Wimbledon. Jasmine Paolini rywalka Donny Vekić

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: AFP

Jasmine Paolini pokonała Emmę Navarro 6:2, 6:1 w drugim tegorocznym ćwierćfinale rywalizacji pań na Wimbledonie. Tym samym to Włoszka będzie rywalką Donny Vekić w meczu, którego stawką będzie awans do finału.

Po dotarciu do finału Roland Garros 2024 reprezentantka Włoch prezentuje bardzo wysoką formę również na kortach trawiastych w stolicy Anglii. Mówiąca po polsku zawodniczka w drugim wtorkowym ćwierćfinale oddała jedynie trzy gemy Emmie Navarro. Chociaż początek spotkania należał do tenisistki zza Oceanu.

Rozstawiona z numerem „19” zawodniczka najpierw wygrała swego pierwszego gema serwisowego, nie tracąc punktu, a następnie przełamała serwis Paolini. Jednak od stanu 2:1 Amerykanka przegrała pięć kolejnych gemów, a tym samym premierową partię meczu ćwierćfinałowego. Również w drugim secie to zawodniczka z Nowego Jorku jako pierwsza miała szanse by odebrać serwis Włoszce. Ta jednak najpierw wyszła z opresji, a następnie rozpoczęła serię wygranych gemów z rzędu. Ostatecznie po niespełna godzinie gry Jasmine Paolini zameldowała się w drugim z rzędu półfinale imprezy wielkoszlemowej.

Mecz między Włoszką oraz Donną Vekić będzie czwartym spotkaniem obu zawodniczek. Dotychczasowy bilans jest korzystny dla tenisistki z południa Europy, która wygrała dwa z tych meczów. W przypadku wygranej Paolini, powtórzy ona osiągnięcie Sereny Williams z 2016. Przed ośmioma laty Amerykanka jako ostatnia zameldowała się w finałach Roland Garros i Wimbledonu w jednym roku.

 


Wyniki

Ćwierćfinał:

Jasmine Paolini (Włochy, 7) – Emma Navarro (USA, 19) 6:2, 6:1

Wimbledon. Alcaraz dołącza do Miedwiediewa w półfinale

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: AFP

Carlos Alcaraz zagra z Daniiłem Miedwiediewem o finał Wimbledonu. We wtorkowym ćwierćfinale obrońca tytułu pokonał w czterech setach Tommy’ego Paula. Będzie to szósty półfinał wielkoszlemowy tenisisty z Półwyspu Iberyjskiego.

Do tej pory panowie mierzyli się czterokrotnie. Obaj wygrali po dwa z tych pojedynków. Nigdy jednak nie grali na dystansie do trzech wygranych setów. Wyraźnym faworytem meczu był Alcaraz. Reprezentant Hiszpanii spisywał się jednak gorzej od rywala w ostatnich meczach na londyńskiej trawie. Zwycięzca trzech turniejów wielkoszlemowych męczył się w pięciosetówce z Francesem Tiafoe oraz stracił seta w starciu z Ugo Humbertem. Paul nie oddał natomiast rywalom ani jednej partii w trzeciej i czwartej rundzie.

Amerykanin rozpoczął mecz 1/4 finału z większymi problemami. Od pierwszego gema musiał bronić się przed utratą serwisu. O ile wtedy mu się to udało, Alcaraz przełamał rozstawionego z „dwunastką” niedługo później. W kolejnym gemie Hiszpan nie potrafił jednak potwierdzić przewagi przy serwisie. Spotkanie rozgrywane na korcie numer 1 z pewnością zostanie na długo zapamiętane z powodu szóstego gema. Panowie grali w nim przez około 17 minut, a Alcaraz wprowadzał piłkę do gry aż 24 razy, broniąc czterech break pointów. Kolejne gemy padały łupem serwujących, co prowadziło partię w stronę tie-breaka. Dogrywka nie była jednak potrzebna. W ostatniej chwili, ku zdziwieniu wszystkich oglądających, Paul przełamał rywala, co zakończyło seta. Partia stała na bardzo wyrównanym poziomie. Amerykanin dotrzymywał kroku Hiszpanowi, popisując się znakomitymi zagraniami. Zacięta rywalizacja dawała nadzieje na widowisko w kolejnych odsłonach meczu.

Na początku drugiego seta wciąż obserwowaliśmy jednak moment słabszej gry Alcaraza. Reprezentant Stanów Zjednoczonych przełamał przeciwnika na 2:0, lecz po chwili stracił podanie. W kolejnych gemach to 21-latek budował przewagę, którą potwierdził w siódmym gemie. Tenisista z Hiszpanii odebrał wówczas serwis Paulowi po raz drugi w partii, a następnie wyserwował wyrównanie stanu rywalizacji.

