Madryt. Wspaniały turniej Zvereva. W finale odrobił stratę seta

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Alexander Zverev nie miał sobie równych w 19. edycji Mutua Madrid Open. W finale pokonał 6:7(8), 6:4, 6:3 Matteo Berrettiniego. Potwierdził tym samym, że w stolicy Hiszpanii czuje się jak ryba w wodzie. 

Kolonia, Monachium, Waszyngton, Madryt – w tych miastach młodszy z braci Zverevów triumfował już dwukrotnie. W ojczyźnie i za oceanem miał o tyle ułatwione zadanie, że w drabinkach turniejowych brakowało wielu tenisistów z czołówki. W Madrycie musiał natomiast rywalizować z najlepszymi. W tegorocznej edycji pokonał trzech tenisistów z czołowej dziesiątki i jednego, który niegdyś należał do tego elitarnego grona. Więcej szczęścia miał w 2018 roku. Wówczas trafił na dwóch tenisistów z top 10, za to w całej imprezie nie stracił ani jednego seta.

Zverev, triumfując po raz drugi w Mutua Madrid Open, dołączył do tenisistów, którzy zdominowali męski tenis w ostatnich kilkunastu latach. Wcześniej tylko Nadalowi, Dżokoviciowi, Federerowi i Murrayowi udało się wywieźć z Madrytu więcej niż jedno trofeum.

Pierwszego z wymienionych Zverev pokonał w ćwierćfinale tegorocznej edycji. To był pierwszy znak, że stać go na wielki sukces. Wcześniej się na niego nie zanosiło, mimo że Niemiec został rozstawiony z ,,piątką”. Do Madrytu przyjechał jednak po rozczarowujących występach w Monte Carlo, a zwłaszcza w Monachium, gdzie uległ sklasyfikowanemu w drugiej setce Ilii Iwaszce.

Jak należało się spodziewać, zwycięstwo nad Nadalem okazało się zastrzykiem pewności siebie. Niemiec był opanowany zarówno w półfinałowym starciu z Thiemem, jak i finałowym z Berrettiniem. Nawet jeśli momentami coś nie układało się po jego myśli, bardzo szybko wracał na właściwe tory. A wcale nie musiało tak być. Wyjątkowo bolesny był podwójny błąd serwisowy w tie-breaku pierwszego seta w finale. Niemiec odrobił straty ze stanu 0-5, a kiedy miał zwycięstwo na wyciągnięcie ręki, podał pomocną dłoń rywalowi.

Szybko otrząsnął się jednak po tym niepowodzeniu. W drugim secie zagrał na wyższym poziomie i zasłużenie wygrał 6:4, wykorzystując jedną z dwóch szans na przełamanie. W trzeciej odsłonie rywalizacji na wierzch wyszło doskonałe przygotowanie fizyczne Zvereva. Zawodnik z Hamburga zachował wyraźnie więcej sił na najważniejszą część spotkania i wypunktował słabnącego rywala.

W przyszłym tygodniu Zverev i Berrettini rywalizować będą w kolejnym turnieju ATP Masters 1000, tym razem w Rzymie. Zverev dzięki wysokiemu rozstawieniu ma w pierwszej rundzie wolny los. Z kolei Włoch pierwszy mecz rozegra już we wtorek.


Wyniki

Finał:

Alexnader Zverev (Niemcy, 5) – Matteo Berrettini (Włochy, 8) 6:7(8), 6:4, 6:3

Rzym. Debiut Majchrzaka w turnieju ATP Masters 1000

/ Lena Hodorowicz , źródło: własne, foto: AFP

Kamil Majchrzak pokonał Yoshihito Nishiokę w drugiej rundzie eliminacji do Internazionali BNL d’Italia i po raz pierwszy w karierze wystąpi w imprezie rangi ATP Masters 1000. Piotrkowianin jest piątym Polakiem w historii w głównej drabince turnieju tej rangi.

Jeszcze w piątek Majchrzak rozgrywał półfinał gry podwójnej w challengerze w Pradze. Nie przeszkodziło mu to jednak w pokonaniu dwóch wyżej notowanych graczy w turnieju kwalifikacyjnym w Rzymie. W sobotę nasz drugi najlepszy singlista pokonał Aleksieja Popyrina, a w niedzielę bez straty seta wygrał z Yoshihito Nishioką. W pierwszej rundzie imprezy głównej jego rywalem będzie Denis Shapovalov. Początkowo Kanadyjczyk miał zmierzyć się z Casprem Ruudem. Norweg wycofał się jednak z rywalizacji, a w jego miejsce został dolosowany nasz reprezentant.

