Osaka wybrnęła z tarapatów

/ Anna Niemiec, źródło: wtatennis.com, foto: AFP

We wtorek do drugiej rundy paryskiej imprezy awansowały Simona Halep, Aryna Sabałenka i Madison Keys. Bardzo blisko pożegnania się z turniejem już po pierwszym meczu była Naomi Osaka.

Japonka fatalnie rozpoczęła spotkanie przeciwko Annie Karolinie Schmiedlovej i w pierwszej partii zdobyła tylko dziewięć punktów. Liderka światowego rankingu lepiej zaczęła drugą odsłonę pojedynku i wyszła na prowadzenie 3:0. Po krótkiej przerwie spowodowanej deszczem do głosu ponownie doszła Słowaczka, która przy wyniku 5:4 i 6:5 miała szanse, żeby zakończyć spotkanie przy pomocy własnego serwisu. Żadnej z nich jednak nie wykorzystała i do rozstrzygnięcia konieczny okazał się tie-break, w którym górą była Osaka. W decydującym secie Schmiedlova nie była już w stanie nawiązać wyrównanej walki z rywalką i urwała tylko jednego gema.

Chyba nigdy w życiu nie byłam tak zdenerwowana – przyznała po meczu reprezentantka Kraju Kwitnącej Wiśni. – Myślę, że to było widać w pierwszym secie, w którym nie mogłam trafić ani jednej piłki w kort. To było dziwne, bo zazwyczaj nerwy z czasem mijają, ale nie tym razem. Później walczyłam głównie siłą woli i tylko dlatego zdołałam wygrać.

Solidnie na awans do drugiej rundy musiała zapracować również Simona Halep, która w trzech setach pokonała Ajlę Tomljanovic.

Według mnie to był świetny mecz – powiedziała obrończyni tytułu. – Poziom jej gry w drugiej partii był naprawdę wysoki. Musiałam mocno się skoncentrować na sobie, żeby zorientować się co muszę robić lepiej, żeby być w stanie wygrać trzeciego seta. Sprawę utrudniały emocje i presja, ale bardzo miło było wrócić na ten kort.

Rumuńska tenisistka będzie następną rywalką Magdy Linette. Kolejną przeciwniczkę zna już również Iga Świątek. Młodsza z Polek zmierzy się z Wang Qiang, która pokonała Zheng Saisai.

Bez straty seta w drugiej rundzie Roland Garros zameldowały się również inne rozstawione zawodniczki – Aryna Sabałenka, Madison Keys, Daria Kasatkina, Lesia Curenko i Maria Sakkari.


Wyniki

Pierwsza runda singla

Naomi Osaka (Japonia, 1) – Anna Karolina Schmiedlova (Słowajca) 0:6 7:6(4) 6:1

Simona Halep (Rumunia, 3) – Ajla Tomljanovic (Australia) 6:2 3:6 6:1

Aryna Sabałenka (Białoruś, 11) – Dominika Cibulkova (Słowajca) 7:5 6:1

Madison Keys (USA, 14) – Jewgienia Rodina (Rosja) 6:1 6:2

Qiang Wang (Chiny, 16) – Saisai Zheng (Chiny) 6:1 7:5

Daria Kasatkina (Rosja, 21) – Jasmine Paolini (Włochy, Q) 6:2 6:3

Lesia Curenko (Ukraina, 27) – Eugenie Bouchard (Kanada) 6:2 6:2

Maria Sakkari (Grecja, 29) – Anna Tatishvili (USA) 6:0 6:1

Anna Blinkowa (Rosja, Q) – Margarita Gasparian (Rosja) 6:3 4:6 8:6

Priscilla Hon (Australia, WC) – Timea Babos (Węgry, LL) 3:6 6:2 6:1

Katerina Siniakova (Czechy) – Jewgienia Rybakina (Rosja, Q) 7:6(5) 6:1

Aleksandra Krunić (Serbia) – Daria Gavrilova (Australia) 6:3 2:2 i krecz

Błyskawiczny start Świątek

/ Maciej Pietrasik, źródło: własne, foto: AFP

Iga Świątek w niecałą godzinę awansowała do drugiej rundy wielkoszlemowego Roland Garros. Polka pokonała Selenę Janicijevic 6:3, 6:0. W kolejnym spotkaniu zagra z rozstawioną z numerem szesnaście Qiang Wang.