Trzeci set rozpoczął się od serii trzech przełamań z rzędu, po której na prowadzeniu był Alcaraz. Spotkanie wciąż było otwarte, a serwujący nie mieli znacznej przewagi w gemach. Obaj tenisiści bronili się przed stratą serwisu w kolejnych gemach. Tenis Paula słabł jednak z biegiem czasu. Alcaraz „odjechał” przeciwnikowi z wynikiem, odbierając mu serwis po raz kolejny. Wykorzystanie pierwszego setbola zakończyło najbardziej jednostronną odsłonę meczu.

Rozpędzony reprezentant Hiszpanii coraz bardziej zostawiał w tyle rywala. Czwarta odsłona meczu okazała się koncertem ze strony zwycięzcy tego turnieju sprzed roku. Paul nie miał już sił do rywalizacji z Alcarazem na intensywności dyktowanej przez rywala. Trzeci tenisista świata dwukrotnie przełamał Amerykanina i pewnie przypieczętował awans do półfinału.

W meczu o finał Alcaraz zmierzy się z Daniiłem Miedwiediewem. Dojdzie więc do powtórki sprzed dwunastu miesięcy, gdy panowie również zagrali w 1/2 finału. Wówczas lepszy okazał się Hiszpan.


Wyniki

Ćwierćfinał singla:

Carlos Alcaraz (Hiszpania, 3) – Tommy Paul (USA, 12) 5:7, 6:4, 6:2, 6:2

 

Korespondencja z Wimbledonu. Nie grzech przegrać

/ Artur Rolak , źródło: własne, foto: AFP

Artur Rolak, Wimbledon

Każda seria kiedyś się kończy – mógł powiedzieć Jannik Sinner po sześciu z rzędu porażkach z Daniiłem Miedwiediewem i wygrał pięć kolejnych pojedynków. Rosjanin nie czekał do szóstego; w dzisiejszym ćwierćfinale Wimbledonu wziął rewanż przede wszystkim za finał tegorocznego Australian Open.

Dla Miedwiediewa była to szczególnie przykra porażka. Prowadził w Melbourne już 2-0 w setach i wtedy dopadła go przypadłość, na którą cierpi od czasu do czasu – przestaje grać na dotychczasowym poziomie i pozwala rywalowi wejść w uderzenie. W pomeczowym wywiadzie na korcie kajał się przed żoną i córeczką, że je zawiódł, i obiecał, że przy najbliższej okazji finałowej postara się nie zawieść.

To jeszcze nie był mecz o tytuł, ale nawet ćwierćfinał z liderem rankingu ATP po drugiej stronie siatki ma porównywalny ciężar gotówkowy. Na żywo trudno zgadnąć, jaki wpływ na wynik – jeśli w ogóle – miały kłopoty zdrowotne Sinnera (po trzecim gemie trzeciej partii Włoch skorzystał z przerwy medycznej), ale i tak trzeba docenić, co przez równe cztery godziny Rosjanin wyprawiał na Korcie Centralnym.

Przedmeczowe zapowiedzi, że ktoś wie, jak pokonać konkretnego rywala, zwykle można odkładać na półkę z konwenansami. W przypadku Miedwiediewa i Sinnera okazało się jednak, że to szczera prawda. Gdy zawodziła umiejętność przewidywania, gdzie rywal zamierza zagrać, z pomocą przychodziła spostrzegawczość. W wielu przypadkach Miedwiediew biegł we właściwym kierunku już w chwili, gdy piłka jeszcze się żegnała ze strunami rakiety Sinnera.

Na dodatek, nauczony doświadczeniem z Melbourne, nie biegał do wszystkiego, co nadlatywało z drugiej strony siatki. Pozwolił przeciwnikowi zdobyć więcej punktów (160-164), ale w decydujących momentach to on częściej był górą.

Daniel Evans – kiedyś najlepszy tenisista Wielkiej Brytanii i numer 21 w rankingu ATP – na lewym przedramieniu kazał sobie wytatuować myśl Oscara Wilde’a. „Święty ma za sobą przeszłość, grzesznik ma przed sobą przyszłość”. Sinner (po angielsku właśnie „Grzesznik”) nie zgrzeszył przegrywając z tak dysponowanym Miedwiediewem, a przyszłość – co przyzna chyba każdy – ma przed sobą przyszłość. Taką bezprzymiotnikową.

Wimbledon. Donna Vekić zatrzymała rewelację tegorocznej rywalizacji singlowej pań

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/www.wtatour.com, foto: AFP

Donna Vekic pokonała Lulu Sun w pierwszym tegorocznym ćwierćfinale rywalizacji pań na Wimbledonie. Tym samym Chorwatka zakończyła najlepszy w karierze występ wielkoszlemowy Nowozelandki i po raz pierwszy w karierze powalczy o finał imprezy tej rangi. 

