera. W jego przypadku już teraz można mówić o życiowym sukcesie.

Serdarusić ma natomiast za sobą doskonałe dwa tygodnie. W poprzednią sobotę grał w finale challengera w Weronie. Wówczas do pełni szczęścia zabrakło zwycięstwa nad rewelacyjnym Holgerem Vitusem Rune. Teraz wydaje się jeszcze mocniejszy. W drodze do finału pokonał rozstawionego z czwórką Tristana Lamasine’a i rozstawionego z dwójką Jozefa Kovalika. Zaimponował zwłaszcza w tym drugim starciu. Faworyt ze Słowacji nie wywalczył ani jednego break-pointa i przegrał po dwóch tie-breakach.