W losowaniu głównej drabinki Iga Świątek miała spore szczęście, bo trafiła na tenisistkę, która podobnie jak ona debiutuje w seniorskich zawodach na paryskich kortach. Selena Janicijevic w przeciwieństwie do warszawianki nie jest jednak nawet notowana w rankingu WTA. Mimo to początek meczu nie był najlepszy w wykonaniu naszej tenisistki.

Świątek w gemie otwarcia straciła bowiem podanie, przegrywając na przewagi po trzecim break poincie. Odpowiedziała na szczęście w najlepszy możliwy sposób – czterema wygranymi gemami z rzędu, choć po drodze znów musiała bronić się przed przełamaniem. Nie odebrało to jednak przeciwniczce ochoty do gry. Ta zdobyła jeszcze jednego breaka i zrobiło się 4:3, lecz Świątek szybko utemperowała zapędy rywalki. Wygrała dwa kolejne gemy i całą partię.

Druga odsłona wyglądała już zupełnie inaczej. Po wygranym pierwszym secie w drugim nasza tenisistka całkowicie zdominowała rywalkę. W efekcie nie spędziła na korcie nawet godziny – po 59 minutach było już po sprawie, a Świątek zwyciężyła 6:3, 6:0 i awansowała do drugiej rundy.

W niej Polka będzie miała już zdecydowanie trudniejsze zadanie. Rywalką będzie Chinka Qiang Wang, rozstawiona z numerem 16. Z tak wysoko notowaną tenisistką Świątek jeszcze nie grała, ale mączka to nawierzchnia, na której Wang radzi sobie najgorzej. W czwartek warszawianka z pewnością nie będzie więc bez szans.


Wyniki

Pierwsza runda singla:
Iga Świątek (Polska) – Selena Janicijevic (Francja, WC) 6:3, 6:0

Kubot i Melo grają dalej

/ Kacper Kaczmarek, źródło: własne, foto: AFP

Rozstawieni z “jedynką” Łukasz Kubot i Marcelo Melo pokonali hiszpańską parę Roberto Carballes Baena/Jaume Munar 6:3, 7:6(2) i awansowali do drugiej rundy wielkoszlemowego Rolanda Garrosa.

Po nieudanych zmaganiach w paryskim turnieju przed rokiem, Polak i Brazylijczyk mają coś do udowodnienia francuskiej publiczności w tegorocznej edycji. Wobec nieobecności ubiegłorocznych zwycięzców, Kubot i Melo zostali najwyżej rozstawieni i udanie rozpoczęli zmagania na kortach im. Rolanda Garrosa.

Mimo że Carballes Baena i Munar przed turniejem w Paryżu na ziemi wygrali zaledwie jedno spotkanie, we wtorek  sprawili faworytom sporo problemów. Polak i Brazylijczyk byli blisko straty seta, kiedy w drugiej odsłonie przegrywali już 2:5. Straty jednak udało się obronić, a o wyniku drugiego seta musiała zadecydować rozgrywka tie-breakowa. W niej polsko-brazylijski duet nie pozostawił już złudzeń rywalom i pewnie triumfował 7-2.

W kolejnej rundzie Kubot i Melo zagrają z parą Marcus Daniell/Wesley Koolhol, która wyeliminowała Huberta Hurkacz i Aljaza Bedene.


Wyniki

Pierwsza runda debla

Łukasz Kubot, Marcelo Melo (Polska, Brazylia, 1) – Roberto Carballes Baena, Jaume Munar (Hiszpania) 6:3, 7:6 (7-2).

Szybki koniec deblowej przygody Hurkacza

/ Tomasz Górski, źródło: własne, foto: AFP

Po wczorajszej porażce w singlu z Dżokoviciem, dziś Hubert Hurkacz definitywnie pożegnał się z Paryżem. W rywalizacji deblowej u boku Aljaża Bedene przegrał z Koolhofem i Daniellem 3:6, 2:6.

Początek spotkania był wyrównany. Choć to para Koolhof i Daniell  miała trochę większe problemy z utrzymywaniem podania. Jednak mimo break pointów  polsko-słoweński debel tego nie wykorzystał.  Na starcie Hurkacz i Bedene pewnie zdobywali gemy przy własnym serwisie. Jednak jak często bywa, nie ważne jak się zaczyna a istotne jak się kończy. Tak było też tym razem. Kluczowym momentem partii był ósmy gem. Wówczas pierwsze przełamanie zapisali na swoje konto Holender i Nowozelandczyk. A później zamknęli seta „na sucho”.

