Mutua Madrid Open bez obrońcy tytułu

/ Natalia Kupsik , źródło: własne/ewn.co.za, foto: AFP

Novak Dźoković postanowił po raz drugi w tym roku wycofać się z turnieju rangi Masters 1000. O jego decyzji poinformowali wczoraj organizatorzy zbliżającego się Mutua Madrid Open.

Aktualny lider rankingu ATP dwa lata temu na madryckiej mączce triumfował po raz trzeci w karierze. Tym razem jednak jego nazwiska zabraknie w drabince głównej prestiżowego turnieju. Wiadomość taką opublikowano wczoraj za pośrednictwem oficjalnego profilu organizatorów zawodów na Twitterze.

– Przykro mi, że nie będę w stanie przybyć w tym roku do Madrytu i spotkać wszystkich moich fanów – przytoczono słowa obrońcy tytułu – Minęły już dwa lata, a więc to dosyć długi czas. Mam jednak nadzieję, że zobaczymy się w przyszłym roku.

Rozpoczynające się w niedzielę w stolicy Hiszpanii zawody są już drugimi tej rangi, po Miami Open, w których zabraknie w tym roku lidera światowych list. Od początku sezonu Serb zagrał tylko w czterech turniejach, a powodem była kontuzja mięśnia brzucha, której nabawił się podczas Australian Open. Na powrót do gry zdecydował się więc dopiero na początku kwietnia, ale z rozgrywanymi w Monte Carlo i w Belgradzie zawodami pożegnał się szybciej niż można było przewidywać. Przypomnijmy, że w pierwszym z nich na etapie 1/16 uległ Danielowi Evansowi, a w sobotę na drodze do finału imprezy rangi ATP 250 zatrzymał go Aslan Karacew.

Priorytetem na liście tegorocznych celów Dźokovicia niezmiennie wydaje się być jednak tytuł mistrza Roland Garros. Dotychczas na paryskiej mączce Serb na swoim koncie sukces taki zapisał tylko raz. W 2016 roku w finale pokonał wtedy Andy’ego Murraya. Zanim jednak lider rankingu ATP postara się wcielić ambitny plan w życie, przystąpi najprawdopodobniej do zmagań na kortach rzymskiego  Internazionali BNL d’Italia. Niedługo potem zobaczyć mamy go natomiast w Belgradzie podczas drugiego już rozgrywanego tam w tym roku turnieju rangi ATP 250.

Wimbledon. Zerwanie z tradycją

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/www.tennisworldusa.org, foto: AFP

Zmiany w harmonogramie turnieju od następnego sezonu zapowiedzieli organizatorzy Wimbledonu. Ma to pomóc w lepszym planowaniu gier.

Impreza rozgrywana na londyńskich kortach to najstarszy i najbardziej prestiżowy ze wszystkich turniejów Wielkiego Szlema. Kibicom na całym świecie kojarzy się z wieloma tradycjami. Chociażby taką, że grający na korcie centralnym muszą występować w kompletnie białym stroju. Z tego powodu przed kilkoma laty Roger Federer musiał zmienić obuwie, po tym, gdy się okazało, że jego buty mają pomarańczowe podeszwy. Innym elementem związanym z rywalizacją przy Church Road 19 jest wolna niedziela, czyli siódmy dzień rywalizacji. Jak podali organizatorzy, od edycji Wimbledonu w 2022 mecze będą rozgrywane także tego dnia.

Przerwa w rozgrywkach służyła pielęgnacji trawy. Jednak gospodarze imprezy uznali, że obecnie technologia stoi na tak wysokim poziomie, że nie potrzebny jest dzień wolny, aby odpowiednio zadbać o londyńskie trawniki. – Z biegiem czasu Wimbledon nieustannie ewoluował, aby sprostać zmieniającym się wymaganiom i zachowaniom naszych fanów. Chcemy, aby więcej osób na całym świecie mogło cieszyć się mistrzostwami – skomentowała wprowadzane zmiany w rozmowie z BBC Sally Bolton szefowa All England Lawn Tennis Club.

