Ranking ATP. Djoković nadal liderem. Nieznaczny spadek Hurkacza

/ Piotr Rutkowski , źródło: ATP, oprac. własne, foto: AFP

Novak Djoković dalej przewodzi stawce najlepszych tenisistów na świecie. W czołowej dziesiątce nie doszło do żadnych zmian. Najlepszy z Biało-Czerwonych Hubert Hurkacz spadł z 16. na 17. miejsce.

Największe awanse spośród zawodników pierwszej setki zanotowali finalista z Chengdu – Roman Safiullin, który „przeskoczył” 14 rywali (zajmuje 41. pozycję – przyp. red.) oraz Francuz Constant Lestienne, który przesunął się ze 107. na 94. miejsce. Z kolei najbardziej spektakularne spadki w rankingu stały się udziałem Włocha Lorenzo Sonego oraz Amerykanina Marcosa Girona. Obaj obsunęli się w zestawieniu o osiemnaście pozycji. Pierwszy z wymienionych zajmuje 56. miejsce, Giron natomiast jest 82. tenisistą świata

Warto wspomnieć, że zwycięzca z Zhuhai – Karen Chaczanow zanotował awans tylko o jedno miejsce (zajmuje 14. lokatę – przyp. red.), z kolei triumfator z Chengdu – Alexander Zverev pozostał na 10. miejscu. Natomiast nie grający w obu imprezach Hubert Hurkacz został wyprzedzony przez Brytyjczyka Camerona Norrie, który doszedł do ćwierćfinału w Zhuhai.

Ranking ATP (stan na 26.09.2023):

1. (1*) Novak Djoković (Serbia) 11795

2. (2) Carlos Alcaraz (Hiszpania) 8535

3. (3) Daniłł Miedwiediew 7280

4. (4) Holger Rune (Dania) 4710

5. (5) Stefanos Tsitsipas (Grecja) 4615

6. (6) Andriej Rublow 4515

7. (7) Jannik Sinner (Włochy) 4465

8. (8) Taylor Fritz (USA) 3955

9. (9) Casper Ruud (Norwegia) 3560

10. (10) Alexander Zverev (Niemcy) 3280

*miejsce w poprzednim zestawieniu

Miejsca Polaków:

17. Hubert Hurkacz 1990

241. Kamil Majchrzak 255

275. Daniel Michalski 213

303. Kacper Żuk 186

308. Maks Kaśnikowski 181

W tym tygodniu rozpocznie się turniej ATP 250 w Astanie oraz impreza ATP 500 w Pekinie. Niestety zabraknie reprezentantów Polski w grze pojedynczej.

Chengdu. Drugi w sezonie tytuł Zvereva

/ Piotr Rutkowski , źródło: ATP, oprac. własne, foto: AFP

Alexander Zverev (10. ATP) wygrał z Romanem Safiullinem (55. ATP) w finale turnieju ATP 250 w chińskim Chengdu. To drugi w sezonie, a dwudziesty pierwszy ogółem, tytuł tenisisty z Hamburga.

Przed finałowym spotkaniem Zverev z szacunkiem wyrażał się o swoim przeciwniku, dla którego była to pierwsza okazja do walki o tytuł rangi ATP.

– Myślę, że podczas tego turnieju był jednym z najniebezpieczniejszych graczy. To ktoś, kto gra bardzo szybko, uderza piłkę niezwykle mocno i czasami brakuje mu konsekwencji. W tym tygodniu oczywiście gra wyjątkowo dobrze. A wówczas jest jednym z najniebezpieczniejszych graczy – komplementował finałowego rywala tenisista z Hamburga.

Mecz miał bardzo wyrównany przebieg. W pierwszym secie nie nastąpiło ani jedno przełamanie, pomimo kilku szans zwłaszcza dla Safiullina. Jednak co się odwlecze to nie uciecze, i w tie-breaku wyraźnie lepszy był podopieczny Andrieja Kuzniecowa. Drugi set rozpoczął się idealnie dla mniej utytułowanego z tenisistów, który przełamał Zvereva już w jego pierwszym gemie serwisowym. Jednak po chwili grający pod neutralną flagą Rosjanin stracił wypracowaną wcześniej przewagę i podobnie jak w premierowej partii doszło do tie-breaka, w którym nieznacznie lepszy okazał się Zverev. Punktem kulminacyjnym decydującej odsłony okazał się gem czwarty, w którym tenisista z Hamburga przełamał Safiullina. Dla tenisisty zza naszej zachodniej granicy jest to drugie zwycięstwo w drugim pojedynku z tenisistą z Podolska.