Druga partia pokazała, ze tworzenie debla na turniej jest trudnym zadanie. Problemy z komunikacją  Hurkacza i Bedene sprawiły, ze ich gra się rozsypała. Zdarzało się nawet, że piłka wpadała między obu zawodników. Dodatkowo podczas tej odsłony Polak aż dwa razy stracił serwis. A rywale podawali niemalże perfekcyjnie, tracąc przy tym mało punktów. Po godzinie i ośmiu minutach zasłużenie zameldowali się w drugiej rundzie.

Nie dojdzie zatem do meczu, w którym po obu stronach siatki byliby Polacy. Bowiem w następnej rundzie na Koolhof i Daniell zagrają z Łukaszem Kubotem i Marcelo Melo. Natomiast zarówno Hubert Hurkacz jak i Aliaż Bedene żegnają się z Paryżem. Wczoraj obaj odpadli z gier singlowych.


Wyniki

Pierwsza runda debla:

W. Koolhof, M. Daniell (Holandia, Nowa Zelandia) – H. Hurkacz, A. Bedene (Polska, Słowenia) 6:3, 6:2

Kontaveit za burtą, Azarenka lepsza od Ostapenko

/ Dominika Opala, źródło: własne, foto: AFP

Nadzieje Anett Kontaveit o poprawieniu zeszłorocznego rezultatu w paryskim szlemie rozwiała Karolina Muchova. Z kolei Wiktoria Azarenka wygrała starcie mistrzyń wielkoszlemowych i wyrzuciła z turnieju Jelenę Ostapenko.

Spotkanie Wiktorii Azarenki i Jeleny Ostapenko było jednym z najciekawiej zapowiadających się pojedynków pierwszej rundy. Białorusinka, dwukrotna mistrzyni Australian Open, powracająca do formy po urodzeniu dziecka kontra Łotyszka, mistrzyni Roland Garros sprzed dwóch lat, szukająca dobrej dyspozycji.

Pierwszy set można określić jako koncert przełamań. Jedynym gemem, który wygrała serwująca był dziewiąty, zdobyty przez Azarenkę. Ostapenko dobrze radziła sobie w wymianach, solidnie uderzała piłki, jednak kompletnie nie funkcjonowało jej podanie, przez co przegrała pięć gemów przy swoim serwisie i tym samym to Białorusinka zapisała partię otwarcia na swoje konto.

Druga odsłona lepiej rozpoczęła się dla Łotyszki, której podanie wyglądało nieco lepiej. Wyszła na prowadzenie 3:1 i to Azarenka była pod presją. 21-latka z Rygi nie potrafiła jednak wykorzystać tej przewagi, Białorusinka ponownie odrobiła straty, odłamując rywalkę w ósmym gemie. Przy stanie 5:4 półfinalistka tego turnieju z 2013 roku miała dwie piłki meczowe, ale wtedy Ostapenko pokazała waleczność, obroniła meczbole i wyszła na prowadzenie 6:5.

Tym razem także nie mogła liczyć na swój serwis i losy seta musiał rozstrzygnąć tie-break. Azarenka wzięła sprawy w swoje ręce i nie chciała dopuścić do decydującej partii. Znacznie ułatwiło jej to po raz kolejny podanie rywalki. Po prawie dwóch godzinach gry zawodniczka z Mińska awansowała do drugiej rundy. Z kolei Ostapenko od wygrania Roland Garros 2017, nie przebrnęła tutaj pierwszego meczu.

Dużą niespodzianką trzeciego dnia było odpadnięcie Anett Kontaveit. Estonka została rozstawiona z numerem „17” i była jedną z poważnych kandydatek, by walczyć o najwyższe cele. Szczególnie po rewelacyjnym początku sezonu na mączce, kiedy to dotarła do finału w Stuttgarcie. W ubiegłym roku Kontaveit dotarła do czwartej rundy Roland Garros. Na jej drodze w tej edycji stanęła Karolina Muchova.

Mimo że początek tego starcia zdecydowanie należał do tenisistki z Tallina, to z gema na gem Czeszka się rozkręcała, słabła natomiast jej rywalka. W efekcie Muchova była w stanie odwrócić losy spotkania po przegraniu pierwszej partii i dwie kolejne gładko zapisała na swoje konto. W następnej rundzie Czeszka powalczy z Iriną-Camelią Begu, która wyeliminowała Chinkę Lin Zhu.

Do drugiej rundy awansowały też m.in. Daria Kasatkina, Monica Puig, Carolina Garcia czy Bianca Andreescu.