Niedzielna rywalizacja w ponad stuletniej historii turnieju toczyła się dotychczas czterokrotnie. Miało to miejsce w latach: 1991,1997,2004,2016. Od przyszłego sezonu będzie to nowa tradycja. Wprowadzenie jej sprawi też rezygnacje z tzw. Manic Monday, tzn. poniedziałku, w który odbywały się wszystkie mecze IV rundy singla kobiet i mężczyzn.

Yanina Wickmayer została mamą

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: własne/baseline.tennis.com, foto: AFP

Kolejna tenisistka została mamą. Ostatnio o tym fakcie poinformowała Belgijka Yanina Wickmayer, której urodziła się córka Luana.

31-latka opowiadała, że straciła matkę w młodym wieku i to ją zmotywowało do założenia rodziny. – Utrata mamy, kiedy miałam dziewięć lat, jest nadal największym wyzwaniem, z jakim musiałem się zmierzyć w życiu, ale także sprawiła, że ​​pewnego dnia marzyłam o byciu matką własnych dzieci – napisała na Instagramie.

Teraz pragnienia tenisistki się spełniły. Na świat przyszła jej córka Luana i wraz z mężem Jeromem vad der Zijlem stworzą rodzinę. Co ciekawe, data urodzenia dziewczynki pokrywa się z dziesiątą rocznicą poznania Wickmayer z miłością jej życia.

 

Fognini: przysięgam na moje dzieci, że nie obraziłem sędziego

/ Lena Hodorowicz , źródło: własne/www.ubitennis.net, foto: AFP

Fabio Fognini zażądał przeprosin od władz męskiego tenisa po zdarzeniu, które miało miejsce w Barcelonie. Włoch uważa, że został niesłusznie ukarany.

Fognini został zdyskwalifikowany podczas meczu drugiej rundy Barcelona Open. Przy stanie 0:6, 4:4 dwudziestemu ósmemu tenisiście świata puściły nerwy i został ukarany za rzekome obrażenie sędziego liniowego.

Włoch twierdzi, że oskarżenia są bezpodstawne i zamierza zaskarżyć władze. – Nie obraziłem sędziego liniowego podczas meczu z Zapatą Mirallesem. Byłem sfrustrowany, wściekły. Mówiłem do siebie. Przysięgam na moje dzieci, które są mi najdroższe na świecie – powiedział. – Mam prawie 34 lata, od dwudziestu lat gram profesjonalnie. Jeśli mówię, że nikogo nie obraziłem, muszą mi uwierzyć – dodał.

Mistrz Rolex Monte-Carlo Masters z 2019 roku odwołał się już od kary pieniężnej w wysokości 5000 euro, która została na niego nałożona. Tenisiście zostały także odebrane punkty. – Pieniądze i punkty mnie nie interesują. To, co się wydarzyło, zszargało moją reputację. Chcę przeprosin za ten ogromny błąd. Jeśli moja apelacja zostanie odrzucona, zwrócę się do prawnika i będę domagał się rekompensaty za skrzywdzenie mojego wizerunku – stwierdził Fognini.

Władze ATP nie wydały jeszcze żadnego oświadczenia w sprawie dyskwalifikacji Włocha.

Mouratoglou o blokadzie mentalnej Williams w Wielkich Szlemach: Szukamy rozwiązania

/ Dominika Opala , źródło: www.tennismajors.com /własne, foto: AFP

Serena Williams powróci do gry na kortach ziemnych w Rzymie w połowie maja, by przygotować się do Roland Garros. W Paryżu Amerykanka będzie miała kolejną okazję, żeby wyrównać rekord Margaret Court i zdobyć 24. wielkoszlemowy tytuł. Według Patricka Mouratoglou, aby ten cel osiągnąć, jego podopieczna musi wykonać psychologiczny krok. Francuski trener uważa, że powtarzające się porażki w finałach Wielkich Szlemów są „dodatkowym przeciwnikiem”. 

Serena Williams nie zagrała w żadnym turnieju od lutowej porażki w półfinale Australian Open z Naomi Osaką. Amerykanka wycofała się z Miami Open z powodu zabiegu dentystycznego i nie rozpoczęła jeszcze sezonu na kortach ziemnych. Według Patricka Mouratoglou to powinno nastąpić w Rzymie podczas Internazionali d’Italia, który odbędzie się w dniach 10-16 maja.