Majchrzak jest piątym polskim tenisistą w historii, który wystąpi w zawodach rangi Masters 1000. Przed nim dokonali tego Łukasz Kubot, Jerzy Janowicz, Michał Przysiężny i Hubert Hurkacz. Wrocławianin jest w Rzymie rozstawiony z numerem „15” i rozpocznie zmagania od pojedynku z reprezentantem gospodarzy, Lorenzo Musettim.

Warto podkreślić, że pomimo debiutu w tak prestiżowych zawodach, Majchrzak ma na koncie występ w każdym z czterech turniejów wielkoszlemowych. Najlepszy rezultat osiągnął w Nowym Jorku, gdzie w 2019 roku doszedł do trzeciej rundy.

Rzym. Kamil Majchrzak z pewnym awansem do drabinki głównej

/ Natalia Kupsik , źródło: własne, foto: DPA

Kamil Majchrzak w świetnym stylu zwieńczył udział w kwalifikacjach do rzymskiego Internazionali BNL d’Italia. Drugi najlepszy aktualnie polski singlista bez najmniejszych problemów pokonał dziś Yoshihito Nishiokę i zapewnił sobie miejsce w drabince głównej prestiżowego turnieju.

Nie tylko Hubert Hurkacz wystąpi w tym roku w pierwszej rundzie rywalizacji panów rozgrywanych w stolicy Włoch zawodów rangi Masters 1000. Na kortach ziemnych Wiecznego Miasta zobaczymy tym razem także Kamila Majchrzaka. 25-letni reprezentant Polski po wczorajszym zwycięstwie nad Aleksiejem Popyrinem, lepszy okazał się także od faworyzowanego Yoshihito Nishioki. Tym samym pochodzący z Piotrkowa Trybunalskiego zawodnik po raz pierwszy w karierze wystąpi wkrótce w tej rangi rozgrywkach.

Początek spotkania zwiastował wyrównane starcie i zupełnie nie odzwierciedlał różnicy ponad 60 miejsc dzielących Polaka od Japończyka na światowych listach. Obaj zawodnicy bez większych problemów wygrali własne gemy serwisowe, ale przy stanie 2-1 udany atak przeprowadził Kamil Majchrzak. Do objęcia prowadzenia w meczu potrzebował tylko jednej piłki na przełamanie. Przy własnym serwisie wygrał natomiast „na sucho”. Jego rywal odpowiedział równie skutecznie, ale nadal to on zmuszony był gonić wynik. Kolejne gemy padały już z kolei łupem serwujących i Majchrzak wynik pierwszej partii ustalił wkrótce na 6-3.

W drugiej odsłonie Polak zaczął spisywać się jeszcze lepiej. Po raz pierwszy na tym etapie zmagań Majchrzak Nishiokę przełamał już w trzecim gemie. Sam w polu serwisowym pozostawał natomiast niezagrożony. W miarę upływu czasu coraz skuteczniej narzucał  przeciwnikowi swoje tempo gry na korcie, przejmując kontrolę nad biegiem wydarzeń na korcie. W efekcie na swoim koncie zapisał kolejne cztery gemy i po nieco ponad godzinie gry pewnie awansował do drabinki głównej Internazionali BNL d’Italia.


Wyniki

Kwalifikacje:

Kamil Majchrzak (Polska) – Yoshihito Nishioka (Japonia) 6-3, 6-1

Madryt. Berrettini nie spieszy się do domu

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Większość najlepszych zawodników jest już w Rzymie i przygotowuje się do startu w kolejnym z turniejów ATP Masters 1000. Wśród nich nie ma jednak Matteo Berrettiniego. Najwyżej notowany włoski tenisista, zanim wróci do rodzinnego miasta, rozegra najważniejszy mecz w karierze. W finale Mutua Madrid Open zmierzy się z Alexandrem Zverevem. 

Rozgrywki tenisowe pędzą jak szalone. Zanim poznamy mistrza w Madrycie, dojdzie do pierwszych rozstrzygnięć w turnieju głównym w Rzymie. Obie imprezy należą do prestiżowego cyklu ATP Masters 1000 i uznawane są za najważniejsze sprawdziany przed Roland Garros. Paryska lewa Wielkiego Szlema ruszy w niedzielę 30 maja.