Dla niemieckiego tenisisty triumf w Chengdu to drugie tegoroczne zwycięstwo. Poprzednio nie miał sobie równych w rozgrywanym w Hamburgu pod koniec lipca turnieju rangi ATP 500.

Kolejną imprezą z udziałem Zvereva będzie rozgrywana w Pekinie o randze ATP 500. Pierwszym rywalem aktualnego mistrza olimpijskiego ma być Argentyńczyk Diego Schwartzman.

Droga Zvereva do tytułu w Chengdu:

I runda – wolny los

II runda – Pawieł Kotow (Q) 7:6(5), 4:6, 6:1

Ćwierćfinał – Miomir Kecmanović (Serbia, 7) 5:7, 7:5, 6:2

Półfinał – Grigor Dimitrov (Bułgaria, 3) 6:3, 7:6(2)

Finał – Roman Safiullin 6:7(2), 7:6(5), 6:3


Wyniki

Finał singla:

Alexander Zverev (Niemcy, 1) – Roman Safiullin 6:7(2), 7:6(5), 6:3

Zhuhai. Pierwszy od pięciu lat tytuł Chaczanowa!

/ Szymon Frąckiewicz , źródło: własne, foto: AFP

Choć może ciężko w to uwierzyć, to aż pięć lat czekał Karen Chaczanow na swój piąty tytuł w cyklu ATP. Rosjanin potrzebował powrotu turnieju do Chin, gdzie zdobył swoje pierwsze trofeum, by się przełamać.

Tenisista z Moskwy w 2016 roku odniósł swój pierwszy triumf w turnieju WTA podczas zawodów w Chengdu. W 2018 roku dołożył do swojego dorobku kolejne trzy trofea, w tym wygraną w paryskim Mastersie. Od tamtej pory, mimo ciągłej obecności w czołówce, nie tylko nie wzbogacił swojej gabloty o kolejny puchar, ale i miał problem z dochodzeniem do finałów. Udało mu się to tylko podczas igrzysk w Tokio i ubiegłorocznego turnieju w Adelajdzie.

Teraz wreszcie się przełamał i choć w tym tygodniu odbywał się również turniej w Chengdu, z którym ma dobre wspomnienia, to postanowił wystąpić w Zhuhai, gdzie był rozstawiony z „1”.  W finale mierzył się z turniejową „8” Yoshihito Nishioką. Dla Japończyka był to pierwszy finał od ubiegłorocznego triumfu w Seulu. Z Chaczanowem nie ma jednak korzystnego bilansu. Przed wtorkowym meczem rywalizowali czterokrotnie i Nishioka wygrał tylko przed rokiem w Waszyngtonie. W tym sezonie Rosjanin rozgromił go w Australian Open.

Pierwszy set finału w Zhuhai był wyrównany. Choć Chaczanow zdobył przewagę przełamania w piątym gemie, to nie potrafił jej utrzymać. Japończyk wyrównał na 4:4, a miał nawet okazje, by zrobić to szybciej. Rosjanin był bliski prowadzenia 5:4, po którym byłby o jeden gem serwisowy od triumfu. Jednak rywal się wybronił i doprowadził do tiebreaka. W nim najwyżej rozstawiony tenisista zupełnie przejął jednak inicjatywę. Od stanu 1:2 nie przegrał już żadnego punktu.

Natchnęło to Rosjanina przed drugą partią. W niej Chaczanow nie dawał już swojemu rywalowi najmniejszych szans. Pewna gra, agresywny serwis, ale też znakomity return, pozwoliły mu nie stracić więcej niż jednego gema. Mierzący 170 cm Nishioka nie jest może najlepiej serwującym zawodnikiem w tourze, ale w drugiej partii miał 100% celności własnego podania. Rosjanina zdecydowanie należy zatem pochwalić za to, jak spisywał się przy odbiorze.


Wyniki

Karen Chaczanow (1) – Yoshihito Nishioka (Japonia, 8) 7:6(2), 6:1

Iga Świątek szczerze o swoich umiejętnościach gry na trawie

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.tennisworldusa.org/, własne, foto: AFP

Iga Świątek jest już w Tokio. Polka wystartuje w – rozgrywanym w tym mieście – turnieju rangi WTA 500, a przed jego rozpoczęciem wzięła udział w sesji pytań i odpowiedzi. Jednym z poruszonych tam zagadnień było to, jak mistrzyni Rolanda Garrosa czuje się na nawierzchni trawiastej.