Tegoroczny występ na londyńskich kortach tenisistka sklasyfikowana na początku drugiej setki rankingu WTA rozpoczęła od kwalifikacji. W nich Sun pokonała trzy rywalki i po raz drugi w karierze zameldowała się w głównej drabince turnieju Wielkiego Szlema. Poprzednio ta sztuka się jej udała podczas tegorocznego Australian Open. Tamten występ Nowozelandka zakończyła na pierwszej rundzie, na londyńskiej trawie rozegrała turniej, który można nazwać turniejem życia.

Zatrzymała ją dopiero Donna Vekić, która po ćwierćfinale US Open 2019 oraz tej samej fazie rywalizacji na kortach w Melbourne, zdołała zrobić kolejny krok i po raz pierwszy stanie przed szansą na awans do finału jednej z czterech najważniejszych imprez w sezonie. Chociaż początek spotkania tego nie zapowiadał.

Kluczowym dla losów pierwszej odsłony okazał się jedenasty gem. W nim Sun wykorzystała kolejną już w tym meczu okazję na przełamanie podania rywalki i wyszła na prowadzenie 6:5, aby po zmianie stron zakończyć seta. W drugiej partii najważniejsze rzeczy działy się pod koniec. Od stanu 4:3 dla tenisistki z Europy żadna z pań nie wygrała swego gema serwisowego. To sprawiło, że do wyłonienia pierwszej półfinalistki tegorocznego Wimbledonu potrzebny był trzeci set. W nim prym na korcie wiodła Vekić, która jedynego gema oddała rywalce przy prowadzeniu 5:0.

Dla tenisistki z Osijeku będzie to premierowy półfinał Wielkiego Szlema. W meczu o finał Chorwatka zmierzy się ze zwyciężczynią meczu między Jasmine Paolini i Emmą Navarro.

 


Wyniki

Ćwierćfinał:

Donna Vekic (Chorwacja) – Lulu Sun (Nowa Zelandia) 5:7, 6:4, 6:1

Salzburg. Dobry start Maksa Kaśnikowskiego

/ Julia Florkowska , źródło: własne, foto: Invest in Szczecin

Maks Kaśnikowski rozegrał dzisiaj pierwszy mecz w challengerze rangi 125 w Austrii. Polak pewnie awansował do drugiej rundy, pokonując Filipa Misolicia 6:4, 6:2.

Po krótkiej przerwie 21-letni Polak wrócił do rywalizacji na austriackich kortach w Salzburgu. Początek spotkania nie układał się po myśli Kaśnikowskiego. Już w pierwszych minutach zawodnik gospodarzy zdobył bezpieczną przewagę 3:0. Chwilę później Polak przełamał Misolicia, ale w następnym gemie Austriak odpowiedział tym samym i utrzymał prowadzenie z wynikiem 4:2. Po kilku minutach sytuacja zmieniła się o 180 stopni. Maks Kaśnikowski wyrównał stan meczu do 4:4 i zaraz potem z sukcesem przełamał Filipa Misolicia. Polak postawił kropkę nad „i”, wygrywając pierwszą partię 6:4.

Drugi set był pod całkowitą kontrolą Polaka. Oboje zawodnicy grali defensywnie za linią końcową, z tym, że przeciwnik gorzej radził sobie z takim stylem gry. Austriacki zawodnik nie mógł wyczuć piłki i w drugiej części spotkania wygrał tylko dwa gemy. W rezultacie po półtorej godzinie polski zawodnik mógł cieszyć się z pierwszej wygranej w tym turnieju.

W kolejnej rundzie Maks Kaśnikowski zagra z turniejową „jedynką” – Federico Corią. Argentyńczyk, chociaż jest doświadczonym tenisistą i zajmuje aktualnie 72. miejsce w rankingu ATP, to w tym roku nie zdobył jeszcze żadnego tytułu. Jego ostatnie znaczące osiągnięcie to wygrana we wrześniu ubiegłego roku w challengerze w Szczecinie.


Wyniki

Pierwsza runda gry pojedynczej:
Maks Kaśnikowski (Polska) – Filip Misolic (Austria) 6:4, 6:2

Fritz i Zverev zabrali głos po zaciętym meczu na Wimbledonie

/ Łukasz Duraj , źródło: www.wimbledon.com, własne, foto: AFP.

Taylor Fritz pokonał w pięciu setach Alexandra Zvereva i zagra w ćwierćfinale Wimbledonu. Amerykanin i Niemiec stoczyli zacięty pojedynek, a po nim spotkali się z dziennikarzami.