Wyniki

Pierwsza runda singla:

 

Karolina Muchova (Czechy) – Anett Kontaveit (Estonia, 17) 3:6, 6:2, 6:2

Daria Kasatkina (Rosja, 21) – Jasmine Paolini (Włochy, Q) 6:2, 6:3

Bianca Andreescu (Kanada, 22) – Marie Bouzkova (Czechy, LL) 5:7, 6:4, 6:4

Caroline Garcia (Francja, 24) – Mona Barthel (Niemcy) 6:2, 6:4

Wiktoria Azarenka (Białoruś) – Jelena Ostapenko (Łotwa) 6:4, 7:6 (4)

Monica Puig (Portoryko) – Kristen Flipkens (Belgia) 6:1, 7:5

Irina-Camelia Begu (Rumunia) – Lin Zhu (Chiny) 6:1, 6:1

Amanda Anisimova (USA) – Harmony Tan (Francja, WC) 6:3, 6:1

Kurumi Nara (Japonia, Q) – Dalila Jakupović (Słowenia) 7:5, 5:7, 6:3

 

U Zvereva po staremu – wpadł w tarapaty już w 1. rundzie

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Alexander Zverev i Juan Martin del Potro na pierwsze mecze w Roland Garros musieli czekać aż do wtorku. Choć obaj pokonali pierwsze przeszkody, to w zupełnie innym stylu. Rozstawiony z numerem pięć Niemiec spędził na korcie ponad cztery godziny.

Najtrudniejszy pierwszy krok – tak mógł podsumować Alexander Zverev mecz 1. rundy Roland Garros z Johnem Millmanem. 22-letni tenisista z Hamburga prowadził już 2:0 w setach, ale przez długi czas nie potrafił postawić przysłowiowej kropki nad ,,i”. Awans do 2. rundy przypieczętował dopiero w piątym secie, po 4 godzinach i 11 minutach rywalizacji.

To nie pierwszy raz, kiedy Zverev wpadł w tarapaty podczas pierwszego tygodnia zmagań w turnieju wielkoszlemowym. Wystarczy przypomnieć zeszłoroczną edycję Roland Garros, kiedy Zverev był wymieniany w gronie faworytów. Trzy pięciosetowe mecze (od 2. do 4. rundy) zabrały mu jednak tak dużo energii, że w ćwierćfinale nie miał nic do powiedzenia. Jak będzie tym razem? Pozycja Niemca nie jest tak mocna jak przed rokiem, ale los był dla niego łaskawy. W 2. rundzie czeka go starcie z Mikaelem Ymerem – młodszym bratem Eliasa, który do tej pory odnosił większe sukcesy.

Z kolei Juan Martin del Potro pokonał 3:6, 6:2, 6:1, 6:4 Nicolasa Jarry’ego. Chilijczyk doskonale serwował w pierwszym secie i pokusił się o drobną niespodziankę. Na dłuższym dystansie był jednak wyraźnie słabszy od bardziej utytułowanego przeciwnika. Del Potro imponował rozwagą i spokojem. W niektórych sytuacjach wyraźnie oszczędzał siły. Być może do większego wysiłku zmusi go w 2. rundzie Yoshihito Nishioka.

W niezwykłych okolicznościach awans do 2. rundy wywalczył Kyle Edmund. Brytyjczyk rozgrywał w poniedziałek wyjątkowo zacięty pojedynek z Jeremym Chardym. Ze względu na coraz gorszą widoczność mecz został przerwany przy stanie 5:5 w decydującym secie. We wtorek Brytyjczyk i Francuz powrócili do rywalizacji, ale tylko na kilka minut. Edmund od razu zdobył dwa brakujące gemy i zameldował się w dalszej fazie rozgrywek.

 


Wyniki

Fabio Fognini (Włochy, 9) – Andreas Seppi (Włochy) 6:3, 6:0, 3:6, 6:3

Federico Delbonis (Argentyna) – Guillermo Garcia-Lopez (Hiszpania) 6:1, 3:6, 6:3, 6:2

Taylor Fritz (USA) – Bernard Tomic (Australia) 6:1, 6:4, 6:1

Roberto Bautista Agut (Hiszpania, 18) – Steve Johnson (USA) 6:3, 6:4, 6:2

Dusan Lajovic (Serbia, 30) – Thiago Monteiro (Brazylia) 6:3, 6:4, 6:4

Elliot Benchetrit (Francja) – Cameron Norrie (Wielka Brytania) 6:3, 6:0, 6:2

Mikael Ymer (Szwecja) – Blaz Rola (Słowenia) 6:0, 6:3, 7:6(5)