W ostatnim tygodniu nasza reprezentantka nie walczyła o punkty do rankingu WTA. Druga rakieta świata zrezygnowała ze startu w meksykańskiej Guadalajarze i udała się do Azji. Cykl imprez odbywających się na tym kontynencie Iga zacznie od zmagań w stolicy Japonii, w których jest rozstawiona z „jedynką”.

Oznacza to, że w pierwszej rundzie Polka dostała wolny los i miała więcej czasu dla kibiców. Podczas specjalnie zorganizowanej sesji typu „Q&A” fani dowiedzieli się między innymi tego, co raszynianka sądzi o swoich umiejętnościach gry na trawie. Opowiadając o tej kwestii, tenisistka stwierdziła:

Wciąż potrzebuję około dwóch lat, by być lepszą na tej nawierzchni. Jestem jeszcze młoda i przede mną co najmniej dziesięć lat kariery, więc mam sporo czasu na poprawę. Staram się po prostu wygrać każdy turniej, w którym startuję i z niczym się nie spieszę – podkreśliła.

Przemyślenia te są zgodne z wcześniejszymi słowami Igi, które padły po tegorocznym Wimbledonie. Polka osiągnęła tam ćwierćfinał, po którym napisała w mediach społecznościowych:

Jestem dumna z części sezonu, rozgrywanej na kortach trawiastych. Wzięłam udział w dwóch turniejach, osiągając półfinał i ćwierćfinał. To spory krok naprzód, a ja włożyłam w niego wiele pracy. Dużo się nauczyłam i – co istotne – czułam radość z gry. Wiemy już, co wymaga poprawy i na czym należy się skupić. To dla mnie najważniejszy zysk z tegorocznego cyklu. Dziękuję moim trenerom i pani psycholog, która pomogła mi uwierzyć w moje możliwości i cieszyć się występami na trawie – podsumowała wtedy Świątek.

W pierwszym meczu w Tokio Iga Świątek zagra z reprezentantką gospodarzy – Mai Hontamą.

Ranking WTA. Awans Sakkari, a Świątek nadal druga

/ Piotr Rutkowski , źródło: WTA, oprac. własne, foto: AFP

W najnowszym zestawieniu rankingu WTA doszło do kilku drobnych korekt w czołowej dziesiątce. Największy awans zanotowała triumfatorka zeszłotygodniowego turnieju WTA 1000 w Guadalajarze – Greczynka Maria Sakkari.

28-letnia Sakkari sięgnęła po swój drugi w karierze tytuł rangi WTA, i w nagrodę przesunęła się o trzy miejsca w zestawieniu najlepszych tenisistek świata. Obecnie zajmuje w nim szóstą pozycję. Z kolei finalistka imprezy w Guadalajarze, Amerykanka Caroline Dolehide, „przeskoczyła” aż 69 rywalek! Dzięki temu podopieczna Jorge Todero plasuje się na 42. pozycji.

Rodaczka Dolehide, Sofia Kenin, dzięki półfinałowi w meksykańskim turnieju także przesunęła się o wiele lokat. Mianowicie o 22, z 53. miejsca na 31. Warto także wspomnieć, że do czołowej dziesiątki zestawienia powróciła Francuzka Caroline Garcia, czyli inna półfinalistka meksykańskiego „tysięcznika” w Guadalajarze (przegrała z Sakkari – przyp. red.).

Iga Świątek, która w ubiegłym tygodniu nie rywalizowała na światowych kortach, pozostaje na drugim miejscu. Niewielki awans zanotowała za to Magda Linette, która dzięki finałowi w Kantonie przesunęła się z 27. na 25. lokatę.