Nałożenie się jednej imprezy na drugą stanowi problem dla tenisistów walczących do ostatnich dni w Madrycie. Berrettini na razie się tym nie przejmuje i marzy o największym sukcesie w karierze, jednak po powrocie do Rzymu może zabraknąć mu sił. Na dodatek w turnieju rozgrywanym na Foro Italico został rozstawiony z ,,9″, więc zmagania rozpocznie od 1. rundy. Nie wydaje się, by podjął taką samą decyzję jak Casper Ruud. Norweg, po bardzo dobrym występie w Madrycie, zrezygnował z rywalizacji w przyszłym tygodniu.

Właśnie Berrettini był rywalem Ruuda w półfinale Mutua Madrid Open. Jednostronny pojedynek zakończył się zwycięstwem 25-letniego rzymianina 6:4, 6:4. Przewaga była widoczna w każdym elemencie. W pomeczowych statystykach nie było choćby jednej rubryki, która przemawiałaby na korzyść Ruuda.

Norweg mógł być zdziwiony zwłaszcza tym, jak dobrze z jego serwisami radził sobie przeciwnik. We wcześniejszych czterech starciach musiał bronić tylko jednego break-pointa, natomiast Berrettini w nieco ponad godzinę wypracował sobie trzy szanse, z czego dwie wykorzystał.

Włoch po raz pierwszy w karierze zagra w finale turnieju ATP Masters 1000. Jeśli pokona Alexandra Zvereva, odniesie największy sukces w karierze. Niemiec stara się natomiast o drugie turniejowe zwycięstwo w stolicy Hiszpanii. Po raz pierwszy wygrał tam w 2018 roku.


Wyniki

Drugi półfinał:

Matteo Berrettini (Włochy, 8) – Casper Ruud (Norwegia) 6:4, 6:4

Koniec z „bańkami”? Władze ATP luzują obostrzenia

/ Lena Hodorowicz , źródło: własne/www.tennismajors.com, foto: AFP

Wszystko wskazuje na to, że już niedługo tenisiści będą mogli cieszyć się większą swobodą niż dotychczas. Jak podaje platforma Tennis Majors, 17 maja władze ATP planują zmienić zasady panujące od sierpnia ubiegłego roku.

Po powrocie rozgrywek w sierpniu 2020 roku tenisiści musieli przyzwyczaić się do wielu restrykcji, które zostały wprowadzone, aby zmniejszyć ryzyko zakażenia koronawirusem. Po dziewięciu miesiącach władze męskiego tenisa planują poluzować obostrzenia, w szczególności dla zaszczepionych graczy.

Dzięki użyciu szybszych metod niż stosowanych do tej pory testów PCR, tenisiści będą mogli między innymi opuszczać teren, na którym rozgrywany jest turniej. Oznacza to, że będą mogli jeść w restauracjach lub odebrać jedzenie na wynos. Nie będzie także zakazu wyjścia do fryzjera, na basen lub na plażę. Zawodnicy będą mieli wolną rękę w wyborze hotelu i w dzieleniu zakwaterowania z bliskimi. Dalej obowiązywać będzie natomiast zakaz chodzenia na koncerty, festiwale oraz do barów i klubów.

Zawodnicy, którzy okażą dowód przyjęcia szczepionki, nie będą musieli poddawać się testom na obecność wirusa. Osobę uznaje się za zaszczepioną po upływie czternastu dni od przyjęcia ostatniej wymaganej dawki.

ATP podkreśla jednak, że wszystkie zasady będą musiały być zatwierdzone przez lokalne władze. Obecnie nie ma informacji na temat zmiany obostrzeń obowiązujących w kobiecym tourze. WTA jest na etapie rozmów z zawodniczkami i organizatorami turniejów.

Madryt. Białoruska nawałnica porwała liderkę

/ Anna Niemiec , źródło: własne, foto: AFP

Mistrzynią tegorocznej edycji Mutua Madrid Open została Aryna Sabałenka. Białorusinką przerwała serię 16. zwycięstw z rzędu Ashleigh Barty na kortach ziemnych w Europie i zdobyła pierwszy w karierze tytuł rangi WTA 1000.