Alexander Zverev (Niemcy, 5) – John Millman (Australia) 7:6(4), 6:3, 2:6, 6:7(5), 6:3

Kyle Edmund (Wielka Brytania, 28) – Jeremy Chardy (Francja) 7:6(1), 5:7, 6:4, 4:6, 7:5

Yoshihito Nishioka (Japonia) – Mackenzie McDonald (USA) 6:7(7), 6:0, 4:6, 6:2, 6:3

Juan Martin del Potro (Argentyna, 8) – Nicolas Jarry (Chile) 3:6, 6:2, 6:1, 6:4

Trybuny uciszone. Linette w drugiej rundzie

/ Mateusz Geisler, źródło: własne, foto: AFP

Magda Linette pokonała Chloe Paquet – 3:6, 6:1, 6:2  i zameldowała się w drugiej rundzie rywalizacji na kortach Rolanda Garrosa. Polka walczyła nie tylko z rywalką, ale i publicznością głośno dopingującą swoją przedstawicielkę. W następnym pojedynku nasza najlepsza tenisistka zagra z Simoną Halep, o ile ta upora się z Ajlą Tomljanovic.

Po dzisiejszym meczu poznanianka może odetchnąć z ulgą. W ostatnich tygodniach nie grała najlepiej, co przełożyło się na pięć kolejnych porażek. Po raz ostatni nasza zawodniczka uniosła ręce w geście triumfu na początku kwietnia, w Bogocie. Z kolei Paquet ma za sobą najlepszy tydzień w karierze. W Strasbourgu awansowała do półfinału, pokonując po drodze Sofię Kenin, Han Xinyun oraz Darię Gavrilovą. Zatrzymała ją dopiero Caroline Garcia.  W tym samym turnieju Linette przegrała na otwarcie z Rebeccą Peterson. Przed dzisiejszym meczem w lepszym nastroju była więc reprezentantka gospodarzy.

Polka i Francuzka spotkały się ze sobą po raz pierwszy. Obie tenisistki rozpoczęły mecz od straty podania. Na początku popełniały dużo niewymuszonych błędów, co było głównym źródłem punktów dla obu zawodniczek. Kluczowy dla przebiegu seta okazał się piąty gem. W nim Paquet przełamała Linette, przy piątym breaku. W sumie, w całym gemie, zawodniczki rozegrały dwadzieścia punktów. Być może podcięło to skrzydła naszej reprezentantce, która nie była już w stanie utrzymać podania do końca seta i ostatecznie przegrała go po 44 minutach.

Na drugą partię Polka wyszła odmieniona. Paquet zdobyła pierwszego gema w secie, po czym nie była już w stanie nawiązać walki z Linette. Poznanianka zaczęła grać agresywnie, zmuszać rywalkę do biegania i wymuszać na niej błędy. Przełożyło się to na odrobienie straty seta i wyrównanie stanu pojedynku. W sumie, w drugiej partii, nasza tenisistka oddała rywalce tylko 6 punktów, samemu zdobywając 24. Set zamknął się w 25 minut.

Już na początku decydującego seta Polka musiała walczyć z presją. W gemie otwarcia przegrywała już 0:40 i wydawało się, że Francuzka zdobędzie breaka. Nic bardziej mylnego, Polka zagrała agresywnie i nie dała się przełamać. Szybko wróciła na właściwe tory i objęła prowadzenie  3:0, co oznaczało dziewiąty gem z rzędu na koncie poznanianki.  Wtedy Paquet się przebudziła i zaczęła utrzymywać swój serwis. Na szczęście Polka odpowiadała tym samym. Co więcej, przy stanie 5:2, dołożyła kolejnego breaka. Taki scenariusz oznaczał zwycięstwo naszej tenisistki po godzinie i 37 minutach gry.

Polka wygrała dziś nie tylko z rywalką, ale również z publicznością, która głośno dopingowała swoją podopieczną. Jednakże, kibice musieli pogodzić się z sukcesem Polki i nagrodzili ją gromkimi brawami. W nagrodę, Polka otrzyma 70 punktów do rankingu WTA. Linette stanie przed szansą powtórzenia wyniku z 2017 roku, gdy po pokonaniu Alize Lim i Any Konjuh, awansowała do trzeciej rundy turnieju. Zadanie w tym roku będzie jednak dużo trudniejsze. Potencjalną rywalką będzie Simona Halep, o ile pokona w pierwszej rundzie Ajlę Tomljanovic.