Ranking WTA (stan na 25.09.2023):

1. (1*) Aryna Sabalenka (Białoruś) 9266 pkt

2. (2) Iga Świątek 8195

3. (3) Cori Gauff (USA) 6165

4. (4) Jessica Pegula (USA) 5755

5. (5) Jelena Rybakina (Kazachstan) 5665

6. (9) Maria Sakkari (Grecja) 4360

7. (7) Ons Jabeur (Tunezja) 3875

8. (6) Marketa Vondrousova (Czechy) 3830

9. (8) Karolina Muchova (Czechy) 3765

10. (11) Caroline Garcia (Francja) 3335

*miejsce w poprzednim zestawieniu

Miejsca pozostałych Polek:

25. Magda Linette 1786

69. Magdalena Fręch 924

211. Katarzyna Kawa 338

306. Weronika Falkowska 204

395. Maja Chwalińska 150

Shelton i McEnroe podsumowują zakończony Puchar Lavera

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.tennis365.com/, oprac. własne, foto: AFP

Tegoroczny Puchar Lavera dobiegł końca, a w towarzyskich zmaganiach zdecydowanie dominowała ekipa Reszty Świata. Przedstawiciele zwycięskiej drużyny podsumowali swój udany występ, zaś reprezentanci Europy już myślą o tym, co zrobić, by w kolejnej edycji wypaść lepiej niż w Kanadzie.

W turnieju, który tym razem odbył się w Vancouver, gospodarze nie dali szans swoim europejskim oponentom i przegrali z nimi tylko jeden mecz. Zadowolenia z takiego przebiegu rywalizacji nie krył kapitan Reszty Świata. John McEnroe powiedział:

W pierwszych edycjach to oni byli od nas dużo lepsi, więc skopanie im tyłków to niesamowite uczucie. W zeszłym roku zacięta bitwa trwała do końca, a tym razem mieliśmy w składzie odpowiednią mieszankę młodości i doświadczenia. Od początku czułem świetną atmosferę, a potem stanęliśmy na wysokości zadania. Każdy z chłopaków zaprezentował się znakomicie.

Gwiazdą swojej ekipy był Ben Shelton. Amerykanin, który ma za sobą niezwykle udany start na US Open, podsumował swój udział w Laver Cup następująco:

To było pozytywnie zwariowane, podobało mi się bycie częścią drużyny. Gra pod okiem Johna McEnroe to zawsze przyjemność. Nasza energia była na niesamowitym poziomie. Gdy czujesz za sobą doping i wsparcie kolegów, nie potrzeba lepszej motywacji. Mam nadzieję, że ja też solidnie spisałem się jako aktywny widz. Szczególnie dobrze grało mi się z Francesem. Z nim wszystko jest łatwe, a gdy dzielisz z nim kort, zabawa zawsze jest przednia – podsumował.

Zupełnie inne nastroje panowały zapewne w ekipie Europy. W kolejnej edycji drużyna ta będzie potrzebować znacznie mocniejszego składu, a pomocą w jego zwerbowaniu może być miejsce organizacji zawodów w 2024 roku. Tym razem będzie nim Berlin, więc spodziewany jest również udział w zmaganiach Alexandra Zvereva. Jeśli dołączyliby do niego Carlos Alcaraz i Novak Dżoković, rywalizacja o kolejny Puchar Lavera z pewnością byłaby bardziej ekscytująca i wyrównana.

Dotychczas odbyło się sześć edycji Laver Cup. Pierwsze cztery wygrała ekipa Europy, zaś kolejne dwie zespół Reszty Świata.

Elena Rybakina wycofała się z turnieju w Tokio!

/ Izabela Modrzewska , źródło: toray-ppo.com/oprac.własne, foto: AFP

Na dzień przed planowanym meczem pierwszej rundy, na oficjalnej stronie turnieju WTA 500 Toray Pan Pacific Open Tennis pojawiła się informacja o wycofaniu się Eleny Rybakiny. Zastąpi ją Himeno Sakatsume, która zmierzy się z Lindą Noskovą. 

– Bardzo mi przykro, że muszę wycofać się z Tokio w tym roku. Bardzo chciałam tu zagrać, bo uwielbiam to miasto. Muszę jednak priorytetowo traktować moje zdrowie i kondycję i potrzebuję czasu żeby w pełni wyzdrowieć – czytamy w komunikacie wydanym przez organizatorów.

W niedzielę, Kazaszka widziana była podczas treningu i na meczu pokazowym firmy Yonex, ale od dłuższego czasu zmaga się z problemami zdrowotnymi. Tego samego dnia na swoim koncie na Instagramie wyraziła swoje oburzenie decyzją organizatorów o nieotrzymaniu wolnego losu w pierwszej rundzie turnieju na rzecz Marii Sakkari i Caroline Garcii.