W rozmowie z „L’Equipe” w ubiegłym tygodniu, Francuz przyznał, że spodziewa się, iż Williams zagra we włoskim turnieju, który wygrała czterokrotnie.

Mamy zamiar spędzić trzy intensywne tygodnie na kortach ziemnych – powiedział Mouratoglou. To wszystko oczywiście ma na celu, jak najlepsze przygotowanie do drugiego Wielkiego Szlema w roku. Te imprezy są priorytetowe dla Amerykanki, gdyż walczy ona o zdobycie 24. trofeum w najważniejszych turniejach i wyrównanie rekordu Margaret Court.

Jednak Roland Garros jest Wielkim Szlemem, w którym młodsza z sióstr Williams ma prawdopodobnie najmniejsze szanse ponownie triumfować na tym etapie swojej kariery. Jest to jedyna impreza wielkoszlemowa, którą podopieczna Mouratoglou wygrała mniej niż sześć razy. Ostatni triumf w Paryżu odniosła w 2015 roku, a poprzednie trzy występy kończyła przed ćwierćfinałem.

Jednak dobry występ w paryskim szlemie pomoże Williams przygotować się do ważniejszego przystanku w tym sezonie – Wimbledonu. Była liderka rankingu czuje się znacznie lepiej na trawie niż na mączce, a Wimbledon wygrywała już siedmiokrotnie. Po urodzeniu córki 23-krotna mistrzyni wielkoszlemowa cztery razy grała w finale szlema i dwa razy docierała do półfinału. Jednak cały czas brakuje wykonania ostatniego kroku.

Odkąd została mamą, zagrała w czterech finałach. Poziom jest prawidłowy, ale prawdą jest, że już ich nie wygrywa – stwierdził Mouratoglou. – Generalnie to jest trochę historii. I to jest dodatkowym przeciwnikiem. Taki jest fakt – dodał.

Cała misja francuskiego szkoleniowca polega na tym, aby uwolnić psychicznie tenisistkę, pomóc uniknąć ugięcia się pod ciężarem presji i historii, która jest do napisania. Według niego, w Australii w tym roku, kiedy Williams przegrywała półfinał z Naomi Osaką, problemy były bardziej na tle mentalnym niż fizycznym.

Wszyscy widzieli, że była w formie. Odkąd urodziła córkę, to był moment, w którym była najlepiej przygotowana pod względem fizycznym – zapewnił właściciel akademii tenisowej na południu Francji. – To było wielkie rozczarowanie, kiedy wypadła z gry przeciwko Osace. Były szlemy, kiedy docierała do finałów i półfinałów, nie będąc całkowicie przygotowaną, ale w Melbourne była w formie. więc tak, szukamy rozwiązania – kontynuował.

Mouratoglou i Williams muszą współpracować czasami na odległość, gdyż on przebywa głównie we Francji, natomiast Amerykanka na Florydzie. Jednak ta sytuacja nie martwi Francuza.

– W związku z pandemią nie widujemy się często. Jednak znamy się bardzo dobrze. Mam codzienne relacje z jej sparingów, nagrywa mi swoje treningi i to dobrze funkcjonuje. Nie jest to idealne, ale co może być perfekcyjne w czasach koronawirusa? Komunikacja między nami jest płynna, co było też widać w Melbourne. Nie mogłem być z nią przed sezonem, ale potem spędziliśmy ze sobą 15 dni, które były wyjątkowo wydajne – zakończył Mouratoglou.

Richard Gasquet: Wiem, że moja kariera dobiega końca

/ Natalia Kupsik , źródło: własne/www.tennisworldusa.org, foto: AFP

Mimo udanego początku zmagań w Millennium Estoril Open, Richard Gasquet coraz wyraźniej dostrzegać zaczyna zbliżający się kres swojej tenisowej drogi. Jak podkreśla jednak upływ lat nie odebrał mu radości z rywalizacji na światowych kortach.

Za Richardem Gasquet niełatwy czas. Na przestrzeni ostatnich lat doświadczony Francuz walczył z licznymi kontuzjami, a kiedy zdołał się już z nimi uporać, musiał dojść do siebie także po zarażeniu się koronawirusem. Ten natomiast okazał się dla jego organizmu niemałym wyzwaniem. Zaledwie kilka dni temu zawodnik wspominał jeszcze, że nadal boryka się z powikłaniami po przebytej chorobie takimi, jak ból czy sztywność stawów. To one też, jak się okazało zmusiły go do rezygnacji z udziału w turnieju rangi Masters 1000 w Monako.