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Magda Linette (Polska) – Chloe Paquet (Francja, WC) 3:6, 6:1, 6:2

Serena Williams nie poszła w ślady Wozniacki

/ Jakub Karbownik, źródło: Własne, foto: AFP

Serena Williams pokonała Witalię Diaczenko 2:6, 6:1, 6:0 i awansowała do drugiej rundy Roland Garros. Tym samym była liderka rankingu nie poszła w ślady Caroline Wozniacki, która wczesnym popołudniem pożegnała się z paryskimi kortami.

Jak dotąd nie ma dnia podczas tegorocznego Roland Garros, aby nie doszło do niespodzianki w rywalizacji pań. W niedzielę marzenia o karierowym Wielkim Szlemie musiała odłożyć Angelique Kerber. Drugiego dnia zmagań, wczesnym popołudniem z szansami na kolejny wielkoszlemowy triumf pożegnała się Caroline Wozniacki. Kilka godzin później, przez nieco ponad pół godziny wydawało się, że do Dunki i Niemki dołączy kolejna była liderka zestawienia najlepszych tenisistek świata, Serena Williams.

Mecz pierwszej rundy przeciwko Witalii Diaczenko był drugim spotkaniem na mączce w tym roku Amerykanki. Poprzednio na ziemi młodsza z sióstr Williams zagrała w Rzymie, gdzie najpierw pokonała Rebeccę Peterson, a następnie zrezygnowała z dalszego występu. W poniedziałek mająca najwięcej wielkoszlemowych triumfów spośród aktywnych zawodniczek Williams tylko w pierwszym secie miała problemy z rywalką. W premierowej partii podopieczna Patricka Mouratoglou popełniła 14 niewymuszonych błędów i przegrała seta 2:6 w nieco ponad pół godziny. W kolejnych dwóch partiach rozstawiona z numerem „10” tenisistka zrobiła tylko 10 błędów i po 90 minutach mogła się cieszyć ze zwycięstwa. Kolejną rywalką Sereny Williams będzie albo Kurumi Nara, albo Dalila Jakupović. Spotkanie między Słowenką a Japonką zostało przerwane po drugim secie.


Wyniki

Wyniki

Pierwsza runda singla:

Serena Williams (USA, 10) – Vitalia Diatchenko (Rosja) 2:6, 6:1, 6:0

Anastasija Sevastova (Łotwa, 12) – Luksika Kumkhum (Tajlandia) 6:1, 6:4

Elise Mertens (Belgia, 20) – Tamara Zidanszek (Słowenia) 6:4, 3:6, 6:2

Donna Vekic (Chorwacja, 23) – Ludmiła Samsonowa (Rosja, Q) 6:2, 6:4

Su-Wei Hsieh (Tajwan, 25) – Viktoria Golubic (Szwajcaria) 6:3, 3:6, 6:0

Carla Suarez-Navarro (Hiszpania, 28) – Dajana Jastremska (Ukraina) 2:6, 7:6(0), 6:0

Jekaterina Aleksandrowa (Rosja) – Mihaela Buzarnescu (Rumunia, 30) 6:4, 6:4

Shelby Rogers (USA) – Astra Sharma (Australia) 6:3, 6:3

Rebecca Peterson (Szwecja) – Julia Putincewa (Kazachstan) 6:3, 7:5

Zarina Diyas (Kazachstan) – Audrey Albie (Francja, WC) 6:2, 6:2

Danielle Collins (USA) – Tatiana Maria (Niemcy) 6:0, 6:2

Aleksandra Petkovic (Niemcy) – Alison Riske (USA) 2:6, 6:3, 7:5

Aliona Bolsova Zadoinov (Hiszpania, Q) – Wiera Zwonariowa (Rosja) 6:4, 6:2

Samantha Stosur (Australia) – Barbora Strycova (Czechy) 6:2, 7:6(3)

Sofia Kenin (USA) – Giulia Gatto-Monticone (Włochy, Q) 6:3, 5:7, 6:2

Puchar Lavera w kalendarzu ATP

/ Szymon Frąckiewicz, źródło: Forbes, foto: AFP

Puchar Lavera został oficjalnie dodany do kalendarza ATP Tour. Drużynowe zawody pomiędzy reprezentacjami Europy i „Reszty Świata” odbędą się pod egidą męskiej federacji tenisowej już w tym sezonie. Najbliższa edycja zmagań odbędzie się w połowie września w Genewie.