Laver Cup. Shelton przypieczętował zwycięstwo Drużyny Świata

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.tennisworld.com, foto: AFP

Drużyna Świata była na zdecydowanym prowadzeniu w spotkaniu z Drużyną Europy po dwóch dniach rywalizacji w Pucharze Lavera. By myśleć o wygranej zespół pod wodzą Bjorna Borga nie mógł sobie pozwolić już na ani jedną porażkę.

Po zeszłorocznym, pierwszym w historii imprezy, zwycięstwie nad Drużyną Europy, przed niedzielnymi spotkaniami Team Świata był o krok od powtórzenia sukcesu sprzed dwunastu miesięcy. Kropek nad „i” postawił duet Ben Shelton i Frances Tiafoe. W dziewiątym meczu imprezy Amerykanie zmierzyli się z Hubertem Hurkaczem oraz Adriejem Rublowem. I to właśnie wygrana nad Polakiem i Rosjaninem dała drużynie pod wodzą John McEnroe końcowy triumf.

Obie odsłony rozstrzygnęły się w tie-breaku. W pierwszym z nich od stanu 3-4 gospodarze nie przegrali już nawet punktu. Z kolei w drugiej tego dnia „dogrywce” Europejczycy prowadzili 5:4, aby przegrać kolejne trzy akcje, a tym samym całe spotkanie. I to Drużyna Świata drugi rok z rzędu mogła świętować końcowy triumf w imprezie

Taki obrót sprawił, że zamiast trzech spotkań singlowych, kibice zgromadzeni w hali w Vancouver zobaczyli mecz deblowy między Hubertem Hurkaczem oraz Gaelem Monfilsem z jednej strony oraz Benem Sheltonem i Felixem Auger-Aliassimem z drugiej. I również tym razem Amerykanin, tym razem u boku Kanadyjczyka, okazał się lepszy od naszego tenisisty i jego deblowego partnera.


Wyniki

Europy – Świat 2:13

Arthur Fils – Ben Shelton 6:7(4), 1:6

Alejandro Davidovich Fokina – Francisco Cerundolo 3:6, 5:7

Gael Monfils – Felix Auger-Aliassime 4:6, 3:6

A. Fils, A. Rublow – J. Sock, F.Tiafoe 3:6, 6:4, 6-10

Andriej Rublow – Taylor Fritz 2:6, 6:7(3)

Casper Ruud – Tommy Paul 7:6(6), 6:2

Hubert Hurkacz – Frances Tiafoe 5:7, 3:6

H. Hurkacz, G. Monfils – F. Auger-Aliassime, B. Shelton 5:7, 4:6

H. Hurkacz, A. Rublow – B. Shelton, F. Tiafoe 6:7(4), 6:7(5)

Zhuhai. Zmienne szczęście tenisistów rozstawionych

/ Kacper Roguski , źródło: własne/atptour.com, foto: AFP

Nieoczekiwanie na poziomie ćwierćfinału z turniejem w Chinach pożegnał się Cameron Norrie. Lepszy od reprezentanta Wielkiej Brytanii okazał się Asłan Karacew. Po trzysetowym boju awans do półfinału wywalczył również Karen Chaczanow.

Pierwszym spotkaniem 1/4 finału w Zhuhai był pojedynek Chaczanowa z McKenziem McDonaldem. Rosjaninowi ostatnie miesiące upłynęły pod znakiem walki z kontuzjami. Chaczanow pod zakończeniu French Open zagrał tylko w US Open, gdzie odpadł w pierwszej rundzie. Teraz najwyżej rozstawiony zawodnik ma na koncie już dwa zwycięstwa. Najpierw pokonał Alexa Bolta i w ćwierćfinale Mackenziego McDonalda. Nie był to jednak jednostronny mecz. Spotkanie lepiej zaczęło się dla Amerykanina, który wygrał pierwszą partię, a w drugiej od razu przełamał Chaczanowa. W połowie drugiego seta McDonald zaczął tracić przewagę na korcie i mecz wyrównał się z delikatnym wskazaniem na Rosjanina. To wystarczyło piętnastemu tenisiście świata, żeby wygrywać przedłużone gemy, których w spotkaniu nie brakowało i wygrać spotkanie z McDonaldem 2:1 w setach.