Wszystko to nie pozostało bez wpływu na notowane przez niego w minionych miesiącach wyniki. Od początku sezonu były siódmy tenisista zestawienia z rywalizacją żegnał się najpóźniej po drugim meczu. W poniedziałek odniósł jednak ważne zwycięstwo na otwarcie zmagań w rozgrywanym w portugalski Estoril turnieju rangi ATP 250. Gasquet bez straty seta pokonał w nim świetnie czującego się na nawierzchni ziemnej Argentyńczyka Juana Ignacio Londero. Bezpośrednio po udanym występie Francuz krótko wypowiedział się między innymi na temat swojej sportowej przyszłości.

– Wkrótce skończę 35 lat, miałem wiele kontuzji, ale mentalnie jestem nadal świeży – powiedział tenisista – Wiem, że moja kariera dobiega końca, ale nadal czerpię radość z gry – podkreślił.

Aktualnie najważniejszym zawodowym celem Richarda Gasquet pozostaje występ na Igrzyskach Olimpijskich, które w jego sercu zapisały się w wyjątkowy sposób. Przypomnijmy, że w 2012 roku podczas tej właśnie imprezy w parze z Julienem Benneteau 34-latek wywalczył w Londynie brązowy medal.

Pech nie opuszcza Andreescu

/ Lena Hodorowicz , źródło: własne/www.espn.com, foto: AFP

Bianca Andreescu otrzymała pozytywny wynik testu na COVID-19. W konsekwencji tenisistka nie wystąpi w rozpoczynającym się 29 kwietnia Madrid Open.

Kanadyjka poinformowała fanów o zakażeniu koronawirusem za pośrednictwem konta na Twitterze. – Po dwóch negatywnych testach przed wylotem do Madrytu, zostałam poinformowana o pozytywnym wyniku uzyskanym tuż po przybyciu. Dlatego też nie zagram w tym tygodniu w Madrycie – napisała 20-latka. – Czuję się dobrze, odpoczywam i stosuję się do wytycznych dotyczących bezpieczeństwa. Nie mogę się doczekać powrotu na kort – dodała.

Andreescu wróciła do rozgrywek w lutym tego roku po piętnastu miesiącach przerwy spowodowanej urazem kolana. Z Australian Open pożegnała się w drugiej rundzie. Tydzień później osiągnęła półfinał Phillip Island Trophy, a następnie wycofała się z zawodów w Adelajdzie. Zmuszona była także skreczować w finale Miami Open.

Wydaje się, że pech nie opuszcza mistrzyni US Open 2019. Miejmy nadzieję, że tenisistka wkrótce wyzdrowieje i będzie mogła powrócić do rywalizacji.

Kontaveit zakończyła współpracę z teściem Andy’ego Murraya

/ Szymon Adamski , źródło: własne , foto: AFP

Turniej w Stuttgarcie okazał się pożegnalnym dla Anett Kontaveit i Nigela Searsa. Estońska tenisistka i brytyjski trener pracowali ze sobą od czerwca 2018 roku. W tym okresie zawodniczka dotarła do czterech finałów w zawodach głównego cyklu. 

Aktualny ranking tego nie odzwierciedla, jednak to właśnie w ciągu trzech ostatnich lat Kontaveit osiągała najlepsze wyniki w karierze. Estonka zadebiutowała w wielkoszlemowym ćwierćfinale, była bliska zwycięstw w dużych imprezach w Wuhan i Miami, a Melbourne (w imprezie rangi WTA 250) sięgnęła po trofeum.

Obecnie Kontaveit jest sklasyfikowana na 29. miejscu i przygotowuje się do występu na kortach Rolanda Garrosa. Na nawierzchnię ziemną wkroczyła w Stuttgarcie, pokonując Julię Middendorf, a przede wszystkim Sofię Kenin. W ćwierćfinale nie sprostała jednak Arynie Sabalence. Jak się okazało, były to ostatnie pojedynki, podczas których w jej boksie zasiadał Nigel Sears. Nowym szkoleniowcem Estonki został jej rodak Ain Suurthal.