23-latka urodzona w Mińsku rozpoczęła spotkanie jak burza. Świetnie serwowała i returnowała. Grała agresywnie, ale popełniała przy tym bardzo mało błędów, dzięki czemu po 25 minutach gry wygrała pierwszego seta bez straty gema.

Liderka światowego rankingu zdecydowanie lepiej rozpoczęła drugą odsłonę meczu i wypracowała sobie pierwsze okazje na przełamanie rywalki. Przy pierwszych dwóch zagrała zbyt pasywnie, trzecią Sabalenka obroniła asem serwisowym, ale przy czwartej turniejowa „piątka” popełniła błąd z backhandu. Chwilę później tenisistka z Antypodów po raz pierwszy utrzymała też swoje podanie i odskoczyła na 2:0. Reprezentantka naszych wschodnich sąsiadów szybko odrobiła straty, ale w piątym gemie ponownie nie była w stanie utrzymać podania pomimo tego, że prowadziła 40:15 i Barty ponownie wyszła na dwugemowe prowadzenie. Tym razem tenisistka z Antypodów przewagi już nie roztrwoniła, a w dziewiątym gemie dołożyła jeszcze jednego „breaka” i wyrównała stan rywalizacji.

W decydującej odsłonie meczu gra toczyła się z regułą własnego serwisu aż do wyniku 4:4. Wydawało się, że lekką przewagę ma turniejowa „jedynka”, bo to ona stwarzała więcej presji przy podaniu rywalki. Końcówka należała jednak do Sabałenki. Białorusinka najpierw przełamała rywalkę do zera, a po zmianie stron przypieczętowała zwycięstwo wygranym gemem serwisowy również bez straty punktu.

W sobotę Aryna Sabałenka zdobyła pierwszy w karierze tytuł rangi WTA 1000.


Wyniki

Finał singla

Aryna Sabałenka (Białoruś, 5) – Ashleigh Barty (Australia, 1) 6:0 3:6 6:4

Rzym. Majchrzak lepszy od Popyrina

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: własne, foto: AFP

Kamil Majchrzak pokonał Alexeia Popyrina 7:6(6), 6:7(4), 6:3 w kwalifikacjach do Internazionali BNL d’Italia w Rzymie. Jeśli Polak wygra kolejny mecz z Yoshihito Nishioką, to wystąpi w turnieju głównym.

Pojedynek Majchrzaka z Popyrinem zapowiadał się na trudny i taki też był. W pierwszym secie nie oglądaliśmy żadnego przełamania. Polak zachował więcej chłodnej głowy w końcówce i wygrał tiebreaka 8-6.

Druga partia również była bardzo wyrównana. 25-latek z Piotrkowa Trybunalskiego dzielnie walczył i wychodził z opresji. Najpierw odrobił stratę przełamania, a następnie obronił kilka break-pointów. Nie wystarczyło to jednak do wygrania tego seta, gdyż w tiebreaku lepszy był Australijczyk 7-4.

Decydująca partia to zły początek naszego tenisisty. Później było jednak coraz lepiej. Majchrzak prowadził nawet 3:1, ale Australijczyk odrobił straty. Na szczęście od stanu 3:3 wszystkie pozostałe gemy zapisał na swoim koncie Polak. Dzięki temu wygrał całe spotkanie 7:6(6), 6:7(4), 6:3. Mecz był niezwykle wyrównany w wielu elementach. Popyrin zdobył wprawdzie więcej punktów bezpośrednio z serwisu, ale popełnił przy tym więcej podwójnych błędów od naszego zawodnika.

Kamil Majchrzak jest o krok od awansu do głównego turnieju Internazionali BNL d’Italia w Rzymie. O miejsce w drabince powalczy z Japończykiem Yoshihito Nishioką, który ograł Francuza Gregoire Barrere 6:4, 7:6(1).


Wyniki

Pierwsza runda kwalifikacji:

Kamil Majchrzak (Polska) – Alexei Popyrin (Australia, 10) 7:6(6), 6:7(4), 6:3

Madryt. Zverev zrewanżował się za porażkę w finale US Open

/ Szymon Adamski , źródło: , foto:

Alexander Zverev doskonale radzi sobie na ziemnych kortach w Madrycie. Po zwycięstwie 6:3, 6:4 nad Dominikiem Thiemem jest już w finale gry pojedynczej, a nie powiedział ostatniego słowa w deblu, wspólnie z Timem Puetzem. Zwycięstwo w dwóch kategoriach nie byłoby dla 24-letniego Niemca czymś nowym. 