Rywalem Karena Chaczanowa w półfinale będzie kolejny Amerykanin – Sebastian Korda. Tenisista rozstawiony z „czwartym” bardzo wyraźnie pokonał Tomasa Etcheverry’ego w dwóch setach. Na docenienie zasługuje skuteczność Kordy, który zaliczył aż 22 uderzenia kończące przy tylko sześciu błędach. Przy tak doskonałej dyspozycji Amerykanina Argentyńczyk był bezradny. W grze Kordy poza winnerami imponował także serwis. Dziewięć asów oraz bardzo dobra skuteczność punktowania po drugim podaniu (75%).

Dużo ciężej zwycięstwo przyszło Asłanowi Karacewowi. Rosjanin to jedyny nierozstawiony tenisista, który pozostał w turnieju. Półfinalista Australian Open 2021 po pokonaniu Andy’ego Murraya tym razem uporał się Cameronem Norrim. Oba sety w spotkaniu Norrie-Karacew kończyły się tiebreakami. Lepiej radził sobie w nich tenisista zza naszej wschodniej granicy, który w drugiej partii wyszedł z nie lada problemów. Wówczas Brytyjczyk przy stanie 5:4 serwował na wygranie seta. Karacew przełamał Norriego do zera i złapał wiatr w żagle. To zaprowadziło go do zwycięstwa w meczu 2:0.

Z Rosjaninem w półfinale zmierzy się Yoshihito Nishioka, który pokonał wyżej rozstawionego Jana-Lennarda Struffa. Mecz był wyrównany. Jednak Nishioka wykorzystał gorszą dyspozycję drugiego serwisu Niemca. Dzięki temu zdołał dwukrotnie przełamał turniejową „trójkę” i spotkanie rozstrzygnąć na swoją korzyść.


Wyniki

Ćwierćfinały singla:

Karen Chaczanow (1) – Mackenzie McDonald (Stany Zjednoczone, 6) 4:6 6:4 6:4

Asłan Karacew – Cameron Norrie (Wielka Brytania, 2) 7:6(5) 7:6(5)

Yoshihito Nishioka (Japonia, 8) – Jan-Lennard Struff (Niemcy, 3) 6:4 7:5

Sebastian Korda (Stany Zjednoczone, 4) – Tomas Etcheverry (Argentyna, 5) 6:1 6:2

WTA zmienia reguły gry kosztem Rybakiny

/ Anna Niemiec , źródło: twitter/własne, foto: AFP

Jelena Rybakina w nadchodzącym tygodniu będzie rywalizować w imprezie rangi WTA 500 Toray Pan Pacific Open Tennis. Kazaszka została rozstawiona z numerem 3, ale pomimo tego nie będzie mogła liczyć na wolny los w pierwszej rundzie.

Zmagania w japońskich zawodach od drugiej rundy rozpoczną najwyżej rozstawione Iga Świątek i Jessica Pegula. Pierwotnie taki sam przywilej miały mieć turniejowa „trójka” i „czwórka”. WTA postanowiło jednak zastosować zasadę tzw. „performance bye” i nagrodzić dwie tenisistki za dobry występ w imprezie odbywającej się tydzień wcześniej, czyli w Guadalajarze. W przypadku Marii Sakkari, która w Tokio została rozstawiona z numerem 4, nic się nie zmieniło, ponieważ ona w Meksyku triumfowała. Mistrzyni Wimbledonu sprzed roku „swój” wolny los jednak straciła na rzecz Caroline Garcii, która w Guadalajarze dotarła do półfinału.

Rybakina nie ukrywała swojego niezadowolenia z decyzji WTA. – Dziękuje za zmianę reguł w ostatniej chwili. Świetne decyzje WTA, jak zawsze – napisała w ironicznym tonie w mediach społecznościowych.

To nie pierwszy raz, gdy reprezentantka Kazachstanu krytykuje władze kobiecego tenisa. W imprezie w Montrealu dotarła do półfinału, w którym przegrała w trzech setach z Ludmiłą Samsonovą. Na postawę Rybakiny w tym meczu z pewnością miał fakt, że dzień wcześniej jej pojedynek z Darią Kasatkiną zakończył się o trzeciej w nocy. Na konferencji prasowej piąta obecnie rakieta świata przyznała, że przez takie planowanie gier czuje się zniszczona i nabawiła się kilku kontuzji.

Jelena Rybakina rywalizację w Toray Pan Pacific Open Tennis rozpocznie od spotkania z Lindą Noskovą.