– Chcę podziękować mojemu trenerowi Nigelowi za wspaniałe trzy lata współpracy. Turniej w Stuttgarcie był naszym ostatnim. Naprawdę podobały mi się spędzone wspólnie trzy lata i doceniam każdą pomoc, jakiej mi udzielił. Czas zacząć nowy rozdział – napisała na Instagramie Estonka.

Kontaveit najwyżej w rankingu WTA była sklasyfikowana na 14. miejscu. Ostatnie miesiące nie były jednak dla niej tak udane i spadła na 29. pozycję, bardzo zbliżoną do tej, na której znajdowała się na początku współpracy z Searsem.

Brytyjski trener zebrał kolejne cenne doświadczenie w kobiecym tourze. Wcześniej był trenerem m.in. Any Ivanović, Marii Kirilenko, Jekateriny Makarowej czy Danieli Hantuchovej. Prywatnie Nigel Sears jest teściem Andy’ego Murraya.

Zagrzeb. Tylko częściowe przełamanie Kawy

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: Andrzej Szkocki

Katarzyna Kawa wciąż nie wygrała żadnego meczu w rozgrywkach singlowych w 2021 roku. W turnieju ITF w Zagrzebiu (pula nagród: 60 tys. dolarów) uległa 4:6, 7:5, 4:6 posługującej się jednoręcznym bekhendem Francuzce Diane Parry. Drobnym powodem do radości jest zwycięstwo w drugim secie. 

Trzecia rakieta Polski ma duże problemy w pierwszych miesiącach 2021 roku. Dość powiedzieć, że w pierwszych sześciu meczach nie wygrała nawet jednego seta. Siódmy pojedynek z przynajmniej trzech powodów mógł okazać się przełomowy. Po części taki też był, ponieważ Kawa w końcu wygrała jedną partię. Do zwycięstwa w całym meczu jednak jeszcze trochę zabrakło.

Co przemawiało za tym, że mecz z Parry będzie przełomowy? Po pierwsze, Kawa przeniosła się na nawierzchnię ziemną, na której do tej pory osiągała najlepsze rezultaty. Dodatkowo napędzić ją mogło bardzo ważne zwycięstwo w grze podwójnej, odniesione przed niespełna dwoma tygodniami. Przypomnijmy, że to właśnie Katarzyna Kawa i Magdalena Fręch zdobyły decydujący punkt w starciu Polek z Brazylijkami w ramach Pucharu Billie Jean King. Szansy na lepszy wynik można było upatrywać także w tym, że Kawa zdecydowała się występ w turnieju ITF, a nie jak do tej pory WTA.

W Zagrzebiu została rozstawiona z numerem ,,3″, jednak los nie był łaskawy. Już w pierwszej rundzie przydzielił jej 18-letnią Diane Parry, jedną z największych nadziei francuskiego tenisa. Spośród setek utalentowanych zawodniczek była liderka rankingu do lat 18 wyróżnia się przede wszystkim jednoręcznym bekhendem.

W starciu z Kawą Parry miała już dwie piłki meczowe przy stanie 6:4, 5:3, jednak nasza reprezentantka zdołała się wybronić. Później wygrała jeszcze trzy kolejne gemy i w końcu mogła ucieszyć się z wygranego seta. Radość nie trwała jednak długo, ponieważ trzecia odsłona rywalizacji należała do Francuzki. Ostatecznie, po ponad 2 godzinach i 30 minutach rywalizacji, nastolatka sklasyfikowana na początku czwartej setki rankingu wygrała 6:4, 5:7, 6:4.

Kawa pozostanie w stolicy Chorwacji, ponieważ zgłosiła się również do gry podwójnej. W tej specjalności również została rozstawiona z ,,trójką”, a jej partnerką jest Austriaczka Barbara Haas. W pierwszej rundzie polsko-austriacka para spotka się Ivą Primorac i Tarą Wurth z Chorwacji.