Laver Cup to doroczny turniej drużynowy, w którym drużyna Europy podejmuje zespół „Reszty Świata”. Członkowie obydwu zespołów (a jest ich po sześciu) mierzą się ze sobą zarówno w starciach singlowych, jak i deblowych. Zmagania powstały w pierwszej kolejności z inicjatywy Rogera Federera, który jest współwłaścicielem zawodów wspólnie z agencją TEAM8. Obok niego o organizacji zmagań decydowali Rafael Nadal, Bjorn Borg i John McEnroe (kapitanowie zespołów odpowiednio Europy i „Reszty Świata”), a także Rod Laver, którego imieniem nazwano zawody.

Dotychczasowe edycje odbyły się Pradze i w Chicago. Obydwie zostały wygrane przez zespół ze Starego Kontynentu. Tegoroczne zmagania odbędą się w Genewie i po raz pierwszy znajdą się w kalendarzu ATP. Porozumienie w tej sprawie zawarto podczas posiedzenia władz federacji w Paryżu. Turniej wciąż będzie mieć status imprezy pokazowej, a więc nie będą tam przyznawane rankingowe punkty. W związku z miejscem w kalendarzu ATP organizatorzy zyskają jednak inne korzyści, takie jak dostęp do marketingu, mediów społecznościowych, serwisów i personelu federacji. Ponadto tenisiści otrzymają (oprócz 250000$ dla każdego członka zwycięskiego zespołu), gwarantowaną premię za udział przypisaną do miejsca w rankingu. Może to być nawet sześciocyfrowa kwota, a więc może zachęcić lepszych zawodników do udziału.

Tegoroczny turniej w Genewie odbędzie się tuż po US Open, a więc od 16 września. Na tę chwilę chęć udziału zgłosili Rafael Nadal, Roger Federer, Dominic Thiem, Alexander Zverev i Diego Schwartzman.

Francuzi rządzą

/ Dominika Opala, źródło: własne, foto: AFP

W drugim dniu turnieju swoje mecze rozegrało siedmiu reprezentantów gospodarzy. Aż sześciu z nich awansowało do kolejnej rundy. Powody do radości miał także Rafael Nadal, który pewnie rozpoczął zmagania. Stan Wawrinka, Borna Czorić i Dominic Thiem potrzebowali czterech setów, by odnieść zwycięstwa.

Rafael Nadal, niekwestionowany król kortów ziemnych, przystąpił w poniedziałek do walki o 12. triumf w Roland Garros. Jego rywalem był kwalifikant Yannick Hanfmann i, jak można się było spodziewać, Hiszpan nie miał najmniejszych problemów w starciu z Niemcem. „Rafa” od początku przejął kontrolę nad spotkaniem i starał się tracić, jak najmniej sił. Hanfmann z kolei próbował zaskoczyć przeciwnika kombinacyjną grą, ale zapał szybko zgasł. Obrońca tytułu stracił tylko sześć gemów i w drugiej rundzie zmierzy się z też niemieckim kwalifikantem Yannickiem Madenem, który w trzech setach pokonał Kimmera Coppejansa.

Drugi dzień rywalizacji śmiało można określić dniem francuskich zwycięstw. Aż sześciu z siedmiu reprezentantów gospodarzy wygrało swoje pojedynki. Jedynie Maxime Janvier nie zdołał pokonać Pablo Cuevasa i pożegnał się z turniejem. Największą niespodziankę sprawił za to Pierre-Hugues Herbert, który wyeliminował rozstawionego z „12” Daniłła Miedwiediewa. Rosjanin miał wymarzony początek sezonu na mączce (półfinał w Monte Carlo, finał w Barcelonie), ale przed paryskim szlemem jego forma słabła. Wykorzystał to Herbert i po pięciu setach schodził z kortu jako zwycięzca.

Pozostali Francuzi, którzy mogli świętować wygraną to Jo-Wilfried Tsonga, Gilles Simon, Corentin Moutet, Richard Gasquet i Benoit Paire. Mógł do nich także dołączyć Jeremy Chardy, jednak nie zdążył skończyć starcia z Kyle’em Edmundem przed zmrokiem i pojedynek przerwano przy stanie 5:5 w decydującej partii.

Miedwiediew nie był jedynym rozstawionym, który pożegnał się z imprezą w poniedziałek. Turniejowa „15” Nikołoz Basilaszwili odpadł, po słabym meczu, z Juanem Ignacio Londero. Również Denis Shapovalov, który grał z numerem 20, nie znalazł sposobu na Jana-Lennarda Struffa. Filip Krajinović z kolei okazał się lepszy od Francesa Tiafoe, rozstawionego z „32”.