Postawa Zvereva w madryckim turnieju to duża niespodzianka. Zawodnik, który raptem osiem dni temu przegrał ze sklasyfikowanym w drugiej setce Ilią Iwaszką, w tym tygodniu nie stracił seta w starciach z Keiem Nishikorim, Danielem Evansem, Rafaelem Nadalem i Dominikiem Thiemem. Na dodatek po każdym zwycięstwie wygląda na coraz pewniejszego. Być może najlepsze zostawił na finał. Spotka się w nim z Casperem Ruudem z Norwegii lub Matteo Berrettinim z Włoch.

Kim by nie był finałowy przeciwnik Zvereva, Niemiec na pewno się go nie przestraszy. To niemożliwe po tak przekonujących zwycięstwach nad Nadalem i Thiemem – obok Dżokovicia najlepiej radzącymi sobie tenisistami na mączce w ostatnich latach.

Reprezentant naszych zachodnich sąsiadów w ten sposób poprawił bardzo niekorzystne statystki. Z Nadalem w trzech wcześniejszych starciach na nawierzchni ziemnej wygrał tylko jednego seta, natomiast z Thiemem, nie zważając na podłoże, miał bilans 2-8. Wyjątkowo bolesna była ostatnia porażka z Austriakiem. Przypomnijmy, że w finale zeszłorocznego US Open Zverev prowadził 5:3 w decydującym secie. Wciąż jednak czeka na zdobycie pierwszego trofeum w jednej z cztererch najważniejszych imprez.

Tym razem takich okazji nie wypuszczał z rąk. Przez większość pojedynku bardzo dobrze serwował i wystrzegał się podwójnych błędów, które często psują mu szyki. Thiem grał natomiast dość pasywnie. W niektórych momentach można było odnieść wrażenie, że bał się zaryzykować. Po ponad miesięcznej przerwie od rywalizacji Austriak wrócił w dobrym stylu, jednak do najlepszej wersji samego siebie trochę mu jeszcze brakuje.

Zverev po raz drugi zagra w finale Mutua Madrid Open i po raz drugi może wygrać tę imprezę bez straty seta. Tak skuteczny nie był nawet Rafael Nadal. Król kortów ziemnych wygrał w Madrycie pięciokrotnie, jednak za każdym razem gubił po drodze co najmniej jednego seta.

Pogromca Hiszpana w tegorocznej edycji może dokonać jeszcze jednej bardzo rzadkiej sztuki. Wciąż bowiem liczy się w grze o zwycięstwo w deblu. W parze z Timem Puetzem jest w półfinale. Rywalami Niemców będą Hiszpan Marcel Granollers i Argentyńczyk Horacio Zeballos. Zverev raz już został podwójnym triumfatorem jednych zawodów. Miało to miejsce cztery lata temu w Montpellier.

 

 


Wyniki

Pierwszy półfinał:

Alexander Zverev (Niemcy, 5) – Dominic Thiem (Austria, 3) 6:3, 6:4

Charleston. Fręch zatrzymana w półfinale

/ Natalia Kupsik , źródło: własne, foto: AFP

Kresu dobiegła zwycięska passa Magdaleny Fręch w rozgrywanym w Charleston turnieju cyklu ITF. 23-letnia Polka przegrała dziś zacięty półfinałowy mecz z przedstawicielką czołowej setki rankingu.

Po wczorajszym przekonującym zwycięstwie nad rozstawioną w zawodach z numerem szóstym Renatą Zarazuą, Magdalenie Fręch przyszło zmierzyć się reprezentantką gospodarzy. Jej półfinałową rywalką była notowana na 86. pozycji w rankingu WTA Madison Brengle. Urodzona w Łodzi tenisistka nigdy wcześniej nie spotkała się z nią na korcie.

Na otwarcie meczu, którego stawką była walka o tytuł, obie zawodniczki na swoich kontach zapisały gemy serwisowe, ale na pierwsze przełamania nie trzeba było długo czekać. Już przy stanie po jeden, okazję na objęcie prowadzenia wykorzystała Polka. Po chwili koncentrację utrzymała natomiast przy własnym podaniu i ustaliła wynik na 3-1. Jej przeciwniczka nie złożyła jednak broni błyskawicznie odrabiając straty. W siódmym gemie Fręch ponownie odebrała Amerykance serwis, ale ta zdołała odpowiedzieć równie skutecznie. Niedługo potem sytuacja powtórzyła się i na tablicy pojawił się rezultat po 5. Wtedy jednak do głosu doszła Brengle, która jako pierwsza wypracowała sobie piłki setowe. Jej 23-letnia przeciwniczka fantastycznie zachowała się pod presją, doprowadzając do tie-breaka, ale na tym etapie zmagań minimalnie lepsza okazała się Amerykanka.