Wyniki

Pierwsza runda:

Diane Parry (Francja) – Katarzyna Kawa (Polska, 3) 6:4, 5:7, 6:4

Madryt. Świątek zagra z liderką rankingu? Najpierw musi pokonać dwie rywalki

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Po losowaniu drabinki głównej Mutua Madrid Open, na horyzoncie pojawił się pojedynek Igi Świątek z Asheligh Barty, liderką rankingu WTA i triumfatorką Roland Garros 2019. Do takiego starcia mogłoby dojść w 3. rundzie. Zmagania w stolicy Hiszpanii Polka rozpocznie jednak od meczu z Alison Riske. Druga z Polek, Magda Linette, zmierzy się z Saisai Zheng. 

Zawody WTA 1000 w Madrycie to jeden z dwóch najważniejszych sprawdzianów przed rozpoczynającym się 30 maja French Open. Na udział w nich zdecydowały się niemal wszystkie najlepsze zawodniczki. Z czołowej 40 rankingu WTA zabraknie tylko pauzującej od dłuższego czasu Donny Vekić, zawieszonej Dajany Jastremskiej, Bianki Anreescu, która uzyskała pozytywny wynik testu na koronawirusa, a także dwóch wielkich gwiazd ze Stanów Zjedonoczonych: Sereny Williams i Sofii Kenin. Pierwsza z nich ma bardzo napięte relacje z właścicielem imprezy, natomiast nieobecność drugiej owiana jest tajemnicą.

Polscy kibice będą mogli trzymać kciuki za nasze dwie najlepsze reprezentantki. Iga Świątek została rozstawiona z numerem ,,14″ i rywalizację rozpocznie od pojedynku z Alison Riske. Amerykanka to jedna z największych beneficjentek zmian w sposobie naliczania punktów. Odkąd tenisisty wróciły do gry po pandemicznej przerwie, 27-latka odniosła tylko jedno zwycięstwo, a mimo to wciąż mieści się w czołowej trzydziestce rankingu.

Jeśli Świątek poradzi sobie z Riske, jej kolejną przeciwniczką będzie któraś z kwalifikantek. W trzeciej rundzie możliwe jest natomiast starcie naszej największej tenisowej gwiazdy z Asheligh Barty. Pojedynek na pewno cieszyłby się dużym zainteresowaniem kibiców z całego świata. Naprzeciw siebie stanęłyby bowiem dwie ostatnie triumfatorki Roland Garros, na dodatek bardzo dobrze radzące sobie od początku 2021 roku.

Do tej pory w drabinkach największych turniejów Iga Świątek bardzo często trafiała w okolice Simony Halep. Tym razem zawodniczki znalazły się w innych połowach, co nie znaczy, że Rumunkę ominie pojedynek z polską tenisistką na wczesnym etapie rywalizacji. Bowiem już w 2. rundzie będzie się mogła zmierzyć z Magdą Linette.

Poznanianka najpierw będzie musiała się jednak uporać z Saisai Zheng. Choć obie zawodniczki grały do tej pory ze sobą tylko raz (w 2014 roku Linette wygrała 1:6, 7:5, 6:3), to znają się bardzo dobrze. Często wspólnie trenowały w akademii Alana Ma, a zdarzało się, że tworzyły też parę deblową.

Z kolei Simona Halep, finalistka 4 z ostatnich 6 edycji madryckiego turnieju, na dzień dobry spotka się z Sarą Sorribes Tormo. Pojedynek Rumunki i rewelacyjnej w ostatnich tygodniach reprezentantki gospodarzy jest jednym z najciekawiej zapowiadających się w pierwszej rundzie.

Mecze Polek:

Iga Świątek (Polska, 14) – Alison Riske (USA)
Magda Linette (Polska) – Saisai Zheng (Chiny)

Najciekawsze mecze 1. rundy:

Angelique Kerber (Niemcy) – Marketa Vondrouszova (Czechy)
Victoria Jimenez Kasintseva (Andora) – Kiki Bertens (Holandia, 9)
Garbine Muguruza (Hiszpania, 10) – Sloane Stephens (USA)
Sara Sorribes Tormo (Hiszpania) – Simona Halep (Rumunia, 3)
Karolina Pliszkova (Czechy, 6) – Cori Gauff (USA)
Swietłana Kuzniecowa (Rosja) – Jelena Ostapenko (Łotwa)