Mecz Zvereva i Fritza był pełen napięcia. Pierwsza faza starcia należała do wyżej rozstawionego Saszy, ale po dwóch partiach do głosu doszedł jego rywal. Zawodnik z Kalifornii odrobił straty i podsumował swój występ, mówiąc:

Jestem bardzo zadowolony, to oczywiste. Byłem już w ćwierćfinale Wimbledonu, ale to, jak to dziś osiągnąłem, sprawia, że czuję się jeszcze lepiej niż poprzednim razem.

Nie sądzę, bym dokonał jakichś rewolucyjnych zmian po drugim secie. Na początku miałem kłopoty z dobrym returnowaniem, ale gdy grasz przeciwko niemu, zawsze ciężko jest go przełamać, niezależnie od tego, czego próbujesz. Z czasem jednak poczułem, że udaje mi się dobrze odbić więcej jego podań. Już w drugim secie było nieco lepiej i miałem nadzieję, że dostane swoje szanse przy odbiorze. Musiałem się jednak skupić na utrzymaniu własnego podania i pozostaniu agresywnym. Z czasem chciałem stosować nieco więcej różnych kierunków, ale może za często grałem do jego forhendu. W tie-breaku drugiego seta byłem nieco zbyt ostrożny, więc gdy znów graliśmy dodatkowy gem w czwartej partii postanowiłem iść na całość i być odważniejszym.

Amerykanin usłyszał także pytanie o rozmowę ze Zverevem przy siatce. Niemiec miał pretensje o to, że boks Fritza zbyt głośno go dopinguje, ale Taylor zareagował na te sugestie ze spokojem:

To nic takiego. Pod koniec piątego seta on trochę utykał, a mój boks był bardzo głośny. Szczerze powiedziawszy sam tego nie słyszałem, bo byłem skupiony na grze. Podkreślił, że nic do mnie nie ma. Być zirytowanym, to jego prawo, ale nie powiedział mi, kto konkretnie mu przeszkadzał. Jeśli chodzi o jego kontuzję, to wyglądało to normalnie aż do połowy piątego seta. Potem było widać, że ma pewne ograniczenia, ale nie chcę tego oceniać.

26-latek skomentował także pomysł rozegrania turnieju rangi Masters 1000 na trawie oraz poświęcił chwilę swojemu kolejnemu rywalowi – Lorenzo Musettiemu:

Zgadzam się z tym, że zawody tej rangi na trawie powinny być w kalendarzu. Inne nawierzchnie mają ich kilka, a ta część tenisowego roku też jest bardzo ważna. Ludzie bardzo lubią mecze na trawie, więc czemu nie. Dobre występy na tym podłożu powinny mieć większe odzwierciedlenie w rankingu, a Masters byłby właściwym krokiem w tym kierunku.

Kluczami do każdego meczu na trawie są serwis i return. Jeśli będę w nich dobry, to jestem optymistą w sprawie ćwierćfinału. Sądzę, że będę miał nieco więcej szans w odbiorze niż dziś. Lorenzo ma ostatnio dobre wyniki, ale tym razem to ja będę tym bardziej doświadczonym. To moja przewaga, ale wiem, że będę musiał się dobrze zaprezentować, by wygrać.

W konferencji prasowej wziął udział również pokonany. Zverev mówił między innymi o kontuzji kolana, która dokuczała mu zwłaszcza w końcowej części meczu:

Jestem dumny z tego, że walczyłem do końca, choć rezultat nie jest zadowalający. Przez cały mecz nie mogłem ruszać się tak, jakbym chciał czy biegać do skrótów. W czwartym i piątym secie miałem też kłopoty z wyskokiem do serwisu. Szanuję to, jak on wrócił do meczu i sądzę, że wygra ćwierćfinał, ale grałem właściwie na jednej nodze. Mecz nie był dobry, bo nie mogłem dać z siebie wszystkiego. Nie chciałem jednak poddać się bez walki. Robiłem już badania i wiem, na czym polega problem z kolanem. Nie jest to coś, co wymaga operacji. Potrzebuję jedynie odpoczynku. W tym momencie start w Igrzyskach Olimpijskich nie jest zagrożony.

Niemiec mówił też o swoich zastrzeżeniach, związanych z zachowaniem najbliższych Fritza, którzy mocno wspierali Amerykanina z trybun:

Znamy się z Taylorem od dawna. Jego trenerzy zachowują się z szacunkiem, ale towarzyszyli mu też ludzie, którzy nie są ze świata tenisa. Ich zachowania były trochę przesadzone, ale pewnie byli podekscytowani jego powrotem do meczu. To już za nami, nie mam problemu z Taylorem – podsumował Alexander.

Bilans pojedynków między Taylorem Fritzem a Alexandrem Zverevem wynosi 5:4 i jest korzystny dla Niemca.