Stan Wawrinka, Borna Czorić i Dominic Thiem potrzebowali czterech setów, by poradzić sobie ze swoimi rywalami. Szwajcar pokonał Jozefa Kovalika, Chorwat wywalczył zwycięstwo nad Aljażem Bedene, a Austriak skruszył opór Tommy’ego Paula.

W drugiej rundzie, na mistrza Roland Garros 2015 czeka trudne wyzwanie. Zmierzy się on z ostatnio dobrze dysponowanym, Cristianem Garinem. Z kolei tenisista z Zagrzebia o awans do trzeciej rundy powalczy z Lloydem Harrisem, natomiast ubiegłoroczny finalista Roland Garros zagra z Alexandrem Bublikiem.


Wyniki

Pierwsza runda singla:

 

Rafael Nadal (Hiszpania, 2) – Yannick Hanfmann (Niemcy, Q) 6:2, 6:1, 6:3

Dominic Thiem (Austria, 4) – Tommy Paul (USA) 6:4, 4:6, 7:6 (5), 6:2

Pierre-Hugues Herbert (Francja) – Daniił Miedwiediew (Rosja, 12) 4:6, 4:6, 6:3, 6:2, 7:5

Borna Czorić (Chorwacja, 13) – Aljaż Bedene (Słowenia) 6:1, 6:7 (4), 6:4, 6:4

Juan Ignacio Londero (Argentyna) – Nikołoz Basilaszwili (Gruzja, 15) 6:4, 6:1, 6:3

Guido Pella (Argentyna, 19) – Guido Andreozzi (Argentyna) 7:6 (2), 6:4, 1:6, 6:1

Jan-Lennard Struff (Niemcy) – Denis Shapovalov (Kanada, 20) 7:6 (1), 6:3, 6:4

Alex de Mianur (Australia, 21) – Bradley Klahn (USA) 6:1, 6:4, 6:4

Stan Wawrinka (Szwajcaria, 24) – Jozef Kovalik (Słowacja) 6:1, 6:7 (3), 6:2, 6:3

Gilles Simon (Francja, 26) – Serhij Stachowski (Ukraina, LL) 6:3, 6:3, 6:4

Filip Krajinović (Serbia) – Frances Tiafoe (USA, 32) 6:2, 4:6, 6:3, 3:6, 6:0

Jo-Wilfried Tsonga (Francja) – Peter Gojowczyk (Niemcy) 7:6 (4), 6:1, 4:6, 6:3

Richard Gasquet (Francja) – Mischa Zverev (Niemcy) 6:3, 6:4, 6:3

Benoit Paire (Francja) – Marius Copil (Rumunia) 6:4, 6:7 (5), 6:0, 6:1

Corentin Moutet (Francja, WC) – Aleksiej Watutin (Rosja, Q) 6:4, 6:7 (6), 6:4

Pablo Cuevas (Urugwaj) – Maxime Janvier (Francja, WC) 6:4, 6:4, 6:2

Yannick Maden (Niemcy, Q) – Kimmer Coppejans (Belgia, Q) 7:6 (0), 7:5, 6:3

Salvatore Caruso (Włochy, Q) – Jaume Munar (Hiszpania) 7:5, 4:6, 6:3, 6:3

Pablo Carreno Busta (Hiszpania) – Joao Sousa (Portugalia) 6:3, 6:1, 6:2

Henri Laaksonen (Szwajcaria, LL) – Pedro Martinez (Hiszpania, Q) 6:1, 6:0, 7:6 (4)

Roberto Carballes Baena (Hiszpania) – Alexandre Muller (Francja, Q) 6:4, 6:4, 6:2

Radu Albot (Mołdawia) – Tennys Sandgren (USA, Q) 7:6 (3), 7:6 (1), 3:6, 6:1

Cristian Garin (Chile) – Reilly Opelka (USA) 7:6 (0), 7:5, 7:6 (7)

Miomir Kecmanović (Serbia) – Denis Kudla (USA) 6:0, 6:7 (7), 5:7, 6:3, 6:4

Lloyd Harris (RPA) – Lukas Rosol (Czechy, LL) 6:1, 4:6,2:6, 6:1, 6:2

Alexander Bublik (Kazachstan) – Rudolf Molleker (Niemcy, Q) 7:5, 6:7 (4), 6:1, 7:6 (2)