Druga odsłona nie rozpoczęła się dla naszej reprezentantki dobrze. Już w pierwszym gemie Fręch została przełamana. Na szczęście jednak równie błyskawicznie odrobiła straty. Niestety kłopoty powróciły przy stanie 2-2, gdy Brengle wypracowała kolejne dwie okazje na przełamanie i wykorzystała pierwszą z nich. Polka znalazła się w niełatwym położeniu. Szansę na przedłużenie nadziei na utrzymanie się w grze tenisistka z Łodzi miała jeszcze w ósmym gemie, kiedy znalazła się o krok od przełamania powrotnego. Niestety jednak nie udało jej się odwrócić losów spotkania. Tym samym w finale to jej pogromczyni spotka się ze zwyciężczynią pojedynku Claire Liu z Harriet Dart.


Wyniki

Magdalena Fręch (Polska) – Madison Brengle (USA) 6-7(6), 3-6,

Rzym. Polacy gotowi na ostatni sprawdzian przed Roland Garros

/ Lena Hodorowicz , źródło: własne/www.twitter.com, foto: AFP

Polscy tenisiści poznali pierwszych rywali w turnieju Internazionali BNL d’Italia. Magda Linette zagra z Petrą Kvitovą, Iga Świątek zmierzy się z Alison Riske, a Hubert Hurkacz rozpocznie zmagania od pojedynku z Lorenzo Musettim. W eliminacjach do imprezy wystąpi Kamil Majchrzak.

Nieco ponad tydzień od ostatniego meczu Igi Świątek z Alison Riske, Polka i Amerykanka ponownie staną po przeciwnych stronach siatki. Ze starcia w pierwszej rundzie Mutua Madrid Open zwycięsko wyszła nasza reprezentantka, a w całym pojedynku straciła tylko dwa gemy. Jeśli Polka powtórzy wyczyn z Hiszpanii, to w drugiej rundzie spotka się z lepszą z pary Karolina Muchova – Madison Keys.

W turnieju singlowym kobiet wystąpi także Magda Linette. 48. rakieta świata przeszła w styczniu zabieg kolana i wciąż próbuje wrócić do optymalnej formy. Poznaniankę czeka na początek zmagań w Rzymie starcie z dwukrotną triumfatorką imprez wielkoszlemowych, Petrą Kvitovą. Będzie to trzecie spotkanie Polki z Czeszką. W ich dwóch dotychczasowych meczach nasza reprezentantka nie wygrała ani jednego seta. Rywalką dla zwyciężczyni meczu Linette – Kvitova będzie tenisistka z eliminacji.

W głównej drabince turnieju mężczyzn zobaczymy Huberta Hurkacza. Triumfator Miami Open został rozstawiony z numerem „15”, a jego przeciwnikiem w pierwszej rundzie będzie Lorenzo Musetti. Reprezentant gospodarzy występuje w zawodach dzięki dzikiej karcie przyznanej mu przez organizatorów. Lepszy z tej pary zmierzy się z Richardem Gasquetem lub Reillym Opelką.

W eliminacjach do zawodów rozgrywanych na Foro Italico weźmie udział Kamil Majchrzak. Pierwszym rywalem piotrkowianina będzie Alexei Popyrin. Pojedynek Polaka z Australijczykiem zaplanowano jako piąty mecz na korcie numer trzy w sobotę. Jeszcze w piątek Majchrzak rozgrywał półfinał debla w challengerze w Pradze. Popyrin przyleciał do Rzymu z Madrytu, gdzie w trzeciej rundzie uległ Rafaelowi Nadalowi.

W grze podwójnej Łukasz Kubot po raz pierwszy połączy siły z Franko Skugorem. Na początek zmierzą się oni z Karenem Chaczanowem i Andriejem Rublowem. Pierwszymi rywalami Huberta Hurkacza i Felixa Auger-Aliassime’a będą natomiast Max Purcell i Luke Saville.